Z Jerzym Sobotą, który od 26 jest przewodniczącym koła DFK w Starej Schodni, rozmawia Dagmara Mientus

 

Przewodniczący Jerzy Sobota (z lewej) chętnie przekazałby stery w kole w młodsze ręce, ale następcy brak.
Foto: DFK Stara Schodnia

 

Jak wyglądały początki koła w Schodni?

U nas koło zostało założone przez Franciszka Kuliga w 1990 roku. On potem wyjechał do Niemiec i przejąłem po nim stery i tak od 1993 roku kieruję naszą grupą. Mieliśmy na początku na pewno ponad 400 członków, ale wiadomo, wielu wyjechało, niektórzy poumierali i teraz mamy około 210 członków. Co mnie bardzo cieszy, mamy wielu członków wspierających, którzy pochodzą stąd, ale mieszkają w Niemczech. Regularnie płacą składki i chcą uczestniczyć w naszych przedsięwzięciach. Przy zakładaniu koła nie napotkaliśmy żadnych problemów. Zawsze jak organizowaliśmy jakieś festyny, spotkania czy zawody to mogliśmy liczyć na obecność ludzi z całej gminy i na wsparcie innych naszych organizacji. Tak jest zresztą do dzisiaj.

 

Na początku tego roku mieliście zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Czy to prawda, że chciał pan zrezygnować ze stanowiska?

Chciałem, ale nie mam żadnego następcy. Członkowie natomiast powiedzieli, że jak ja zrezygnuję, to i oni. Nie miałem więc serca, żeby tyle lat pracy i poświęconego czasu po prostu tak zostawić, żeby się to wszystko zmarnowało. Dużo się w naszym składzie nie zmieniło. W zarządzie są: pani sołtys Julita Widera, Bernadeta Gonsior, Sebastian Lyp, Marek Elis, Tomasz Kaczmarzyk, który prowadzi naszą Miro Deutsche Fußballschule, Krystyna Klimas, Teresa Machnik-Spyra, Józef Golla i Józef Kowol. Są to osoby, z którymi mogę naprawdę bardzo wiele zdziałać i zawsze na nich mogę liczyć. Dlatego nadal będziemy działać, ale po cichu liczę na to, że jakiś następca się znajdzie.

 

Często powtarza Pan, że współpraca jest najważniejsza. Jak to wygląda u was?

Mogę z dumą powiedzieć, że nasza miejscowość jest bardzo zgrana i współpracujemy jako koło dosłownie ze wszystkimi miejscowymi organizacjami. Z Ochotniczą Strażą Pożarną zorganizowaliśmy już niejeden projekt, tak samo jak z panią sołtys Widerą i całą radą sołecką. Poza tym nasz ksiądz proboszcz co miesiąc odprawia mszę w języku niemieckim. Brakuje nam jedynie szkoły w naszej miejscowości. Jednak łatwiej jest coś zorganizować, kiedy można poprosić dzieci o jakiś występ na festynie czy spotkaniu. Muszę się więc trochę nagimnastykować, żeby coś wymyślić, poprosić uczniów ze szkoły z sąsiedniej miejscowości. Bez współpracy z tymi jednostkami byłoby naprawdę ciężko cokolwiek zorganizować.

 

Napotykacie jako koło na jakieś problemy?

Nie są to może duże problemy, ale jednak utrudniają pracę. Takim mniejszym kołom trudno jest realizować projekty, jeśli trzeba mieć wkład własny. Oczywiście, zawsze jakoś uda nam się to zrobić, ale łatwiej byłoby, gdyby ten wkład był mniejszy. Nie mamy też zbyt wielu młodych członków, raczej są to osoby w wieku średnim. Miałem też przypadki, że ludzie się wypisywali z koła, bo na przykład ich dzieci już wyrosły i nie widzieli dalszego sensu bycia członkiem. Trochę to smutne, jednak ciągle jest nas ponad dwieście, więc to mnie cieszy.

 

W kole odbyły się w zeszłym roku m.in. warsztaty florystyczne.
Foto: DFK Stara Schodnia

 

Co udało wam się zdziałać w ubiegłym roku?

Zorganizowaliśmy jak co roku dzień świętego Marcina i robiliśmy stroiki na Boże Narodzenie. Odbyło się również muzyczne spotkanie samotnych i starszych mieszkańców wsi, podczas którego wykonywane były piosenki w języku polskim i niemieckim. Dzieci spotkały się ze Świętym Mikołajem w świetlicy i to nie tylko z naszego koła, ale z całej miejscowości. W kościele miał również miejsce koncert noworoczny. Oczywiście zorganizowaliśmy też dzień matki i ojca, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Najpierw odbyła się msza w intencji wszystkich rodziców, a następnie wszyscy udali się na salę do naszego miejscowego baru. Tam był przygotowany poczęstunek i program artystyczny. Podczas dożynek nasi członkowie stworzyli własną przyczepę i nas naprawdę ciekawie zaprezentowali. Jak co roku przygotowaliśmy także Maibaumfest. Orkiestra pod batutą Helmuta Woszka zapewniła wszystkim dobrą zabawę i miłą atmosferę.

 

Jakie macie plany na ten rok?

Na pewno zrealizujemy wszystkie nasze sztandarowe projekty, które cieszą się dużym zainteresowaniem każdego roku. W lipcu wyjedziemy na dwa dni do Drezna. Mam już bardzo wielu zainteresowanych tym wyjazdem. Jestem dumny ze wszystkiego, co organizujemy, bo dajemy z siebie naprawdę wszystko. Każde miłe słowo, podziękowanie to coś, czego nie da się kupić. Dlatego ciągle tak aktywnie działamy i współpracujemy. Nie ma zbyt wiele czasu, ludzie są w ciągłym biegu, mimo wszystko wierzę, że nasze koło będzie już zawsze tak zgrane i aktywne jak przez ostatnie 29 lat.

 

Cytat:
Mogę z dumą powiedzieć, że nasza miejscowość jest bardzo zgrana i współpracujemy jako koło dosłownie ze wszystkim miejscowymi organizacjami.

Co roku DFK stawia tradycyjne majowe drzewko.
Foto: DFK Stara Schodnia