Damian Hutsch, przewodniczący TSKN w powiecie oleskim. Foto: Norbert Nieslony

Damian Hutsch, przewodniczący TSKN w powiecie oleskim.
Foto: Norbert Nieslony

Z Damianem Hutschem, przewodniczącym zarządu TSKN w powiecie oleskim, o działalności kół DFK w tamtejszym powiecie rozmawia Anna Durecka.

 

Bierze Pan obecnie udział w kolejnych zebraniach gminnych zarządów DFK w powiecie oleskim. O czym głównie chcą rozmawiać członkowie kół DFK, co ich zajmuje, z jakimi borykają się problemami?

 

Za mną już gminne zebrania TSKN w Oleśnie, Zębowicach, Radłowie, Lublińcu i Gorzowie Śląskim. Zarząd powiatowy TSKN ma pod sobą siedem gmin i wszędzie sytuacja jest różna, choć oczywiście są kwestie, które łączą wszystkie koła. Jedną z nich jest chociażby niepokojący spadek liczby członków, w tym liczby członków w wieku 18–55 lat. Generalnie można powiedzieć, że aktywność danego koła DFK widać już po udziale jego członków w samym zebraniu gminnym. Tam, gdzie działalność jest żywa, tam jest też dużo delegatów, którzy aktywnie udzielają się podczas zebrania. Nasze zadanie jako członków zarządu powiatowego upatruję głównie we wspieraniu kół oraz informowaniu, jak mogą one w jeszcze skuteczniejszy sposób reklamować, nagłaśniać swoją działalność. Bezdyskusyjnie wielu członków naszych struktur troszczy się o przyszłość naszej organizacji, poruszając tematy związane z liczbą członków poniżej 55. roku życia.

 

A to jest problem dla aktywnych kół?

 

Tak. Często DFK wiele robią, ale są na przykład pomijane, kiedy wymieniani są organizatorzy danej imprezy, jeśli akurat mniejszość jest współorganizatorem. Czasem zaś zwyczajnie nie potrafią się dobrze „sprzedać”, chociaż organizują ciekawe projekty i mają dobre pomysły. Na pewno jest kilka kół, które wyróżniają się na plus, np. DFK w gminie Zębowice, które tworzy bardzo pozytywny klimat wokół swojej działalności i skutecznie jednoczy społeczność lokalną. W dobrym kierunku idzie też mniejszość w gminie Radłów, gdzie jeszcze niedawno był problem, żeby znaleźć nauczyciela języka niemieckiego do kursu sobotniego, a w tym roku powstały tam dwie szkółki z czterech zgłoszonych. W kilku kołach doszło niedawno do zmian pokoleniowych, tak że tutaj jest szansa na poprawę sytuacji, np. w DFK Uszyce-Zdziechowice oraz DFK Świercze. Tam już zaczęli robić projekty w ramach „Konsolidacji domów spotkań” i inne. Podobnie w Kozłowicach, gdzie jest młody zarząd. Prężnie tradycyjnie działa Dobrodzień.

 

Co koła mogą zrobić, żeby zwiększyć liczbę organizowanych przedsięwzięć?

 

Po pierwsze powinny więcej robić razem. Jedno koło w pojedynkę nie da rady zrobić tyle, ile mogłoby zrobić, współpracując z sąsiednimi kołami DFK. Często DFK ma problem, żeby np. nazbierać wystarczającą liczbę ludzi do autobusu, żeby zorganizować wyjazd. Przy dwóch czy trzech kołach biorących udział łatwiej też zorganizować taki wyjazd. Jednym słowem: DFK powinny się jednoczyć. Ważna jest też współpraca z innymi organizacjami w gminie, ochotniczą strażą pożarną, urzędem gminy, szkołą.

 

Uważam też, że jako członkowie kół DFK absolutnie nie możemy opierać swojej działalności tylko na osobach należących do TSKN. Duży potencjał tkwi też w osobach sympatyzujących z mniejszością, mających do niej przyjazny stosunek. A że takich osób jest sporo, świadczy chociażby przykład z Olesna, gdzie do ……… należy 250 osób, a na mszach w języku niemieckim pojawia się nawet 500 osób. Musimy jako DFK przyciągać również tych ludzi.

 

Jakich zmian życzyłby Pan sobie poza tym?

 

Na pewno przydałoby się nam w powiecie jeszcze więcej liderów, którzy byliby w stanie działać nie tylko w obrębie struktur mniejszości, ale też potrafili skutecznie nawiązywać współpracę z innymi partnerami.

 

Czy zarząd powiatowy w Oleśnie organizuje też własne projekty w tym roku?

 

Na pewno zorganizujemy powiatowy koncert z okazji 25-lecia traktatu polsko-niemieckiego. Odbędzie się on 10 września w domu kultury w Oleśnie.