
Kommentar
z ukosa
słowniczek
Durchsetzungsvermögen, das siła przebicia
durchleuchten przejrzeć kogoś
Feldbett, das łóżko polowe
Flaute, die zastój, stagnacja
Sommerloch, das sezon ogórkowy
Hängematte, die hamak
jdn. herunterputzen zbesztać kogoś
Selbstbeherrschung, die samokontrola
Soft Skills, die kompetencje socjalne
-----------
parat haben oferować, dysponować
bemüht sein starać się
schwärmen für jemanden podkochiwać się w kimś
sich die Seele aus dem Leib weinen wypłakiwać się
peinlich żenujące, zawstydzające
Erschütterung, die wzburzenie
variieren różnić się, zmieniać
günstig tanie
feilen dopracowywać, szlifować
scheitern zawieść, nie udać się
vermasseln zawalić
wissen wie der Hase läuft wiedzieć jak coś działa, funkcjonuje
-----------
verbreiten rozpowszechniać
wie im Flug vergehen szybko mijać
Anhang, der załącznik
mitschleppen wlec ze sobą
Rudel, der wataha
ausroten wytrzebić
spucken pluć
überfluten zalać
Höllenmensch, der jaskiniowiec
Anwesenheit, die obecność
von etwas Gebrauch machen skorzystać z czegoś
zurechtfinden, sich odnaleźć się
promovieren doktoryzować się
-----------
Musikgeschmack, der gust muzyczny
rauspicken wybrać
beeindrucken robić wrażenie, imponować
vetrauenswürdig godni zaufania
berücksichtigen uwzględniać
einzigartg wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju
ergattern zdobyć
Gewächshaus, das szklarnia
Fließband, der taśma
begünstigen uprzywilejować
Bürgschaft, die rękojmia
aufheben zawiesić
| Wzorcem jest Święta Rodzina |
|
|
Z biskupem Andrzejem Czają, ordynariuszem diecezji opolskiej, rozmawia Wojciech Dobrowolski
– Jest taka Wigilia, która utkwiła księdzu biskupowi w pamięci?
– Każda Wigilia ma specyficzny klimat, ale nie zapomnę pierwszej poza domem, w parafii św. Józefa w Zabrzu w 1988 roku. To było dla mnie całkiem nowe doświadczenie – wikarego, na parafii, z wielkim natężeniem zajęć. Pamiętam, jak do piętnastej spowiadaliśmy wiernych, a zaraz potem siadaliśmy do wieczerzy wigilijnej. Wtedy klimatu, jaki panuje w rodzinnym domu, nie czułem, mimo to bardzo dobrze wspominam tę właśnie Wigilię.
– Księże biskupie, z jakimi zapachami kuchennymi z dzieciństwa kojarzą się księdzu święta Bożego Narodzenia?
– Sama Wigilia kojarzy się z zapachem siemionki, która jest specyficzna dla oleskiego regionu, również zapach kompotu z gruszek suszonych i oczywiście ryby i świerku. A cały ceremoniał rozpoczynał się już w adwencie, od pieczenia piernika przez mamę i babcię. Pamiętam do dzisiaj, jak cały dom pachniał.
– Wielokrotnie podkreślał ksiądz biskup troskę o rodzinę. Jaka ona jest Anno Domini 2009?
– Rodzina na śląskiej ziemi jest w poważnych tarapatach! Dotknięta dramatem rozłąki i brakiem komunikacji. Dotyczy to zarówno rodzin, w których ojciec lub matka wyjeżdżają za granicę w celach zarobkowych, jak i tych żyjących w tzw. komplecie, obok siebie, ale nie potrafiących się ze sobą komunikować lub czyniących to nieudolnie. W takiej sytuacji jak dziecko czy jakikolwiek członek tej rodziny ma doświadczać miłości? W dodatku paradoksem jest to, iż telefony komórkowe i internet, które mają ułatwiać kontakt, jeszcze bardziej nas od siebie oddalają. Brakuje czasu i miłości, dlatego troska o rodzinę jest obecnie najważniejszym zadaniem Kościoła, ale również władz państwowych i samorządowych.
– My, jako społeczeństwo, zawsze emigrowaliśmy za chlebem, jednak w przeszłości te więzi były mocniejsze…
– Kiedy dorastałem, nie było telefonów komórkowych, a rodziny i tak potrafiły z sobą utrzymywać bliższy kontakt. Mój ojciec wyjeżdżał na tydzień, mimo to był z matką „w kontakcie”. Uważam, że nie jest to problem nieobecności fizycznej. Dzisiaj praca nas potwornie absorbuje, żyjemy w ogromnym napięciu zawodowego nacisku, przychodzimy do domu totalnie wykończeni. Dlatego zastanawiamy się z księdzem Janem Dzierżanowskim, diecezjalnym duszpasterzem rodzin, oraz z przedstawicielami opolskiego urzędu marszałkowskiego nad tym, żeby stworzyć więcej poradni rodzinnych. Zamierzamy otworzyć Akademię Rodzinną, aby ludzie, również ci z małych miejscowości, mogli brać w niej udział i później dzielić się wiedzą w swoich mniejszych społecznościach. Chciałbym podkreślić, że uzdrowienie rodziny nie jest już tylko kwestią znalezienia pracy dla tych, którzy wyjeżdżają. Mamy wiele przykładów rodzin żyjących dostatnio, a mimo to źle się u nich dzieje, nie chcą wrócić do kraju, tu podjąć pracy, choć daliby sobie doskonale radę. Oni boją się powrotu! Mają przy tym już inne przyzwyczajenia, żyją swoim życiem.
– W tej sytuacji najbardziej pokrzywdzone są zwykle dzieci...
– Niestety tak. A najbardziej gorzkie owoce tego, co się teraz dzieje, poznamy za 10 – 20 lat. To rzutuje na wiele spraw. Również komunikację z Bogiem. Będziemy mieć młodych kandydatów na kapłanów takich, na jakich wychowa ich rodzina. Jeżeli jest dysfunkcyjna, to przychodzący do seminarium będą wymagać uzdrowienia. Zatem ten, kto ma być pasterzem, opoką dla innych, może być „poraniony” i sam wymagać opieki, a to może dotyczyć też różnych innych profesji. Boże Narodzenie przeżywamy po to, żeby pokazać, jakim wzorcem jest Święta Rodzina i jak dawać miłość, bo pragniemy jej, ale jednocześnie jesteśmy na nią zablokowani.
– Zdaniem księdza biskupa przenikanie się kultur w opolskiej diecezji, ta „wymiana darów” – czy nadal trwa, także jeśli chodzi o obrzędy religijne?
– W tym względzie dużo się dokonało. W latach osiemdziesiątych w Wysokiej proboszcz Józef Mrocheń wprowadzał opłatek. Z kolei jak byłem na Lubelszczyźnie, zaproponowałem wieniec adwentowy, który tam nie był znany – i został przyjęty. Wiele dobrego już dokonano, co w sporej mierze zawdzięczamy arcybiskupowi Alfonsowi Nossolowi i księżom oraz ludziom świeckim na Opolszczyźnie. To dzięki nim nie doszło do konfliktów i udało się pokojowo przejść przełom lat 89 – 90. Szczególne znaczenie miało to, co wydarzyło się 20 lat temu w Krzyżowej. Była to odważna inicjatywa księdza arcybiskupa Alfonsa Nossola, tak jak wiele późniejszych jego działań, dzięki którym dzisiaj żyjemy w spokoju i w pokoju możemy spędzać te Święta. Mimo to uważam, że nadal potrzeba nam większej otwartości, na różne odrębności kulturowe i narodowe, przez co wciąż mamy jeszcze sporo do zrobienia w tej kwestii.
– Dziś odprawianie w opolskich parafiach mszy w języku niemieckim nie jest tym, co dzieli. Czy jest coś jeszcze do zrobienia w tej kwestii?
– Generalnie nie ma większych problemów z dialogiem. Istnieje jednak problem natury duszpasterskiej, na przykład w mniejszych parafiach, gdzie odprawiane są dwie msze w niedzielę i jedna jest regularnie w języku niemieckim. Niejeden proboszcz stawia sobie pytanie, ja również jako biskup, co zrobić, żeby ci, którzy nie znają języka niemieckiego, przeżyli tę liturgię. To już nie jest problem akceptacji tej liturgii, tylko jej zrozumienia. Ksiądz Wolfgang Globisch ukierunkował tę kwestię w stronę dwujęzyczności i to jest ten właściwy kierunek.
– Czego ksiądz biskup życzyłby naszym czytelnikom na te Święta i Nowy Rok?
– Mocnego doświadczenia miłości Boga, bez względu na to, jak się czujemy, jakie mamy problemy. Jeżeli to przeżyjemy, będziemy mogli budować lepiej i mocniej nasze relacje. Ponadto życzę pokoju Bożego w sercu. Niech te Święta będą czasem ponownego narodzenia Boga
|
Karolin łůnaczi
Mocka wům już ercejlowałach o mie, mojyj famili, mojyj orkiestrze. Ale nie padałach wům nigdy co, zwiůnzanygo ze ślůnskym mie tak richtig festy fascynuje. Sům to rozmajty postaciy nadprzirodzůny kery szło trefić, a kto wiy czy nie idzie jeszcze dzisiej trefić u nołs na ślunsku. Nołważniejszoł postać to je utopiec, we rozmajtych rejůnach nazywani tyż utopkym, topkym abo topielcym. Wyglůndoł jak chop, niy mioł jednyj nogi, yno końsky kopyto, a dycki w butach łajziůł.
More...
Ereignisse Deutsche Minderheit
Brückenbauer aus Schlesien - Daniel Kaiser in Gespräch mit Alfons Nossol
http://www.wdr5.de/sendungen/tischgespraech/s/d/11.08.2010-20.05.html
Der 4. Juni 1989 ist für Alfons Nossol ein Schlüsseldatum. Die deutsche Minderheit in Polen durfte zum ersten Mal nach dem Krieg einen deutschsprachigen Gottesdienst feiern. Das Kirchenlied ‚Großer Gott, wir loben Dich‘ brachte die Wende, erinnert sich der 77jährige, der mehr als drei Jahrzehnte Bischof von Opole (Oppeln) war. „Bei der ersten Strophe haben alle so laut gesungen, dass die Flügel der Engelfiguren wackelten.“ Bei der zweiten Strophe hätten schon einige geweint. „Aber bei der dritten Strophe schluchzte die ganze Kirche.“ Nossol geißelte die Vertreibung der Deutschen stets als Unrecht. In diesem Jahr erhielt er in Hamburg den Deutschen Nationalpreis für seinen Einsatz für die Versöhnung. Im Tischgespräch mit Daniel Kaiser erzählt Alfons Nossol vom Kampf gegen den Kommunismus, von der schwierigen Aussöhnung nach dem Krieg und wie er schon als 12jähriger einmal Seelsorger sein musste.
Schlesien Journal TVP Katowice TVS Schlesien Aktuell
TVP Opole
Mittwoch / środy 19:00
Wiederhilung / powtórki: Sonntag / niedziele 22:05
Dienstag / wtorki 8:45
Montag / poniedziałki 17:30
Radio Opole
Montag - Freitag / od pon. do pt. 20:45
Kaffeeklatsch
Radio Park
Sonntag / niedziele 18:00













