Dokument ONZ potwierdzający podobno polskie prawo do reparacji

Temat reparacji niemieckich nie schodzi z nagłówków gazet, m.in. ze względu na „sensacyjne” doniesienia posła Arkadiusza Mularczyka z PiS, który twierdzi, że wreszcie udało się dotrzeć do dokumentu ONZ potwierdzającego starania Polski o reparacje z Niemiec. Problem w tym, że o reparacjach nie ma tam w ogóle mowy.

 

– Władze PRL nie uznawały zrzeczenia się reparacji jako skutecznych prawnie i podejmowały próby wywarcia presji na Niemcy poprzez ONZ, by kraj ten zmienił swą politykę dotyczącą odszkodowań dla ofiar niemieckiej polityki z czasów II wojny światowej – powiedział PAP poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który jest zarazem przewodniczącym nowo powstałego parlamentarnego zespołu, który ma się zająć oszacowaniem wysokości odszkodowań należnych Polsce. W ten sposób Mularczyk komentował dotychczas ponoć nieznany dokument znajdujący się w ONZ, który ma dowodzić, że władze PRL nie zrzekły się reparacji od Niemiec.

 

Sprawa znana

 

Problem jednak w tym, że historykom dokument ten jest dobrze znany. – Wystarczy przejrzeć archiwa polskiego MSZ, w których znajduje się m.in. notatka w sprawie sesji Komisji Praw Człowieka ONZ z roku 1969, podczas której strona polska odniosła się do odszkodowań, ale tylko dla osób cywilnych. Nie ma tam mowy o reparacjach, bo ten temat Polska uznała za zamknięty w 1953 roku – wyjaśnia prof. Krzysztof Ruchniewicz, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta we Wrocławiu.

 

Faktem jest więc, że kwestia nie wypłacanych do tego momentu odszkodowań dla osób cywilnych (pomijając płatności na rzecz ofiar zbrodniczych eksperymentów medycznych) była dla polskiego rządu tematem ważnym. – Należy podkreślić, że władze Polski m.in. poprzez cytowany teraz dokument ONZ usiłowały wymóc na Niemczech wypłatę takich odszkodowań i piętnowały dyskryminację polskich ofiar pod pretekstem braku stosunków dyplomatycznych pomiędzy PRL a RFN – dodaje prof. Ruchniewicz. Jednak także w tym wypadku nie można twierdzić, że do dziś Niemcy nie wypłaciły żadnych pieniędzy, gdyż jak argumentował w wywiadzie z naszą gazetą prof. Ruchniewicz (wydanie nr 1330) po roku 1970 Niemcy w ramach różnych umów wypłaciły na rzecz poszczególnych grup ofiar nazistowskich Niemiec w przeliczeniu ok. 2,5 mld euro.

 

Ziemie zachodnie

 

W dyskusji o reparacjach lub odszkodowaniach – bo w Polsce oba pojęcia są niesłusznie używane zamiennie – pojawia się także temat byłych niemieckich ziem wschodnich, które znalazły się po 1945 roku w granicach Polski i Związku Radzieckiego (Kaliningrad). Na Śląsku, Pomorzu czy w Prusach Wschodnich nie tylko uciekający lub wysiedlani Niemcy pozostawili swój dobytek, ale pozostała także infrastruktura publiczna, którą Polska przejęła. Te dobra materialne niektórzy chcieliby uznać za część reparacji wojennych wobec Polski, choć nie ma faktycznie konkretnych wyliczeń. Pewien ogląd natomiast daje dokument z archiwum niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do którego „Wochenblatt.pl” dotarł z pomocą prof. Ruchniewicza. Datowana na listopad 1969 roku notatka wspomina o memoriale Archiwum Federalnego z roku 1967, w którym ogólne straty niemieckie wynikające z utraty dóbr osób fizycznych i prawnych z terenów na wschód od Odry i Nysy szacowane są na ponad 75 mld reichsmarek. – Przy czym jednak właśnie ten dokument zawiera także informację o tym, że wystawienie rachunku za te wartości oznaczałoby zgodę na ostateczne odstąpienie tych terenów, o czym wtedy naturalnie w Niemczech nie było mowy. Nie należy również zapominać, że dla strony polskiej zachodnie tereny były swego rodzaju rekompensatą własnych strat na wschodzie – mówi prof. Ruchniewicz.

 

Niebezpieczna droga

 

Kwestia byłych terenów niemieckich, jak i reparacji ostatecznie została rozwiązana w ramach układu 2+4 w sprawie zjednoczenia Niemiec i późniejszego traktatu granicznego między Polską a Niemcami. – Wówczas Polska mogła jeszcze podnieść kwestię reparacji, czego jednak nie zrobiła, koncentrując się na zamknięciu tematu zachodniej granicy. Analogicznie najwidoczniej sprawę swoich byłych terenów potraktowała wtedy strona niemiecka, która również nie podjęła dyskusji, licząc na ostateczne zamknięcie tematu – mówi prof. Ruchniewicz.

 

I choć problem reparacji i odszkodowań w Polsce, a utraty terenów niemieckich na wschodzie w Niemczech co jakiś czas powracały w różnych sytuacjach, były to raczej odosobnione głosy, które traktowano jako próbę pogorszenia stosunków polsko-niemieckich. Teraz jednak sprawa reparacji powróciła na biurka najważniejszych osób w obu państwach, a finał nie jest znany. Oby sprawa ta na kolejne lata nie wpłynęła na coraz bardziej widoczne ochłodzenie relacji Berlin – Warszawa.

 

Rudolf Urban

 

***

 

Das Thema deutsche Reparationen sorgt noch immer für Schlagzeilen, u.a. wegen der „sensationellen” Meldungen des PiS-Abgeordneten Arkadiusz Mularczyk, der behauptet, dass es endlich einmal gelungen sei, an ein UN-Dokument heranzukommen, welches bestätige, dass Polen sich um Reparationen aus Deutschland bemüht habe. Das Problem: Von Reparationen ist dort gar nicht die Rede.

 

„Die Regierung der Volksrepublik Polen sah den Verzicht auf Reparationen nicht als rechtswirksam und unternahm Versuche, über die UNO Druck auf Deutschland auszuüben, damit dieses seine Politik bezüglich der Entschädigungen für Opfer der deutschen Politik im Zweiten Weltkrieg änderte“, sagte Arkadiusz Mularczyk der Polnischen Presseagentur (PAP). Der PiS-Abgeordnete leitet eine neugegründete parlamentarische Arbeitsgruppe, die sich damit befassen soll, die Höhe der Polen zustehenden Entschädigungen abzuschätzen. Mit seiner obigen Aussage kommentierte Mularczyk ein bei der UNO befindliches und bislang angeblich unbekanntes Dokument, das belegen soll, dass die Regierung Volkspolens nicht grundsätzlich auf Reparationen von Deutschland verzichtete.

 

Bekanntes Thema

 

Ein Problem dabei: Das Dokument ist Historikern gut bekannt. „Es genügt, in den Archiven des polnischen Außenministeriums nachzuschauen. Es findet sich dort u.a. eine Notiz bezüglich einer Sitzung der UN-Menschenrechtskommission aus dem Jahr 1969, bei der die polnische Seite auf Entschädigungen Bezug nahm, aber nur für Zivilpersonen. Von Reparationen ist dort keine Rede, denn dieses Thema hatte Polen 1953 als abgeschlossen erklärt“, sagt Prof. Krzysztof Ruchniewicz, Leiter des Willy-Brandt-Zentrums für Deutschland- und Europastudien in Breslau.

 

Tatsache ist also, dass die Frage der bis dahin ausbleibenden Entschädigungen für Zivilpersonen –einmal abgesehen von Zahlungen für die Opfer von verbrecherischen medizinischen Experimenten – ein wichtiges Thema für die polnische Regierung war. „Es ist zu unterstreichen, dass die polnische Regierung u.a. durch das jetzt zitierte UN-Dokument versuchte, Deutschland zur Zahlung solcher Entschädigungen zu zwingen, und prangerte die Diskriminierung polnischer Opfer unter dem Vorwand der nicht vorhandenen diplomatischen Beziehungen zwischen Polen und der BRD an“, so Prof. Ruchniewicz weiter. Doch auch in diesem Fall könne nicht behauptet werden, dass Deutschland bis heute kein Geld gezahlt hätte. Denn, so das Argument von Prof. Ruchniewicz im Interview mit unserer Zeitung (Ausgabe 1330), Deutschland hat nach dem Jahr 1970 im Rahmen verschiedener Verträge umgerechnet ca. 2,5 Milliarden Euro an die einzelnen Gruppen von Opfern des Nazi-Deutschlands ausgezahlt.

 

Die Westgebiete

 

In der Diskussion um Reparationen bzw. Entschädigungen – in Polen werden die beiden Begriffe mit Unrecht wechselweise verwendet – kommt auch das Thema der früheren deutschen Ostgebiete auf, die sich nach 1945 innerhalb der Grenzen Polens und der Sowjetunion (Kaliningrad) befanden. In Schlesien, Pommern oder Ostpreußen hatten nicht nur die fliehenden bzw. ausgesiedelten Deutschen ihr Hab und Gut zurückgelassen, auch die öffentliche Infrastruktur war geblieben und wurde von Polen übernommen. Diese materiellen Güter möchten nun einige als Kriegsreparationen gegenüber Polen anerkannt sehen, obwohl es dazu tatsächlich keine konkreten Berechnungen gibt. Einen Überblick bietet hingegen ein Archivdokument des deutschen Auswärtigen Amtes, zu dem das Wochenblatt mithilfe von Prof. Ruchniewicz Zugang gefunden hat. Die auf November 1969 datierte Notiz erwähnt eine Denkschrift des Bundesarchivs aus dem Jahr 1967, in der die gesamten deutschen Verluste aus dem Verlust von Gütern von natürlichen und juristischen Personen in den Gebieten östlich der Oder und Neiße auf über 75 Milliarden Reichsmark geschätzt werden. „Dabei enthält jedoch gerade dieses Dokument auch die Information darüber, dass eine Rechnungsstellung für diese Werte eine Zustimmung zum endgültigen Verzicht auf diese Gebiete bedeuten würde, was damals in Deutschland natürlich nicht in Frage kam. Nicht vergessen werden darf dabei auch, dass für die polnische Seite die Westgebiete eine Art Wiedergutmachung für die eigenen Verluste im Osten waren“, sagt Prof. Ruchniewicz.

 

Ein gefährlicher Weg

 

Die Frage der ehemals deutschen Gebiete wie auch der Reparationen fand ihre endgültige Lösung im Zwei-plus-Vier-Vertrag bzgl. der Wiedervereinigung Deutschlands und im späteren Grenzvertrag zwischen Polen und Deutschland. „Polen konnte damals noch das Thema Reparationen zur Sprache bringen, aber man tat es nicht und konzentrierte sich darauf, das Thema Westgrenze zu beenden. Analog dazu dürfte die deutsche Seite damals offenbar die Frage nach ihren ehemaligen Ostgebieten behandelt haben und ließ sich ebenfalls auf keine Diskussionen ein in der Hoffnung, dass das Thema nun endgültig abgeschlossen wird“, so Prof. Ruchniewicz.

 

Und obwohl das Problem von Reparationen und Entschädigungen in Polen und des Verlustes deutscher Ostgebiete in Deutschland hin und wieder in verschiedenen Situationen wiederkam, waren es eher vereinzelte Stimmen, die als ein Versuch betrachtet wurden, die deutsch-polnischen Beziehungen zu verschlechtern. Jetzt aber ist das Thema Reparationen auf die Schreibtische der wichtigsten Persönlichkeiten beider Staaten zurückgekehrt und der Ausgang ist nicht abzusehen. Möge diese Angelegenheit nicht auf Jahre hinaus zu einer ohnehin schon zunehmend erkennbaren Abkühlung zwischen Berlin und Warschau beitragen.

 

Rudolf Urban