Tomasz Siemoniak i dr Christoph Bergner

Nieco ponad sześć tygodni temu Niemcy wybrali nowy parlament. Partie chadeckie, liberałowie i Zieloni próbują teraz stworzyć koalicję rządową. W Opolu natomiast dyskutowano nie tylko o wewnętrznych wyzwaniach dla potencjalnego nowego rządu, ale także o tym, w jakim kierunku Niemcy po 24 września podążą w kwestiach Polski i Europy.

 

Tak dla panelistów, jak i dla publiczności podczas debaty Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej i Fundacji Konrada Adenauera zorganizowanej w sali obrad opolskiego sejmiku w pierwszej kolejności najbardziej interesujące wydawało się to, który polityk, z której partii obejmie jaką tekę w przyszłym rządzie. Do tego jednak, jak przekonywał dr Christoph Bergner, były pełnomocnik rządu RFN ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych oraz poseł minionej kadencji Bundestagu, droga daleka, gdyż aktualnie potencjalni koalicjanci są na etapie wstępnych rozmów: – Mówi się o powstaniu tzw. koalicji jamajskiej, której nazwa pochodzi od barw tego państwa, będących również barwami odpowiednio: chadeków, liberałów i Zielonych. Jednak harmonia tych barw w fladze Jamajki to jedna rzecz – do podobnej harmonii w polityce niemieckiej daleko.

 

Sytuacja w Niemczech

 

Choć alternatywą dla aktualnie najbardziej prawdopodobnej koalicji jest rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych, głośno o niej nikt nie mówi. Raczej może wręcz zaklina się rzeczywistość, twierdząc, że CDU/CSU, FDP i Die Grünen są na siebie skazani. Jednocześnie jednak każdy potwierdza, że przyszłe rozmowy koalicyjne są co najmniej trudne. Do tematów najbardziej konfliktogennych zaliczyć należy zapewne kwestie ochrony środowiska oraz politykę wobec uchodźców. W tej ostatniej choćby nie można, jak zauważył Christoph Bergner, uważać, że wszyscy sąsiedzi i partnerzy w Unii Europejskiej będą podążać tą samą drogą. – Także wewnątrzpolitycznie powstanie i sukces wyborczy Alternatywy dla Niemiec (AfD) jest efektem irytacji części społeczeństwa decyzjami z roku 2015 i 2016. Zadaniem jest więc nie zaognianie konfliktu, ale próba pozyskania na nowo wyborców AfD dla tradycyjnych partii oraz rzeczowa dyskusja na temat uchodźców i generalnie programu populistycznej AfD. Nie można jednak w żadnym razie demonizować tej partii i jej poglądów – apelował Christoph Bergner.

 

Nie mniejszy potencjał konfliktowy ma również kwestia ochrony środowiska. – Z jednej strony mamy Zielonych, którzy tradycyjnie chcą jak najszybszego przejścia na alternatywne źródła energii. Jednocześnie słusznie chadecy i liberałowie pytają, co zrobić z ludźmi, którzy stracą z tego powodu pracę, oraz całymi gałęziami gospodarki, które przestaną istnieć. Dlatego nie należy się dziwić, że m.in. ten temat jako nie zamknięty został odłożony na późniejsze rozmowy – twierdzi dr Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych.

 

Były już poseł Bergner dodał, że wszystkie trudne tematy wewnątrzpolityczne nie pozostaną bez konsekwencji dla stosunków sąsiedzkich i europejskich. – Choć tego może nie widać na co dzień, jesteśmy jednak w Unii Europejskiej już tak mocno ze sobą związani, że nasze niemieckie wewnętrzne decyzje nie pozostaną bez konsekwencji dla Europy. Tak jest także w kwestii zamknięcia kopalń w Niemczech i przejścia na ekologiczne źródła energii, co będzie również oddziaływało m.in. na Polskę.

 

 

Polska i Niemcy

 

Jednak ewentualna rewolucja energetyczna w Niemczech dla Polski dziś nie wydaje się najbardziej paląca. Ciekawszy wydaje się podział stanowisk w niemieckim rządzie, aby wiedzieć, z kim ma się do czynienia. Tutaj emocje studzi dr Łada: – W niemieckiej demokracji na początku chodzi jednak bardziej o wypracowanie kompromisu jako podstawy dalszej współpracy niż o dosłowne dzielenie stanowisk.

 

W polityce wobec Polski zdaniem uczestników panelu obsadzenie danego stanowiska daną osobą i tak nie zmieni generalnego podejścia Niemiec do Polski. – Ja podchodzę z dużym spokojem do wyboru rządu w Niemczech, ponieważ wychodzę z założenia, że Angela Merkel pozostanie kanclerzem i mamy tym samym pewność co do jej intencji, które wobec Polski zawsze były pozytywne – przekonywał Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Antoni Duda, opolski poseł Prawa i Sprawiedliwości, zgadzając się z Siemoniakiem, stwierdził zaś, że stosunki polsko-niemieckie kształtowały się w minionych latach pozytywnie i nic nie powinno tego zmienić.

 

Von der Leyen

 

Ostatnio głośno komentowane słowa niemieckiej minister obrony narodowej Ursuli von der Leyen, która miała zasugerować wsparcie dla opozycji demokratycznej w Polsce, każą jednak sądzić, że o dobrych stosunkach między Berlinem a Warszawą nie może być mowy. – Polacy po prostu zbyt emocjonalnie podchodzą do wszelkiej faktycznej lub tylko domniemanej krytyki pod swoim adresem – przekonywała dr Łada, odnosząc się do słów niemieckiej minister obrony. Zaś Tomasz Siemoniak stwierdził, że ta sytuacja świadczy właśnie o nie najlepszych stosunkach polsko-niemieckich. – W takiej sytuacji gorszących słów ze strony partnera należało najpierw chwycić za słuchawkę telefonu i wyjaśnić sobie sprawę, a nie nagłaśniać ją medialnie.

 

Słowa von der Leyen, które urosły do rangi skandalu międzypaństwowego, nie są jednak największą kością niezgody między Polską a Niemcami. Tę rolę pełni spór o Trybunał Konstytucyjny i generalnie stan praworządności w Polsce.

 

Poziom europejski

 

Tutaj zdaniem dra Christopha Bergnera naturalnie Niemcy nigdy, choćby ze względu na historię, nie przejmą rolę oskarżycieli Polski. – Ale jednocześnie czymś innym jest respektowanie decyzji i wyroków instytucji i trybunałów europejskich. Co do tego myślę, że Niemcy m.in. w ramach prac Parlamentu Europejskiego mają prawo zabrać głos – stwierdził dr Bergner. Zaś poseł mniejszości niemieckiej Ryszard Galla podkreślał, jak ważny jest aktywny udział Polski w kreowaniu polityki europejskiej: – To, dokąd podąży Unia Europejska, leży także w rękach Polski i to głos wszystkich krajów członkowskich liczy się w debacie o przyszłości Unii, a nie tylko Niemiec – stwierdził poseł. Dr Agnieszka Łada poszła nawet o krok dalej, twierdząc, że Niemcy niemal czekają na konkretne propozycje Polski co do wspólnych projektów bilateralnych i europejskich. – RFN nie chce wcale w pojedynkę działać na międzynarodowej arenie politycznej, tylko zważywszy na swoją historię, chce tym bardziej prowadzić politykę dialogu i konsensusu. Dlatego też, zdaniem Ryszarda Galli, Polska powinna być przygotowana do wspólnego działania, mając do zaproponowania konkretne kroki, a nie tylko krytykę pomysłów przedstawianych przez innych.

 

Wśród poruszanych tematów debaty znalazła się także kwestia mniejszości niemieckiej, do której odniósł się Ryszard Galla, stwierdzając, że sprawy mniejszości niemieckiej w Polsce są niemieckim politykom znane, problemy zaś są rozwiązywane na bieżąco. – Dlatego też bardziej boję się za każdym razem o sytuację Niemców w Polsce po wyborach do Sejmu niż do Bundestagu – żartował Galla, stwierdzając jednocześnie, że dotychczas mniejszość niemiecka jako jedna z wielu uznanych mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce nie zauważyła szczególnie krytycznego podejścia władz.

 

Rudolf Urban

 

***

An der Debatte nahmen teil (v.l.): Dr. Agnieszka Łada vom Institut für Öffentliche Angelegenheiten in Warschau, der stellvertretende Vorsitzende der Partei Bürgerplattform (PO) Tomasz Siemoniak, Bundestagsabgeordneter a.D. Dr. Christoph Bergner, der Moderator der debatte Piotr Maślak, der Sejmabgeordnete der PiS Antoni Duda und der Sejmabgeordnete der Deutschen Minderheit Ryszard Galla.
Foto: Rudolf Urban/wochenblatt.pl

Vor knapp über sechs Wochen haben die Deutschen ein neues Parlament gewählt. Nun versuchen die Unionsparteien, die Liberalen und die Grünen, eine gemeinsame Regierungskoalition aufzubauen. In Oppeln gab es unterdessen eine Podiumsdiskussion über innenpolitische Herausforderungen für die anstehende neue Regierung sowie darüber, in welche Richtung Deutschland nach dem 24. September im Hinblick auf Polen und Europa gehen wird.

 

Für die Diskussionsteilnehmer und auch für das Publikum war es bei der Debatte des Hauses der Deutsch-Polnischen Zusammenarbeit und der Konrad-Adenauer-Stiftung im Plenarsaal des Oppelner Sejmik zunächst einmal anscheinend besonders interessant, welcher Politiker aus welcher Partei welchen Geschäftsbereich in der künftigen Regierung übernehmen wird. Bis dahin sei, so argumentierte Dr. Christoph Bergner, ehemaliger deutscher Regierungsbeauftragter für Aussiedlerfragen und nationale Minderheiten sowie Bundestagsabgeordneter von 2002 bis 2017, der Weg allerdings noch lang, denn aktuell stünden die möglichen Koalitionspartner noch in Vorgesprächen. „Man spricht von einer sog. Jamaika-Koalition, deren Name von den Nationalfarben dieses Staates stammt, die auch entsprechend die Parteifarben der Union, der Liberalen und der Grünen sind. Doch die Harmonie dieser Farben in der jamaikanischen Flagge ist das eine – in der deutschen Politik ist man von einer solchen Harmonie weit entfernt.“

 

Situation in Deutschland

 

Obwohl Neuwahlen eine Alternative zu der aktuell wahrscheinlichsten Koalition wären, spricht niemand laut davon. Vielmehr wird geradezu eine Wirklichkeit heraufbeschworen, in der die CDU/CSU, FDP und Die Grünen aufeinander angewiesen seien. Dabei kann allerdings jeder bestätigen, dass die Koalitionsgespräche schwierig sind und bleiben. Zu den besonders konfliktgeladenen Themen sind sicherlich Umweltfragen und die Flüchtlingspolitik zu zählen. Nicht zuletzt bei der letzteren könne man, so Christoph Bergner, nicht glauben, dass alle Nachbarn und Partner in der Europäischen Union den gleichen Weg gehen werden. „Auch innenpolitisch ist die Entstehung und der Wahlerfolg der Alternative für Deutschland (AfD) auf die Verärgerung von Teilen der Gesellschaft über Entscheidungen aus den Jahren 2015 und 2016 zurückzuführen. Die Aufgabe ist es also nicht, den Konflikt zu verschärfen, sondern zu versuchen, die AfD-Wähler erneut für die etablierten Parteien zu gewinnen, sowie eine sachliche Diskussion über Flüchtlinge und ganz generell über das Programm der populistischen AfD. Aber man darf diese Partei und ihre Anschauungen auf keinen Fall dämonisieren“, appellierte Christoph Bergner.

 

Auch die Umweltfrage hat ein nicht minderes Konfliktpotenzial. „Auf der einen Seite haben wir die Grünen, die traditionell einen möglichst schnellen Umstieg auf alternative Energien wollen. Gleichzeitig werden die Unionsparteien und die Liberalen zu Recht fragen, was dann mit den Menschen zu tun ist, die deswegen ihren Job verlieren, und auch mit ganzen Wirtschaftszweigen, die dann aufhören zu existieren. Man sollte sich daher nicht wundern, dass u.a. dieses Thema als noch offen für spätere Gespräche aufgeschoben worden ist“, sagte Dr. Agnieszka Łada vom Institut für öffentliche Angelegenheiten in Warschau.

 

Der nun ehemalige Abgeordnete Bergner fügte hinzu, dass alle schwierigen innenpolitischen Themen nicht ohne Konsequenzen für die nachbarlichen und europäischen Beziehungen bleiben werden. „Auch wenn das im Alltag vielleicht nicht zu sehen ist, sind wir in der Europäischen Union mittlerweile doch so stark miteinander verbunden, dass unsere internen deutschen Entscheidungen nicht ohne Folgen für Europa bleiben werden. Ebenso verhält es sich auch in der Frage einer Schließung der Braunkohlengruben und der Kohlekraftwerke in Deutschland und eines Umstiegs auf ökologische Energiequellen, was sich ja auch u.a. auf Polen auswirken wird.“

 

Polen und Deutschland

 

Doch eine energiepolitische Revolution in Deutschland ist für Polen heute offenbar nicht das dringendste Problem. Interessanter ist anscheinend die Verteilung der Posten in der deutschen Regierung, um zu wissen, mit wem man es zu tun hat. Hier kühlt Dr. Łada die Emotionen: In der deutschen Demokratie gehe es zunächst einmal doch eher um Kompromisslösungen als Grundlage für weitere Zusammenarbeit als um buchstäbliche Postenverteilung.

 

In der Politik gegenüber Polen werde nach Ansicht der Diskussionsteilnehmer die Besetzung eines bestimmten Postens mit einer bestimmten Person ohnehin nichts an der Grundeinstellung Deutschlands zu Polen ändern. „Ich gehe sehr gelassen an die Regierungswahl in Deutschland heran, da ich davon ausgehen, dass Angela Merkel weiterhin Kanzlerin bleibt und wir haben damit die Gewissheit über ihre Absichten, die gegenüber Polen schon immer positiv waren“, argumentierte Tomasz Siemoniak , stellvertretender Parteivorsitzender der Bürgerplattform. Antoni Duda, der Oppelner Abgeordnete von Recht und Gerechtigkeit, stimmte Siemoniak zu und sagte, dass die deutsch-polnischen Beziehungen sich in den vergangenen Jahren positiv gestaltet haben und sich daran jetzt nichts ändern dürfte.

 

Von der Leyen

 

Die zuletzt laut kommentierten Worte der deutschen Verteidigungsministerin Ursula von der Leyen, die eine Unterstützung für die demokratische Opposition in Polen nahegelegt haben soll, lassen allerdings vermuten, dass von einem guten Verhältnis zwischen Berlin und Warschau keine Rede sein kann. „Die Polen gehen einfach zu emotional mit jeder tatsächlichen oder nur vermeintlichen Kritik an ihnen um“, argumentierte Dr. Łada mit Bezug auf die Worte der deutschen Verteidigungsministerin. Laut Tomasz Siemoniak zeuge nicht zuletzt diese Situation davon, dass die deutsch-polnischen Beziehungen derzeit nicht die besten seien. „Bei so anstößigen Worten vonseiten eines Partners hätte man zuerst nach dem Telefonhörer greifen und die Sache klären müssen, anstatt sie medial an die große Glocke zu hängen.“

 

Die Worte von der Leyens, die inzwischen die Ausmaße eines zwischenstaatlichen Skandals angenommen haben, sind jedoch nicht der größte Zankapfel zwischen Polen und Deutschland. Diese Rolle erfüllt der Streit um den Verfassungsgerichtshof und allgemein um den Zustand der Rechtsstaatlichkeit in Polen.

 

Europäische Ebene

 

Hier werde laut Dr. Christoph Bergner Deutschland selbstverständlich, etwa mit Rücksicht auf die Geschichte, niemals als Ankläger gegen Polen fungieren. „Aber es ist zugleich etwas anderes, die Entscheidungen und Urteile europäischer Institutionen und Gerichtshöfe zu respektieren. Hierzu denke ich, dass Deutschland u.a. im Rahmen der Arbeit des Europäischen Parlaments ein Recht hat, das Wort zu ergreifen“, sagte Dr. Bergner. Der Sejm-Abgeordnete der deutschen Minderheit Ryszard Galla betonte seinerseits, wie wichtig eine aktive Beteiligung Polens an der Gestaltung der europäischen Politik sei: „Wohin die EU gehen wird, liegt auch in den Händen Polens und es ist die Stimme aller Mitgliedsländer, die in der Debatte über die Zukunft der EU zählt, und nicht nur die Stimme Deutschlands.“ Dr. Agnieszka Łada ging sogar noch einen Schritt weiter und meinte, Deutschland warte nahezu auf konkrete Vorschläge Polens zu gemeinsamen bilateralen und europäischen Projekten. „Die Bundesrepublik will durchaus nicht im Alleingang auf der internationalen politischen Bühne agieren, sondern will allein schon wegen Deutschlands Geschichte umso mehr eine Politik des Dialogs und des Konsens führen.“ Nicht zuletzt deshalb sollte Polen laut Ryszard Galla zu gemeinsamem Handeln bereit sein und dabei auch konkrete Schritte anzubieten haben und nicht nur Kritik an den von anderen vorgebrachten Ideen.

 

Unter den Themen der Debatte kam auch die deutsche Minderheit zur Sprache. Hierzu sagte Ryszard Galla, dass die Belange der deutschen Minderheit in Polen unter bundesdeutschen Politikern bekannt sind und die Probleme werden fortlaufend angegangen. „Ich habe deshalb jedes Mal mehr Angst um die Situation der Deutschen in Polen nach einer Wahl zum Sejm als nach einer zum Bundestag“, scherzte Galla und fügte hinzu, dass die deutsche Minderheit als eine der vielen in Polen anerkannten nationalen und ethnischen Minderheiten bislang keine besonders kritische Einstellung der Regierung bemerkt habe.

 

Rudolf Urban