Kinder aus Deutschland, Rumänien und Polen bauen ihre eigene Stadt und lernen Demokratie. Mini Miasto – Klein Raschau ist seit fünf Jahren das Vorzeigeprojekt des Vereins Pro Liberis Silesiae. Diesmal findet es in Oppeln-Malino statt.

 

 

 

 

 

Nicht ohne Mühe umfasst die kleine Hand das Werkzeug. Doch einige Male ritsch ratsch und das Holz ist durch. Gabriel Czołek aus Kroschnitz ist 14 und baut gerade ein Haus. Ja, er baut ein Haus, eines aus Holz. Zusammen mit seinen Freunden. „Das ist nicht schwer, ich weiß ja schon, wie es geht“, sagt er. Gabriel ist schon zum zweiten Mal Teilnehmer der Kinderspielstadt „Klein Raschau“. Kinder aus Deutschland, Rumänien und Polen bauen hier ihre eigene Stadt. Es wird gesägt, gehämmert und gemalert – wie auf einer echten Baustelle geht es zu. Diesmal nicht in Raschau, sondern in Oppeln-Malino auf dem Gelände der Grundschule des Vereins Pro Liberis Silesiae.

 

 

Neuer Standort

Wir sind umgezogen, weil wir in Rauschau Bauarbeiten haben. Die Grundschule dauert jetzt acht Klassen und deshalb bauen wir eine Etage an,“ erklärt Spielstadt-Koordinatorin Sabine Prokop. Im nächsten Jahr wolle man aber wieder nach Raschau zurück, wo bisher die Kinderspielstadt immer eröffnet wurde. „Schließlich heißt die Kinderspielstadt Klein Raschau,“ so Prokop.

 

 

Die Idee

Die Kinderspielstadt soll ein Ort sein, wo Kinder in die Welt der Erwachsenen eintauchen können. Sabine Prokop erklärt die Idee dahinter: „Die Kinder lernen hier Demokratie. Sie sammeln Ideen, wie ihre Stadt aussehen soll. Die Entscheidung fällt demokratisch nach dem Mehrheitsprinzip und wird nun innerhalb dieser Woche umgesetzt.“ Außerdem gibt es beispielsweise ein Krankenhaus, wo die Kinder einen Erste-Hilfe-Kurs besuchen können. Darüber hinaus lernen sie in der Kinder-Küche backen und kochen. Es gibt ein Rathaus, einen Friseur, eine Nachrichten-Redaktion und verschiedene Kreativbereiche. „Am beliebtesten ist aber der Baubereich, wo die Kinder selbst Häuser bauen,“ sagt Prokop und ergänzt: „Demokratie ist die eine Säule des Konzeptes, die andere ist die Zweisprachigkeit. Wir wollen, dass die Kinder möglichst viele Impulse für die deutsche Sprache auch außerhalb der Schule bekommen, damit die Sprache lebendig ist.“ Volontäre und Kinder aus Deutschland, aber auch aus der deutschen Minderheit in Rumänien, wo es ebenfalls jeden Sommer eine Kinderspielstadt gibt, sollen das Projekt kulturell und sprachlich bereichern.

 

 

Immer beliebter

Die Kinderspielstadt, unterstützt vom Institut für Auslandsbeziehungen (ifa), ist das Vorzeigeprojekt des Vereins Pro Liberis Silesiae und begeistere nicht nur die Kinder, versichert Sabine Prokop, sondern auch die Eltern. „Sie sagen uns, dass ihre Kinder nach dem Aufenthalt in der Kinderspielstadt viel selbstbewusster und offener geworden sind.“ Das Projekt findet bereits seit fünf Jahren statt und wird immer beliebter, sagt Sabine Prokop: „In jedem Jahr haben wir mehr Anmeldungen. In diesem Jahr waren es sogar so viele, dass wir einigen Kindern absagen mussten.“ Gabriel Czołek aus Kroschnitz hat mit seiner Anmeldung Glück gehabt. Vergnüglich handwerkelt er jetzt an seinem Holzhäuschen. Das können am Freitag dann auch die Eltern bewundern. Denn erst am letzten Tag der Kinderspielstadt, am 7. Juli, haben Erwachsene Zutritt.

 

 

 

Dzieci z Niemiec, Rumunii i Polski budują własne miasto i uczą się demokracji. Minimiasto „Klein Raschau” to od pięciu lat sztandarowy projekt stowarzyszenia Pro Liberis Silesiae, który tym razem odbędzie się w Opolu-Malinie.

Nie bez wysiłku drobna dłoń obejmuje narzędzie. Jednak po kilku „rach-ciach” drewno udaje się przepołowić. Gabriel Czolek z górnośląskiej Krośnicy ma 14 lat i właśnie buduje dom. Tak, buduje dom, taki z drewna. Razem z kolegami. – To nie jest trudne, bo już wiem, jak się to robi – mówi. Gabriel jest już drugi raz uczestnikiem projektu „Klein Raschau”, w ramach którego dzieci z Niemiec, Rumunii i Polski budują własne miasto. W ruch idą piły, młotki, pędzle – jak na prawdziwym placu budowy. Tyle że tym razem nie w Raszowej, lecz w Opolu-Malinie, na terenie szkoły podstawowej prowadzonej przez stowarzyszenie Pro Liberis Silesiae.

 

 

Nowa lokalizacja

– Przenieśliśmy się, ponieważ w Raszowej mamy prace budowlane. Szkoła podstawowa trwa teraz przez osiem klas i dlatego postanowiliśmy dobudować jedną kondygnację – wyjaśnia koordynatorka projektu minimiasta, Sabine Prokop, zaraz jednak dodaje, że na przyszły rok zaplanowano powrót do Raszowej, gdzie dotychczas zawsze była inauguracja projektu: – Bo przecież to minimiasto nazywa się Klein Raschau.

 

 

Idea

Minimiasto ma być miejscem, gdzie dzieci mogą zanurzyć się w świat dorosłych. Sabine Prokop wyjaśnia ideę, jaka w tym tkwi: – Dzieci uczą się tu demokracji, zbierając pomysły, jak ma wyglądać ich miasto. Decyzja zapadnie demokratycznie według zasady większości głosów i zostanie wdrożona w ciągu tego tygodnia.

W minimieście jest też na przykład szpital, gdzie dzieci mogą chodzić na kurs z zakresu udzielania pierwszej pomocy. A w dziecięcej kuchni uczą się piec i gotować. Jest ratusz, salon fryzjerski, redakcja informacyjna oraz różne obszary służące kreatywności. – Największą popularnością cieszy się jednak obszar budowlany, gdzie dzieci samodzielnie budują domy – mówi Sabine Prokop i dodaje: – Demokracja jest pierwszym filarem, na którym opiera się cała koncepcja, natomiast drugim jest dwujęzyczność. Chcemy, aby dzieci miały jak najwięcej bodźców zachęcających je do nauki języka niemieckiego także poza szkołą, żeby język, którego używają, był żywy.

Dlatego też projekt pod względem zarówno językowym, jak i kulturowym mają wzbogacić wolontariusze oraz dzieci z Niemiec, a także z mniejszości niemieckiej w Rumunii, gdzie również każdego lata powstaje minimiasto.

 

 

Popularność rośnie

Minimiasto jest sztandarowym projektem stowarzyszenia Pro Liberis Silesiae i jak zapewnia Sabine Prokop, potrafi ono rozbudzić zapał nie tylko w dzieciach, lecz także w rodzicach: – Mówią nam, że ich dzieci po pobycie w minimieście stały się dużo bardziej pewne siebie i otwarte.

Projekt trwa już od pięciu lat, a jego popularność stale rośnie, twierdzi Sabine Prokop: – W każdym roku mamy coraz więcej zgłoszeń, a w tym roku było ich tak wiele, że byliśmy zmuszeni niektórym dzieciom odmówić.

Gabriel Czolek z Krośnicy miał szczęście, gdyż jego zgłoszenie zostało przyjęte. Z wyraźną przyjemnością majsterkuje teraz przy swoim drewnianym domku, a efekty jego pracy już w piątek będą mogli podziwiać także rodzice. Bo dopiero w ostatnim dniu budowy, czyli 7 lipca, dorośli otrzymają prawo wstępu do minimiasta.

 

Marie Baumgarten

 

Fotos: Marie Baumgarten