Sankt Annaberg – für viele Schlesier der Inbegriff von Heimat. Dass sie ein Mal im Jahr zur Heiligen Anna pilgern – für die meisten mehr als ein Ausdruck des Glaubens. Es ist das öffentliche Bekenntnis einer Minderheit anzugehören. Dieses Bekenntnis haben am ersten Junisonntag zahlreiche Pilger aus dem In-und Ausland bei der Minderheiten-Wallfahrt abgelegt.

 

wersja polska poniżej

 

Fotos: Marie Baumgarten

 

 

Ohne Zweifel: Die katholische Kirche steckt in einer handfesten Krise. In Polen zuletzt noch einmal deutlich geworden durch die Dokumentation der Sekielski-Brüder über Kindesmissbrauch durch geistliche Würdenträger. Bei der Minderheiten-Wallfahrt am 2. Juni hier auf dem Sankt-Annaberg ist von dieser Krise allerdings nichts zu merken. Denn genau hier, auf den begrünten Anhöhen, wo die Pilger auf ihren mitgebrachten Camping-Hockern sich nicht nur die beste Sicht auf den Altar, sondern auch auf die weiten Wiesen und Wälder von Sankt Annaberg gesichert haben, kommt ihnen die Allmacht Gottes zu Bewusstsein.

 

In Polen nur selten: Bischof gibt sich volksnah

Als sich dann der Paderborner Bischof Matthias König vor Beginn der Messe unter die Pilger mischt, zücken die Menschen sofort ihre Telefone für ein Selfie mit dem Geistlichen. Auch für einen Händedruck stehen die Menschen Schlange. Eigentlich fehlt nur noch die Autogrammkarte. Bischof-Superstar. Woher seine Anziehung auf die Gläubigen kommt, lässt sich schnell ausmachen: Der Bischof ist ein Mann des Volkes, ungekünstelt und ohne Arroganz, der die Nähe zu den Menschen nicht scheut – im Gegenteil. Er ist zu Scherzen aufgelegt, lacht gern. Ein Geistlicher, der sich so volksnah gibt, wie man es in Polen nur selten erlebt.

 

Sankt Annaberg – Ort der Kindheit

Seine Predigt zu hören, hat heute hunderte Menschen aus Polen und Deutschland auf den Annaberg geführt. Darunter die Landsmannschaft der Oberschlesier aus Nürnberg. Alice Krusel vom Vorstand in farbenfroher Tracht und mit Blumenkranz im Haar. „Das ist die Beuthener Tracht“, erklärt die gebürtige Oberschlesierin, die jedes Jahr in die alte Heimat zum Annaberg pilgert. Neben ihr Dieter Tippner in Bergmannstracht. „Ich habe in der Grube gelernt, deshalb trage ich heute mit Stolz diese Tracht, sagt er.“ Die lange Anreise aus ihrer Wahlheimat Bayern nehmen die beiden gern in Kauf.

 

„Die vielen Schlesier, die nach Westen gegangen sind, aber noch immer einen Bezug zu ihrer Heimat haben, können viel von ihrem Glauben mit dem Herzen nach dort bringen, wo der Glaube schon ausgedörrt ist und können durch ihre Treue zur Kirche wieder neues Leben bringen“, sagt Bischof König, der seit zwei Jahren Beauftragter der Bischofskonferenz für die Auslandsseelsorge ist. In einem Tross geleitet die Landsmannschaft den Bischof zu dem liebevoll hergerichteten Freiluft-Altar.

 

Marie Baumgarten

 

Den kompletten Text in deutscher Sprache gibt es in unserer Printausgabe Nr. 23 (1418) und als e-paper.

 

 

Pielgrzymka mniejszości: Bóg rozumie wszystkie języki

 

Góra św. Anny to dla wielu Ślązaków uosobienie ojczyzny. A to, że raz w roku pielgrzymują do Świętej Anny, jest dla większości z nich czymś więcej niż przejawem wiary. Jest to bowiem publiczna deklaracja przynależności do określonej mniejszości. Taką deklarację w pierwszą niedzielę czerwca podczas pielgrzymki mniejszości złożyli liczni pielgrzymi z kraju i zagranicy.

 

Nie ma wątpliwości co do tego, że Kościół katolicki znalazł się w poważnym kryzysie, który w Polsce ostatnio po raz kolejny uwidocznił się w postaci filmu dokumentalnego braci Sekielskich traktującego o molestowaniu dzieci przez duchownych dostojników. Podczas pielgrzymki mniejszości, która odbyła się 2 czerwca tutaj, na Górze św. Anny, nie zauważamy jednakże żadnych oznak tego kryzysu. Bo właśnie tu, na pokrytych zielenią wzniesieniach, gdzie pielgrzymi, siedząc na przywiezionych ze sobą taboretach kempingowych, zapewnili sobie nie tylko najlepszy widok na ołtarz, lecz także na łąki i lasy rozpościerające się na Górze św. Anny, do ich świadomości dociera wszechmoc Boga.

 

W Polsce to rzadkość – biskup przystępny dla ludu

A gdy ks. biskup Matthias König z Paderborn przed rozpoczęciem mszy wmieszał się w tłum pielgrzymów, ludzie od razu wyciągnęli telefony, by zrobić sobie selfie z duchownym. Utworzyła się też kolejka chętnych do uściśnięcia mu dłoni. Właściwie brakuje już tylko kartek na autografy. Biskup superstar. Nietrudno rozpoznać, dlaczego tak bardzo przyciąga on wiernych. Ten biskup bowiem to człowiek ludu, wolny od sztuczności i arogancji, niestroniący od bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Wręcz przeciwnie – jest skory do żartów, lubi się śmiać. To jest człowiek Kościoła katolickiego cechujący się przystępnością dla ludu, jaką rzadko można spotkać w Polsce.

 

Góra św. Anny – miejsce dzieciństwa

Między innymi po to, by usłyszeć jego kazanie, na Górę św. Anny przybyły dziś setki osób z Polski i Niemiec, wśród nich także członkowie Ziomkostwa Górnoślązaków z Norymbergi. Alice Krusel z zarządu ziomkostwa prezentuje się w barwnym stroju i z wianuszkiem kwiatów we włosach: „To jest strój ludowy z okolic Bytomia” – objaśnia rodowita Górnoślązaczka, która co roku pielgrzymuje do dawnej ojczyzny, na Górę św. Anny. Obok niej stoi Dieter Tippner, przyodziany w strój górniczy: „Uczyłem się w kopalni, dlatego dziś z dumą noszę ten strój” – mówi. Oboje chętnie przybyli, choć drogę z ojczyzny z wyboru – Bawarii – mieli daleką.

 

– Liczni Ślązacy, którzy wyjechali na Zachód, lecz nadal odczuwają więź z rodzinnymi stronami, mogą wiele ze swej wiary w swoich sercach przynieść tam, gdzie wiara wysycha, a swoją wiernością wobec Kościoła mogą tchnąć w nią nowe życie – mówi ks. bp König, który od dwóch lat sprawuje funkcję pełnomocnika Konferencji Biskupów ds. duszpasterstwa za granicą. Tworzący świtę członkowie ziomkostwa towarzyszą biskupowi w drodze do przygotowanego na otwartym powietrzu z pietyzmem ołtarza.

 

Ową świtę tworzą też członkinie Związku Śląskich Kobiet Wiejskich. Silvia Koziolek-Beier, która dopiero niedawno założyła koło terenowe w Strzelcach Opolskich, zna Górę św. Anny jeszcze z czasów dzieciństwa: „Ja już mając trzy lata, pielgrzymowałam tu z rodzicami”. Dopiero od dwóch lat mieszka znów na Śląsku. Od 1986 roku mieszkała w Badenii-Wirtembergii, mimo to każdego roku przyjeżdżała na Górę św. Anny. „I za każdym razem odczuwałam głośne bicie serca. Góra św. Anny to mój dom” – mówi.

 

Także członkowie Związku Akademickiego Salia-Silesia z Gliwic reprezentują w tym dniu mniejszość niemiecką, ubrani w związkowy mundur, tzw. Vollwix. Dla Michaela Wollnego jest to ważne wydarzenie: „Kiedyś mój ojciec zabierał mnie tu ze sobą. To była rodzinna tradycja, której pielęgnowanie dziś kontynuuję w oficjalnej funkcji członka naszej korporacji akademickiej” – mówi student.

 

Pielgrzymka także Romów

Mszę otwiera biskup opolski Andrzej Czaja, czyniąc to w języku niemieckim, co jest wielkim ukłonem w stronę mniejszości niemieckiej. W swoim pozdrowieniu przypomina też jednak o czymś, o czym wielu być może zapomniało, mianowicie o tym, że jest to także pielgrzymka mniejszości romskiej. Dlatego msza zostaje odprawiona nie tylko w języku niemieckim; przedstawicielka Romów przekłada poszczególne wersety biblijne na język romski. Dla ich przewodniczącego Jana Korzeniowskiego uczestnictwo w pielgrzymce jest sprawą dużej wagi: „W pielgrzymce bierzemy udział od samego początku. Jesteśmy katolikami i bardzo się cieszymy, że możemy modlić się do Boga w naszym języku. Pan Bóg rozumie wszystkie języki świata” – mówi Korzeniowski i dodaje, że jest On przecież „Ojcem wszystkich narodów”.

 

Wspólnie z polityczną prominencją w osobach np. ambasadora Niemiec w Warszawie Rolfa Nikela, pełnomocnika rządu RFN ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych Bernda Fabritiusa czy posła mniejszości niemieckiej Ryszarda Galli podczas mszy Korzeniowski zasiada w specjalnej strefie VIP-ów, co dla częstokroć nie darzonych w kraju dużym szacunkiem Romów stanowi ważny sygnał.

 

Nie obawiajmy się kontrowersyjnych tematów

Kulminacją pielgrzymki jest kazanie wygłoszone przez ks. biskupa Königa, w którym niespodziewanie porusza on wspomniany na wstępie temat kryzysu Kościoła , wyrażając ubolewanie z racji faktu, iż coraz mniej młodych ludzi decyduje się pójść do seminarium duchownego. Napomina też jednak duchownych, aby w zgiełku codziennego dnia nie zaniedbywali działalności duszpasterskiej oraz stawili czoło wyzwaniu, jakim jest i będzie w przyszłości podtrzymywanie fascynacji wiarą. „To jest tak jak w małżeństwie. Na początku jest wielka miłość, ale jeśli się nie uważa, jeśli się jej nie pielęgnuje, to się ją traci”. W wygłoszonym kazaniu ks. biskup nie omieszkał taż poruszyć kwestii aktualnych przypadków molestowania dzieci przez duchownych: „To jest najgorsze. W Niemczech temat ten jest obecnie szeroko dyskutowany i analizowany i słyszałem, że bardzo nurtuje on także mieszkańców Polski” – mówił biskup

 

Znów się zobaczymy

Po zakończeniu mszy biskup König mówi, że ten dzień spędzony na Górze św. Anny to „naprawdę cudowne przeżycie”, do czego przyczyniła się wielka wspólnota złożona z księży i zakonników, w tym zwłaszcza ks. bp. Andrzeja Czai, a także „liczna rzesza osób, muzyka oraz piękne pieśni, które ludzie śpiewali całym sercem”.

 

Na koniec dodajmy, że ukoronowaniem uroczystości był występ orkiestry opolskiej Państwowej Szkoły Muzycznej im. Chopina pod kierownictwem Huberta Prochoty, która zagrała znaną pieśń ludową „Kehr ich einst zur Heimat wieder”. Już tylko ostatni pielgrzymi zbierają się, by wspólnie zakończyć Pielgrzymkę Mniejszości 2019 słowami pieśni: „Wir seh’n uns wieder, mein Heimatland”.

Ponowne spotkanie w ramach pielgrzymki mniejszości nastąpi znów w pierwszy weekend czerwca za rok.

 

Marie Baumgarten