Wójt gminy Chrząstowice Florian Ciecior
Foto: Rudolf Urban

Z Florianem Cieciorem, wójtem gminy Chrząstowice, rozmawia Rudolf Urban

 

Słysząc nazwę „Chrząstowice”, większość czytelników pomyśli o Miro Deutsche Fußballschule.

 

Tak, Miro Deutsche Fußballschule to projekt, na którym nasza gmina wizerunkowo zyskuje, choćby dlatego, że właśnie u nas powstała pierwsza szkółka. Ale muszę też stwierdzić, że nie jest to projekt samego gminnego samorządu. Władze gminy naturalnie wspierały i nadal wspierają Fußballschule, jednak ciężar organizacji leży po stronie mniejszości niemieckiej i samego inicjatora Heinricha Nyolta, naszego lokalnego przedsiębiorcy.

Miro Deutsche Fußballschule spowodowała jednak w naszej gminie również, że aktywność społeczności lokalnych znacznie wzrosła. Po przebudowie boiska w Chrząstowicach, która była wspólnym przedsięwzięciem tak gminy, jak i mniejszości niemieckiej, lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców, także w innych sołectwach mieszkańcy nie tylko stwierdzili, że chcieliby mieć podobne obiekty, ale – i to jest ważne – sami zadeklarowali udział finansowy lub też w formie pracy na rzecz tych inwestycji. I tak dobiega końca przebudowa boiska w Dębiu, a dwa tygodnie temu otwarliśmy boisko w Suchym Borze. Tam nie ma Miro Deutsche Fußballschule, ale pośrednio ta szkółka wyzwoliła w mieszkańcach naszej gminy aktywność na rzecz społeczności lokalnych.

 

Gmina Chrząstowice to jednak nie tylko Miro Deutsche Fußballschule. Na co więc stawiają władze gminy?

Jako gmina mamy wyznaczone tereny inwestycyjne niedaleko samych Chrząstowic, gdzie już dziś działają trzy firmy, a ostatnio kolejna wykupiła należący do gminy 1 hektar. Mamy więc nadzieję, że strefa ta będzie się nadal rozbudowywała, bo nie oszukujmy się: gmina żyje z podatków. Wychodzimy przedsiębiorcom naprzeciw, dlatego też rada gminy podjęła swego czasu uchwałę, że nowe i rozbudowujące się firmy przez pierwsze trzy lata działalności będą zwolnione z płacenia podatku lokalnego. Robimy więc co możemy, aby gmina była atrakcyjna dla inwestora.

 

Inwestorzy to jedno, ale także mieszkańcy zapewne czekają na załatwienie szeregu spraw, których gmina dotychczas nie wykonała.

Muszę przyznać, że w pierwszych dwóch latach tej kadencji mieszkańcy nie widzieli „wielkiego ruchu” w inwestycjach w infrastrukturę. Ale chcę podkreślić, że nie były to lata stracone, bo mieliśmy możliwość przygotowania się do kilku poważnych inwestycji, spośród których chciałbym wymienić w szczególności budowę kolejnego odcinka kanalizacji. Otrzymaliśmy dofinansowanie zewnętrzne i jesteśmy w trakcie rozpisywania przetargu na budowę kanalizacji w Dąbrowicach i Dębiu, której zakończenie planowane jest na rok 2018. Wtedy nadal nie będzie jeszcze skanalizowana cała gmina, ale będziemy o duży krok dalej w tym procesie.

Kolejną dużą inwestycją, która zakończy się w lipcu tego roku, jest całkowita przebudowa ul. Niweckiej w Dębskiej Kuźni – skrót pomiędzy drogą krajową nr 45 a drogą powiatową prowadzącą do Dębia. Przy tej ulicy mieści się m.in. szkoła i boisko orlik, więc przebudowa przewiduje również budowę chodnika, przejścia dla pieszych, ale także progów zwalniających.

Oczkiem w głowie dla nas jest też woda. Od pewnego czasu siecią zarządza firma Plada, która znacznie poprawiła jakość wody poprzez nowe ujęcie. Ponadto modernizowana jest sieć i przepompownie tak, aby móc zagwarantować mieszkańcom nieprzerwaną dostawę wody.

No i, o czym nie można zapomnieć, udaje nam się z roku na rok wygospodarowywać więcej środków na inwestycje drogowe. W tym roku np. zostanie położone ok. 2 km dywaników asfaltowych na drogach gminnych, nie licząc doraźnych remontów, które robione są na bieżąco.

 

Czy te inwestycje przekładają się jakoś na wzrost liczby mieszkańców?

Tak. Jesteśmy jedną z nielicznych gmin, które z roku na rok zwiększają liczbę mieszkańców. Mamy dla każdej wsi obowiązujące miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, gdzie wyznaczone są działki pod budownictwo jednorodzinne i tam tworzą się nowe osiedla. Z tym jednak związana jest też pewna bolączka, bo jako gmina nie jesteśmy w stanie nadążyć z inwestycjami w infrastrukturę zgodnie z potrzebami mieszkańców. Ludzie, którzy u nas budują domy, chcieliby naturalnie mieszkać przy asfaltowej ulicy, mieć oświetlenie, wodociąg, kanalizację. Niestety jesteśmy gminą z budżetem przekraczającym jedynie nieco 20 milionów zł, dlatego nie da się wszystkiego zrobić naraz.

 

A gdzie Pan widzi swoją gminę za lat, powiedzmy, cztery?

Myślę, że gmina będzie się szybko rozwijać tak długo, jak długo władze gminy, rada gminy i mieszkańcy będą widzieć wspólny cel, choć o drogę do niego zawsze się możemy kłócić.

I nawiążę tutaj jeszcze raz do budowanych u nas boisk. Miro Deutsche Fußballschule obudziła w naszych mieszkańcach ducha aktywności społecznej. Widać, że ludzie chcą aktywnie współtworzyć swój Heimat, dlatego też rada gminy w tym roku po raz pierwszy ujęła w budżecie środki na pożyczki dla działających u nas różnych stowarzyszeń, aby te mogły z pewnym zabezpieczeniem starać się o kolejne dofinansowania do swoich lokalnych pomysłów.

Gmina jest m.in. po to, aby mieszkańców i ich inicjatywy wspierać, a kiedy mieszkańcy sami od siebie wychodzą z inicjatywą, tym lepiej dla nas wszystkich. Myślę więc, że za kilka lat gmina Chrząstowice przy wspólnym działaniu na zasadach partnerskich, stanie się swego rodzaju perełką w naszym regionie.