Józef Swaczyna

Z Józefem Swaczyną, starostą strzeleckim, przewodniczącym Konwentu Starostów Województwa Opolskiego i liderem Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego rozmawia Krzysztof Świerc.

 

Rząd RP prowadzi obecnie prace nad zmianą ordynacji wyborczej do samorządów, w jakim celu?

 

Głównym zamiarem inicjatorów tego pomysłu jest to, aby samorządowcy nie mogli pełnić swojej funkcji więcej niż dwie kadencje, a zatem maksymalnie osiem lat, co przede wszystkim dotyczy burmistrzów i wójtów. Jeżeli pomysł ten wszedłby w życie, to w moim powiecie taką decyzją skreślonych zostanie sześciu samorządowców, jedynie wójt Jemielnicy Marcin Wycisło miałby szanse zachowania swojej pozycji, bo jest pierwszą kadencję. Dla mnie nie ma zatem wątpliwości – jest to decyzja stricte polityczna, bo PiS liczy na obecne wysokie poparcie i na to, że takim posunięciem skreśli część wójtów i burmistrzów, którzy nie wywodzą się z jego ramienia. Osobiście jednak w to nie wierzę i jestem przekonany, że nawet jeśli nowa ordynacja zostanie wprowadzona, to w moim powiecie zwycięży mądrość mieszkańców.

 

Cóż po mądrości mieszkańców, skoro przez wprowadzenie nowej ordynacji wyborczej spora część sprawdzonych, doświadczonych samorządowców i tak będzie musiała odejść bez względu na swoje osiągnięcia czy zaangażowanie.

 

Owszem, ale mówiąc o mądrości mieszkańców mojego powiatu, mam na uwadze to, że ci nowi, którzy będą startować z ramienia mniejszości niemieckiej, zostaną wybrani w miejsce tych, którzy zmuszeni zostaną do odejścia. A zatem jako organizacja nie powinniśmy stracić, ale faktem jest, że to klasyczny zamach na samorządność i podnoszenie ręki na demokrację! PiS po raz kolejny próbuje ludzi okłamać, coś im wmawiać, mówiąc o klikach, jakichś powiązaniach itd., bo szuka bicza na psa, żeby coś udowodnić. Co gorsza, jestem przekonany, że jakiś negatywny przypadek gdzieś w Polsce znajdzie, który następnie zostanie mocno nagłośniony w prawicowych mediach, i pokazując taki wybiórczy przykład, zacznie „rozkręcanie” samorządów. Dodajmy: bez sentymentów, bo na niwie samorządowej PiS praktycznie nie istnieje, a tych samorządowców, których posiada, może przy realizacji nowej ordynacji wyborczej poświęcić, by docelowo i tak zwiększyć w samorządach stan osobowy przedstawicieli swojego klubu, ale… Jeszcze raz podkreślę – wierzę w mądrość lokalnych społeczności, a poza tym wybory samorządowe to zupełnie coś innego niż parlamentarne.

 

Jak wiele na realizacji tej idei może stracić mniejszość niemiecka?

 

Na przykładzie mojego powiatu wiem, że sześciu wójtów i burmistrzów pożegna się ze swoją funkcją, z tego trzech reprezentujących MN, co dotyczy Kolonowskiego, Leśnicy i Izbicka oraz Ujazdu, gdzie popierany jest przez MN burmistrz Tadeusz Kauch. Jestem jednak przekonany, że w ich miejsce zostaną wybrani nowi startujący z ramienia naszej organizacji, bo samorządowcy MN mają markę dobrych gospodarzy. Na tej podstawie wierzę też, że poparcie dla naszych ludzi w kolejnych wyborach będzie co najmniej takie samo, jak było w minionych, a przez to sytuacja polityczna dla nas nie powinna się wiele zmienić. Wszystko dzięki temu, że mamy bardzo silną ławkę rezerwowych, która potencjałem nie odbiega obecnie od naszego tzw. pierwszego „garnituru”.

 

Nie do końca jestem spokojny. Niebezpieczeństwo dla MN pojawić się może również wtedy, kiedy zabroni się startować w wyborach samorządowych organizacjom pozarządowym i różnego rodzaju komitetom, co wówczas?

 

To jest problem i w obawie przed taką ewentualnością odbieram już sygnały od moich kolegów w innych regionach kraju, gdzie planowane jest zakładanie ugrupowań pod różnymi nazwami np. „Polska Samorządowa”, „Samorząd Lokalny” itd. A zatem być może przyjdzie nam pójść do wyborów jako partia samorządowa, ale wówczas może zniknąć szyld „mniejszość niemiecka”, a to byłaby olbrzymia strata! Dlatego lepszym wyjściem byłoby założyć własną partię, opartą np. na wartościach chrześcijańskich, ale trudno mi dzisiaj powiedzieć dokładnie, jaka mogłaby to być nazwa. Wiem natomiast, że powinna utożsamiać się z MN i taką w razie zaistniałej sytuacji musielibyśmy znaleźć. Sprawa ta jednak wymaga głębszego przemyślenia i na pewno poruszymy ją na najbliższym spotkaniu Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego, które odbędzie się pod koniec marca w Cisku. Zamierzamy na nim podjąć pewne decyzje związane z tym tematem, bo jest on obecnie wyjątkowo aktualny wśród wójtów i burmistrzów z MN.

 

Ale tworzenie partii przez MN nie jest tak proste, jak może się wydawać.

 

Owszem, ale może się to okazać koniecznością, jakoś bronić się trzeba! Skoro nie będzie można startować w wyborach jako organizacja pozarządowa czy stowarzyszenie i do tego nie założymy partii, to zostaniemy całkowicie wyeliminowani z życia politycznego. Oczywiście nasi reprezentanci mogą przejść do innych ugrupowań politycznych, np. do PO czy PSL, czego wykluczyć nie można, ale czy to jest najlepsze rozwiązanie i jedyne?

 

Kiedy będzie znany ostateczny termin ewentualnego wprowadzenia nowej ordynacji wyborczej?

 

Sądzę, że w marcu, najpóźniej w kwietniu, jeśli oczywiście wybory samorządowe mają odbyć się na jesień tego roku, bo nowa ordynacja musi być ogłoszona co najmniej pół roku przed planowanymi wyborami, a czy tak się stanie? Spora część polityków opozycji jest o tym przekonana, uważając, że PiS będzie się śpieszył, by „pojechać” na swoim obecnie wysokim poparciu i licząc, że dzięki temu obsadzi swoimi ludźmi ponad 30 procent stanowisk w samorządach.

 

A może dwie kadencje po cztery lata są wystarczającym czasem, aby spełnić wszystkie zadania przez danego samorządowca.

 

Absolutnie nie! Poza tym będzie to początek upadku samorządności, bo nowo wybrany burmistrz czy wójt obejmie tę funkcję, mówiąc krótko, „zielony”, dwa lata będzie musiał poświęcić na naukę, by zorientować się w sytuacji, a potem dopiero zabierze się do pracy, by coś konkretnego zrobić. Będą to jednak tylko dwa lata jego wytężonej pracy, ale jeśli i tak pokaże się w tym krótkim czasie z dobrej strony, to może zaowocować wybraniem go po raz drugi. Jednak w trakcie drugich czterech lat jego kadencji bardziej koncentrować się będzie na tym, co robić po jej zakończeniu, gdzie się zahaczyć do pracy, przez co niekoniecznie w 100% myślami będzie przy sprawach swojego powiatu czy gminy.

 

Jak więc powinno być – trzy, cztery kadencje, czy też widzi Pan jakieś inne rozwiązania, np. dwie kadencje, ale wydłużone w czasie?

 

Jestem zdania, że powinniśmy brać przykład ze sprawdzonych europejskich demokracji. Na przykład niech będą dwie kadencje, ale po 5–6 lat, a po nich stworzone zostanie zabezpieczenie materialne, żeby dany wójt czy burmistrz miał później z czego żyć, a nie – żeby po ośmiu latach został na lodzie bez konkretnych środków do życia. Musimy pamiętać, że każdy, kto poświęca się pracy w samorządzie, traci przez ten okres kontakt z macierzystą firmą czy zawodem i później nie potrafi się natychmiast odnaleźć w nowej rzeczywistości, bo to wymaga czasu, a żyć trzeba…

 

***

 

Mit Józef Swaczyna, dem Landrat von Groß Strehlitz, Vorsitzenden des Konvents der Landräte der Woiwodschaft Oppeln und Chef des Schlesischen Selbstverwaltungsvereins, sprach Krzysztof Świerc.

 

Die polnische Regierung arbeitet zurzeit an einer Änderung der Wahlordnung für Kommunalverwaltungen. Mit welchem Zweck?

 

Die zentrale Absicht der Initiatoren dieser Idee besteht darin, den Kommunalpolitikern, vor allem Bürgermeistern und Gemeindevorstehern, die Möglichkeit zu nehmen, ihr Amt länger als zwei Amtszeiten, also maximal acht Jahre, auszuüben. Sollte dies in Kraft treten, würden in meinem Landkreis sechs Kommunalpolitiker abgeschrieben werden. Nur der Gemeindevorsteher von Himmelwitz Marcin Wycisło hätte noch Chancen, seinen Posten zu behalten, weil es jetzt seine erste Amtszeit ist. Für mich besteht kein Zweifel daran, dass es sich hierbei um eine strikt politische Entscheidung handelt. Die PiS zählt auf ihre hohen Unterstützungswerte und möchte mit diesem Schachzug einen Teil der Gemeindevorsteher und Bürgermeister loswerden, die nicht aus dieser Partei stammen. Ich persönlich glaube allerdings nicht an den Erfolg dieser Pläne und bin überzeugt, dass in meinem Landkreis, selbst wenn die neue Wahlordnung eingeführt werden sollte, letztlich die Klugheit unserer Mitbürger obsiegen wird.

 

Was nützt die bürgerliche Klugheit, wenn durch die neue Wahlordnung etliche Kommunalpolitiker, die sich übrigens gut bewährt haben, ohne Rücksicht auf ihre Erfahrung, Leistungen und Engagement ohnehin gehen müssen?

 

Mit der bürgerlichen Klugheit meinte ich, dass die neuen, die als Vertreter der deutschen Minderheit antreten werden, anstelle derjenigen gewählt werden, die man jetzt loswerden will. In diesem Fall kämen wir als Organisation eher nicht zu Schaden. Es ist aber tatsächlich ein klassischer Anschlag auf die kommunale Selbstverwaltung. Und gegen die Demokratie! Die PiS versucht wieder einmal, die Menschen zu belügen, ihnen etwas einzureden, indem sie von Cliquen und Verflechtungen spricht, denn sie sucht nach einem Vorwand, um etwas zu beweisen. Schlimmer noch, man wird vermutlich irgendein Negativbeispiel irgendwo in Polen finden, das dann in den rechten Medien an die große Glocke gehängt wird, um damit beginnen zu können, die Kommunen „auseinanderzudrehen”. Und zwar ziemlich wahllos, denn die PiS ist im kommunalpolitischen Bereich so gut wie gar nicht existent, so dass sie die wenigen Kommunalpolitiker, die sie hat, bei der Umsetzung der neuen Wahlordnung opfern kann, um langfristig dennoch ihren Personalstand in den Kommunen zu erhöhen. Ich möchte aber nochmals unterstreichen: Ich vertraue auf die Klugheit der lokalen Gemeinschaften. Außerdem sind Kommunalwahlen ja etwas ganz anderes als die Parlamentswahl.

 

Wieviel könnte die deutsche Minderheit an der Umsetzung dieser Idee verlieren?

 

Ich weiß am Beispiel unseres Landkreises, dass sechs Gemeindevorsteher und Bürgermeister sich von ihrem Amt verabschieden müssen. Drei von ihnen vertreten die Deutsche Minderheit, und zwar in Kolonnowska, Leschnitz und Stubendorf. Hinzu kommt Ujest, wo der Bürgermeister Tadeusz Kauch von der Deutschen Minderheit unterstützt wird. Ich bin dennoch zuversichtlich, dass an ihre Stelle neue Kandidaten aus unserer Organisation gewählt werden, denn die Kommunalpolitiker aus den Reihen der Deutschen Minderheit genießen einen guten Ruf als Gemeindeverwalter. Auf dieser Grundlage glaube ich auch daran, dass die Unterstützung für unsere Leute bei den nächsten Kommunalwahlen mindestens genauso hoch sein wird, wie sie bei den vorangegangenen war, so dass sich die politische Situation für uns kaum ändern wird. Dies alles dank der Tatsache, dass wir eine sehr starke Ersatzbank haben, die mit ihrem Potenzial nicht negativ von unserer derzeit „ersten Garnitur” abweicht.

 

Das beruhigt mich nicht ganz. Gefährlich könnte es für die Deutsche Minderheit auch dann werden, wenn man es Nichtregierungsorganisationen und Wahlkomitees verbietet, bei Kommunalwahlen anzutreten. Was dann?

 

Das ist ein Problem und ich habe auch schon von meinen Kollegen in anderen Regionen des Landes Signale vernommen, dass sie dies befürchten. Man plant für diesen Fall die Gründung von Gruppierungen wie „Kommunales Polen”, „Lokale Selbstverwaltung” usw. Wir werden also vielleicht als eine kommunalpolitische Partei zu den Wahlen gehen müssen. Dann könnte allerdings das Schild Deutsche Minderheit verschwinden – und das wäre ein gewaltiger Verlust! Die bessere Lösung wäre es daher, eine eigene Partei zu gründen, z.B. basierend auf christlichen Werten. Wie sie aber heißen könnte, kann ich heute kaum sagen. Auf jeden Fall müsste sie sich mit der deutschen Minderheit identifizieren. Das Thema bedarf allerdings einer tieferen Überlegung und wir werden es mit Sicherheit beim nächsten Treffen des Schlesischen Selbstverwaltungsvereins Ende März in Czissek zur Sprache bringen. Wir wollen dabei auch bestimmte Entscheidungen zu diesem, unter Gemeindevorstehern und Bürgermeistern der Deutschen Minderheit, derzeit hochaktuellen Thema treffen.

 

Eine Parteigründung durch die deutsche Minderheit wäre aber vermutlich nicht so einfach…

 

Das stimmt, aber das könnte eben notwendig werden. Irgendwie muss man sich ja verteidigen! Sollte es nicht mehr möglich sein, als Nichtregierungsorganisation oder Vereinigung zur Wahl anzutreten, und wenn wir dann keine Partei gründen, dann werden wir komplett aus dem politischen Leben ausgeschaltet. Natürlich könnten unsere Repräsentanten dann auch zu anderen politischen Gruppierungen wechseln, etwa zur PO oder PSL, was auch nicht auszuschließen ist, aber ob das die beste und einzige Lösung ist?

 

Wann wird endgültig bekanntgegeben, ob die neue Wahlordnung eingeführt wird oder nicht?

 

Ich denke, im März oder spätestens im April, natürlich wenn die Kommunalwahlen im Herbst dieses Jahres stattfinden sollen. Die neue Wahlordnung müsste nämlich mindestens sechs Monate vor dem geplanten Wahltermin bekanntgegeben werden. Viele Politiker der Opposition sind übrigens überzeugt, dass die Dinge sich so entwickeln werden. Man geht davon aus, dass die PiS es eilig hat, sozusagen auf den Zug ihrer derzeit hohen Wählergunst aufzuspringen, in der Hoffnung, dass sie es dadurch schafft, mehr als 30 Prozent der Posten in den Kommunen mit ihren Leuten zu besetzen.

 

Aber vielleicht sind zwei Amtszeiten je vier Jahre ja eine ausreichende Zeit, um als Kommunalpolitiker mit allen Aufgaben fertig zu werden.

 

Absolut nicht! Außerdem wird damit der Untergang der kommunalen Selbstverwaltung eingeleitet, denn der jeweilige neue Bürgermeister oder Gemeindevorsteher übernimmt dann sein Amt kurzum als „Grünschnabel” und wird zunächst einmal etwa zwei Jahre zum Lernen brauchen, um sich ein gutes Bild von der Situation zu machen. Erst dann kann er sich richtig an die Arbeit machen, um etwas Konkretes zu leisten. Das werden zwar nur zwei Jahre sein und wenn er sich in dieser Zeit bei aller Unerfahrenheit dennoch von einer guten Seite zeigt, könnte es dazu führen, dass er zum zweiten Mal in sein Amt gewählt wird. Doch während seiner zweiten vier Jahre wird er zwangsläufig auch daran denken müssen, wie es für ihn nach dem Ende der Amtszeit beruflich weitergehen soll. Dadurch wird er in seinen Gedanken nicht unbedingt hundertprozentig bei seinem Landkreis bzw. seiner Gemeinde sein.

 

Was wäre dann also das Richtige: drei, vielleicht vier Amtszeiten? Oder aber sehen Sie auch andere Lösungen, z.B. zwei Amtszeiten, aber zeitlich verlängert?

 

Ich bin der Meinung, dass wir uns ein Beispiel an den bewährten europäischen Demokratien nehmen sollten. Es könnten also beispielsweise zwei Amtszeiten sein, aber mit einer Dauer von je fünf bis sechs Jahren. Danach wird eine materielle Absicherung geschaffen, damit der jeweilige Gemeindevorsteher oder Bürgermeister auch später von etwas leben kann und nicht nach acht Jahren mittellos und sich selbst überlassen bleibt. Man muss bedenken, dass jeder, der sich der kommunalpolitischen Arbeit widmet, für eine recht lange Zeit den Kontakt zu seiner Firma oder seinem Beruf verliert. Und da in vielen Bereichen der Fortschritt blitzschnell ist, kann er sich dann später nicht in der neuen Wirklichkeit wiederfinden. Das erfordert ja wieder mal Zeit und in dieser Zeit muss man ja irgendwie weiterleben…