Das Leben von vier bemerkenswerten Persönlichkeiten aus Katscher zeigt, wie in jüngster Vergangenheit Christen in großer Not Haltung und Menschenliebe bewahrten. Als letzte in der Reihe stellen wir die einzige Frau in dieser Runde vor: Sr. Maria Gabrielis.

 

Schwester Maria Gabrielis Quelle: www.fmmlabunie.pl/fmm

 

 

Polska wersja poniżej

 

Die Franziskanerinnen-Missionarinnen Mariens sind eine katholische Glaubensgemeinschaft, die auf eine Gründung der französischen Nonne und Missionarin Hélène de Chappotin de Neuville (1839 – 1904), bekannt als selige Maria von der Passion (franz.: Mère Marie de la Passion) zurückgeht. Die Kongregation wurde 1877 in Indien gegründet und ist heute eine der größten Ordensgemeinschaften in der katholischen Kirche.

 

 

Tochter der Ballestrems

 

Schwester Maria Gabrielis ist 1928 der Gemeinschaft der Franziskaner-Missionarinnen beigetreten: als Novizin in das Annunziatakloster in Eichgraben (Österreich). Sie wurde am 29. März 1905 in Ober Gläsersdorf (poln.: Szklary Górne) im Landkreis Lüben (poln.: Lubin) als viertes Kind in einer gräflichen Familie mit dem Namen Monika Gräfin von Ballestrem geboren. Ihr Vater, Graf Valentin von Ballestrem (1860-1920), stand seit 1910 dem Firmenimperium der preußischen Linie der von Ballestrems vor. Die Mutter Agnes (1874-1940) war eine geborene Gräfin zu Stolberg-Stolberg. Die Ballestrems gehörten u.a. zu den reichsten Montanindustrie-Unternehmern in Schlesien. Schulunterricht erhielt sie nur durch Hauslehrer, denn aufgrund einer Scharlacherkrankung litt sie unter erheblicher Schwerhörigkeit. Der Wunsch, einem Kloster beizutreten entstand nach dem Tod des Vater. Da sich ein Familiensitz der von Ballestrems in Plawniowitz (poln.: Pławniowice) bei Gleiwitz befand, war es vermutlich naheliegend, dass sie nach Zwischenaufenthalten in Wien und Warschau im Jahre 1929 in das oberschlesische Haus ihrer Gemeinschaft, das Dreikönigskloster in Katscher wechselte. Hier legte sie auch 1933 das ewige Gelübde ab. Als Nonne übernahm sie im Kloster wichtige Aufgaben als Sekretärin, Wirtschaftsleiterin und schließlich als Assistentin der Mutter Oberin.

 

 

Oberschlesische Tragödie

 

Ihre schwerste Stunde erlebte sie 1945, als am Karfreitag, den 30. März die sowjetische Armee Katscher erreichte. Sie hatte sich mit weiteren Schwestern entschieden, das Kloster wegen der herannahenden Front nicht zu verlassen. Die Stadt überstand den Einmarsch relativ unbeschädigt, danach gingen jedoch ganze Häuserzeilen durch Brandschatzungen in Flammen auf. Anfangs passierte den Schwestern noch nichts, aber die zum Teil marodierenden sowjetischen Soldaten machten schließlich auch vor dem Kloster nicht halt. Die Schwestern mussten sich am Sonnabend auf dem Hof aufstellen und wurden bedrängt. Als die Soldaten Wein verlangten und die Bewacher mit einem Priester weggingen, um diesen zu holen, flüchteten sie ins Refektorium und verbarrikadierten die Türen, während die Soldaten ein Gelage abhielten. Nun ließ man die Schwestern tagsüber in Ruhe und es waren nur die Schreie gequälter Katscher Zivilpersonen zu hören, die sich ins Kloster geflüchtet hatten. Gegen Mitternacht drangen die Soldaten dann auch in das Refektorium ein. Beim Versuch, eine der Schwestern zu vergewaltigen, entstand ein Handgemenge, bei dem Maria Gabrielis mehrmals mit einer Pistole heftig auf den Kopf geschlagen und ein gezielter Schuss auf sie abgegeben wurde. Sie war sofort bewusstlos, verlor viel Blut und verstarb in dieser Ostersonntagsnacht innerhalb von 30 Minuten. Ihr Todesdatum war der 01.04.1945. Ihr Leichnam wurde notdürftig auf dem Feld hinter dem Kloster beerdigt. Alle Schwestern mussten das Kloster verlassen. Die polnischen Schwestern konnten im Mai 1945 in die Gebäude zurückkehren – deutsche bzw. österreichische Schwestern wurden vertrieben. Erst im Oktober 1946 konnten die sterblichen Überreste von Maria Gabrielis exhumiert und ordentlich auf dem städtischen Friedhof von Kietrz bestattet werden.

 

Ihre Bereitschaft, das eigene Leben für eine Mitschwester in Not einzusetzen, bleibt unvergessen, wenngleich sehr viele Menschen in diesen Kriegszeiten dasselbe oder ein ähnliches Schicksal erleiden mussten. Ihre Ordensgemeinschaft verehrt sie bis heute als mutige Märtyrerin.

 

 

Nachbetrachtung

Wolken ziehen über das Land und verändern ständig das Bild, das sich dem Betrachter darbietet.

Stimmungen in uns entstehen, vergehen, werden wieder erneut geschaffen – wir nehmen bewusst nur das wahr, was die Sinne im Augenblick erfassen.

So ist es auch hier. Die dargestellten Christen aus der Region sind Beispiele für unendliches Gottvertrauen, persönlichen Mut und gelebte Liebe zu den Menschen. Sie verdienen unsere Aufmerksamkeit und sind uns ein Vorbild.

 

Unvergessen muss aber auch bleiben, was wir vielleicht nicht immer sofort sehen: Nicht nur Christen, tausende andere Menschen haben in Zeiten von Gewaltherrschaft und Krieg ähnlich gehandelt und ihre Namen sind überall in unseren Ländern zu finden, nicht nur in Kietrz.

 

Wer glaubt, für den kennt Gott keine Grenzen bei der Nächstenliebe. Wer nicht glaubt, muss und kann ebenfalls mit grenzenloser Liebe zu allen Menschen leben und handeln.

 

Fürchten wir nicht die dunklen Wolken, blicken wir zur Sonne und lassen sie in unser Herz scheinen!

 

 

Helmut Steinhoff

 

 

 

 

 

Dzielna męczennica

 

Życie czterech godnych uwagi osób pochodzących z Kietrza ukazuje, w jaki sposób chrześcijanie w niedawnej przeszłości, zwłaszcza w ciężkich chwilach, potrafili zachować zimną krew i miłość do ludzi. Jako ostatnią z tego grona przedstawiamy jedyną w nim kobietę – siostrę Marię Gabrielis.

 

Franciszkanki Misjonarki Maryi to katolicka wspólnota wyznaniowa, która swoje istnienie wywodzi od francuskiej zakonnicy i misjonarki Heleny de Chappotin de Neuville (1839–1904), znanej jako błogosławiona Maria od Męki Pańskiej (franc. Mère Marie de la Passion). Kongregacja powstała w 1877 roku w Indiach, a dziś jest jedną z największych wspólnot zakonnych w Kościele katolickim.

 

 

 

 

Córka Ballestremów

 

Siostra Maria Gabrielis wstąpiła do wspólnoty Franciszkanek Misjonarek w 1928 roku jako nowicjuszka w klasztorze Annunziata w Eichgraben (Austria). Urodziła się 29 marca 1905 w Szklarach Górnych (Ober Gläsersdorf) w powiecie lubińskim (Lüben), jako czwarte dziecko hrabiowskiej rodziny pod imieniem Monika hrabina von Ballestrem. Jej ojciec, hrabia Valentin von Ballestrem (1860–1920), stał od 1910 roku na czele rodzinnego imperium pruskiej linii Ballestremów. Matka Agnes (1874–1940) była z domu hrabiną Stolberg. Ballestremowie należeli m.in. do najbogatszych przedsiębiorców w przemyśle górniczym na Śląsku. Edukację szkolną uzyskała wyłącznie dzięki nauczycielom domowym, gdyż z powodu zachorowania na szkarlatynę cierpiała na poważne osłabienie słuchu. Pragnienie wstąpienia do klasztoru zrodziło się w niej po śmierci ojca. Jako że siedziba rodu Ballestremów znajdowała się w Pławniowicach (Plawniowitz) k. Gliwic, było rzeczą zrozumiałą, że po okresach pobytu w Wiedniu i Warszawie, w roku 1929 przyjechała do górnośląskiej placówki swojej wspólnoty, jaką był klasztor Trzech Króli w Kietrzu, gdzie w 1933 roku złożyła wieczyste śluby zakonne. Jako zakonnica przyjęła na siebie w klasztorze ważne zadania, pełniąc kolejno funkcje sekretarki, zarządcy ds. gospodarczych i ostatecznie asystentki matki przełożonej.

 

 

Tragedia górnośląska

 

Najcięższa godzina nadeszła dla niej w 1945 roku, kiedy to w Wielki Piątek, 30 marca, do Kietrza dotarła armia radziecka. Wraz z innymi siostrami zdecydowała się pozostać w klasztorze pomimo zbliżania się frontu. Miasto przetrwało wkroczenie wojsk bez większych szkód, jednak potem zaczęły płonąć całe ciągi budynków na skutek podpaleń. Z początku siostrom nic się nie stało, ale w pewnym momencie grupa radzieckich żołnierzy włóczących się po mieście i plądrujących wtargnęła na teren klasztoru. Siostry musiały się ustawić w sobotę na dziedzińcu, gdzie były napastowane. Gdy żołnierze zażądali wina, a jeden z księży odszedł ze strażnikami, aby je przynieść, uciekły do refektarza i zabarykadowały drzwi, podczas gdy żołnierze urządzili pijatykę. Gdy nastał dzień, siostry pozostawiono w spokoju, słychać było tylko krzyki nękanych cywilnych mieszkańców Kietrza, którzy próbowali znaleźć schronienie w klasztorze. Około północy żołnierze wtargnęli do refektarza. Podczas próby gwałtu na jednej z sióstr wywiązała się bójka, podczas której Maria Gabrielis otrzymała kilka silnych uderzeń pistoletem w głowę, a następnie jeden z sołdatów do niej strzelił. Straciła przytomność i w ciągu 30 minut, w noc Wielkiej Niedzieli, 1 kwietnia 1945 roku, na skutek odniesionych ran i utraty krwi zmarła. Jej ciało naprędce pochowano na polu za klasztorem. Wszystkie siostry musiały klasztor opuścić. W maju 1945 roku siostry narodowości polskiej mogły powrócić do budynku, natomiast niemieckie bądź austriackie zostały wypędzone. Dopiero w październiku 1946 roku udało się dokonać ekshumacji doczesnych szczątków Marii Gabrielis i należytego złożenia ich na cmentarzu miejskim w Kietrzu.

 

 

Jej gotowość oddania życia w obronie innej siostry pozostaje niezapomniana, choć w tych wojennych czasach bardzo wielu ludzi spotkał taki sam lub podobny los. Jej wspólnota wyznaniowa darzy ją do dziś głęboką czcią jako dzielną męczennicę.

 

 

Refleksja

Chmury przeciągają nad krajem i stale zmieniają obraz, który odsłania się obserwatorowi. Nastroje w nas powstają, przemijają, są tworzone na nowo – postrzegamy świadomie tylko to, co w danej chwili rejestrują zmysły.

 

Tak jest też w tym przypadku – zaprezentowani chrześcijanie pochodzący z naszego regionu stanowią przykłady nieskończonej ufności pokładanej w Bogu, osobistej odwagi i okazywania w praktyce miłości do ludzi. Zasługują oni, byśmy zwrócili na nich uwagę, są dla nas wzorem.

 

Niezapomniane powinno też jednak pozostać to, co być może nie zawsze od razu widzimy – że nie tylko chrześcijanie, lecz również tysiące innych osób postępowało w czasach tyranii i wojny podobnie, odważnie, a czasem wręcz bohatersko przeciwstawiając się złu. Ich nazwiska można znaleźć wszędzie w naszych krajach, nie tylko w Kietrzu.

 

Dla tych, którzy wierzą, Bóg nie zna granic w miłości bliźniego; ten zaś, kto nie wierzy, też powinien i może żyć i postępować w duchu bezgranicznej miłości do wszystkich ludzi.

 

Nie bójmy się czarnych chmur, spoglądajmy ku słońcu i pozwólmy mu opromieniać nasze serca!

 

Helmut Steinhoff