Foto: DWPN

„Niemcy na Ziemiach Zachodnich i Północnych po 1945 roku” – taki tytuł nosiła konferencja, która odbyła się 6 kwietnia na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Jako że na widowni znalazła się głównie młodzież, była to okazja do uświadomienia jej trudnej, ale ciekawej historii mniejszości niemieckiej w Polsce.

 

– O Niemcach w Polsce po 1989 roku wiemy stosunkowo dużo, ale o nieformalnych skupiskach przed tym rokiem mamy niestety brak badań, stąd też wiedza na ten temat nie jest tak obszerna – stwierdza dr Magdalena Lemańczyk zapytana o swój referat w ramach konferencji. Właśnie aby rzucić nowe światło na losy mniejszości niemieckiej, także przed 1989, zostało powołane Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej, które patronowało konferencji w Olsztynie. Mimo że głównym jej tematem byli Niemcy na północy Polski, to dla kontrastu postanowiono ich historię i sytuację porównać z Niemcami z Dolnego i Górnego Śląska. W związku z tym wśród referentów znaleźli się także opolscy eksperci: dr Adrianna Dawid i dr Norberta Honka. O Niemcach z Pomorza oraz Warmii i Mazur oprócz dr Lemańczyk mówił również prof. dr hab. Krzysztof Gładkowski (UWM).

 

W ramach konferencji przypominano przede wszystkim, jak tragiczne były losy mniejszości niemieckiej po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jako że komunistyczny rząd Polski nie akceptował mniejszości narodowych oraz utrwalał obraz Niemców jako wrogów, wielu ludzi, którzy czuli przynależność do narodu niemieckiego, spotykało się z szykanami oraz wykluczeniem językowym. Dyrektor CBMN Michał Matheja podkreśla, że wprawdzie zmieniło się to po 1989 roku, lecz – jak stwierdza – niektóre przejawy nietolerancji obecne są także dziś.

 

Także dr Magdalena Lemańczyk wskazuje 1989 jako rok, w którym na dużą skalę organizacje mniejszości niemieckiej zaczynały legalną działalność. Ciekawym faktem jest jednak to, że nawet w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej istniała niemiecka organizacja – w Wałbrzychu. Jak się okazuje, nie był to wcale przypadek odosobniony, aczkolwiek jedyny legalny. – Nowością dla nas jako badaczy jest fakt, że MN próbowała się organizować np. w powiecie kwidzyńskim już w latach 70. i 80. Natomiast w pomorskiej miejscowości Piekło w tych latach istniała tajna organizacja niemiecka – zdradza dr Lemańczyk. Wykładowca dodaje, że ciekawostką jest to, iż właśnie w tym regionie MN próbowała się organizować, gdyż „przed wojną był to przyczółek polskości, w którym istniała bardzo silna organizacja Polaków w Niemczech”.

 

Biorąc pod uwagę, że słuchaczami podczas konferencji byli w głównej mierze studenci UWM, wykładowcy wspomnieli także o faktach znanych, których młodzież jednak nie do końca jest świadoma. Poruszono między innymi kwestie polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, jak i Ustawy o stowarzyszeniach z 1989, bez której żaden związek MN ani innej mniejszości narodowej w Polsce nie mógłby powstać.

 

Historia MN jako ogółu nie była jedynym tematem konferencji. W jej ramach rozmawiano także o działalności niemieckich struktur w Polsce po 1989 roku. Zdaniem dr Lemańczyk receptą na sukces stowarzyszeń Niemców w Polsce powinna być zgoda oraz konsolidacja sił: – Pamiętam przypadek, kiedy w krótkim odstępie czasu założono niemiecką organizację dla regionu Olsztyn-Gdańsk-Toruń oraz dzisiejszy Związek Niemieckich Stowarzyszeń Warmii i Mazur. Ta pierwsze organizacja już nie istnieje, gdyż liderzy nie potrafili się porozumieć i kładli duży nacisk na autonomię działalności. Szkoda, że tak się stało, bo uważam, że ta organizacja to był dobry pomysł – stwierdza wykładowca.

 

Oprócz faktów, które zaprezentowano podczas samej konferencji, uczestnicy spotkania podkreślali konieczność przebadania także innych interesujących kwestii, np. polsko-niemieckich małżeństw. Wyników badań tego tematu możemy spodziewać się w przyszłości.

 

Łukasz Biły