Sanfte Hügel, kleine Wäldchen und Gebüsche, Felder so weit das Auge reicht, ein grenzenloser Horizont und über alles wölbt sich ein blauer Himmel – so sieht der Reisende das schlesische Land, dicht an der mährischen Grenze, bei der kleinen Stadt Katscher (Kietrz).  Aber das friedliche Idyll, was uns die Landschaft so eindrucksvoll vermittelt, bestimmte hier nicht immer das Leben der Menschen.

 

 

Wersja polska poniżej

 

 

 

Die evangelische Kirche in Rösnitz, in der Arnold Hitzer wirkte, gibt es noch, allerdings nur als malerische Ruine.
Foto: www.dolny-slask.org

 

Eine wechselvolle Geschichte hat die Bewohner bis in die jüngste Zeit häufig in Bedrängnis gebracht. Ihr starker Glaube war dann immer ein Kraftquell, der in  der Abgeschiedenheit Trost und Zuspruch vermittelte und inneren Halt und Vertrauen gewährte. Das Leben von vier bemerkenswerten Persönlichkeiten aus dieser Grenzregion soll hier beispielhaft aufzeigen, wie in jüngster Vergangenheit Christen in großer Not Haltung und die Menschenliebe bewahrten. Als ersten stellen wir Arnold Hitzer, einen evangelischen Geistlichen, vor.

 

 

 

Arnold Hitzer war evangelischer Geistlicher für die Dörfer Rösnitz  (Rozumice) und Steuberwitz (Ściborzyce Wielkie), die südlich von Katscher als Inseln im katholischem Umfeld existierten.  Evangelische Einwohner in umgebenden Gemeinden wurden von ihm mit betreut.  So war er auch in Katscher zuständig, weilte aber nur selten dort. Häufig wurde er hier vom  Webschulleiter und Laien Richard Keilholz mit Lesegottesdiensten vertreten.

 

 

Über sein Leben ist wenig bekannt und es ist der Wille seines noch lebenden Sohnes, dass dies so bleibt, da der Vater nicht sich, sondern nur Christus und den Glauben als Mitte des Daseins ansah. Auch ein Foto von ihm steht deshalb leider nicht zur Verfügung.

 

 

 

In Wartestand versetzt

 

Arnold Hitzer wurde am 1. März 1902 in Glogau an der Oder geboren, studierte in Greifswald und Breslau Theologie und wurde 1928 als evangelischer Pfarrer eingeführt. Der deutsche Theologe und später im KZ Flossenbürg (Bayern) ermordete Breslauer Dietrich Bonhoeffer (1906 -1945)  war sein Studienfreund. Ab 1933 gehörten  Bonhoeffer und Hitzer zu den maßgeblichen Geistlichen, die sich innerhalb der Evangelischen Kirche einer ideologischen Gleichschaltung durch die Nazis widersetzten und sich als organisierte Opposition in der Bekennenden Kirche formierten.

 

Die evangelische Kirchleitung hat diese Geistlichen zwar nicht ausgeschlossen, aber z.T. mit Berufsverboten belegt. Man nannte dies damals „in Wartestand versetzen“. Die Bekennende Kirche war keine politische Widerstandsorganisation.  Anders, als bei den Deutschen Christen, ließen sich die Mitglieder nicht vom Nazi-Regime ideologisch vereinnahmen. Nur Jesus war für sie  berechtigt, mit dem  Wort Gottes zu sprechen. Sie suchten keine Konflikte, gingen diesen aber auch nicht aus dem Weg, wenn sie ihnen aufgezwungen wurden.  Auch Hitzer wurde ab 1937 massiv in seiner Arbeit behindert und bedroht, seine Rösnitzer Gemeinde hielt jedoch zu ihm. Zweimal musste Hitzer in der Nazizeit ins Gefängnis und wurde schließlich 1939, im Wartestand aus Schlesien ausgewiesen. Wie viele andere Mitglieder der Bekennenden Kirche, wurde er 1941 zur Wehrmacht eingezogen, kam 1944 in britische Gefangenschaft und war dort Pfarrer in einem Gefangenenlager für deutsche Soldaten. Die angepasste Rolle der evangelischen Kirchenleitung in der Nazizeit sowie auch theologische Grundsatzfragen haben dazu geführt, dass er sich nach dem Krieg der freikirchlichen Pfingstbewegung  anschloss. In den Pfingstgemeinden erlangte er nach dem Krieg einige wichtige Ämter, u.a. auch ein Lehramt an einer Bibelschule. Er tat sich mit Veröffentlichungen in  geistlichen Grundsatzfragen hervor, bis er aus theologischen Gründen 1959 alle Ämter niederlegte. Bis zum Tod leitete er eine anfangs kleine, dann stetig wachsende Freie Christengemeinschaft in München und ist am 3. Mai 1977 in  Düsseldorf unerwartet verstorben.

 

 

Unvergessen

 

Sein Leben, in schwierigen Zeiten, als Christ mit „weitem Herzen, großer Überzeugungstreue und   Opferbereitschaft“ für Gott und die Gemeinde, wie es der Präsens  der  Arbeits-Gemeinschaft der (pfingstkirchlichen) Christengemeinden in Deutschland,  Pastor Reinhold Ulonska (im Amt 1971-1996), in einer Abschiedsrede am Grabe formulierte, sollte unvergessen bleiben.

 

Die evangelischen Kirche in Rösnitz steht heute noch immer als zerschossene Ruine mitten im Ort, weil jetzt in diesem Dorf nur noch katholische Christen wohnen. Vielleicht ist dieser Platz geeignet, hier eine Gedenktafel  für den Christen Arnold Hitzer zur Erinnerung und  Mahnung anzubringen.

 

Helmut Steinhoff

 

 

 

Wiara jako centrum istnienia

 

Łagodne wzgórza, niewielkie laski i zarośla, pola jak okiem sięgnąć, bezkresny horyzont, a ponad tym wszystkim sklepienie błękitnego nieba – tak widzi podróżnik śląską ziemię położoną tuż przy granicy z Morawami, w pobliżu miasteczka Kietrz (Katscher). Jednak ta spokojna sielanka, jakże wyraziście wpisująca się w krajobraz okolicy, nie zawsze stanowiła o życiu tutejszych ludzi.

 

 

Aż do niedawna zmienne losy historii raz po raz wpędzały mieszkańców w opresję. Ich mocna wiara okazywała się wówczas źródłem siły, które dawało pocieszenie i otuchę, wewnętrzne oparcie i ufność. Losy czterech godnych uwagi osób z tego przygranicznego regionu niech ukażą tu gwoli przykładu, w jaki sposób chrześcijanie w niedawnej przeszłości właśnie w ciężkich chwilach potrafili zachować zimną krew i miłość do ludzi.

 

 

Na początek przedstawimy postać Arnolda Hitzera, duchownego Kościoła ewangelickiego. Sprawował swą posługę we wsiach Rozumice (Rösnitz) i Ściborzyce Wielkie (Steuberwitz), które istniały na południe od Kietrza jako wysepki w katolickim otoczeniu. Opiekował się też ewangelickimi mieszkańcami okolicznych gmin. Sprawował więc duszpasterską opiekę także w Kietrzu, choć rzadko w nim bywał. Często zastępował go tam, odczytując nabożeństwa, dyrektor szkoły tkackiej, świecki ewangelik Richard Keilholz.

 

 

O jego życiu niewiele wiadomo i jest wolą jego żyjącego jeszcze syna, by tak pozostało, gdyż ojciec nie siebie, lecz tylko Chrystusa i wiarę postrzegał jako centrum istnienia. Stąd też nie dysponujemy nawet zdjęciem, które przedstawiałoby jego osobę.

 

 

Przeniesiony w stan oczekiwania

 

Arnold Hitzer urodził się 1 marca 1902 roku w Głogowie nad Odrą, studiował teologię w Gryfii (Greifswald) i Wrocławiu (Breslau), a w 1928 roku został wprowadzony na urząd pastora ewangelickiego. Jednym z jego kolegów na studiach był niemiecki teolog, zamordowany później w obozie koncentracyjnym Flossenbürg (Bawaria) wrocławianin Dietrich Bonhoeffer (1906–1945). Począwszy od 1933 roku, Bonhoeffer i Hitzer należeli do grona najbardziej wpływowych duchownych, którzy działając w strukturach Kościoła ewangelickiego, przeciwstawili się ideologicznej unifikacji forsowanej przez nazistów i utworzyli zorganizowaną opozycję w postaci Kościoła Wyznającego.

 

 

Władze Kościoła ewangelickiego wprawdzie nie wykluczyły tych duchownych, ale nałożyły na część z nich zakaz wykonywania zawodu. Nazywało się to wówczas „przeniesieniem w stan oczekiwania”. Kościół Wyznający nie był organizacją politycznego ruchu oporu. W odróżnieniu od Chrześcijan Niemieckich, jego członkowie oparli się wszelkim próbom pozyskania ich dla ideologicznych celów reżimu nazistowskiego. Tylko Jezus miał w ich oczach prawo przemawiać słowem Boga. Nie szukali konfliktów, ale też nie schodzili im z drogi, gdy im je narzucano. Także Hitzer, począwszy od 1937 roku, napotykał na liczne utrudnienia w pracy oraz groźby, lecz jego parafia w Rozumicach trwała przy nim. W okresie nazistowskim Hitzer dwukrotnie trafiał do więzienia, aż ostatecznie, w 1939 roku, będąc w stanie oczekiwania, został wydalony ze Śląska. W 1941 roku, podobnie jak wielu innych członków Kościoła Wyznającego, został powołany do Wehrmachtu, w 1944 roku trafił do niewoli brytyjskiej, gdzie był pastorem w jednym z obozów jenieckich dla niemieckich żołnierzy. Dostosowawcza postawa władz Kościoła ewangelickiego w okresie nazistowskim, a także zasadnicze kwestie teologiczne sprawiły, że po wojnie przyłączył się do stanowiącego niezależny Kościół protestancki ruchu zielonoświątkowców, w którego parafiach otrzymał po wojnie kilka ważnych funkcji, m.in. stanowisko nauczyciela w jednej ze szkół biblijnych. Wyróżnił się publikacjami traktującymi o zasadniczych sprawach duchowych, co czynił do chwili złożenia w 1959 roku wszelkich urzędów z przyczyn teologicznych. Aż do śmierci kierował niewielką początkowo, a w późniejszym okresie stale rosnącą Wspólnotą Wolnych Chrześcijan w Monachium. 3 maja 1977 roku niespodziewanie zmarł w Düsseldorfie.

 

 

Niezapomniany

 

Jego życie, które przypadło na trudne czasy, życie chrześcijanina o „szerokim sercu, wielkiej wierności przekonaniom oraz ofiarności” dla Boga i wiernych, jak to sformułował w pożegnalnej mowie przy grobie przewodniczący grupy roboczej zborów chrześcijańskich (wchodzących w skład Kościoła zielonoświątkowców) w Niemczech, pastor Reinhold Ulonska (urzędujący w latach 1971–1996), powinno pozostać niezapomniane.

 

Dziś kościół ewangelicki w Rozumicach wciąż stoi pośrodku miejscowości jako podziurawiona pociskami ruina, ponieważ obecnie we wsi tej mieszkają już tylko chrześcijanie wyznania katolickiego. Być może miejsce to jest odpowiednie do tego, by umieścić w nim tablicę upamiętniającą postać chrześcijanina Arnolda Hitzera – ku pamięci i przestrodze.

 

Helmut Steinhoff