Bereits zum sechsten Mal organisierte Anfang Juli der Verein Pro Liberis Silesiae die Kinderspielstadt. In diesem Jahr kamen in Oppeln-Malino 190 Kinder aus Oberschlesien, Deutschland und Rumänien zusammen, um fünf Tage lang in ihrer eigenen Stadt zu leben und Erfahrungen für die Zukunft zu sammeln.

 

 

In der Abteilung Theater waren die Handpuppen selbstgemacht.
Foto: Pro Liberis Silesiae

 

 

Polska wersja poniżej

 

Es ist ein unscheinbares Tor, hinter dem sich aber eine ganze Stadt verbirgt – die Kinderspielstadt. Und der Name verrät schon alles. Kinder aus Oberschlesien, Deutschland und Rumänien bauen dort ihre eigene Stadt auf und lernen dabei Eigenständigkeit, Verantwortung und Demokratie, denn neben jeder Menge Spaß zu Beginn der Sommerferien in Polen sollen die jungen Stadtbewohner auch etwas für die Zukunft mitnehmen. “Schon im Vorfeld bildet sich eine Arbeitsgruppe von Kindern, die den Plan für die Spielstadt erarbeitet. Wenn diese schon läuft, gibt es keinen Bürgermeister oder Präsidenten, der die Hauptrolle übernehmen würde, sondern jeden Tag treffen sich die Kinder im Rathaus, um gemeinsam über die Probleme des Tages zu entscheiden und Pläne für die kommende Zeit zu schmieden”, sagt Sabina Prokop vom Verein pro Liberis Silesiae, die organisatorisch über die Kinderspielstadt wacht.

 

 

 

 

Erwachsene verboten

Sie und andere Betreuer dürfen jeder Zeit in die Stadt, andere Erwachsene müssen dagegen draußen bleiben. “Wer nicht unmittelbar für den Ablauf der Kinderspielstadt benötigt wird und trotzdem in die Spielstadt will, braucht eine Einladung aus dem Rathaus”, sagt Sabina Prokop und verschwindet hinter dem Tor.
So eine Einladung haben z.B. der Vizemarschall der Wowiodschaft Oppeln Dr. Roman Kolek und der Leschnitzer Bürgermeister Łukasz Jastrzembski erhalten, denn sie haben ihren jüngeren Kollegen im Rathaus der Kinderspielstadt erklärt, wie die Erwachsenen Politik machen und was es heißt eine Stadt oder eine ganze Region zu verwalten. Für uns Medienmacher blieb das Tor aber zunächst geschlossen, wohl damit wir der stadteigenen Redaktion, die täglich eine Zeitung herausgibt und kleine Radio- und Videobeiträge produziert, keine Konkurrenz machen. Also haben wir uns hineingeschlichen, um einige Eindrücke von der Kinderspielstadt zu erhaschen.

 

Auch Andenken wurden selbstgemacht.
Fotos: Pro Liberis Silesiae

 

Von Handwerk bis Wissenschaft

Kultur steht in der Spielstadt hoch im Kurs. Es gibt die Abteilung Theater – Philharmonie – Zirkus, deren Künstler sich mit selbst gebastelten Handpuppen für die große Abschlussfeier vorbereiten. Wie schon in den vergangenen Jahren erfreut sich die Bauabteilung großer Beliebtheit. Man kann aber nicht nur arbeiten, auch für das leibliche Wohl muss gesorgt werden, und das geschieht in der Stadtküche, in der zugegeben nicht nur gesundes Essen vorbereitet wird, sondern auch allerlei Naschereien. Klar, dass da eine große Schlange entsteht, wenn gerade Bonbons gemacht werden. Auch Zofia aus Oberschlesien steht in der Schlange uns freut sich, dass sie die Herstellung so nah miterleben kann. “Das Beste ist aber, dass wir die Bonbons dann mitnehmen können und zu Hause aufessen”, freut sie sich.

Und auch die Ergebnisse aus der Kreativabteilung können die jungen Stadtbewohner mitnehmen. Sie erstellen dort selbst Designs für T-Shirts und Taschen, stricken ohne Stricknadeln und nähen. Corinna aus Rumänien weiß schon, was sie mit ihren kreativen Sachen anstellen wird. “Einige Dinge werde ich sicher selbst tragen, einige andere werde ich verschenken, denn ich finde sie sehr schön.”

Der absolute Renner in diesem Jahr waren aber die Experimente. Statt ödem Unterricht in Sachen Chemie und Physik konnten die Kinder selbst ausprobieren, wie etwas funktioniert. An einem der Tage standen Vulkane im Mittelpunkt, die die Kinder von Grund auf selbst gebaut und dann zum Ausbruch gebracht haben. Bella kommt aus Deutschland und ist mit großem Eifer dabei. “Als Basis dient eine Plastikflasche, die wir dann mit Sand umgeben, damit alles wie ein richtiger Vulkan aussieht. Und dann kommt in die Flasche eine spezielle Mischung. Ich weiß dass Mehl da hineinkommen muss, die anderen Zutaten kenne ich noch nicht genau. Aber wenn alles gut geht, dann quillt die Lava gleich über”, berichtet sie über die einzelnen Arbeitsschritte.

Die jungen Stadtbewohner sind so in ihre Arbeit in den einzelnen Bereichen vertieft, dass sie uns als Eindringlinge nicht wirklich bemerken und auch vergessen, wie schnell die Zeit vergeht. Denn jeden Tag ist um 16 Uhr Schluss in der Spielstadt und kurz davor kommen noch alle am Rathaus zusammen, um den Tag auszuwerten.

 

Auf dem großen Platz wurde sowohl Fußball gespielt als auch getanzt. Foto: Pro Liberis Silesiae

 

 

Aussicht

Das Projekt Kinderspielstadt ist nach fünf Tage zu Ende gegangen und bereitete nicht nur den Kindern Spaß, sondern auch den Betreuern. “Auch wir Erwachsene lernen hier viel von den Kindern. Was aber für uns vor allem wichtig ist, dass die Kinder das hier Gelernte mit nach Hause nehmen, denn wir erfahren nach der Spielstadt von den Eltern, dass die Kinder wirklich selbstständiger und verantwortungsvoller sind. Unsere Ziele erreichen wir also und das auf spielerische Art”, sagt Sabina Prokop.

Die Pforten der Kinderspielstadt haben sich geschlossen, was aber kein Grund zur Traurigkeit ist, denn schon jetzt werden die ersten Pläne für die Spielstadt 2019 geschmiedet. Diese findet dann aber an dem Stammplatz des Vereins in Raschau in der Gemeinde Tarnau statt, wo sie auch die ersten vier Male veranstaltet wurde.

 

Rudolf Urban

 

 

 

 

Nauka z myślą o przyszłości

 

W początkach lipca Stowarzyszenie Pro Liberis Silesiae już po raz szósty zorganizowało MiniMiasto. W tym roku w Opolu-Malinie zebrała się grupa 190 dzieci z Górnego Śląska, Niemiec i Rumunii, aby przez pięć dni pomieszkać we własnym mieście i zbierać doświadczenia, które przydadzą im się w przyszłości.

 

 

Brama jest niepozorna, ale za nią kryje się całe miasto – MiniMiasto, które wspólnie tworzą dzieci z Górnego Śląska, Niemiec i Rumunii ucząc się przy tym samodzielności, odpowiedzialności i demokracji, ponieważ oprócz mnóstwa dobrej zabawy na rozpoczęcie wakacji w Polsce młodzi mieszkańcy MiniMiasta mają z pobytu w nim wynieść także coś, co przyda im się w przyszłości. – Już na wstępie tworzy się złożony z dzieci zespół, który opracuje plan funkcjonowania MiniMiasta, w którym nie będzie burmistrza czy prezydenta, który odgrywałby w nim główną rolę, lecz każdego dnia dzieci będą spotykały się w ratuszu, aby wspólnie podejmować decyzje dotyczące rozwiązywania codziennych problemów oraz snuć plany na najbliższy okres – mówi Sabina Prokop ze Stowarzyszenia Pro Liberis Silesiae, która sprawuje organizacyjną pieczę nad MiniMiastem.

 

 

Zakaz wstępu dorosłych

Ona wraz z innymi opiekunami może wejść do miasta o każdej porze, natomiast inni dorośli muszą pozostać na zewnątrz. – Każdy, kto nie jest bezpośrednio potrzebny do tego, by MiniMiasto mogło funkcjonować, a mimo to chce do niego wejść, musi dostać zaproszenie z ratusza – mówi Sabina Prokop, po czym znika za bramą.
Takie zaproszenie otrzymali np. wicemarszałek województwa opolskiego Roman Kolek oraz burmistrz Leśnicy Łukasz Jastrzembski, aby objaśnili oni swoim młodszym kolegom urzędującym w ratuszu MiniMiasta, jak dorośli robią politykę i co to znaczy zarządzać miastem czy całym regionem. Z kolei dla nas, ludzi mediów, brama póki co pozostała zamknięta, chyba dlatego, żebyśmy nie robili konkurencji miejskiej redakcji, która codziennie wydaje gazetę oraz produkuje krótkie materiały radiowe i wideofoniczne. Wśliznęliśmy się więc do środka, aby zdobyć chociaż trochę wrażeń o tym, jak jest w MiniMieście.

 

 

 

 

Od rzemiosła po naukę

Wysoką rangę w MiniMieście ma kultura. Jest Wydział ds. Teatru, Filharmonii i Cyrku, a działający w nich artyści przygotowują się na wielką finałową imprezę, wykonując własnoręcznie pacynki. Podobnie jak w latach ubiegłych, dużą popularnością cieszy się Wydział Budowlany. Jednak nie można tylko pracować, trzeba też zadbać o dobre samopoczucie cielesne, co odbywa się w miejskiej kuchni, w której, przyznajmy, nie tylko przygotowywane są zdrowe posiłki, lecz także wszelkiego rodzaju łakocie. Rzecz jasna, tworzy się duża kolejka, gdy akurat robione są cukierki. Stanęła w niej także Zofia z Górnego Śląska, która cieszy się, że ma okazję całkiem z bliska obserwować proces wytwarzania słodyczy: – A najlepsze jest to, że będziemy mogli zabrać cukierki ze sobą i zjeść je w domu – mówi z radością.
Młodzi mieszkańcy MiniMiasta będą mogli też zabrać ze sobą rezultaty pracy Wydziału Kreatywności, gdzie samodzielnie wykonują projekty T-shirtów i toreb, robią dzianiny, nie używając drutów, oraz szyją. Corinna z Rumunii wie już, co zrobi ze swoimi kreatywnymi rzeczami: – Niektóre będę na pewno sama nosiła, a niektóre porozdaję, bo uważam, że są bardzo ładne.
W tym roku absolutnym hitem były jednak eksperymenty. Zamiast siedzieć na nudnych lekcjach z zakresu chemii czy fizyki, dzieci mogły same wypróbować, jak coś działa. Innego dnia w centrum uwagi znalazły się wulkany, które dzieci samodzielnie zbudowały od podstaw, a potem spowodowały ich erupcję.

Bella przyjechała z Niemiec i jest pełna zapału: – Za podstawę służy plastikowa butelka, którą obudujemy piaskiem, żeby wszystko wyglądało jak prawdziwy wulkan. A potem do butelki damy specjalną mieszankę. Wiem, że trzeba dać mąkę, ale pozostałych składników jeszcze dokładnie nie znam. Ale jeśli wszystko dobrze pójdzie, to lawa od razu się wyleje – opowiada o poszczególnych operacjach.
Młodzi mieszkańcy MiniMiasta są tak pochłonięci pracą, którą wykonują w poszczególnych obszarach, że zupełnie nie zauważają nas, intruzów, a także zapominają, jak szybko mija czas. Bo każdego dnia zajęcia w MiniMieście kończą się o godz. 16, a nieco wcześniej wszyscy zbierają się jeszcze pod ratuszem, aby omówić przebieg dnia.

 

 

Perspektywy

Po pięciu dniach projekt „MiniMiasto” dobiegł końca, sprawiając frajdę nie tylko dzieciom, lecz także opiekunom. – Także my, dorośli, dużo się tu od dzieci uczymy. Przede wszystkim jednak ważne jest dla nas to, że dzieci zabierają ze sobą do domu to, czego się tu uczą. Za każdym razem, gdy organizujemy MiniMiasto, dowiadujemy się potem od rodziców, że dzieci naprawdę stają się bardziej samodzielne i odpowiedzialne, co oznacza, że osiągamy wytyczone cele, i to poprzez zabawę – mówi Sabina Prokop.
Bramy MiniMiasta się zamknęły, ale nie jest to żaden powód do smutku, bo już teraz organizatorzy snują plany MiniMiasta 2019, które wszakże będzie usytuowane tradycyjnie w Raszowej w gminie Tarnów Opolski, gdzie miały miejsce jego pierwsze cztery edycje.

 

Rudolf Urban