Po 10 latach działalności rozwiązano Stowarzyszenie Azjatyckich Sztuk i Sportów Walki KOU BU KAI w Opolu, a od pierwszego stycznia br. wszelkie kwestie związane z tym stowarzyszenia, w tym szkoleniowe, przejęła Akademia Wojskowych Sztuk Walki Kombat przy Zarządzie Wojewódzkim Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. Jej prezesem został Tadeusz Chodaczek (10 dan), z którym rozmawia Krzysztof Świerc.

Tadeusz Chodaczek (10 dan) ma olbrzymie doświadczenie w pracy ze służbami mundurowymi, profesjonalnymi zawodnikami, wielkimi mistrzami, ale też z amatorami i kobietami pragnącymi poznać tajniki samoobrony.
Foto: www.naszemiasto.pl

 

 

Dlaczego rozpadło się KOU BU Kai Opole, stowarzyszenie, które przez dekadę sprawnie działało i któremu przewodził m.in. były przewodniczący opolskiego TSKN-u Norbert Rasch.

 

Faktem jest, że szkoliliśmy rzesze młodych adeptów azjatyckich sztuk i sportów walki, którzy z powodzeniem brali udział w różnego rodzaju seminariach i ze znaczącymi sukcesami startowali w turniejach, nie tylko w Polsce. Niestety, ze względu na brak konkretnego wsparcia finansowego musieliśmy kimona zawiesić na kołku. Szkoda, że przez tyle lat nie udało nam się zdobyć konkretnych funduszy czy też dotacji, by móc nadal tak działać. Jedynie w 2010 roku ówczesny, wówczas nowy prezes KOU BU KAI Opole Norbert Rasch wsparł nasze stowarzyszenie poważniejszą kwotą, podobnie jak Urząd Miasta Opola. Dzięki temu udało nam się zorganizować pamiętne do dzisiaj międzynarodowe zawody w Opolu, które przeprowadzone zostały w bardzo sprawny sposób i na których nasi reprezentanci odnieśli wiele spektakularnych sukcesów.

 

 

Finał jest jednak taki, że rozwiązano stowarzyszenie KOU BU KAI, a w jego miejsce stworzono nowe ramy działalności, w postaci Akademii Wojskowych Sztuk Walki Kombat. Czy Pana zdaniem na pewno jest to trafna idea?

 

Uważam, że tak. Tym bardziej że temat obronności kraju, zacieśniania współpracy Polski z NATO stał się bardzo aktualny. Co za tym idzie, mam nadzieję, że Akademia Wojskowych Sztuk Walki będzie potrafiła znaleźć lepsze źródła finansowania, niż miało to miejsce w przypadku KOU BU KAI, a zatem również większe możliwości organizacyjne.

 

 

Jakie są priorytety nowo powstałej Akademii Wojskowych Sztuk Walki?

 

Przede wszystkim popularyzacja wiedzy wojskowej, wojskowej walki wręcz, nie mylić ze sportową, czy też samoobrony wśród społeczeństwa, co w dobie nasilających się ataków terrorystycznych w Europie jest zdecydowanie zasadne. W naszej Akademii Wojskowych Sztuk Walki będą również prowadzone działania skierowane na szkolenie dzieci, młodzieży, dziewczyn, kobiet, żołnierzy rezerwy, ale i czynnej służby wojskowej. Oprócz tego planowana jest współpraca z różnymi organizacjami o profilu mundurowym w oparciu o wymianę doświadczeń. W planach mamy też bliską współpracę z armiami innych państw, zwłaszcza z Niemcami i Ukrainą, oraz wymianę szkoleń. Bez tego elementu nie sposób się rozwijać, zwiększać swoje umiejętności czy też pogłębiać wiedzę na ten temat.

 

 

O czym konkretnie mowa?

 

Wspomnę między innymi o tym, że Związek Żołnierzy Wojska Polskiego, przy którym działamy, od wielu lat ściśle współpracuje z niemiecką Bundeswehrą i armią ukraińską, o czym być może nie każdy wie. Doskonałym tego przykładem są regularne wyjazdy byłych polskich żołnierzy do Niemiec i odwrotnie. Podobnie jest też, jeśli chodzi o kierunek ukraiński. W trakcie tych „wycieczek” strony wymieniają się swoją wiedzą, w tym szkoleniową, a powstała Akademia Wojskowych Sztuk Walki chce te kontakty zdecydowanie wzmocnić. Z tego też powodu w październiku br. planujemy wyjazd do szkoły wojskowej na Ukrainę, a w przyszłym roku w podobnym celu zamierzamy odwiedzić Niemcy. Nie ukrywam, że chcemy tam nawiązać też ścisłą współpracę między innymi ze szkołami, instytucjami, które mają podobny do naszego profil działania. Zamierzamy również stworzyć możliwości jeszcze większej wymiany naszych mistrzów z mistrzami sztuk walki z innych państw, którzy mają za sobą lata ćwiczeń, spostrzeżeń, przemyśleń, a przy tym do perfekcji opanowany system związany między innymi z obroną antyterrorystyczną. A zatem z takimi, jak nasz przyjaciel i wielki mistrz Siegfried Lory (10 dan) z München.

 

 

No właśnie, ta ostatnia umiejętność jest obecnie szczególnie istotna, a odnoszę wrażenie, że w społeczeństwach tzw. nowych państw Unii Europejskiej jest to temat kompletnie zaniedbany. Można nawet odnieść wrażenie, że wszyscy są przekonani, że im nic nie grozi i terroryzm dotyczy tylko państw starej Unii.

 

Niestety, tak to wygląda, co jest bardzo poważnym błędem! Z tego też powodu będziemy się uczyć, a następnie szkolić z zasad zachowania się w warunkach ekstremalnych. Czyli na przykład w sytuacjach, kiedy w pobliżu nas podłożone zostały materiały wybuchowe lub jacyś szaleńcy uzbrojeni w broń palną lub inną, typu maczety, noże itd. bezpośrednio nam zagrażają lub naszym znajomym. Nie możemy się oszukiwać, żyjemy w takich czasach, że każdy obywatel powinien wiedzieć, co w takim momencie zrobić, jak się zachować, gdzie zadzwonić, żeby nie zostać ofiarą, a jednocześnie umieć uchronić przed tym innych. Musimy sobie wreszcie zdać sprawę z tego, że skoro takie rzeczy dzieją się na zachodzie Europy, we Francji, Anglii czy w Niemczech, to wcześniej czy później dotrą też do nas. Na taką ewentualność należy się jak najprędzej przygotować, bo zagrożenie terrorystyczne dotyczyć może wielu miejsc – szpitali, szkół, supermarketów, a nawet kościołów. Z tego też powodu liczymy też na współpracę wielu organizacji, nawet z biskupem opolskim Andrzejem Czają i jeśli zajdzie potrzeba, przeszkolimy osoby pracujące i chroniące parafie czy kościoły.

 

 

Co konkretnie oznacza termin „kombat”?

 

Dokładnie – wojenne, określa natychmiastowe działanie po to, żeby zapobiec zagrożeniu. A zatem jest to coś zgoła innego od typowej rekreacji sportowej. Na przykład w karate sportowym naucza się uderzeń nogą w twarz, którą są mało skuteczne, chyba że jest się na poziomie bardzo wysokiego stopnia wtajemniczenia i doskonale rozciągnięci. Z kolei w kombat stosowane są krótkie techniki na czułe miejsca, tzw. witalne, aby jak najprędzej unicestwić zagrożenie. W kombat nie chodzi bowiem o zdobywanie punktów, jak np. w karate sportowym czy judo, lecz o ludzkie życie. Z tego też powodu na treningach jest mnóstwo ćwiczeń również z akupunktury czy akupresury.