Salomon Kalou
Foto: Danilo Borges/Wikimedia Commons

Najciekawszym spotkaniem minionej kolejki niemieckiej ekstraklasy była potyczka piątej w tabeli Herthy BSC Berlin z trzecią Borussią Dortmund, a zatem ekip walczących o prawo gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Teoretycznie więcej szans przyznawano gościom, którzy dysponują piłkarzami o zdecydowanie większej jakości, ale praktyka pokazała, że nie zawsze to wystarcza. Wola walki, determinacja i trochę szczęścia – to wszystko razem okazało się skuteczną receptą „starej damy”, która pokonała BVB 2-1.

 

Do przerwy berlińczycy, stosując pressing na całym boisku, nie pozwolili Borussii praktycznie na nic. Stąd też sytuacji pod bramką gospodarzy było jak na lekarstwo, a do tego w 11. min po akcji Ibisevicia najlepszy na murawie Kalou wyprowadził podopiecznych Pala Dardaia na prowadzenie. Po zmianie stron do pracy zabrali się goście, którzy zaczęli „kruszyć” szczelny dotąd mur defensywny Herthy i… doprowadzili do remisu, co w 55. min po podaniu Kagawy uczynił Aubameyang. Po zdobyciu gola reprezentant Gabonu miał jeszcze trzy wyborne okazje do umieszczenia piłki w siatce berlińczyków, ale zabrakło mu precyzji i szczęścia, co zemściło się na BVB w 71. min, kiedy to potężnym uderzeniem z rzutu wolnego (18 m) Plattenhardt zdobył – jak się okazało – zwycięskiego gola dla miejscowych. Dzięki temu Hertha pozostała w grze o miejsce w pierwszej czwórce na mecie rozgrywek, przerywając jednocześnie „czarno-żółtym” serię 3 ligowych zwycięstw z rzędu.

 

Wilki” lepsze od „czerwonych byków”

Podobnie jak trzeci w tabeli Dortmund, w minionej serii gorycz porażki przełknąć musiał też wicelider – RB Leipzig, który uległ na własnym stadionie VfL Wolfsburg 0-1. O losach meczu zdecydowała bardzo dobra w wykonaniu gości pierwsza część meczu, w której zdobyli zwycięską bramkę autorstwa Gomeza w 9. min. „Czerwone byki” po stracie bramki zepchnęły przyjezdnych do obrony, ale grały zbyt schematycznie i wolno, by zaskoczyć rywali. Dzięki temu „wilki” zrewanżowały się RBL za przegraną jesienią w takich samych rozmiarach, odnosząc przy tym pierwsze zwycięstwo od 3 kolejek. Saksończycy z kolei przegrali pierwszy raz od 3 potyczek.

Punkt z kolei wywalczył czwarty w tabeli TSG 1899 Hoffenheim, który w derbach Badenii zremisował we Freiburgu 1-1. Stroną dyktującą warunki byli goście (23-6 w strzałach na bramkę), ale pierwsi do siatki trafili miejscowi. Konkretnie Philipp w 56. min, którego strzał z rzutu karnego obronił golkiper TSG – Baumann, ale przy dobitce tego piłkarza był bez szans. Prowadzeniem SCF cieszyło się tylko 4 min, kiedy to Kramaric wyrównał, a przyjezdni jeszcze odważniej atakowali, marnując jednak kilka okazji bramkowych. Należy podkreślić, że takowe mieli też miejscowi, m.in. Haberera, który w 80. min trafił w słupek bramki TSG. W ten sposób Hoffenheim do 4 przedłużyło serię bez porażki w BL i do 7 w pojedynkach z Freiburgiem.

 

Bezbłędny lider

Punktów nie traci natomiast lider tabeli – Bayern München, który licząc Bundesligę, Ligę Mistrzów i Puchar Niemiec, wygrał 5. mecz z rzędu, kolejno: 8-0 (HSV), 3-0 (Schalke), 3-0 (Köln), 5-1 (Arsenal) i w minionej kolejce 3-0 z Eintrachtem Frankfurt! Licząc też wymienione wyżej rozgrywki, Bawarczycy nie przegrali od 18 pojedynków, strzelając w tym okresie 51 bramek, tracąc 8, przez co można stwierdzić bez przesady, że konfrontacja z Bawarczykami jest dla rywali jak wizyta u dentysty w celu wyrwania zębów. A samo spotkanie z Frankfurtem nie miało zbyt ciekawej historii, Bayern bez większego wysiłku zdominował gości, aplikując im trzy gole – Lewandowskiego w 38. i 55. min oraz Douglasa Costy w 41. min. W ten sposób 5. z rzędu ligowa porażka ekipy z Hesji stała się faktem i Eintracht na wygraną z monachijczykami czeka od 12 pojedynków. Bayern z kolei odjechał wiceliderowi już na 10 pkt i tylko jakiś kataklizm może sprawić, że nie sięgnie po kolejny tytuł mistrza Niemiec.

Zwyciężył za to inny zespól z Hesji – outsider tabeli SV Darmstadt 98, który po 3 porażkach z rzędu pokonał u siebie 1.FSV Mainz 05 2-1. „Lilie” zaskoczyły przyjezdnych atakiem od pierwszych minut meczu, co przyniosło im zdobycie dwóch goli. W 5. min do siatki Moguncji trafił Sulu, a 7 min później z rzutu karnego na 2-0 podwyższył Sam. Od tego momentu do pracy zabrał się team Martina Schmidta, który w 3. min doliczonego czasu gry pierwszej odsłony po strzale Quaisona zdobył kontaktowe trafienie i sądzono, że po przerwie Mainz doprowadzi choćby do remisu. Tak się jednak nie stało, pomimo że od 60. min gospodarze grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Vrancicia, za to w 89. min obrońca gości Bell ujrzał czerwoną kartkę i oba teamy kończyły mecz w niepełnym składzie. Jest to pierwsza wygrana SVD z Mainz od 14.11.1992 r.!

 

Emocje w Leverkusen

Po 3 zwycięstwach z rzędu tym razem z jednego punktu cieszy się Werder, który zremisował w Leverkusen 1-1. Miejscowy Bayer 04 dobrze wszedł w mecz i już od 7. min po trafieniu Vollanda prowadził 1-0. Od tego momentu jednak gospodarze koncentrowali się na bronieniu jednobramkowej zdobyczy, co zakończyło się dla nich w 79. min stratą gola, którego zdobył Pizarro, a w 90. min gry defensor „aptekarzy” Wendell ujrzał czerwoną kartkę, przez co musiał opuścić murawę, a jego zespół w ostatnich 5 min doliczonego czasu gry musiał sobie radzić w dziesiątkę. Pomimo tego na 3 sek. przed upływem dodatkowego czasu i po faulu w polu karnym bremeńczyków na obrońcy Bayeru 04 Henrichsie arbiter podyktował rzut karny dla miejscowych. Tej znakomitej okazji do zdobycia zwycięskiego gola nie wykorzystał Toprak i Leverkusen w 3 ostatnich ligowych kolejkach zdobyło tylko punkt i nie wygrało 3. z rzędu meczu z Werderem.

Remisem, ale 2-2 zakończył się z kolei mecz walczącego o ligowy byt FC Ingolstadt u siebie z 1.FC Köln. Stroną atakującą (26-7 w strzałach dla FCI) byli miejscowi, ale nie posiadali w swoim składzie piłkarza tego formatu co Modeste, który zdobył dla kolończyków obie bramki – w 15. min z rzutu karego i w 61. min. Efekt? Z wielu okazji bramkowych FCI wykorzystało tylko dwie – w 42. min Lezcano wyrównał na 1-1, a w 69. min Bregierie na 2-2. „Geisbocke” nie wygrali zatem 5. z rzędu ligowego meczu, a „audiki” – 3. i kolejnego 5 z kolończykami.

 

Wykorzystany atut

Trochę ponad pół godziny wystarczyło ekipie FC Schalke 04, by pokonać FC Augsburg 3-0. Już w 4. min Burgstaller wyprowadził swój zespół na prowadzenie, w 29. min ten sam zawodnik podwyższył na 2-0, a w 34. min Caligiuri ustalił wynik meczu. Do tego w 32. min golkiper Schalke Faehrmann obronił rzut karny egzekwowany przez Verhaegha. Tą wygraną ekipa Markusa Weinzierla zachowała szansę na walkę o miejsca gwarantujące start w kolejnej edycji Ligi Europy, a jednocześnie przerwała serię 6 meczów bez zwycięstwa, licząc BL, Puchar Niemiec i Ligę Europy.

Atut własnego boiska wykorzystał też Hamburger SV, który zasłużenie pokonał osłabioną brakiem Raffaela i Stindla Borussię M’gladbach 2-1, choć sytuacji do zdobycia goli z obu stron było o wiele więcej, a do tego sędzia nie uznał dla HSV 3 goli, dopatrując się pozycji spalonej. Bramkę dla gości zdobył Christensen w 22. min, a dla teamu znad Łaby do siatki trafiali Kostić w 36. i Wood w 80. min, dzięki czemu hamburczycy nie ulegli „źrebakom” od 5 ligowych spotkań.

 

Dokumentacja kolejki

Leverkusen – Bremen 1-1 (1-0)

Bayern – Frankfurt 3-0 (2-0)

Hertha BSC – Dortmund 2-1 (1-0)

Darmstadt – Mainz 052-1 (2-1)

Freiburg – Hoffenheim 1-1 (0-0)

Leipzig – Wolfsburg 0-1 (0-1)

Ingolstadt – Köln 2-2 (1-1)

Schalke 04 – Augsburg 3-0 (3-0)

Hamburg – M’gladbach 2-1 (1-1)

 

Tabela

(miejsce, klub, ilość meczów, ilość punktów, stosunek bramek)

  1. München 24 59 60-13
  2. Leipzig 24 49 43-25
  3. Dortmund 24 43 53-27
  4. Hoffenheim 24 42 45-25
  5. Hertha BSC 24 40 32-26
  6. Frankfurt 24 35 26-27
  7. Köln 24 34 33-27
  8. Freiburg 24 34 31-41
  9. M’gladbach 24 32 30-33
  10. Leverkusen 24 31 37-39
  11. Schalke 04 24 30 31-27
  12. Mainz 05 24 29 33-40
  13. Augsburg 24 28 23-33
  14. Wolfsburg 24 26 22-34
  15. Bremen 24 26 31-44
  16. Hamburg 24 26 24-46
  17. Ingolstadt 24 19 23-41
  18. Darmstadt 24 15 17-46


    Krzysztof Świerc