Wrocławska Hala Targowa będzie w przyszłym roku świętowała 100. urodziny.
Foto: Wikimedia

Już niedługo zakończy się kolejny etap modernizacji wrocławskiej Hali Targowej. Budząca wśród historyków zachwyt budowla swój blask odzyska przede wszystkim dzięki pasji jednego człowieka: prof. Rudolfa Lenza, który już od lat ratuje dolnośląskie zabytki przed zniszczeniem.

 

Hala Targowa projektu Adolfa Plüddemanna, wrocławskiego miejskiego architekta eklektyka, została postawiona w 1908 roku. Nigdy wcześniej nie była remontowana, więc to cud, że przetrwała w takim stanie do dzisiejszych czasów. Zanim stuknie jej setka, miasto i przede wszystkim prof. Rudolf Lenz chcą, żeby wyglądała tak pięknie jak przed laty. Tym bardziej że jest prawdziwą perłą architektoniczną. Jej konstrukcja w swoim zamyśle wyprzedzała o dziesięcioletnia trendy w architekturze. Zachodnia i wschodnia fasada zostały już odnowione. Teraz czas na wieżę, której remont powinien się zakończyć jeszcze w tym roku. Modernizacja ma też rozpocząć się wewnątrz hali.

 

Remont finansowany jest obecnie z trzech źródeł: z budżetu Wrocławia, od rządu RFN oraz spółki T&J (dawny Społem). Jednak gdyby nie akcja zbierania środków zapoczątkowana przez prof. Rudolfa Lenza, remont nigdy by się nawet nie rozpoczął. To jemu udało się zgromadzić środki potrzebne na remont przedniej ściany Hali Targowej. To zresztą nie pierwsza taka akcja prof. Lenza. Zbierał między innymi pieniądze na odnowienie wejścia do kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku. Udało mu się też pozyskać 50 tys. euro na naprawę dachu Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. W lipcu 2013 roku prof. Lenz otrzymał za swoje zasługi Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej. Wszystko wskazuje na to, że kolejny projekt profesora również znajdzie swój szczęśliwy finał i wrocławska Hala Targowa dołączy do długiej listy zabytków uratowanych przez prof. Lenza.

 

adur