Kommentar

Als Pressevertreter erhalte ich allwöchentlich den Terminkalender vom Oppelner Marschall und seinen Vertretern und stelle immer wieder erstaunt fest: Steht beispielsweise ein Termin bei den Polnischen Kombattanten an, so nimmt diesen Marschall Józef Sebesta höchstselbst wahr, zu einer Veranstaltung einer zweisprachigen Schule hingegen (die Wettquoten stehen hier sehr niedrig) fährt einer der deutschen Marschälle Józef Kotyś oder Andrzej Kasiura. Vielleicht der beste Beleg dafür, dass die Nationalitäten der Region entgegen aller Sonntagsreden doch nicht so integriert sind wie gerne behauptet wird. More...

z ukosa

Dobrzeń-TOR

Festwial MN

Grimmnacht

Umowa Japończycy

biskup nominat

słowniczek

Durchsetzungsvermögen, das    siła przebicia
durchleuchten    przejrzeć kogoś
Feldbett, das    łóżko polowe
Flaute, die    zastój, stagnacja    
Sommerloch, das    sezon ogórkowy
Hängematte, die    hamak
jdn. herunterputzen    zbesztać kogoś
Selbstbeherrschung, die    samokontrola
Soft Skills, die    kompetencje socjalne

-----------

parat haben    oferować, dysponować
bemüht sein    starać się
schwärmen für jemanden    podkochiwać się w kimś
sich die Seele aus dem Leib weinen    wypłakiwać się
peinlich    żenujące, zawstydzające
Erschütterung, die    wzburzenie
variieren    różnić się, zmieniać
günstig        tanie
feilen    dopracowywać, szlifować
scheitern    zawieść, nie udać się
vermasseln    zawalić
wissen wie der Hase läuft    wiedzieć jak coś działa, funkcjonuje

-----------

verbreiten    rozpowszechniać
wie im Flug vergehen    szybko mijać
Anhang, der    załącznik
mitschleppen    wlec ze sobą
Rudel, der    wataha
ausroten    wytrzebić
spucken    pluć
überfluten    zalać
Höllenmensch, der    jaskiniowiec
Anwesenheit, die    obecność
von etwas Gebrauch machen    skorzystać z czegoś
zurechtfinden, sich    odnaleźć się
promovieren    doktoryzować się

-----------

Musikgeschmack, der    gust muzyczny
rauspicken    wybrać
beeindrucken    robić wrażenie, imponować
vetrauenswürdig    godni zaufania
berücksichtigen    uwzględniać
einzigartg    wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju
ergattern    zdobyć
Gewächshaus, das    szklarnia
Fließband, der        taśma
begünstigen    uprzywilejować    
Bürgschaft, die    rękojmia
aufheben    zawiesić

Internetradio

600 lat bitwy pod Grunwaldem E-mail

Tannenberg/Grunwald do dziś kształtuje umysły Niemców i Polaków

Pamięć historyczna kształtuje tożsamość narodów, co widzimy, obserwując w tych dniach dyskusję wokół bitwy na Górze św. Anny, która rozegrała się przed niemal 90 laty. Jednakże reprezentantem całej trudnej historii stosunków polsko-niemieckich wydawała się bitwa rozegrana pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku, której 600. rocznica przypadła w tym roku. Dla SW jest to okazja, aby przedstawiając ją, otworzyć cykl zatytułowany „Mit historii“. Baron Sigismund von Zedlitz oprowadzi po faktach znanych, nieznanych i wyrugowanych, które mogłyby kształtować dziś sposób postrzegania przez nas tej bitwy. (S-K)

Na początek wyjaśnijmy, iż historyczne pole bitwy leży pomiędzy trzema wsiami w Prusach Wschodnich: Stębarkiem (Tannenberg), Lodwigowem (Ludwigsdorf) i Grünfelde (Grünfelde), zaś Polacy niezmiennie mówią o „bitwie pod Grunwaldem“.


Bitwa ta, która miała miejsce 15 lipca 1410 roku pomiędzy wojskami Zakonu Krzyżackiego i królestwa polsko-litewskiego, uzyskała w świadomości historycznej Polaków znacznie większe znaczenie niż w Niemczech, posiadając rangę mitu. Tym niemniej jest ona po obu stronach przedmiotem politycznej i historycznej instrumentalizacji. Dlatego znajomość sposobu pojmowania jej przez drugą stronę jest niezbędnym elementem polsko-niemieckiego dialogu.

Krzyżacy jako substytut Moskwy


Do dziś w sposobie postrzegania zakonu rycerzy niemieckich przez Polaków jest coś negatywnego, co jednak pierwotnie bynajmniej nie miało miejsca. Lecz jak doszło do takiej przemiany? Polski pisarz i poeta Adam Mickiewicz (1798-1855), twórca polskiej epopei narodowej pt. „Pan Tadeusz“, napisał triadę powieści o Krzyżakach w porozbiorowej rosyjskiej części Polski. Ponieważ z uwagi na cenzurę nie mógł pisać otwarcie, zamiast Moskali, których w gruncie rzeczy zamierzał ugodzić, wybrał „Krzyżaków”. Polski historyk literatury Bruchnalski, pisząc o „Konradzie Wallenrodzie“, należącym do owej triady, stwierdza: „Jest to opowiadanie, które za swą alegoryczną formą kryje najważniejszy problem całego narodu – walkę na śmierć i życie z Rosją (Lwów 1922). Już wkrótce jednak zapomniano pierwotny sens jego dzieł, którym była walka przeciwko rosyjskiemu uciskowi. Pozostał obraz krwawych, okrutnych „Krzyżaków”, rozwijany później przez innych.

Pionierzy kolonizacji


Ta osobliwa historia polskiego kompleksu na tle Krzyżaków zginęła ostatecznie w gmatwaninie nowych legend, a dziś jedynie wegetuje niepostrzeżenie w nielicznych  pracach naukowych. Większość Polaków nie wie już nic o tych korelacjach. Henryk Sienkiewicz napisał kilka powieści na ten temat, z których najbardziej znana, „Krzyżacy” (1900), doczekała się ekranizacji w Polsce po II wojnie światowej. Nie chodziło mu o stworzenie historycznego dzieła, lecz o konstrukcje artystyczne, które miały natchnąć jego żyjący podówczas w niewoli i podzielony pomiędzy trzy sąsiadujące państwa naród namiętnym duchem oporu oraz wiarą w niegdysiejszą i przyszłą wielkość. Pisał, jak sam stwierdził, „ku pokrzepieniu serc”. Przez wzgląd na tę bynajmniej nie pozbawioną racji tendencję przedstawił historyczne fakty nie tylko jednostronnie, lecz często zniekształcał je nie do poznania, nie narzucając swojej twórczej inspiracji żadnych ograniczeń. Tak oto genialna sztuka wielkiego noblisty i pisarza sprawiła, że poetycki mit zawarty w jego dziele urósł do miana przekazu historycznego, odciskając piętno na sposobie postrzegania historii przez wiele pokoleń Polaków. Jednakże taki obraz historii jest obrazem zniekształconym, ukazującym „Krzyżaków” jako pozbawionych charakteru, tchórzliwych, niesłownych i okrutnych. Tymczasem polski naukowiec prof. Tadeusz Ladenberger pisze: „Na północy pionierami kolonizacji byli rycerze zakonu niemieckiego, który w Ziemi Chełmińskiej na przestrzeni stu lat w miejsce słabo zaludnionej dziczy zdołał założyć ludne miasta i wsie, a kraj doprowadzić do rozkwitu. Jedno stulecie wystarczyło, aby ziemię tę, bynajmniej nie posiadająca najlepszych gleb, przeważnie glinę, zasiedlić tak, iż osiągnęła ona najwyższą w Polsce gęstość zaludnienia” (Lwów 1930).

Zakon nie był częścią Rzeszy


Prawie zapomniany jest fakt, iż książę Konrad Mazowiecki sam niegdyś zawezwał zakon do kraju dla obrony przed Prusakami. Jednym z kulminacyjnych punktów literatury traktującej o rzekomych zbrodniach zakonu niemieckiego jest powieść Stefana Żeromskiego zatytułowana „Wiatr od morza” (1922), w której wielki mistrz Hermann Balk zostaje utożsamiony z diabłem. Sam Szatan radzi mu, aby w imię Jezusa wszystko mordował, palił itp. Nawet Zofia Kossak w swoich obrazach przedstawiających historię Polski nie pozostawia na zakonie niemieckim suchej nitki.


W Polsce boje z zakonem częstokroć uważa się za szczególnie doniosły rozdział „tysiącletniej, odwiecznej wrogości polsko-niemieckiej”, pomijając przy tym dwa czynniki. Po pierwsze, zakon niemiecki nie był Rzeszą Niemiecką, lecz suwerennym organizmem państwowym sui generis. A po drugie, antagonizm narodowy w dzisiejszym rozumieniu jest wytworem późniejszych stuleci, głównie wieku XIX. Tak rzekomo mroczne średniowiecze nie znało jeszcze tego rodzaju „postępowych” zdobyczy...

Strach przed czarnym krzyżem


W bitwie pod Tannenbergiem, w Polsce nieodmiennie zwanej „bitwą pod Grunwaldem” i uważanej za symbol zwycięstwami znaczonego konfliktu polsko-niemieckiego, w rzeczywistości uczestniczyło po jednej stronie zaledwie około 30-tysięczne wojsko państwa zakonnego, składające się z rycerzy z całej niemal Europy, po przeciwnej zaś – 50 tys. Polaków, Litwinów, Ukraińców, Tatarów, a nawet Niemców. Koszty kampanii poniosły w głównej mierze niemieckie miasta należące do Wielkiego Księstwa Polsko-Litewskiego. Sam Lwów zapłacił wówczas 48 tys. polskich srebrnych groszy. Jest rzeczą udokumentowaną, że współbojownikom niemieckim Polska w podzięce nadała ziemie i tytuły. Dla upamiętnienia bitwy król Władysław Jagiełło zbudował w Lublinie klasztor brygidek i obsadził go niemieckimi zakonnicami. Jego kościół nosi dziś nazwę „kościoła Matki Bożej Triumfującej”. W roku 1520 kupiec niemiecki Hans Boner z Krakowa sfinansował kampanię króla polskiego Zygmunta skierowaną przeciwko zakonowi niemieckiemu. Jak widać, o walce narodów polskiego i niemieckiego mimo najszczerszych chęci nie może być mowy. Tego rodzaju błędne interpretacje i polityczne instrumentalizacje pozostały zastrzeżone dla epoki nacjonalizmu. Co znamienne, w literaturze polskiej mniej więcej do 1820 roku zupełnie brak nastałej dopiero potem wrogości wobec „Krzyżaków”.


Tylko ten, kto zna wszystkie te rzeczy, kto wie, że pojęcia „Krzyżacy”, „Zakon Rycerzy Niemieckich” i „Grunwald” oraz symbol zakonu, którym był czarny krzyż na białym tle, w postaci engramów głęboko wryły się w świadomość narodu polskiego, ten rozumie także to, że na przykład czarny krzyż widoczny na czołgach Bundeswehry czy wizerunek Adenauera w rycerskim płaszczu, który po przyjęciu go do zakonu niemieckiego w Wiedniu zawitał na łamach prasy, wśród Polaków swego czasu wywoływały gwałtowne reakcje. Jedno i drugie zdaje się dla nich potwierdzeniem nieustającego istnienia zjawiska niemieckiego „rewanżyzmu”.

Zadośćuczynienie Hindenburga


Popularna jest w Polsce również gra słowna „Grunwald-Grunewald”. Chętnie kreśli się linię od polskiego zwycięstwa w 1410 roku do zdobycia w 1945 roku dzielnicy Berlin-Grunewald.


Gwoli prawdy historycznej nie można oczywiście nie wspomnieć o tym, że „Tannenberg” także po stronie niemieckiej był chętnie wykorzystywany do celów politycznych. Poniekąd w ramach niemieckiego „programu alternatywnego” Hindenburg pod koniec sierpnia 1914 roku postrzegał odniesione przez siebie zwycięstwo nad armią rosyjską, która pod wodzą generała Samsonowa wdarła się do Prus Wschodnich, jako „zadośćuczynienie” za porażkę zakonu niemieckiego w roku 1410. Swojemu zwycięstwu nadał więc nazwę „bitwy pod Tannenbergiem”. Śmierć wielkiego mistrza zakonu, Ulricha von Jungingena, upamiętniał w czasach niemieckich głaz narzutowy z inskrypcją „Im Kampf für deutsches Recht und deutsches Wesen starb hier am 15. Juli 1410 der Hochmeister Ulrich von Jungingen den Heldentod” (Tu, walcząc o prawo niemieckie i niemieckość, w dniu 15 lipca 1410 roku zginął śmiercią bohatera Wielki Mistrz Ulrich von Jungingen).

Każdy naród ma swoje mity. Trzeba je jako takie rozpoznać, postrzegać i traktować, w żadnym razie jednak nie należy usiłować mierzyć ich miarą prawdy historycznej.

Baron Sigismund v. Zedlitz

 

Karolin łůnaczi

Mocka wům już ercejlowałach o mie, mojyj famili, mojyj orkiestrze. Ale nie padałach wům nigdy co, zwiůnzanygo ze ślůnskym mie tak richtig festy fascynuje. Sům to rozmajty postaciy nadprzirodzůny kery szło trefić, a kto wiy czy nie idzie jeszcze dzisiej trefić u nołs na ślunsku. Nołważniejszoł postać to je utopiec, we rozmajtych rejůnach nazywani tyż utopkym, topkym abo topielcym. Wyglůndoł jak chop, niy mioł jednyj nogi, yno końsky kopyto, a dycki w butach łajziůł. More...

Ereignisse Deutsche Minderheit

Brückenbauer aus Schlesien - Daniel Kaiser in Gespräch mit Alfons Nossol

http://www.wdr5.de/sendungen/tischgespraech/s/d/11.08.2010-20.05.html

 

Der 4. Juni 1989 ist für Alfons Nossol ein Schlüsseldatum. Die deutsche Minderheit in Polen durfte zum ersten Mal nach dem Krieg einen deutschsprachigen Gottesdienst feiern. Das Kirchenlied ‚Großer Gott, wir loben Dich‘ brachte die Wende, erinnert sich der 77jährige, der mehr als drei Jahrzehnte Bischof von Opole (Oppeln) war. „Bei der ersten Strophe haben alle so laut gesungen, dass die Flügel der Engelfiguren wackelten.“ Bei der zweiten Strophe hätten schon einige geweint. „Aber bei der dritten Strophe schluchzte die ganze Kirche.“ Nossol geißelte die Vertreibung der Deutschen stets als Unrecht. In diesem Jahr erhielt er in Hamburg den Deutschen Nationalpreis für seinen Einsatz für die Versöhnung. Im Tischgespräch mit Daniel Kaiser erzählt Alfons Nossol vom Kampf gegen den Kommunismus, von der schwierigen Aussöhnung nach dem Krieg und wie er schon als 12jähriger einmal Seelsorger sein musste.

 

Aufnahme der Sendung

Schlesien Journal


TVP Opole
Mittwoch / środy 19:00
Wiederhilung / powtórki: Sonntag / niedziele 22:05


TVP Katowice
Dienstag / wtorki 8:45

 

TVS
Montag / poniedziałki 17:30

 

Schlesien Aktuell
Radio Opole
Montag - Freitag / od pon. do pt. 20:45

Kaffeeklatsch
Radio Park
Sonntag / niedziele 18:00


stat4u