Mimo że od zjednoczenia Niemiec minęło już dwie i pół dekady, wciąż widoczne są różnice, między innymi w wynagrodzeniach, jakości życia i długości czasu pracy. Według ostatnich wyliczeń we wschodniej części RFN pracuje się statystycznie w roku około dwóch tygodni dłużej niż w zachodniej części kraju.

 

Krzysztof Świerc

 

Fakt ten można oczywiście wytłumaczyć tym, że wschodnia część Niemiec (dawna NRD) była poważnie zaniedbana przez fakt pozostawania przez wiele lat po komunistycznej stronie Europy. Stąd teraz mieszkańcy tej części Niemiec muszą we wszelkich rankingach ze wszystkich sił gonić swoich rodaków z zachodu, by dorównać im poziomem życia i wydajnością, a to z kolei odbija się między innymi w długości pracy.

 

Turyngia liderem
Z badań przeprowadzonych w minionym roku wynika, że na wschodzie Niemiec w ciągu 12 miesięcy pracuje się średnio o 14 dni dłużej niż na zachodzie. W 2014 roku w tak zwanych starych landach przepracowano 1358 godzin, a w nowych 1432 godziny, a zatem w byłej NRD pracowano o 74 godziny dłużej. Największymi pracusiami w Niemczech są obecnie mieszkańcy Turyngii, a najkrócej pracuje się w Bremie. Informacja o tym, że mieszkańcy Turyngii najdłużej przebywają w pracy, nie dziwi, bo ten region Niemiec zawsze słynął z ludzi bardzo ambitnych, którzy chcą jak najprędzej dogonić poziomem życia zachodnią część kraju oraz sąsiednią Saksonię, która na razie jest liderem ekonomiczno-gospodarczym wśród tak zwanych nowych landów. Dziwi natomiast postawa bremeńczyków, bo ten land należy do najuboższych w kraju, daleko mu do bogactwa, jakim charakteryzuje się Badenia i Wirtembergia, Bawaria czy Hesja, a mimo to kult pracy w tym landzie jakby trochę przysnął. To niebezpieczne, bo liczenie na to, że pomoc wciąż będzie szła do Bremy z bogatego południa Niemiec na dłuższą metę może okazać się poważnym błędem.

 

Różnica się utrzymuje
W czym jeszcze tkwi kult pracy Ossi? Zdaniem ekspertów do spraw czasu pracy z Instytutu Badań Rynku Pracy (IAB) w Norymberdze wynika, że istnieją tego dwa powody. Po pierwsze we wschodniej części RFN zdecydowanie częściej pracuje się na pełnych etatach, a ze względu na luźniejsze układy zbiorowe tam funkcjonujące przedsiębiorstwa mają też dłuższy tygodniowy czas pracy i mniej dni urlopu. Faktem jednak jest, że po 25 latach od zjednoczenia Niemiec ten aspekt powinien być bardziej wyrównany i przez pierwsze dziesięć lat od połączenia obu części kraju wydawało, że tak się stanie. Rzeczywistość jednak pokazuje, że różnica w czasie pracy o dwa tygodnie w ciągu jednego roku utrzymuje się już od wielu lat. A z ostatnich danych, przedstawionych w pierwszym kwartale bieżącego roku, wynika, że we wspomnianej Turyngii pracuje się przeciętnie 1454 godziny rocznie, a niewiele mniej w pozostałych czterech landach dawnej NRD, czyli w Saksonii, Saksonii-Anhalcie, Brandenburgii i Meklemburgii Przedpomorzu.

 

Pilni hamburczycy
Jeśli zaś chodzi o zachodnią cześć Niemiec, to okazuje się, że najpracowitsi są mieszkańcy Hamburga, którzy rocznie przebywają w swoich przedsiębiorstwach 1405 godzin, a najmniej czasu na pracę poświęcają wspomniani wcześniej bremeńczycy – 1329 godzin. Co ciekawe, mentalność mieszkańców tych dwóch landów jest obecnie tak różna, choć… dzieli ich różnica tylko około 120 kilometrów. Do tego w przeszłości dominował tam przemysł stoczniowy i oba miasta są miastami na prawach krajów związkowych (tak jak Berlin). Warto też dodać, że średni roczny wymiar czasu pracy w całych Niemczech to 1371 godzin. Być może jednak już niebawem zostanie on wydłużony, bo niemieccy naukowcy obserwują trend, że dawni mieszkańcy wschodnich Niemiec, którzy kilka lub kilkanaście lat temu wyjechali do zachodniej części swojej ojczyzny, zapewniając wówczas niejednokrotnie, że nigdy na wschód nie wrócą, teraz zaczynają powracać w rodzinne strony, by dla nich wydajnie pracować. Prawdą jednak jest, że sporo z nich wciąż jeszcze pracuje na zachodzie Niemiec, na przykład w Bawarii lub w Badenii i Wirtembergii, gdzie są zdecydowanie wyższe stawki godzinowe, ale meldunek mają już we wschodnich landach i tam na ogół mieszkają i planują swoją przyszłość.