Mit Bernard Gaida, dem Vorsitzenden des Verbandes deutscher Gesellschaften in Polen (VdG), dessen ausgewählte Feuilletons aus unserer Zeitung kürzlich in Buchform anlässlich des 60. Geburtstags (10. September) des Verfassers erschienen sind, sprach Rudolf Urban.

 

Umschlag der neuen Publikation des VDG
Quelle: VdG

 

Wersja polska poniżej

 

Zunächst einmal herzlichen Glückwunsch zum Geburtstag und gleich danach die Frage: Was wünschen Sie sich zu ihrem 60. Geburtstag privat, beruflich und minderheitenpolitisch?

 

Es ist entgegen dem Anschein eine sehr schwierige Frage, wenn man nicht lapidar antworten will. Da ich das hier nicht ausführlich beleuchten kann, sage ich nur, dass mein größter Wunsch es ist, diese Bereiche besser unter einen Hut zu bringen. Heute klappt das noch immer nicht und meine gemeinnützige Tätigkeit für die deutsche Minderheit führt dazu, dass mein Privatleben darunter leidet und die berufliche Arbeit auf den Schultern anderer liegt. Zum Glück ist mir meine Familie sehr behilflich und verständnisvoll.

 

Wie begann die Geschichte Ihrer Kolumne im Wochenblatt.pl?

 

Der Journalismus sollte auf der Freiheit der Schreibenden basieren. Und als ich zum Präsidenten des VdG gewählt wurde, verspürte ich einen starken Wunsch, meine eigenen Gedanken und Inhalte in unserer Zeitung der Deutschen zu finden. Auf der anderen Seite schien es mir, dass es in der Zeitung neben aktuellen und manchmal auch historischen Beiträgen zur deutschen Volksgruppe in Polen oder auch zu faktenbasierten politischen Geschehnissen doch ein wenig an einer breiteren Perspektive mangelte, die verschiedene Aspekte der Wirklichkeit um uns herum zusammenfassen würde. Mir wurde dabei auch bewusst, dass ich nicht von anderen Schreibenden ein Denken in meinen Kategorien erwarten konnte. Damals entstand die Idee, diese Gedanken selbst formulieren zu dürfen und sie in Form von kurzen Feuilletons weiterzugeben.

 

Das Buch anlässlich Ihrer Geburtstags enthält eine Auswahl von 60 Texten von insgesamt fast 400, die in den letzten Jahren im Wochenblatt.pl erschienen sind. Hatten Sie zu Beginn Ihrer Mitwirkung für unsere Redaktion daran gedacht, dass daraus eine so intensive Arbeit werden würde?

 

Ich war mir absolut im Unklaren über das Ausmaß an Arbeit, Zeit und geistiger Anstrengung, die damit verbunden sein würden. Der Sinn solcher Feuilletons liegt ja, wie auch andere Zeitungen zeigen, in ihrer Regelmäßigkeit. Heute gehört das fest zu meinem Wochenkalender und die Wirklichkeit um uns herum legt so viele Themen nahe, dass man solche Feuilletons auch täglich schreiben könnte. Und manchmal ist die Themenauswahl eben wegen der Vielzahl schwierig. Ich habe jetzt also immer ein Taschennotizbuch bei mir und schreibe darin manchmal gleich vor Ort, mitten am Tag, beim Autofahren ein Thema oder einen Gedanken auf, den ich später weiter ausführe.

 

 

Neben strikten „Minderheitentexten“ finden sich auch theologische, historische und solche mit Bezug auf die polnische Tagespolitik. Weshalb schreiben Sie auch über Dinge, die auf den ersten Blick keinen Zusammenhang mit der deutschen Minderheit oder ganz generelle mit Minderheiten haben?

 

Das ist es, war diese Feuilletons von einem Artikel über gegenwärtige oder historische Ereignisse unterscheidet: Sie können sich eine breite Perspektive gestatten. Mir scheint, dass nahezu alle dieser Feuilletons einen gemeinsamen Faden haben, und zwar die Identität. Nach meiner tiefsten Überzeugung trägt jeder von uns eine eigene, ganz besondere Identität in sich und es gibt keine zwei identischen. Sie ist etwas so individuelles wie die Papillarlinien. Dies ergibt sich aber daraus, dass die Identität einer menschlichen Person unteilbar ist und lediglich verschiedene Seiten oder Aspekte hat. Da gibt es die emotionale und rationelle Seite, die religiöse und nationale, die kulturelle und sprachliche – und alle zusammen machen jeden von uns aus. Verändert sich eine von ihnen, verändert dies uns als Ganzes. Es stärkt oder schwächt. Deshalb versuche ich verschiedene Lebensaspekte zu behandeln in der Überzeugung, dass dies dem einen oder anderen Leser helfen kann, seinen persönlichen Reichtum besser zu entdecken und vielleicht auch zu verstehen, dass Versäumnisse im Bereich der Sprache oder Kultur unser Nationalgefühl verändert, die Aufgabe des Glaubens unsere Wurzeln schlechthin schwächt und eine Unkenntnis der eigenen Geschichte dazu führt, dass wir blind an die verengte Version der Schulbücher oder des Bildschirms glauben. Und die unterscheidet sich mitunter von der Wahrheit über die eigene Region und Familie und ist damit verfälscht. Dann aber muss man diese eigene Wahrheit kennen, um nicht blindlings zu kämpfen, sondern klug zu diskutieren. Aus eigener Erfahrung weiß ich, das die Welt der Menschen aus einer Minderheit nicht enger ist, sondern breiter, sie bleibt nicht auf einen einzigen Staat begrenzt, sie beschränkt sich nicht auf nur eine Kultur und eine Sprache. Sie ist weniger egozentrisch. Sie ist reichhaltig und dieser Reichtum und diese Vielseitigkeit sind es, die ich bemüht bin zu zeigen.

 

Die ausgewählten Feuilletons von Bernard Gaida unter dem Titel „Die Gedanken sind frei“ sind in der VdG-Geschäftsstelle in Oppeln an der ul. Krupnicza erhältlich.

 

 

Wspólną nicią jest tożsamość

Z Bernardem Gaidą, przewodniczącym Związku Niemieckich Stowarzyszeń w Polsce (VdG), którego wybór felietonów z naszej gazety ukazał się niedawno w formie książkowej z okazji 60. urodzin (10 września) autora, rozmawia Rudolf Urban.

 

Bernard Gaida Foto: Rudolf Urban

 

 

 

Na początek składam Panu najserdeczniejsze życzenia urodzinowe i dołączam do tego zaraz pytanie, czego w 60. urodziny Pan sobie prywatnie, zawodowo i „mniejszościowo” życzy?

To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie, jeśli nie chce się lapidarnie odpowiedzieć. Nie da się go tutaj rozwinąć. Powiem więc tylko, że najbardziej chciałbym osiągnąć lepszą zdolność godzenia tych obszarów, bo na dzisiaj ciągle to nie wychodzi i działalność społeczna na rzecz społeczności niemieckiej sprawia, że życie prywatne cierpi, a praca zawodowa spada na barki innych. Na szczęście rodzina jest mi bardzo pomocna i wyrozumiała.

 

 

Jak rozpoczęła się historia Pana stałej rubryki w tygodniku „Wochenblatt.pl”?

Dziennikarstwo powinno bazować na wolności piszących, a kiedy zostałem wybrany na funkcję prezydenta VdG, poczułem, że mam przemożną chęć znalezienia w naszej gazecie Niemców własnych myśli i treści. Z drugiej strony wydało mi się, że w gazecie oprócz artykułów bieżących z zakresu samego życia społeczności niemieckiej w Polsce, czasem historycznych czy na temat wydarzeń politycznych bazujących na faktografii, brakuje szerszej perspektywy, ujmującej różne aspekty otaczającej nas rzeczywistości. Zrozumiałem też, że nie mogę oczekiwać od innych piszących myślenia moimi kategoriami. Wtedy narodziła się idea by móc te myśli formułować samemu i przekazywać je w postaci krótkich felietonów.

 

 

Książka z okazji Pana urodzin zawiera wybór 60 tekstów spośród prawie 400, które ukazały się w ostatnich latach na łamach tygodnika „Wochenblatt.pl”. Czy rozpoczynając współpracę z redakcją, sądził Pan, że zmieni się ona w tak intensywną pracę?

Absolutnie nie zdawałem sobie sprawy z ogromu pracy, czasu i wysiłku intelektualnego, jaki się z tym będzie wiązał. Sens takich felietonów, jak pokazują inne gazety, polega na regularności. Dziś jest to wpisane w mój tygodniowy kalendarz, a rzeczywistość, która nas otacza, podsuwa tyle tematów, że można by pisać takie felietony codziennie. I czasem wybór tematów bywa trudny z powodu ich mnogości. Zacząłem chodzić z notatnikiem kieszonkowym, gdzie czasem na gorąco, w środku dnia, jadąc autem, zapisuję jakiś temat czy myśl, którą później rozwijam.

 

 

Obok tekstów ściśle „mniejszościowych” napotykamy także teologiczne, historyczne oraz takie, które odnoszą się do aktualnej polityki polskiej. Dlaczego pisze Pan również o rzeczach na pierwszy rzut oka niezwiązanych z mniejszością niemiecką lub też mniejszościami generalnie?

Właśnie to odróżnia cykl felietonów od artykułu opisującego wydarzenia obecne czy historyczne – że może sobie pozwalać na szeroką perspektywę. Wydaje mi się, że niemal wszystkie napisane felietony mają wspólną nić, którą jest tożsamość. W moim głębokim przekonaniu każdy z nas nosi własną odrębną tożsamość i nie ma dwóch takich samych. Jest ona czymś tak jednostkowym, jak linie papilarne. Ale ten fakt wypływa z tego, że tożsamość osoby ludzkiej jest niepodzielna i ma jedynie różne strony czy aspekty. Jest to strona emocjonalna i racjonalna, religijna i narodowa, kulturowa i językowa, a wszystkie składają się na każdego z nas. Zmiana jednej z nich zmienia nas całych. Umacnia bądź osłabia. Dlatego usiłuję omawiać różne aspekty życia w przekonaniu, że pomogą one czasem czytelnikowi to jego osobowe bogactwo lepiej odkryć, a być może zrozumieć, że zaniedbanie języka czy kultury zmieni nasze poczucie narodowe, porzucenie wiary osłabi nasze korzenie w ogóle, a nieznajomość własnej historii sprawi, że ślepo uwierzymy w wąską wersję podręczników szkolnych czy szklanego ekranu – bywa, że różną od prawdy własnego regionu, rodziny, a więc zafałszowaną. Wtedy jednak trzeba znać tę własną prawdę, tak by nie walczyć na oślep, lecz mądrze dyskutować. Z autopsji wiem, że świat ludzi z mniejszości nie jest ciaśniejszy, lecz szerszy, nie zamyka się w granicach jednego państwa, nie ogranicza do jednej kultury i jednego języka. Jest mniej egocentryczny. Jest bogaty i to bogactwo i wielostronność staram się pokazywać.

 

Wybór felietonów Bernarda Gaidy pt. „Myśli są wolne” jest dostępny w siedzibie VdG w Opolu, przy ul. Krupniczej.