Z Henrykiem Lakwą, starostą opolskim, rozmawia Krzysztof Świerc.

 

Henryk Lakwa, starosta opolski
Foto: Sylwia Kołakowska

 

 

Przed nami drugie półrocze bieżącego roku, półrocze, w którym zwykle realizowanych jest najwięcej przedsięwzięć. Proszę powiedzieć o najistotniejszych zadaniach, jakie wyznaczyło sobie starostwo opolskie.

W najbliższych miesiącach czeka nas mnóstwo pracy, m.in. realizowane będą zadania, które są już rozpoczęte. Doskonałym tego przykładem jest Dom Dziennego Pobytu w Prószkowie dla osób ciepiących na chorobę Alzeheimera. Zakończenie tej inwestycji planujemy na początku września br., stąd obecnie prace idą tam pełną parą. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że osób z tym schorzeniem aż tak dużo może nie być, stworzyliśmy możliwość łatwego rozszerzenia DDP dla osób przewlekle chorych, innymi słowy – o dom starców, bo w tym wypadku potrzeby są olbrzymie. Dlatego finalnie może się okazać, że będzie trzeba zmniejszyć działalność DDP i przekształcić go w większym stopniu pod potrzeby osób starszych. Jest to moim zdaniem zasadne działanie, ponieważ w województwie opolskim starzenie się społeczeństwa jest bardzo widoczne, a co za tym idzie – potrzeby w tej kwestii rosną. Jesteśmy też na ostatniej prostej z pracami na drogach, które ujęliśmy w tegorocznym budżecie, stąd można zaobserwować „zamieszanie” na drogach w Popielowie i Chrząstowicach. Równocześnie trwa przebudowa długiego odcinka drogi powiatowej w Dębskiej Kuźni, gdzie niespodziewanie, ale zasłużenie otrzymaliśmy dofinansowanie w ramach tzw. schetynówek. Dzięki temu w naszym budżecie pojawiła się kwota 2 mln zł od wojewody opolskiego. Na podkreślenie zasługuje też realizacja kolejnej dużej inwestycji w gminie Popielów, konkretnie w Starych Siołkowicach, gdzie budujemy drogę i chodnik.

 

 

Prace na drogach powiatu opolskiego trwają w najlepsze. Co jest powodem, że starostwo opolskie przykłada do tych zadań tak dużą wagę?

Musimy pamiętać, że jest to powiat, którego wszystkie drogi prowadzą do Opola, a mieszkańcy sąsiednich powiatów przejeżdżają przez nasz powiat, kierując się do stolicy województwa opolskiego. Z tego też powodu musi tutaj być koniunktura! Muszą być nowe, szybkie, sprawne i bezpieczne drogi – mam nadzieję, że jest to zrozumiałe. Od lat też twierdzę, że największym naszym bogactwem są mieszkańcy, a skoro tak, to trzeba zadbać dla nich o infrastrukturę drogową i – co za tym idzie – w tego rodzaju przedsięwzięcia wkładać pieniądze, ale naszym celem jest też, aby dobrze i bezpiecznie czuli się u nas wszyscy, którzy drogami naszego powiatu przejeżdżają.

 

 

Czy towarzyszą Panu jakieś pozytywne bądź negatywne odczucia związane ze zbliżającymi się jesienią tego roku wyborami samorządowymi?

Odczuwam dziwny spokój. Spokój, jakiego nigdy wcześniej przed wyborami samorządowymi nie zaznałem. Poza tym zastanawiające jest to, że dokładnej daty wyborów nie znamy, nie wiemy też, jak będzie z komisjami, stąd uważam, że dużo jeszcze w tej kwestii może się zmienić. Wierzę jednak, że jak dojdzie do wyborów samorządowych, to nie będzie źle.

 

 

Ponieważ?

 

Wierzę, że mieszkańcy naszego powiatu nie oceniają nas z perspektywy kilku miesięcy, paru dni, jakiegoś wydarzenia, lecz z pewnej dłuższej perspektywy, a za mną jest prawie pięć kadencji, podczas których multum rzeczy zostało udanie zrealizowanych. Gdyby dzisiaj spojrzeli choćby na substancję naszych szkół, jak one wyglądały jeszcze, powiedzmy, w 1998 roku i jak wyglądają dzisiaj, to jestem przekonany, że wiele osób by powiedziało, to nie jest ten budynek! Podobnie jest w wypadku na obiektów zabytkowych, których jesteśmy właścicielami, jak one wypiękniały! Przykład? Pałac w Tułowicach, gdzie mieści się obecnie szkoła, czy też Dom Pomocy Społecznej, który znajduje się w zamku Prószkowskich – to są mierniki skuteczności samorządu. Popatrzmy też, jak wygląda budynek browaru w Prószkowie, który w chwili kiedy go przejmowaliśmy, nazywany był umieralnią, bo nikt w znajdującym się tam szpitalu nie chciał się położyć, a dzisiaj? Jest tam świetnie funkcjonujący dom starców, który został wyremontowany i to nie tylko za pieniądze rządu polskiego, ale też ze środków naszych przyjaciół z zagranicy, którzy patrzyli na to, co robimy, spodobało im się to i postanowili nam pomóc. Jak choćby rząd Liechtensteinu, bo zobaczył i uznał, że robimy wspaniałe rzeczy.

 

 

Gdyby zatem podsumować szereg minionych lat, to z Pana perspektywy mieszkańcy powiatu opolskiego powinni być zadowoleni?

Mam nadzieję, że tak jest, gorąco w to wierzę, a korzystając z okazji, pragnę podkreślić, że mam misję do spełnienia i tak długo, dopóki ludzie będą na mnie wskazywać, będę chciał być radnym, a później starostą. Podejmę się tego zadania ponownie, bo wciąż chcę służyć ludziom.