Hartmut Koschyk, der bis zu den letzten Bundestagswahlen Bundesbeauftragter für Aussiedlerfragen und nationale Minderheiten gewesen ist, hat vor kurzem ein Buch herausgegeben, das den Titel “Heimat – Identität – Glaube. Vertriebene – Aussiedler – Minderheiten im Spannungsfeld von Zeitgeschichte und Politik” trägt. Darüber sprach mit ihm Rudolf Urban.

 

Die Buchvorstellung fand in der Ungarischen Botschaft in Berlin statt. Dazu kamen u.a. auch die ehemaligen Mitarbeiter von Hartmut Koschyk (2.vl.) Thomas Konhäuser, Elke Rothfuss und Jost Vielhaber. Foto: koschyk.de

 

 

“Heimat Identität – Glaube” heißt Ihr Buch. Ist die Reihenfolge der Begriffe zufällig gewählt?

 

Nein, die Reihenfolge ist gewollt, weil ich glaube, dass alle drei Themen genauso wichtig sind. Aber zunächst ist es von Bedeutung, dass der Mensch irgendwie beheimatet ist, sowohl physisch, regional als auch geistig. Und nur wenn er beheimatet ist, bildet sich seine Identität heraus und der Glaube kann helfen die Identität zu stärken und er kann auch neben der örtlichen Beheimatung auch eine geistige Beheimatung sein. Deshalb ist die Reihenfolge bewusst so gewählt.

 

 

Zum Thema Glaube und Identität der deutschen Minderheiten gab es ja auch schon im Frühjahr 2017 eine internationale Konferenz in Groß Stein, deren Mitveranstalter sie waren. Ist Ihr Buch auch mit dieser Tagung verbunden?

 

Ich habe mich ja sehr stark für die Konferenz in Groß Stein eingesetzt, weil ich glaube, dass die Glaubensdimension gerade bei der Identitätswahrung und Beheimatung für Minderheiten eine große Rolle spielt. Deshalb beschäftige ich mich in dem Buch auch sehr stark mit den Grundlagen beider großer Kirchen, sowohl der katholischen als auch der evangelischen, um deutlich zu machen, dass bis hin zu wichtigen päpstlichen Lehrschreiben oder evangelisch-lutherischen Dokumenten die Kirchen auch wichtige Aussagen zum Schutz und der Identitätswahrung von Minderheiten getroffen haben. Das ist vielfach aus dem Bewusstsein verdrängt worden, aber mir war es wichtig, auch diese Glaubensdimension im Zusammenhang mit Vertriebenen, Aussiedlern und Minderheiten stärker in den Blickpunkt zu rücken.

 

 

Das Buch ist aber nicht nur eine Aufzeichnung Ihrer persönlichen Meinung…

 

Nein, es ist ein Sachbuch, in dem ich nicht nur persönliche Ansichten dargelegt habe, sondern auch versuchte, verschiedene Sachverhalte und zeitgeschichtliche Entwicklungen in Verbindung mit Vertriebenen, Aussiedlern und Minderheiten zu behandeln. Dabei ist es zwar kein Buch, das im strengen Sinne eine wissenschaftliche Arbeit darstellt, aber es ist schon ein Buch, dass mit Mitteln der wissenschaftlichen Recherche versucht, unterschiedliche Sachverhalte zu behandeln.

Dabei nehme ich für mich in Anspruch, dass es nach Jahren wieder einmal eine Abhandlung ist, die das Thema Vertreibungen nicht nur aus der Sicht der Jahre nach 1945 betrachtet, denn diese Unmenschlichkeit begann ja nicht erst damals. Und für mich geht es dann eben auch um die Bedeutung von Heimat und Heimatverlust für den Menschen, die einzelnen Gesellschaften und Europa.

 

 

Gehen Sie nun nach dieser Publikation unter die Buchautoren?

 

Für mich war es viel Arbeit und ich bin dem EOS-Verlag für seine Unterstützung sehr dankbar. Das Buch ist zunächst einmal da und soll auch kritisch betrachtet werden. Im Moment würde ich mich also freuen, wenn zunächst eine zweite Auflage möglich wäre, denn dies bietet die Möglichkeit für eventuelle Änderungen und Korrekturen. Ich wollte ja ein Buch abliefern, das kritischer Betrachtungen standhält, deshalb musste ich auch viel recherchieren und abwägen. Am Anfang hätte ich nicht gedacht, dass es gar 500 Seiten einnimmt, am Schluss musste ich aufpassen, dass es nicht 1000 Seiten werden, denn das liest kein Mensch mehr. Ich bin jetzt also einmal froh, dass das Werk da ist und dann sehen wir weiter.

 

 

 

 

Książka o trójdźwięku

 

Hartmut Koschyk, który do chwili ostatnich wyborów do Bundestagu pełnił funkcję pełnomocnika rządu Niemiec ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych, wydał niedawno książkę, która nosi tytuł „Heimat – Identität – Glaube. Vertriebene – Aussiedler – Minderheiten im Spannungsfeld von Zeitgeschichte und Politik”. Rozmowę na ten temat przeprowadził z nim Rudolf Urban.

 

 

Książka, której jest Pan autorem, nosi tytuł „Heimat – Identität – Glaube”. Czy kolejność pojęć została wybrana przypadkowo?

 

Nie, kolejność jest zamierzona, gdyż uważam, że wszystkie trzy tematy są równie ważne. W pierwszym rzędzie jednak ważne jest to, że każdy człowiek jest gdzieś zakorzeniony, zarówno fizycznie, regionalnie, jak i duchowo. I tylko w przypadku takiego zakorzenienia tworzy się jego tożsamość, natomiast wiara może pomóc tę tożsamość wzmocnić, a ponadto może ona sama w sobie stanowić duchowy dom niezależnie od tego geograficznego. Dlatego kolejność pojęć wybrałem świadomie.

 

 

Titelseite des Buches von Hartkut Koschyk Quelle: EOS Verlag

 

 

Tematyce wiary i tożsamości mniejszości niemieckich już wiosną 2017 roku była też poświęcona międzynarodowa konferencja w Kamieniu Śląskim, której był Pan jednym z organizatorów. Czy książka ma też związek z tą konferencją?

 

Mocno zaangażowałem się w zorganizowanie konferencji w Kamieniu Śląskim, ponieważ uważam, że wymiar religijny odgrywa dużą rolę zwłaszcza w zachowaniu tożsamości i zakorzenieniu mniejszości. Dlatego też w książce zajmuję się bardzo intensywnie zasadami funkcjonowania obu wielkich Kościołów, zarówno katolickiego, jak i ewangelickiego, aby unaocznić fakt, iż nawet w ważnych pismach stanowiących część nauczania papieskiego czy innych dokumentach ewangelicko-luterańskich Kościoły poczyniły też istotne deklaracje dotyczące ochrony oraz zachowania tożsamości mniejszości. Częstokroć się o tym zapomina, stąd uznałem za ważne, by zwrócić także większą uwagę na wymiar religijny w kontekście spraw wypędzonych, przesiedleńców i mniejszości.

 

 

Książka nie jest jednak tylko zapisem Pana osobistych zapatrywań…

 

Nie, jest to bowiem książka z gatunku literatury faktu, w której przedstawiłem nie tylko osobiste poglądy, lecz także starałem się poddać analizie różne sytuacje i procesy z historii współczesnej mające związek z wypędzonymi, przesiedleńcami i mniejszościami. Nie jest to wprawdzie książka stanowiąca pracę stricte naukową, ale rozpatruje różne istniejące stany rzeczy przy użyciu środków właściwych naukowym dociekaniom.

Moim osobistym przyczynkiem jest to, że jest to pierwsze po latach opracowanie, które rozpatruje tematykę wypędzeń nie tylko z perspektywy okresu po 1945 roku, bo przecież tego rodzaju akty barbarzyństwa nie pojawiły się dopiero w tym czasie. A mnie chodzi też właśnie o znaczenie ojczyzny i jej utraty dla człowieka, poszczególnych społeczeństw i Europy.

 

 

Czy ta publikacja stanie się dla Pana początkiem kariery pisarskiej?

 

Ta książka wiązała się dla mnie z dużym nakładem pracy i jestem bardzo wdzięczny wydawnictwu EOS-Verlag za udzielone mi wsparcie. Życzyłbym sobie, aby stała się przedmiotem krytycznych rozważań i cieszyłbym się, gdyby udało się opublikować jej drugie wydanie, w którym byłaby możliwość zawarcia ewentualnych zmian i poprawek, jako że moim celem było napisanie książki, która potrafi oprzeć się krytyce, w związku z czym musiałem też zebrać dużo różnych informacji i wiele spraw rozważyć. Na początku nie myślałem, że zajmie ona aż 500 stron, a w pewnym momencie musiałem zacząć uważać, żeby nie zrobiło się z tego 1000 stron, bo czegoś takiego nikt nie przeczyta. Póki co jestem więc zadowolony, że praca się ukazała, a co będzie dalej, zobaczymy.