Biskup Josef Martin Nathan Foto: Pro Futura

Biskup Josef Martin Nathan
Foto: Pro Futura

Joseph Martin Nathan jest obecnie postacią niemal zupełnie zapomnianą. A przecież był to założyciel zakładu leczenia chorób neurologicznych w Branicach, który do dziś funkcjonuje. Dwa lata temu jego szczątki zostały przeniesione z Opawy do Branic, gdzie zostały złożone w pobliżu dzieła jego życia. Obecnie ma nastąpić kolejny krok, wierni z Górnego Śląska chcą bowiem doprowadzić do beatyfikacji biskupa.

 

Josef Martin Nathan (1867–1947) pochodził z Tłustomostów w powiecie głubczyckim, był komisarzem ds. położonej na Śląsku pruskiej części archidiecezji ołomunieckiej, a od 1943 roku biskupem sufraganem ołomunieckim. Dziełem jego życia była jednak pomoc potrzebującym, głównie psychicznie chorym. Dlatego już w 1904 roku, będąc jeszcze proboszczem w Branicach, położył kamień węgielny pod budowę późniejszego zakładu leczenia chorób neurologicznych.

 

W kolejnych latach rozbudował istniejący kompleks budynków, czyniąc z niego jeden z najważniejszych w całej Europie ośrodków leczenia osób upośledzonych umysłowo i chorych, który umożliwiał jednoczesną terapię nawet dwóch tysięcy osób wymagających opieki. A przy tym osoby te pozostawały po prostu w odosobnieniu, lecz mogły uczestniczyć w życiu placówki za sprawą szeregu animacji. Ważny dla Martina Nathana był też personel – do dyspozycji sióstr i pielęgniarzy był m.in. basen, a także leżanki do kąpieli słonecznych usytuowane na dachach budynków, natomiast na potrzeby lekarzy ściągniętych do Branic wybudowano nawet domy.

 

Pierwszy krok

 

Jednakże po zakończeniu II wojny światowej biskup Nathan, podobnie jak wielu innych niemieckich duchownych ze Śląska, musiał opuścić rodzinne strony i udać się na wygnanie do czeskiej już Opawy, gdzie zmarł w 1947 roku i został pochowany na miejscowym cmentarzu komunalnym. Jego ostatnie życzenie, by znaleźć miejsce wiecznego spoczynku w Branicach, nie mogło być w owym czasie spełnione. Udało się to dopiero w roku 2014, kiedy to kuria opawska dała zgodę na przeniesienie jego szczątków. Miał to być pierwszy krok w kierunku beatyfikacji.

 

Od tej chwili minęły prawie dwa lata, a w międzyczasie powstała grupa osób skupionych wokół osoby proboszcza katedry opolskiej Waldemara Klingera, która zamierza zrealizować pomysł beatyfikacji. Sam ks. Klinger już kilka lat wcześniej natknął się na informacje o biskupie Nathanie. – Kiedy w 1997 roku opolskie centrum leczenia dzieci z porażeniem mózgowym otrzymało imię biskupa Nathana, o osobę patrona zapytałem założyciela centrum, ks. Arnolda Drechslera. I wtedy dowiedziałem się, jak znacząca była jego praca na rzecz chorych – wspomina ks. Waldemar Klinger.

 

Drugi krok

 

Po przeniesieniu szczątków biskupa Nathana do Branic ks. Waldemar Klinger wpadł na pomysł formalnego zainicjowania procesu beatyfikacyjnego. – Postrzegałem to w korelacji ze śmiercią papieża Jana Pawła II w roku 2005. Tysiące ludzi zgromadzonych wówczas na Placu św. Piotra wołało „Santo Subito”, a ja pomyślałem, że jest to dobry moment, by zwrócić się do biskupa naszej diecezji z prośbą o przeprowadzenie procesu beatyfikacji – mówi ks. Klinger.

 

W porozumieniu z ks. Drechslerem, szefem dzisiejszego szpitala w Branicach Krzysztofem Nazimkiem oraz branickim proboszczem Alojzym Nowakiem ks. Klinger wydał więc książkę o Martinie Nathanie, po czym poprosił księży z diecezji opolskiej i gliwickiej, by zabiegali o wsparcie dla procesu beatyfikacyjnego. – Nie jest wprawdzie tak, że musimy zebrać konkretną ilość podpisów, ale trzeba jasno przedstawić, że to sami wierni czczą daną osobę. Dlatego przesłałem do poszczególnych parafii listy osób, które zechcą udzielić swojego poparcia – wyjaśnia Waldemar Klinger.

 

Trzeci krok

 

W odpowiedzi na apel do wiernych ks. Klinger otrzymał dotychczas listy zawierające prawie dziesięć tysięcy podpisów. To jednak dopiero początek, bo teraz listy te wraz z innymi dokumentami zostaną przedłożone biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai, a jeśli ten opowie się za beatyfikacją, wówczas zostanie powołany postulator, który oficjalnie i z pomocą instytucji kościelnych jeszcze raz zbada informacje dotyczące osoby biskupa Nathana oraz jego działalności.

 

– Na dobrą sprawę nie powinno to długo potrwać, gdyż życie biskupa Nathana zostało już dobrze zbadane i opisane. Może oczywiście minąć kilka lat, a z historii wiemy, że procesy beatyfikacyjne potrafią trwać kilkadziesiąt lat czy nawet stulecia. Ale my nie mamy tyle czasu, by tak długo czekać. Dlatego zakładam, że doczekamy zarówno otwarcia procesu beatyfikacyjnego przez naszego biskupa, jak i jego zakończenia na szczeblu diecezji – mówi Waldemar Klinger.

 

Potem wszystko będzie w rękach Watykanu i papieża, tam bowiem nastąpi kolejna weryfikacja wszystkich dokumentów i informacji zgromadzonych na temat życia i działalności Josepha Martina Nathana.

 

Rudolf Urban