Foto: Lech Kryszałowicz

Ile lat miał najmłodszy uczestnik tegorocznych warsztatów tanecznych organizowanych przez Wspólnotę Byłych Mieszkańców Prus Wschodnich? Lat nie miał wcale, bo liczył zaledwie 26 dni. Czy tańczył? O to pytajcie jego mamę – Dorotę Cieklińską.

 

Dorota Cieklińska to instruktorka tańca w grupie tańca ludowego „Saga”, działającej przy Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Mniejszości Niemieckiej w Bartoszycach. 26 dni przed warsztatami tańca ludowego organizowanymi w Lidzbarku Warmińskim przez Wspólnotę Byłych Mieszkańców Prus Wschodnich w dniach 3–5 listopada urodziła swego pierworodnego syna Filipa. Tym razem, w przeciwieństwie do wszystkich poprzednich warsztatów, Dorota tańczyła głównie wokół niego. Taki już los młodych mam. Ale czy po tak rozpoczętym życiu Filip ma inne wyjście? – Nie – zapewnia z przekonaniem Danuta Niewęgłowska, jego babcia, kierowniczka „Sagi”.

 

W warsztatach wzięła udział rekordowa liczba 48 uczestników.

 

– Na każde miejsce przypadało po trzech chętnych – mówi Edyta Gładkowska, przedstawicielka Wspólnoty Byłych Mieszkańców Prus Wschodnich, główna organizatorka tego przedsięwzięcia. – Sama jestem zdziwiona, że aż tylu. Jestem jednocześnie bardzo zadowolona, bo to znaczy, że zajęcia podobają się młodzieży.

 

W warsztatach tańca ludowego wzięła udział młodzież w wieku 7–21 lat. Najmłodsi to uczniowie szkoły podstawowej, najstarsi to już studenci – Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Szkolenie przeprowadzili z nimi instruktorzy – Łukasz Szatkowski i Patryk Ledwig, tworzący pary taneczne z Julią Ledwig i Natalią Miler z zespołu „Dialog” z Dylak. Dylaki to duża wieś w powiecie opolskim.

 

– Nasz zespół to zespół mniejszości niemieckiej. Tańczymy tańce ludowe śląskie, niemieckie i austriackie – wyjaśniają Patryk Ledwig i Natalia Miler. – Podczas tych warsztatów uczymy młodzież: Sternpolki, Kreutzpolki, Tampeta, Gratziany i Böhnewaldlendera. To są proste tańce. Większość z naszej grupy to tancerze, więc na pewno je opanują – mówią instruktorzy.

 

Patryk i Natalia wiedzą, co mówią. W piątek 3 listopada, w pierwszy wieczór warsztatów, podzielili ich uczestników na dwie grupy w zależności od umiejętności. W warsztatach uczestniczyli bowiem członkowie „Sagi”, Zespołu Pieśni i Tańca „Perła Warmii” z Lidzbarka Warmińskiego oraz zespołu „Mała Warmia” ze Szkoły Podstawowej w Lamkowie z językiem niemieckim jako ojczystym oraz uczniowie ze Szkoły Podstawowej we Franknowie, w której też dzieci uczą się języka niemieckiego jako ojczystego. Poza tym brały w nich udział dzieci ze stowarzyszeń niemieckich w Olsztynku, Górowie Iławeckim Olsztynie i Szczytnie. Ci już tańczący trafili do pierwszej grupy, pozostali – do drugiej.

 

Barbara Mońko, studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i wieloletnia członkini „Sagi”, znalazła się oczywiście w tej pierwszej grupie. – Tańczę w „Sadze” od 12–13 lat. Poza tym od dwóch lat tańczę w Zespole Pieśni i Tańca „Kortowo” z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i równocześnie w „Perle Warmii”. Po co tu przyjechałam? Przede wszystkim spotkać się z „Sagą”, do której tęsknię i mam wielki sentyment. Ale poza tym każdy instruktor ma swój styl i praca z nim to nowe doświadczenie – mówi Barbara.

 

Kinga Dryzelenko z klasy V SP w Lidzbarku Warmińskim uczestniczy w warsztatach już czwarty raz. Dlaczego? – Bo ja kocham taniec. Najbardziej nowoczesny i ludowy – zapewnia z przekonaniem. Jej koleżanka Kasia Churina bierze w nich udział pierwszy raz. – Powiedziała nam o nich nasza nauczycielka Ewa Huss. Ja też bardzo lubię tańczyć tańce ludowe – przekonuje Kasia. Ale co na takie starodawne zainteresowania koleżanki i koledzy z klasy? – W naszej klasie każdy ma swoje zainteresowania i się z siebie nie śmiejemy – zapewniają dziewczynki.

 

Zespoły ludowe od zawsze cierpią na brak chłopców, którzy niechętnie tańczą, a jeszcze mniej śpiewają. Przemek Trubiło z Lidzbarka Warmińskiego (17 l.) nie ma jednak z tym kłopotów. – Tańczę w „Perle Warmii”. W tych warsztatach uczestniczę pierwszy raz. Zapisałem się, bo w „Perle” tańczymy tańce warmińskie, a ja chciałem zobaczyć coś innego. Dlaczego tańczę? Bo to bardzo lubię. Ale nie tylko. Przemek przyznaje, że w czasie szkolnych dyskotek, gdy jego koledzy podpierają ściany, on nie wstydzi się poprosić do tańca jakąś dziewczynę. A z koleżanką z „Perły” do współczesnej muzyki tańczą tańce ludowe i całkiem dobrze im to pasuje.

 

– Dziewczyny lubią, jak chłopak umie tańczyć – zdradza Przemek. – Z początku koledzy się ze mnie śmiali, ale jak zobaczyli mnie w czasie występu, to ich zatkało i teraz siedzą cicho.

 

VI warsztaty tańca ludowego zorganizowała i sfinansowała Wspólnota Byłych Mieszkańców Prus Wschodnich.

 

Lech Kryszałowicz