Z Marią Żmiją-Glombik, przewodniczącą Związku Śląskich Kobiet Wiejskich, o najbliższych przedsięwzięciach Związku oraz o zbliżającym się jubileuszu 25-lecia organizacji, rozmawia Manuela Leibig.

 

 

Maria Żmija-Glombik
Foto: D. Panza

 

Najbliższe przedsięwzięcie, jakie Panie planują, to Wystawa Stołów Wielkanocnych – 7 kwietnia w hali sportowej przy szkole podstawowej w Cisku. Czym Panie tym razem zaskoczą gości?

Przygotowania są w toku. Jeśli chodzi o nasze specjały, to w ostatnich chwilach się to robi, żeby wszystko było świeże i smaczne. A jeśli chodzi o część organizacyjną, to w tym roku będziemy miały dużo warsztatów towarzyszących wystawie, bo będzie pokaz wykonywania dekoracji wiosennych z siana, kwiatów, papieru. Surowcami do wykonania ozdób są niedrogie rzeczy, które każdy ma w domu, szczególnie polecam warsztaty tworzenia ozdób z siana. Ponadto będziemy oferować warsztaty zdobienia jaj wielkanocnych, zarówno kroszonki, jak i pisanki. My wszystko przygotujemy, nic nie trzeba przynosić, zapraszamy od godz. 13 do 17. Jak zawsze będzie można popróbować naszych wyrobów kulinarnych i poprosić o przepis tego czy innego smakołyku.

 

Następnie czeka na panie ze związku bardzo intensywny czerwiec. Najpierw będzie Wystawa Twórczości Artystycznej Pogranicza Polsko-Czeskiego, która odbędzie się od 7 do 9 czerwca w hali sportowej OSiR, przy ul. Łuczniczej 1 w Prudniku. Kogo Pani tam wydeleguje?

Tym razem najmłodsze panie ze Związku Śląskich Kobiet Wiejskich wezmą udział w tym wydarzeniu. Przepięknie dzierga na szydełku pewna młoda dziewczyna, potem mamy panią, która robi biżuterię, oraz koniecznie nasza niezastąpiona pani, która robi dekoracje na ciastkach, piernikach, różne rzeczy związane z lukrowaniem, ozdabianiem. To są nasze propozycje na tę wystawę.

 

8 czerwca Związek Śląskich Kobiet Wiejskich obchodzi 25-lecie działalności. Jak będą wyglądać uroczystości?

Będziemy gościć ponad 300 osób w Walcach, gdzie mamy siedzibę. Z każdego koła panie już się zadeklarowały, że przyjadą, mam nadzieję, że jak najwięcej nas będzie w strojach regionalnych. Powinna to być impreza bardzo kolorowa, będziemy się bawić i podsumujemy też naszą dotychczasową działalność. Rozpoczniemy natomiast mszą świętą w kościele w Walcach. Część oficjalna odbędzie się w dużej sali w naszym domu kultury, a część artystyczna – w namiocie na zewnątrz, tam każde koło przygotuje również słodkie regionalne smakołyki i małą wystawę tego, czym się zajmujemy. W namiocie występować będą zespoły działające na naszym terenie, mamy nadzieję, że przyjedzie orkiestra z Niemiec, ale to jeszcze organizujemy.

 

Panie ze Związku Śląskich Kobiet Wiejskich kojarzone są chyba głównie z pysznościami, jakie potrafią wyczarować. Ale to oczywiście nie wszystko, kobiety ze związku uprawiają też sport, szczególnie chętnie piłkę siatkową.

Tak, zgadza się. Panie w Dolnej organizują turniej piłki siatkowej w czerwcu, natomiast panie z Kierpnia – w sierpniu. A nasze członkinie z innych kół chętnie przyjeżdżają na te rozgrywki.

 

Co roku panie planują jakiś wyjazd kilkudniowy. Jaki cel obrały w tym roku?

Jeszcze zanim rozpoczną się żniwa, próbujemy zorganizować ten wyjazd co roku. Tym razem chcemy odwiedzić Kaszuby, a konkretnie Bytów. Mamy z gospodyniami z Parchowa taką cichą współpracę. Mieszkańcy tej wsi byli kiedyś bardzo poszkodowani przez wichurę, prawie każdy dom był bez dachu i nasz powiat im pośpieszył z pomocą. Następnie te gospodynie odwiedziły nas i podziękowały nam za wsparcie. Jak się okazało, świetnie mówią po niemiecku. Teraz my jedziemy do nich, wystosowały do nas zaproszenie na warsztaty, będziemy malować na dekach. Myślę, że ta przyjaźń jeszcze bardziej się zacieśni. Przy okazji chcemy zwiedzić Gdańsk i poznać historię tego miasta.

 

Związek Śląskich Kobiet Wiejskich nie spoczywa na laurach, starają się panie ciągle pozyskiwać nowych członków oraz zakładać nowe koła. Jakie warunki muszą być spełnione, aby nowe koło mogło powstać?

Musi się zebrać co najmniej 10 kobiet, które zadeklarują, że chcą działać. Musi się odbyć zebranie założycielskie, trzeba wybrać zarząd – i do dzieła! W Strzelcach Opolskich i w Ostrożnicy zgłosiły się panie, które chciałyby u siebie założyć koło. W zeszłym roku prowadziłam tam warsztaty kroszonkarskie. Okazało się, że panie na miejscu robią palmy wielkanocne i różne inne cuda, więc nie zwlekałam. Opowiedziałam o naszym związku i szerokim polu działania. Miały rok czasu, żeby się zastanowić. Zaprosiłyśmy panie z tych miejscowości na Wystawę Stołów Wielkanocnych i mam nadzieję, że w tym roku założą się te dwa nowe koła i będziemy razem działać.

 

Jakie nowe pomysły na ten rok mają panie, co jest takim marzeniem, które być może już w tym roku może się spełnić?

Chcemy prowadzić warsztaty kulinarne dla dzieci i młodzieży, podczas których będziemy razem z uczestnikami gotować, ale też przekazywać śląskie tradycje kulinarne, gdyż nasze dzieci potrafią sobie zrobić sandwicza, frytki kupić, a żeby sobie samemu coś upichcić, to mało które. A są dzieci bardzo zdolne, chcą to robić i im to smakuje. W wielu ośrodkach kultury powstają w pełni wyposażone kuchnie, które odpowiadają wszelkim wymogom. I właśnie tam chciałybyśmy takie warsztaty prowadzić, w odpowiednich warunkach. Jako dziecko też brałam udział z mamą w takich spotkaniach, gdzie też panie piekły, i chciałybyśmy do tego powrócić. Już próbowałyśmy podobne warsztaty z dziećmi niepełnosprawnymi i wtedy przygotowaliśmy wspólnymi siłami śląskie kluski ze śliwkami w środku, polane apfelmusem. Chłopcy, duzi na dwa metry, kulali kluski, a potem się zajadali nimi.

 

Kto może wziąć udział, od którego roku życia?

Według zainteresowania. Jak mama albo babcia z nami zostaną, to mogą być nawet pięcioletnie dzieci. Moja wnuczka ma teraz pięć lat i już od długiego czasu pomaga mi w kuchni, ona mi nie pozwala kotletów doprawić, ubija je, panieruje. Smażyć jeszcze nie może, bo jest za mała, ale jak widać, zainteresowanie jest. Oczywiście musimy wtedy bardzo uważać, żeby się dzieci nie skaleczyły, ale myślę, że jak się je zachęci, to będą chciały też w kuchni posiedzieć, a nie tylko przy komputerze.

 

 

 

Początki ZŚKW

Foto: A. Durecka

Związek Śląskich Kobiet Wiejskich został założony w 1994 roku. Wcześniej panie działały wspólnie ze Związkiem Śląskich Rolników. Na walnym zgromadzeniu założycieli 18 marca 1994 roku we wsi Wierzch w gminie Głogówek uchwalony został statut Związku Śląskich Kobiet Wiejskich. Założycielkami były panie: Ursula Trinczek, Otylia Skoczylas, Gertruda Drost i Elżbieta Graba. Pierwszą przewodniczącą została Ursula Trinczek, która tę funkcję pełniła do 14 kwietnia 2010 roku, czyli 16 lat. To dzięki niej ZŚKW przez lata rozrastał się, tworząc na kolejnych śląskich wsiach nowe grupy. Ursuli Trinczek udało się również nawiązać współpracę z wieloma organizacjami kobiecymi w kraju i za granicą, np. ze Związkami Kobiet Wiejskich w Nadrenii-Palatynacie. Większość z tych kontaktów i przyjaźni trwa do dzisiaj. Za jej rządów panie zaczęły organizować Wystawę Stołów Wielkanocnych, imprezę, z której organizacja słynie po dziś dzień. Obecnie Ursula Trinczek jest honorową prezeską Związku Śląskich Kobiet Wiejskich, a funkcję przewodniczącej sprawuje od 2010 roku Maria Żmija-Glombik. Do ZŚKW należy ponad 1000 kobiet z województw opolskiego i śląskiego.

 

adur