Burmistrz Prószkowa Róża Malik
Foto: Jerzy Stemplewski

Prószków to jedno z najmłodszych miast w Polsce, bo prawa miejskie odzyskał w 2004 roku po 89 latach. Kiedy jednak to nastąpiło, prezentował się mizernie – był szary, nudny i smutny, ale dzisiaj – po 13 latach „miastowania” – jest radosny, zamożny i jeśli nawet nie ma się potrzeby, aby tam jechać na dłużej, to warto co najmniej przejechać się przez to miasto. Sprawczynią tego cudu jest burmistrz Róża Malik, która od pierwszych dni pełnienia swojej funkcji zakasała rękawy i zabrała się do ciężkiej pracy nad zmianą wizerunku miasta.

Efekt jest piorunujący, a to wynik tego, że pani burmistrz, podejmując się pełnionej roli, miała już jasno nakreśloną wizję tego, co chce zrobić i osiągnąć. A że wszystko, co robi, robi na 100 procent, Prószków skazany był na sukces i go odniósł. Dzisiaj gmina, licząca około 2700 mieszkańców, charakteryzuje się zrównoważonym rozwojem, dominują w niej małe i średnie przedsiębiorstwa, będące kręgosłupem gminy. To m.in. dzięki nim w Prószkowie mamy obecnie w europejskim standardzie hotel Arkas, zakład metalurgiczny, dobrze prosperujące firmy przetwórstwa drewna i gospodarstwa agroturystyczne, które cały czas się rozwijają i zwiększają bazę noclegową. Prószków zaczął się też kojarzyć z wyjątkowo skuteczną pomocą ludziom starszym, której kiedyś nie było. Sukcesy, jakie zapisała na swoim koncie Róża Malik, można by jeszcze długo wymieniać, jak choćby skanalizowanie całej gminy, o czym wiele innych gmin może jedynie pomarzyć. W Prószkowie jednak nikt nie popadł z tego powodu w samozachwyt i nie spoczął na lurach, praca wre cały czas.

Owocny kwartał

Świadczą o tym przedsięwzięcia podjęte i realizowane w pierwszym kwartale br. – A za najistotniejszy z nich uważam fakt, że udało nam się złożyć wniosek do aglomeracji w sprawie budowy ścieżki pieszo-rowerowej wraz z miejscem przesiadkowym, co było związane z dofinansowaniem w kwocie 85 procent. Przeszliśmy w tej sprawie już formalną ocenę i teraz czekamy na ocenę merytoryczną, punktowaną – mówi Róża Malik. – Udało nam się też rozwiązać wszystkie problemy związane z siecią nowych szkół i złożyliśmy wniosek na termomodernizację budynku naszego domu kultury i rekreacji. Jest to kilkumilionowa inwestycja, bardzo dla nas istotna, bo na szeroką skalę prowadzimy działalność kulturalną i sportową. Obecnie jednak ten nasz budynek nie jest w najlepszym stanie i zdecydowanie potrzebuje głębokiego liftingu. Konkretnie trzeba tam zainstalować m.in. nowoczesny system ogrzewania poprzez pompy ciepła, a także wymienić okna. Zależy nam również na tym, aby odpowiednio zagospodarować powierzchnie magazynowe, żeby nasze liczne zespoły taneczne, mażoretki miały lepsze warunki do pracy, dogodniejsze miejsce do przeprowadzania prób bądź pokazów. Jest to więc przedsięwzięcie, dzięki któremu zwiększymy nasze osiągnięcia w dziedzinie kultury. I to w pierwszych trzech miesiącach br. uważam za najważniejsze i najpotrzebniejsze inwestycje. Myśleliśmy, aby zrealizować je w tym roku i w przyszłym, bo tak przewidzieliśmy finansowanie. Mam nadzieję, że zakończy się to sukcesem.

Burmistrz Róża Malik nie byłaby sobą, gdyby nie planowała przyszłości i nie miała na celu realizacji kolejnych zadań. Jakich?

To bulwersujące

Chcemy ogłosić przetarg na wykonanie ulicy Wolności w Źlinicach. Kiedy jednak przedstawiliśmy projekt mieszkańcom, zakwestionowano tam planowane rozwiązania, co szczególnie mocno akcentowali rolnicy, którzy mają obecnie tak potężny sprzęt, że nie mieści się już w tych parametrach, które były przewidziane w projekcie technicznym. Dlatego obecnie projekt ten dostosowujemy do oczekiwań mieszkańców, ale wiąże się to z przesunięciem terminu – mówi Róża Malik, która pracuje teraz nad tym, aby przyspieszyć prace z tym związane i wierzy, że w miesiąc wszystkie technologiczne sprawy uda się tak dopiąć, aby ruszyć z przetargiem. – Czas nas trochę nagli, bo zależy nam bardzo na tym, żeby przedsięwzięcie to zakończyć w tym roku – dodaje burmistrz, nie bacząc na to, co spędza obecnie sen z powiek wielu samorządowcom – mowa o planowanej przez rząd ustawie samorządowej. – Koncentruję się na moich bieżących zadaniach, a ustawę będę komentować dopiero, kiedy się ukaże. Obecnie bowiem poruszamy się w tym temacie po omacku, bo nie do końca znamy wszystkie założenia, które się w niej pojawią – mówi Róża Malik i uzupełnia: – Muszę jednak powiedzieć, że dotąd ilekroć gdzieś wyrażane były opinie przez różne gremia na temat samorządów, zawsze pojawiało się stwierdzenie, że wszystko, co w ciągu 26 lat po przemianach ustrojowych w Polsce udało się porządnie zrobić, to są samorządy. Tymczasem obecnie sugeruje się, że jest to największe zło, co mnie bulwersuje! Jestem wieloletnim samorządowcem i nigdy nie myślałam, że tak łatwo będzie powiedzieć o mnie i moich kolegach samorządowcach, że to klika, zepsucie demokracji etc.

Krzysztof Świerc