Andrzej Kasiura (z prawej)

Z początkiem bieżącego miesiąca podczas spotkania z szefami wojewódzkich oraz obwodowych zespołów samorządowych Jarosław Kaczyński poinformował o wycofaniu się partii rządzącej z planów wprowadzenia do ordynacji wyborczej dwukadencyjności wstecznej dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. Podczas tego wystąpienia prezes PiS podkreślił również, że podtrzymana zostanie zasada dwóch kadencji, będzie jednak naliczana od najbliższych wyborów samorządowych – w 2018 roku – i dopiero po odbyciu dwóch kadencji liczonych od tego momentu będzie działała ta zasada.

 

Przypomnijmy: PiS chciało wprowadzić do systemu wyborczego regulację mówiącą o tym, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci mogą pełnić maksymalnie dwie kadencje z rzędu. Jednocześnie chciano, aby uwzględnić te kadencje, które samorządowcy mają już za sobą. Taki pomysł wzbudził duży sprzeciw wśród włodarzy miast i gmin. Krytycznie do takiego rozwiązania podeszła nawet partia wicepremiera Jarosława Gowina Polska Razem, która jest koalicjantem PiS-u! Finalnie presja poskutkowała i partia rządząca wycofała się ze swoich zamiarów.

 

– To dobrze, bo nasi wójtowie, burmistrzowie, w mojej ocenie bardzo dobrzy, będą mieli możliwość dalszego startowania. Osobiście bardzo mnie to cieszy, choć wiem, że w tym temacie wciąż jeszcze jest wiele niepewności – stwierdził marszałek województwa opolskiego Andrzej Buła.

 

A co o wycofaniu się PiS-u z pomysłu wstecznej dwukadencyjności myślą sami samorządowcy, co ich zdaniem spowodowało taką decyzję i czy mogą teraz czuć się zwycięzcami i spać spokojnie?

 

Józef Swaczyna, starosta strzelecki: – Nie wykluczam, że wycofywanie się PiS-u z wprowadzenia do ordynacji wyborczej dwukadencyjności wstecznej jest pokłosiem naszego samorządowego spotkania, które odbyło się 16 marca tego roku w Warszawie. Było na nim ponad 1600 wójtów, burmistrzów, marszałków, starostów z całej Polski i wtedy też przyjęliśmy kartę samorządności. Być może PiS zdał sobie też sprawę z tego, że wprowadzając do ordynacji wyborczej dwukadencyjność wsteczną, złamałby fundamenty konstytucji RP oraz europejskiej karty samorządu lokalnego, a to oznaczałoby ograniczenie praw wyborczych obywateli oraz pozbawienie mieszkańców gmin samodzielności, gdzie wójt i burmistrz realizuje zadania na rzecz lokalnej społeczności. Całkiem realne według mnie jest również to, że włodarze partii rządzącej zdali sobie sprawę i wzięli pod uwagę fakt, że samorządność w minionych 27 latach wolnej Polski sprawdziła się najlepiej, a przy tym siła samorządu i jej rola w społeczeństwie jest olbrzymia! Efekt? Doszli do wniosku, że nie warto ryzykować zamachu na nią. Uważam także, że PiS, wycofując się z idei dwukadencyjności wstecznej, przyznał się nie tylko do pewnej refleksji, ale i być może do klęski, jaką poniósłby w wyborach samorządowych. Mimo to należy pozostać czujnym, bo znając partię rządzącą, to tak naprawdę nie do końca można być pewnym, że rzeczywiście mówi prawdę. Oni w każdej chwili mogą zmienić taktykę, zdanie, pod osłoną nocy złożyć stosowne podpisy – i po radości…

 

Róża Malik, burmistrz Prószkowa: – Uważam, że PiS, rezygnując z wprowadzenia do ordynacji wyborczej dwukadencyjności wstecznej, przeprowadził pewną kalkulację, z której wynikło, że na takim zabiegu mógłby bardzo dużo stracić. Zrozumiał również, że samorządy to jest moc i wejście z nimi w konflikt oznaczałoby otwarcie nowego frontu wojennego, a na to pozwolić sobie już nie mógł. W moim przekonaniu to były główne powody wycofania się z wcześniejszego zamiaru. Jednocześnie nie sądzę, że PiS do tego pomysłu powróci, bo wizerunkowo poniósłby straty nie do odrobienia i dlatego w moim przekonaniu tak, jak jest obecnie, już zostanie. A skoro tak, należy się cieszyć, bo realizacja wcześniejszych zamiarów partii rządzącej mogłaby wywołać bardzo negatywne skutki i zniechęcić ludzi do działania oraz realizowania się na płaszczyźnie samorządowej.

Andrzej Kasiura, burmistrz Krapkowic: – Jestem przekonany, że decydujący wpływ na wycofanie się z wcześniejszej zapowiedzi PiS-u swoje źródło ma w wewnątrz samej partii rządzącej, w której sygnały sprzeciwu wobec tego pomysłu były wyraźne, ba… W szeregach PiS-u jest grupa samorządowców, wójtów, burmistrzów, prezydentów, u których wcześniejszy pomysł ich klubu także nie wywoływał entuzjazmu. Podobnie reagowała partia wicepremiera Jarosława Gowina, koalicjanta PiS-u, który jasno powiedział, że wprowadzenie tego pomysłu będzie oznaczać złamanie pewnych zasad. Jednak analizując ten temat, cały czas obracamy się w sferze spekulacji i przecieków, dlatego poczekajmy na konkrety. Tym bardziej że na razie nie mamy żadnej gwarancji co do tego, że PiS znów nie zmieni zdania i nie powróci do wcześniejszego zamiaru. Zachęcam zatem do tego, aby nie zaprzątać sobie tym głowy, tylko tak jak dotychczas robić swoje. Boli mnie natomiast to, że w wypowiedziach o samorządach systematycznie próbuje się obrzucać błotem wszystkich pracujących na ich rzecz, sugerując lokalnym społecznościom, że są to złe, skorumpowane elity. To skandaliczne! Jeśli taka wizualizacja utrwali się w społeczeństwie, to co się stanie? Ludzie zadadzą sobie pytanie: pójść do wyborów i głosować czy nie? Moim zdaniem nawet gdyby mieli oddać głos na innych kandydatów, nie na obecnych, to wielu nie weźmie udziału w wyborach. Nie pójdą, ponieważ z góry płynie przekaz, że samorządy to jest zło, które należy zdeptać.

Komentarz posła MN

Ryszarda Galla: – Na razie mówimy jedynie o wersji mówionej, a jak czas pokazuje, jest ona dosyć płynna i zmienna. Kilka tygodni temu prezes Jarosław Kaczyński powiedział, że kadencyjność musi być liczona do tyłu, bo to przyniesie efekt i basta. Dzisiaj z kolei obserwujemy wykonanie kroku wstecz, na co w mojej ocenie istotny wpływ miały potężne protesty różnych korporacji samorządowych – lokalnych, wiejskich, miejskich, regionalnych czy wojewódzkich, a także szeregu konferencji na ten temat itd. Nie sądzę natomiast, że zadecydowała o tym jakakolwiek obawa przed kolejnym łamaniem prawa. Ba, większe znaczenie w moim odczuciu mógł nawet mieć sygnał ze strony Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który próbuje jakoś budować swoją niezależną pozycję, przez co prezes Kaczyński doszedł do wniosku, że może to być moment, kiedy prezydent będzie chciał mocno postawić na swoim – i dlatego odpuścił. Nie jest to jednak czas na aplauz. Musimy poczekać, aż ukaże się ta decyzja w wersji pisanej, by stała się dokumentem, pewną trwałością. Wtedy też będziemy dokładnie wiedzieć, nad czym mamy debatować i o co w dalszym ciągu walczyć. Niemniej uważam, że jest to pozytywny sygnał, który pokazuje, że PiS nie jest niezłomnym monolitem i że w momencie, kiedy są bardzo wyraźne sygnały niezadowolenia, też reaguje.

 

Krzysztof Świerc

 

***

 

Wie Jarosław Kaczyński bei einem Treffen mit Chefs von Kommunalpolitischen Arbeitsgruppen der Woiwodschafts- und Bezirksebene zu Beginn dieses Monats mitteilte, hat sich die Regierungspartei aus ihren Plänen, die Amtsdauer von Gemeindevorstehern, Bürgermeistern und Stadtpräsidenten per Wahlgesetz rückwirkend auf zwei Amtszeiten zu begrenzen, nun zurückgezogen. Die neue Regel von zwei Amtszeiten werde zwar beibehalten, allerdings gerechnet ab den Kommunalwahlen 2018 und erst nach Ablauf von zwei Amtszeiten ab diesem Zeitpunkt, unterstricht der Parteivorsitzende der PiS.

 

Hintergrund: Die PiS wollte eine Regelung im Wahlsystem verankern, wonach ein Gemeindevorsteher, Bürgermeister oder Stadtpräsident sein Amt maximal zwei Amtszeiten nacheinander bekleiden dürfte. Und das unter Berücksichtigung der bereits abgelaufenen Amtszeiten, also rückwirkend! Die Idee sorgte für starken Unmut bei Stadt- und Gemeindeverwaltern. Kritische zeigte sich sogar die Partei Polen Zusammen des stellvertretenden Premierministers Jarosław Gowin, die der Koalitionspartner der PiS ist! Der allseitige Druck hat nun letztlich seiner Wirkung gezeigt: Die Regierungspartei hat sich aus ihrem Absichten doch zurückgezogen. „Das ist überaus erfreulich, denn so können unsere Gemeindevorsteher und Bürgermeister, die nach meiner Einschätzung sehr gut sind, auch künftig weiter kandidieren! Ich persönlich freue mich darüber sehr, auch wenn es bei dem Thema noch Unklarheiten gibt”, sagte der Marschall der Woiwodschaft Oppeln Andrzej Buła.

 

Was halten nun Kommunalpolitiker selbst vom Rückzug der PiS aus einer rückwirkenden Amtsdauerbegrenzung? Was hat ihrer Meinung nach dazu geführt und ob sie sich jetzt als Sieger fühlen und ruhig schlafen können?

 

Józef Swaczyna (Landrat von Groß Strehlitz): „Ich kann nicht ausschließen, dass der Rückzug der PiS, aus der Idee, eine rückwirkende kommunalpolitische Amtsdauerbegrenzung auf zwei Amtszeiten im Wahlgesetz festzuschreiben, möglicherweise auf unser Selbstverwaltungstreffen am 16. März dieses Jahres in Warschau zurückgeht. Mehr als 1600 Gemeindevorsteher, Bürgermeister,  Landräte und Marschälle aus ganz Polen nahmen daran teil und wir haben dabei gemeinsam eine Selbstverwaltungscharta beschlossen. Vielleicht aber ist der PiS inzwischen klar geworden, dass sie mit einer wahlgesetzlichen rückwirkenden Amtsdauerbegrenzung ganz eklatant gegen die Grundlagen der polnischen Verfassung sowie gegen die europäische Gebietsverwaltungscharta verstoßen würde. Die Folge wäre eine Einschränkung der Wahlrechte der Bürger. Auch die Gemeinden selbst kämen um einen Teil ihrer Eigenständigkeit, denn ein Gemeindevorsteher oder Bürgermeister wäre dann nicht mehr so gut imstande, seine Amtsaufgaben zum Wohl seiner lokalen Gemeinschaft zu erfüllen. Durchaus real ist meiner Meinung nach auch, dass die Regierungspartei mit ins Kalkül gezogen hat, dass die Selbstverwaltung in den vergangenen 27 Jahren eines freien Polen sich bestens bewährt hat. Denn die Kraft und die gesellschaftliche Rolle der Selbstverwaltung ist enorm! Die Folge: Man ist offenbar zu der Einsicht gelangt, dass ein Anschlag darauf das Risiko nicht wert ist. Ich denke auch, dass die PiS mit ihrem Rückzug aus der Idee einer rückwirkenden Amtsdauerbegrenzung nicht nur eine gewisse Reflexion an den Tag gelegt, sondern vielleicht auch die Niederlage eingeräumt hat, die sie bei der Selbstverwaltungswahl erleiden würde. Trotzdem muss man nun wachsam bleiben, denn wir kennen ja die Regierungspartei und können deshalb nicht wirklich ganz sicher sein, dass sie auch tatsächlich die Wahrheit sagt. Sie könnten ja jederzeit ihre Taktik und ihre Meinung ändern, im Schutz der Dunkelheit entsprechende Unterschriften setzen und dann ist Schluss mit der Freude.”

 

Róża Malik (Bürgermeisterin von Proskau): „Ich denke, die PiS hat mit ihrem Verzicht darauf, eine rückwirkende Amtsdauerbegrenzung im Wahlgesetz zu verankern, eine gewisse Kalkulation gemacht, aus der hervorging, dass sie bei dieser Maßnahme sehr viel verlieren könnte. Man hat auch begriffen, dass die Selbstverwaltungen eine Macht sind. Ein Konflikt mit ihnen würde eine neue Kriegsfront eröffnen, und das konnte man sich eben nicht mehr leisten. Das waren nach meiner Überzeugung die Hauptgründe für den Rückzug aus der ursprünglichen Absicht. Und ich glaube nicht, dass die PiS auf diese Idee noch einmal zurückkommen wird, denn das wäre imagemäßig ein nicht wiedergutzumachender Schaden. Ich bin deshalb überzeugt, dass es so bleiben wird, wie es jetzt ist. Und wenn ja, dann sollte man sich freuen, denn eine erfolgreiche Umsetzung der früheren Absichten der Regierungspartei könnte sehr negative Folgen haben und die Menschen davon entmutigen, im kommunalpolitischen Bereich aktiv zu werden und sich so zu verwirklichen.”

 

Andrzej Kasiura (Bürgermeister von Krappitz): „Ich bin überzeugt, dass der Rückzug der PiS aus den früheren Ankündigungen vor allem innerhalb der Regierungspartei selbst seinen Ursprung hat, denn auch intern waren die Gegenstimmen deutlich zu hören. Immerhin gibt es ja auch in den Reihen der PiS Gemeindevorsteher, Bürgermeister und Stadtpräsidenten. Nicht zuletzt bei ihnen sorgte die frühere Idee ihrer Fraktion nicht gerade für Begeisterung. Ähnlich reagierte auch die Partei des stellvertretenden Premierministers Jarosław Gowin, die mit der PiS koaliert ist. Gowin sagte dazu ganz klar, dass eine Implementierung dieser Idee bestimmte Regeln brechen würde. Wenn wir allerdings über das Thema sprechen, bewegen wir uns die ganze Zeit in Spekulationen und inoffiziellen Informationen. Wir sollten daher zunächst auf Konkretes warten. Zumal wir ja noch keine Garantie haben, dass die PiS nicht wieder einmal ihre Meinung ändert und ihre frühere Absicht wieder aufgreift. Ich plädiere also dafür, sich nicht zu viele Gedanken darüber zu machen, sondern wie bisher das Seine zu tun. Was mir allerdings weh tut, ist, dass man in Aussagen über die Selbstverwaltungen systematisch versucht, alle, in diesem Bereich Tätigen mit Schmutz zu bewerfen und den lokalen Gemeinschaften damit zu suggerieren, dass es böse, korrumpierte Eliten seien! Das ist skandalös. Was wird geschehen, wenn diese Sichtweise sich der Gesellschaft einprägt? Die Menschen werden sich dann die Frage stellen: Wozu überhaupt wählen gehen? Und obwohl man ja die Möglichkeit hat, für andere Kandidaten als die jetzigen zu stimmen, werden dann sicher nicht alle zu den Urnen gehen. Denn man hat dann die Botschaft von oben im Kopf: Die Selbstverwaltungen sind etwas Böses, das man zertreten muss.”

 

Meinung des Abgeordneten der Deutschen Minderheit

 

Ryszard Galla: „Wir sprechen vorerst nur von einer mündlichen Version, und die ist erfahrungsgemäß immer recht fließend und veränderlich. Noch vor wenigen Wochen sagte der PiS-Vorsitzende Jarosław Kaczyński, dass die angestrebte Amtsdauerbegrenzung rückwärts gerechnet werden müsse, weil das die wirkungsvolle Lösung sei und damit basta. Heute wiederum beobachten wir einen Schritt nach hinten, bedingt meines Erachtens in hohem Maße durch die gewaltigen Proteste von verschiedenen Selbstverwaltungskörperschaften aller Stufen, von Dörfern bis zur Woiwodschaftsebene, aber auch durch eine Reihe von Konferenzen zu dem Thema etc. Ich glaube hingegen nicht, dass irgendwelche Bedenken wegen eines weiteren Rechtsbruchs hier den Ausschlag gegeben haben. Wichtiger könnte nach meinem Empfinden sogar das Signal aus der Kanzlei des polnischen Staatspräsidenten Andrzej Duda gewesen sein. Da dieser bemüht ist, sich eine halbwegs unabhängige Position zu erarbeiten, könnte der PiS-Vorsitzende Jarosław Kaczyński nun zu dem Schluss gekommen sein, dass der Präsident in diesem Punkt seinen Kopf wird durchsetzen wollen. Deshalb der Rückzug. Trotzdem, es ist noch nicht die richtige Zeit zu applaudieren. Wir müssen weiterhin die offizielle schriftliche Entscheidung abwarten, erst dann ist es Dokument, etwas Dauerhaftes. Dann wissen wir auch genau, worüber wir debattieren und wofür wir weiter kämpfen sollen. Nichtsdestotrotz sehe ich es als ein positives Zeichen, denn es zeigt, dass die PiS kein unverrückbarer Monolith ist und bei sehr deutlichen Signalen einer Unzufriedenheit ebenfalls reagiert”.

 

Krzysztof Świerc