Günter Grass już wkrótce może mieć swoją ulicę w Brzeźnie. Foto: Florian K/Wikimedia Commons

Günter Grass już wkrótce może mieć swoją ulicę w Brzeźnie. Foto: Florian K/Wikimedia Commons

Już wkrótce dzielnica Gdańska Brzeźno może być znana nie tylko z pięknych plaż i imponującego molo. Na jednej z ostatnich sesji rada dzielnicy podjęła uchwałę o nazwaniu jednej z ulic imieniem Güntera Grassa. Pomysł jednak nie wszystkim się spodobał.

 

– Pomysłodawcą tej inicjatywy była radna dzielnicy Dorota Kuś, doktorantka i miłośniczka historii naszej okolicy – mówi w rozmowie z Wochenblatt.pl przewodnicząca radny dzielnicy Brzeźna Alina Jażdżewska. Jak tłumaczy, imieniem niemieckiego noblisty z Gdańska ma zostać nazwana ulica, która dotychczas nie miała nazwy, a która jest częścią Trasy Słowackiego i prowadzi do stadionu.

 

Skąd pomysł nazwania ulicy imieniem Grassa? Jak wykazały badania Doroty Kuś, z kurortową dzielnicą Gdańska Grass był wyjątkowo związany. Podczas swoich wizyt w pomorskim mieście często przebywał właśnie w Brzeźnie, przechadzał się jego ulicami, przesiadywał na plaży. Pomysł rady dzielnicy poparła już grupa społeczna „Gdańsk Obywatelski”, która uznała go za „inicjatywę godną uznania” i pochwaliła chęć uhonorowania „wybitnego gdańszczanina”.

 

Jak się jednak okazuje, pomysł nie wszystkim się podoba. Co prawda większość radnych Brzeźna poparła decyzję o nadaniu nazwy ulicy, lecz mocny głos sprzeciwu wyraził radny Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Hamadyk: – Pamiętać należy, że Grass na ochotnika zgłosił się do SS, gdzie raczej nie obierał cebuli, a co prawdopodobne, strzelał do Polaków, w tym do cywilów, bo czym było SS, chyba nie trzeba nam przypominać – napisał Hamadyk w sprawie głosowania o nadaniu nazwy ulicy. Radny co prawda nie neguje dorobku artystycznego noblisty, lecz jak twierdzi – „został on już w Gdańsku dostatecznie uhonorowany”. W swojej niechęci do uhonorowania Grassa Hamadyk nie jest osamotniony. Niektórzy z jego znajomych twierdzą, że „jeśli Grass dostanie swoją ulicę, to ja będę wnioskował o ulicę Edwarda Gierka, bo dla mnie to był prawdziwy patriota”.

 

Rzeczywiście Gdańsk honorów Günterowi Grassowi nie skąpił. Noblista ma w mieście swój pomnik, jest jego honorowym obywatelem, a nawet jego imieniem został nazwany jeden z tramwajów. Alina Jażdżewska twierdzi jednak, że sprawa ma wymiar głębszy niż tylko upamiętniający wybitnego pisarza i lokalną osobistość: – Chodzi też o polsko-niemieckie pojednanie. O to, żeby nie wypominać sobie nawzajem krzywd i nie mówić tylko o tych złych rzeczach. Łukasz Hamadyk jest człowiekiem bardzo młodym, a ci czasami nie znają historii. Gdyby znał, wiedziałby, że pan Grass jednak w SS raczej nie strzelał, a do tego, że wstąpił, otwarcie się przyznał – mówi przewodnicząca.

 

O ostatecznym nadaniu nazwy ulicy zadecyduje zgodnie z prawem samorządowym Rada Miasta Gdańska. Radni PiS już zapowiedzieli, że decyzji nie poprą, jednak należy się spodziewać, że ulica nazwę otrzyma, gdyż na 35 radnych zdecydowaną większość, bo aż 23 mają radni Platformy Obywatelskiej pod przewodnictwem prezydenta Pawła Adamowicza. Ten znany jest z wyjątkowej przychylności do wielokulturowości i niemieckiej przeszłości Gdańska.

 

Łukasz Biły