Zum internationalen Tag der Muttersprache am 21. Februar wollten wir wissen: Ist deutsch in Oberschlesien noch die Muttersprache? Darüber sprach Marie Baumgarten mit Waldemar Gielzok, dem Chef der Deutschen Bildungsgesellschaft in Oppeln.

 

Wersja polska poniżej

 

Meyers Enzyklopädisches Lexikon definiert Muttersprache als diejenige Sprache, „die jeder als Kind von den Eltern oder anderen Bezugspersonen gelernt hat und im primären Sprachgebrauch verwendet.“ Wie viele Menschen in Oberschlesien sprechen laut dieser Definition noch deutsch als Muttersprache?

Viele sind es nicht. Es ist vor allem die Elite, die ein Bewusstsein für die Bedeutung der Sprache hat und ihre Kinder zweisprachig erzieht. Die Wissenschaft geht davon aus, dass man bis zu drei Muttersprachen erlernen kann. In Oberschlesien sind es häufig der schlesische Dialekt, deutsch und polnisch.

 

Je früher man mit einer Sprache in Berührung kommt, desto tiefer verankert sie sich. Dieser Prozess ist mit der Pubertät abgeschlossen, dann kann keine weitere Sprache mehr den Platz einer Muttersprache einnehmen. Aktuelle statistische Erhebung über deutsch als Muttersprache in Oberschlesien gibt es nicht.

 

 

Natürlich ist deutsch Muttersprache für diejenigen, die vor dem Krieg geboren und eingeschult worden sind. Aber wie steht es um die Nachfolgegenerationen?

Der Kommunismus hat in vielen Familien deutsch als Muttersprache ausgerottet. Deutsch wurde dann eine Geheimsprache, die die Eltern benutzten, wenn die Kinder sie nicht verstehen sollten. Und erst jetzt wächst eine neue Generation heran, die nach der Wende wieder deutsch erworben hat – wenn auch als Zweitsprache oder Fremdsprache – und sie wieder in die Familien einpflanzen will als Zeichen der Identität.

 

Hierzu gibt es keine Zahlen. Doch glaubt man der Resonanz der Schulen, sprechen nur vereinzelte Familien deutsch auf muttersprachlichem Niveau.

 

 

Wenn die Nach-Wende-Generation deutsch nur als Fremdsprache gelernt hat, wie kann es gelingen, deutsch als Muttersprache wieder in den Familien zu etablieren?

Genau das ist die Kernfrage. Es ist eine große Herausforderung. Wir wissen, dass es möglich ist, mit einem großen Aufwand Sprachen weiterzuentwickeln. Als der Staat Israel entstanden ist, sprachen nur die wenigsten Juden hebräisch. Die meisten sprachen polnisch. Man hätte polnisch als Amtssprache einführen können, doch aus politischen Gründen setzte man auf hebräisch. Wir sehen also, dass es möglich ist, das setzt aber enorme Konsequenz voraus.

 

Dazu kommt die Angst der Eltern, dass sie schlechte Sprachgewohnheiten vermitteln könnten. Diesen Eltern möchte ich sagen: Keine Angst! Selbst Autor Hans Reimann schreibt in seinem „Vergnüglichen Handbuch der deutschen Sprache“, richtiges Sprechen gibt es nicht. Die Sprache ist Gesprochenes – und das kann man gegebenenfalls in der Schule nachkorrigieren.

 

 

Wie sind Ihre Prognosen für die deutsche Sprache in Oberschlesien?

Eine Renaissance der deutschen Sprache als Muttersprache in Oberschlesien sehe ich nicht. Das erfordert bewusste Menschen mit Überzeugung, die Deutsch als Muttersprache pflegen. Und das wird ein kleiner Teil bleiben.

 

Aber: Die meisten werden deutsch als „Heritage Language“ sprechen, als eine Sprache, die man als Erbe mitbekommt, weil beispielsweise die Großeltern sie sprechen und zur der man deshalb positive Assoziationen hat. Das wird nicht auf dem Niveau einer Muttersprache sein, aber sie wird bevorzugt angewendet.

 

Die dritte Gruppe erkennt in der deutschen Sprache bessere Chancen auf dem Arbeitsmarkt – ohne ideelle Überzeugung. So wie im Heiligen Römischen Reich Deutscher Nation oder dem Vielvölkerstaat Österreich. Jeder konnte auf hohem Niveau deutsch sprechen.Viele polnische Politiker bekleideten hohe Ämter in der Habsburgischen Monarchie. So kann deutsch in Zukunft funktionieren.


Podczas Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, który obchodzimy 21 lutego, wszyscy chcieli poznać odpowiedź na pytanie: Czy język niemiecki jest jeszcze ojczystym na Górnym Śląsku? Marie Baumgarten rozmawiała o tym z Waldemarem Gielzokiem, szefem Niemieckiego Towarzystwa Oświatowego w Opolu.

Meyers Enzyklopädisches Lexikon” definiuje język ojczysty jako ten język, „który każdy człowiek poznał, będąc dzieckiem, od rodziców lub innych bliskich osób, a którym posługuje się w codziennym życiu”. Jak wiele jest jeszcze osób na Górnym Śląsku, które zgodnie z tą definicją posługują się językiem niemieckim jako ojczystym?

Nie ma ich wiele. Jest to przede wszystkim elita, która ma świadomość znaczenia języka i wychowuje swoje dzieci dwujęzycznie. Naukowcy wychodzą z założenia, że można nauczyć się nawet trzech języków ojczystych. Im wcześniej wejdziemy w styczność z danym językiem, tym głębiej się on w nas zakorzeni. Proces ten kończy się wraz z okresem dojrzewania, kiedy to już żaden kolejny język nie może zająć miejsca języka ojczystego. Jeśli chodzi o język niemiecki jako ojczysty na Górnym Śląsku, to brak jest aktualnych wyników badań statystycznych na ten temat.

Oczywiście język niemiecki jest ojczystym dla osób, które urodziły się i poszły do szkoły przed wojną. Ale jak wygląda sytuacja z następnymi pokoleniami?

Komunizm wyplenił w wielu rodzinach posługiwanie się językiem niemieckim jako ojczystym. Język niemiecki stał się wówczas językiem sekretnym, którego używali rodzice, gdy chcieli, aby dzieci ich nie rozumiały. Dopiero teraz dorasta nowe pokolenie, które nabyło umiejętności posługiwania się językiem niemieckim po przełomie ustrojowym – aczkolwiek jako językiem drugim (względnie obcym), który pragnie znów zaszczepić w swoich rodzinach na znak swojej tożsamości. Brak jest na ten temat danych liczbowych, jeśli jednak wierzyć opiniom z poszczególnych szkół, to tylko sporadycznie zdarzają się rodziny mówiące po niemiecku na poziomie języka ojczystego.

Skoro pokolenie dorastające po przełomie ustrojowym nauczyło się języka niemieckiego tylko jako obcego, to jak może udać się pomysł ponownego upowszechnienia języka niemieckiego jako ojczystego w rodzinach?

I to jest właśnie zasadnicza kwestia. Jest to wielkie wyzwanie. Wiemy, że istnieje możliwość rozwijania języków dużym nakładem sił i środków. Kiedy powstawało państwo Izrael, bardzo niewielu Żydów mówiło po hebrajsku. Większość z nich mówiła po polsku. Można było nawet wprowadzić język polski jako urzędowy, jednak z przyczyn politycznych postanowiono na hebrajski. Widzimy więc, że jest to możliwe, ale wymaga olbrzymiej konsekwencji. Do tego dochodzi obawa rodziców, że mogliby przekazywać złe nawyki językowe. Takim rodzicom chciałbym powiedzieć: Nie bójcie się! Nawet autor Hans Reimann pisze w swoim podręczniku pt. „Vergnügliches Handbuch der deutschen Sprache”, że prawidłowego sposobu wymowy nie ma. Język jest tym, co się mówi – a to można ewentualnie nieco skorygować w szkole.

Jakie są Pana prognozy dla języka niemieckiego na Górnym Śląsku?

Nie dostrzegam oznak renesansu języka niemieckiego jako ojczystego na Górnym Śląsku, bo to wymaga istnienia świadomych ludzi, którzy z przekonania będą pielęgnować język niemiecki jako ojczysty, a takie osoby nadal będą stanowiły niewielki odsetek ludności. Większość osób będzie mówić po niemiecku jako „heritage language”, czyli jako tym językiem, który otrzymało się w dziedzictwie, ponieważ na przykład dziadkowie nim rozmawiają, co sprawia, że ma się w związku z nim pozytywne skojarzenia. Nie będzie to na poziomie języka ojczystego, ale używanie tego języka będzie preferowane. Trzecia grupa osób dostrzega w języku niemieckim możliwość poprawy szans na rynku pracy, nie kierując się ideowym przeświadczeniem. Tak jak to miało miejsce w Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego czy na terenie wielonarodowych Austro-Węgier, gdzie wszyscy potrafili mówić po niemiecku na wysokim poziomie. Wielu polskich polityków piastowało wysokie urzędy w Monarchii Habsburskiej. Tak właśnie może funkcjonować język niemiecki w przyszłości.