Po krótkich problemach Arkadiusz Wiśniewski wraz z mieszkańcami Maliny mogli napełniać kufle z piwnej „fontanny”. Foto: Łukasz Biły

Ponad 200 osób bawiło się w ostatni wieczór września w opolskiej dzielnicy Malina na imprezie Oktoberfest tamtejszego DFK. Po latach zabawy na sali tym razem projekt przeniesiono do namiotu. Był prezydent miasta, występy i oczywiście doskonałe piwo.

 

– Przyjechałem tu z centrum, ponieważ dowiedziałem się, że ma być Toby z Monachium. Jestem samochodem, więc niestety nie mogę skosztować piwa, ale dla takiej atmosfery warto – mówił jeszcze przed imprezą pan Hubert z Opola. Jak przyznaje, zastanawiał się, czy nie odwiedzić raczej opolskiego Święta Piwa, które w tym samym czasie odbywało się na Rynku w Opolu, jednak ostatecznie wybór padł na imprezę w Malinie.

 

Pomysł strzałem w dziesiątkę

 

Inaczej niż w ostatnich latach zabawa odbyła się nie na sali, ale w namiocie. Jak przyznają organizatorzy, zmiana wynikła z chęci przyciągnięcia większej liczby osób, gdyż tradycja Oktoberfestu zyskuje w Opolu coraz więcej fanów. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż mimo płatnego wstępu kilkaset biletów rozeszło się w zaledwie kilka tygodni, a namiot wypełnił się po brzegi gośćmi, z których wielu ubranych było w tradycyjne stroje bawarskie. Jednym z nich był Patryk Dreszer, który na zabawę przyjechał z Gogolina, lecz na co dzień pracuje w Monachium. Jak zauważa, opolskiej imprezie co prawda „oczywiście brakuje jeszcze trochę do tej z Monachium”, jednak „z roku na rok także tutaj Oktoberfest jest coraz popularniejszy, co pokazuje choćby fakt, jak wielu sponsorów i patronów medialnych udało się pozyskać”.

 

Spora liczba sponsorów pozwoliła organizatorom atrakcyjnie przygotować program artystyczny. Widzom zaprezentowali się: Blaskapelle Świbie, Kabaret Żubr, Maria Honka, a przy zabawie tanecznej przygrywał zespół Logo. Udany występ zaliczyły także dzieci ze szkoły stowarzyszenia Pro Liberis Silesiae, które w Opolu-Malinie prowadzi swoją placówkę. – Właściwie o tej porze i przy tym tle dzieci nie powinno być – zauważyła szefowa stowarzyszenia Małgorzata Wysdak, by po chwili dodać: – jednak dla tak wspaniałej uroczystości zrobimy ten wyjątek i widzę, że dzieci się na ten występ naprawdę bardzo cieszą. Dziękuję wszystkim rodzicom, którzy pomogli ten projekt zrealizować.

 

Najlepszy wykonawca szlagierów

 

Tradycyjny Oktoberfest jednak nie mógłby się odbyć bez piwa. Zgodnie z bawarską tradycyjną podczas święta piwa włodarz miasta osobiście pomaga odszpuntować pierwszą beczkę. Z tej okazji prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski własnoręcznie wbijał młotek, by potem napełnić pierwszy kufel: – My tak mamy, że od poniedziałku do piątku bardzo ciężko pracujemy, ale przychodzi czas, kiedy trzeba się oderwać od tej ciężkiej pracy i to święto Oktoberfest to jest najlepszy czas właśnie do tego – stwierdził Wiśniewski, życząc gościom dobrej zabawy.

 

Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru był oczywiście wcześniej wspomniany Toby z Monachium, który wykonywał zarówno swoje znane przeboje, jak i te nowsze, traktujące o Śląsku. Przy jego piosenkach bawili się już wszyscy, w tym przedsiębiorca Heinrich Nyolt, który na zabawę przyjechał razem z przyjacielem. Swoje poparcie dla piosenkarza pokazano specjalnie przygotowanym z tej okazji plakatem „Najlepszy wykonawca szlagierów”.

 

Łukasz Biły