W minionym tygodniu polski parlament uchwalił budżet na bieżący rok. Niewiele różni się on od tych z lat poprzednich. Główna różnica polega na tym, że nagromadził się spory deficyt, spowodowany tym, że w minionych dwóch latach wydatki państwa zdecydowanie rosły.

Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej

­

– I to jest niepokojące, bo dobry gospodarz powinien mieć taką zasadę, że w trakcie dobrego okresu stara się odkładać na trudniejszy czas, a u nas tego po prostu nie ma. Oczywiście potrzeby i wydatki zawsze będą, ale z budżetem państwa należy postępować podobnie jak z rodzinnym – po prostu dokładnie liczyć, ważyć dochód i wydawać, chociażby na inwestycje, bardzo rozsądnie, z przysłowiom liczydłem w ręku – powiedział Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej.

 

 

Potrzeb jest więcej

Jeżeli jednak chodzi mniejszości narodowe i etniczne, to świeżo „przyklepany” budżet jest porównywalny z tym z roku ubiegłego, ale… Mówimy tu o budżecie, który jest w gestii ministra spraw wewnętrznych i administracji, a dotyczy dotacji podmiotowych, na wszelkiego rodzaju projekty kulturalne czy też takie, jakim są media. – W tym wypadku faktycznie trzeba przyznać, że kwoty są na ubiegłorocznym poziomie, a dla mniejszości niemieckiej w pewnych momentach nawet trochę korzystniejsze – twierdzi Ryszard Galla. – Mimo to nie zaspokaja wszystkich potrzeb, jakie występują w środowiskach mniejszości w Polsce. Pokazało to między innymi ostatnie posiedzenie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, podczas którego dyskutowano o funkcjonowaniu mediów publicznych i bardzo słabego udziału w nich mniejszości, a żeby poprawić ten stan rzeczy, potrzeba też więcej środków finansowych. Można zatem bez przesady powiedzieć, że w sumie jest okay, ale mogłoby być lepiej.

 

 

Jak będzie w praktyce?

Jednocześnie należy zwrócić uwagę na fakt, że obecnie trudno też jednoznacznie zdefiniować środki na edukację. Czyli tak zwane subwencje, ponieważ pod koniec 2017 roku doświadczyliśmy zmian w wagach, co nastąpiło rzekomo w związku z reformą oświaty, likwidowaniem gimnazjów i zwiększeniem liczby klas w szkołach podstawowych. Efekt tego zabiegu widać wyraźnie w obszarze, gdzie te wagi były dla nas najlepsze, tam bowiem nastąpiło pewne obniżenie. Teraz w tej kwestii wyliczenia są różne, dlatego trzeba chwilę poczekać, aż gminy dokładnie ogarną budżety i skorygują swoje subwencje, bo dopiero wtedy będziemy wiedzieli, czy ten bilans jest neutralny bądź na nasz plus lub w jakimś stopniu na minus – a owo wyliczenie powinno być gotowe w ciągu pierwszego kwartału bieżącego roku. Reasumując – uchwalony w minionym tygodniu budżet w dużym stopniu rzeczywiście przypomina ten z 2017 roku. Widać też środki, które będą trafiały na różnego rodzaju zadania o charakterze regionalnym, na infrastrukturę drogową czy na konserwacje zabytków. Zyskają też poszczególne województwa, w tym opolskie, ale jak to będzie wyglądało w praktyce – pokaże czas.

 

 

Krzysztof Świerc