Duchy cmentarza nie posprzątają. To obowiązek żyjących. Kto powinien dbać o groby, jeśli najbliżsi o tym nie pamiętają?

 

Pracy było bardzo wiele. Trzeba było wyciąć krzaki i część drzew.
Foto: Lech Kryszałowicz

 

 

Orzechowo w gm. Olsztynek to wieś wyjątkowa. Jest tu kościół, ale praktycznie nie ma mieszkańców. Wyjechali stąd do Niemiec, namawiani lub zmuszani, gdyż w sąsiedztwie znajdował się ośrodek wypoczynkowy Łańsk dla prominentów PRL. Obecnie mieszkają tu cztery osoby (leśniczy z rodziną).
Niedaleko kościoła znajduje się XIX-wieczny cmentarz. Jeszcze kilka lat temu był zaniedbany i zarośnięty i zupełnie nie było na nim widać mogił. Kilka lat temu, kiedy proboszczem parafii Orzechowo został ksiądz Andrzej Wiśniewski, to się zaczęło zmieniać.

 

– Ksiądz Wiśniewski to bardzo gospodarny i pracowity człowiek. Wziął się za porządkowanie cmentarza. Kiedy to ogłosił, postanowiliśmy mu pomóc, bo przecież w tej wsi nie ma ludzi, a on sam nie da rady. I tak to się zaczęło. Cztery lata temu zabraliśmy się za porządkowanie cmentarza w Orzechowie – mówi Ryszard Eberhardt, wiceprzewodniczący stowarzyszenia niemieckiego im. Emila von Behringa z Olsztynka.

Pracy było bardzo wiele. Trzeba było wyciąć krzaki i część drzew, które się tam same zasiały i mocno urosły. Potem wyrywać z ziemi ich korzenie. Do tego celu niezbędny był ciężki sprzęt – traktory i koparki. Udostępnili je m.in. członkowie lub sympatycy stowarzyszenia im. Emila Behringa. Następnie trzeba było uporządkować teren, poprawić nagrobki. Od tamtej pory wygląda on już zupełnie inaczej – jak normalny cmentarz.

Teraz wolontariusze o orzechowski cmentarz dbają już systematycznie i regularnie koszą trawę. Ostatnia taka akcja odbyła się 9 czerwca. Uczestniczył w niej Ryszard Eberhardt i Jacek Nurkiewicz – obaj z Mierek – oraz Norbert Wieczorek i Wacław Janik – obaj z Ząbia. Już nie ma wątpliwości, czy i gdzie w Orzechowie jest cmentarz.

– Dlaczego o niego dbamy? Bo tym zmarłym należy się odrobina szacunku. Oni pracowali dla tej ziemi i my także z ich pracy korzystamy – wyjaśnia Ryszard Eberhardt.

Orzechowo ma szczęście, że znaleźli się ludzie, którym chce się coś robić, chociaż nie muszą. Na każdym warmińskim i mazurskim cmentarzu są groby, o których rodziny nie pamiętają. Wolontariusze nie dadzą rady wykonać pracy za dzieci, wnuki, prawnuki zmarłych. Kto powinien sprzątać groby przodków tych, którzy wyjechali? Kto się powinien wstydzić? Dzisiaj jest odwrotnie. Wstydzą się i sprzątają nie ci, którzy powinni.

 

Lech Kryszałowicz