Odnowiony napis prezentuje się okazale.
Foto: Moje Gliwice

Podczas gdy w Kędzierzynie-Koźlu niemiecki napis odkryty podczas remontu dworca zdecydowano się zatuszować, w Gliwicach wykazano się większą otwartością. Odsłonięty na jednej z kamienic niemiecki napis odrestaurowano i zdecydowano się zachować, mimo że ma niewiele wspólnego z dzisiejszą funkcją budynku. Drugie życie inskrypcja zawdzięcza głównie mieszkańcom.

 

Wśród pasjonatów gliwickiej historii remont budynku przy ulicy Okopowej 8 był z pewnością nie lada wydarzeniem. Po pierwsze wpisywał się w strategię odrestaurowywania zabytkowych kamienic w mieście, która w Gliwicach potrzebna jest na dużą skalę, po drugie podczas odnawiania elewacji odkryto stary niemiecki napis brzmiący „Möbel und Waren Kredithaus”, informujący o tym, iż przed drugą wojną światową w budynku znajdował się sklep meblowy wraz z agencją oferującą kredyty na inne towary. Remont okazał się wyjątkowy także dlatego, że po raz pierwszy w historii mieszkańcy kamienicy wstawili się za tym, by niemiecki napis zachować.

 

O odsłonięciu napisu głośno zrobiło się już w październiku zeszłego roku, lecz dopiero teraz – po zakończeniu remontu – można podziwiać go w pełnej krasie. Jednym z pomysłodawców jego zachowania był gliwicki architekt i pasjonat historii Sebastian Borecki. Jak informuje, wspólnie z pozostałymi mieszkańcami ustalili, że niemieckiej pamiątki nie tylko nie należy zakrywać, lecz wręcz trzeba ją odnowić i dodatkowo wyeksponować. Po konsultacji z miejskim konserwatorem zabytków robotnicy remontujący kamienicę do białej fasady budynku dodali kremowe tło oraz pogłębili oryginalną, czarną farbę liter. Dzięki temu napis wygląda zupełnie jak wtedy, gdy faktycznie znajdował się w nim sklep meblowy. Jedynym warunkiem postawionym przez konserwatora było to, iż napis miał się znajdować w dobrym stanie technicznym.

 

Całość inwestycji kosztuje około 80 000 złotych, a prace przy napisie nie wygenerowały wygórowanych kosztów dodatkowych. Mimo że do swojego pomysłu mieszkańcy byli w pełni przekonani, to jednak efekt zaskoczył nawet ich samych. Chociaż znalazły się pytania, po co zachowuje się niemieckie pozostałości, to jednak większość gliwiczan jest zachwycona inicjatywą: – Takich napisów w Gliwicach z lat czterdziestych jest bardzo dużo. Ta inicjatywa jest dobra i pozostałe inskrypcje też warto by zachować dla potomnych – stwierdza pan Jacek z Gliwic. Argument dzięki pionierskiej inicjatywie z ulicy Okopowej być może przedrze się aż do ratusza, gdyż autorzy internetowego projektu architektonicznego „Gruba Tektura” już przy okazji negocjacji z konserwatorem zabytku sugerowali, że pomysł może być wstępem do kolektywnego ratowania takich pozostałości historii. Renowacji mogłyby być poddane choćby napisy na ulicy Rybnickiej informujące o dawnej firmie kowalskiej Adolfa Brixa. Oprócz tego w mieście można zobaczyć także pozostałości po fabryce likieru Carla Bienka.

 

Wciąż pytany o powód, dla którego postanowił się starać o zachowanie napisu, Sebastian Borecki podkreśla, że pomysł niekoniecznie ma związek z sympatią dla niemieckości. Zdaniem architekta ratowanie tego typu akcentów ma związek z ogólną kulturą i szacunkiem dla przeszłości. W swoich argumentach odsyła do innych miast, gdzie także eksponuje się takie „smaczki”, a tuszowanie ich nazywa „zwykłym barbarzyństwem”.

 

Zadowoleni z nowej atrakcji turystycznej będą przede wszystkim fani historii, którym zwiedzanie ułatwi fakt, że kamienica znajduje się w prestiżowym miejscu, tuż przy dworcu głównym.

 

Łukasz Biły