Foto: Z zewnątrz kościół w Wołczy Wielkiej wygląda ładnie, w środku jest już gorzej. Foto: Lech Augustyński

Foto: Z zewnątrz kościół w Wołczy Wielkiej wygląda ładnie, w środku jest już gorzej. Foto: Lech Augustyński

Należy do najpiękniejszych budynków w gminie Miastko, mimo to coraz bardziej przypomina przerzucane z rąk do rąk niechciane dziecko. Okoliczna parafia ewangelicko-augsburska wystawiła na sprzedaż zabytkowy kościółek na górce, w którego renowację przez lata angażowali się byli i obecni Niemcy z Miastka.

 

Kamienny neoromański kościół stojący na charakterystycznej górce we wsi Wołcza Wielka ufundował w XIX wieku niemiecki ród szlachecki von Masow, do którego należały także inne zabytki w okolicy. Budowa kościoła była odpowiedzią na potrzeby społeczności ewangelików, którzy na niemieckim Pomorzu byli wyjątkowo liczni. Po drugiej wojnie światowej, kiedy większość z nich została wypędzona, w kościele wprawdzie odbywały się jeszcze msze, lecz zważywszy na to, że liczba ewangelików stale się zmniejszała, kościół powoli podupadał. – Najpotrzebniejsze remonty wykonywaliśmy wspólnie ze spadkobiercami rodu von Masow i ziomkostwem z Niemiec – mówi Alfons Rekowski przewodniczący Związku Mniejszości Niemieckiej w Miastku. Jak relacjonuje Rekowski, kilka lat temu remontu wymagał między innymi dach kościoła oraz schody. Te prace Niemcy z Miastka wykonywali własnymi rękami, pieniądze ofiarowali potomkowie fundatorów kościoła oraz członkowie Heimatkreis Rummelsburg – Niemcy wypędzeni z Miastka.

 

Mimo ciągłego wysiłku utrzymanie kościoła wymagało coraz większych nakładów. Obecnie w budynku nie odbywają się nawet msze święte – ze względu na zły stan ścian i okien. Przez jakiś czas kościół był wynajmowany przez społeczność katolicką z Wołczy Wielkiej, lecz także oni zrezygnowali z używania budynku ze względu na zły stan techniczny i wysokie opłaty, których żądał obecny właściciel – parafia ewangelicko-augsburska. W efekcie ewangelicy świątynię wystawili na sprzedaż. – Wiadomość o tym, że ten kościół ma zostać sprzedany, bardzo nas zasmuciła, bo jest to jeden z bardziej cennych zabytków architektury sakralnej na terenie naszej gminy – powiedział na wieść o sprzedaży kościoła burmistrz Miastka Roman Ramion.

 

Kupca na nietypową nieruchomość na razie nie widać. Pierwszym pomysłem była sprzedaż budynku Kościołowi katolickiemu, jednak proboszcz parafii, której podlega Wołcza Wielka, natychmiast ostudził emocje, oświadczając, że ze względu na duże koszty remontu katolików nie stać na przejęcie obiektu nawet za darmo. Alfons Rekowski stwierdza, że w sprawę powinny się zaangażować władze samorządowe, które wspólnie z miasteckim Kościołem katolickim mogłyby się postarać o dotację unijną na remont kościoła. Działać trzeba jednak szybko. – Jeśli czegoś się z tym nie zrobi, to za niedługo nie będzie już tam co ratować. Ja zajmuję się oprowadzaniem grup po tamtych stronach, często odwiedzają nas też byli mieszkańcy Miastka z Niemiec. Za każdym razem, kiedy tu są, pokazuję im ten kościół. Jest to piękny zabytek i nie chciałbym, żeby przy każdej wizycie musieli oglądać ruinę – mówi Rekowski.

 

Sama parafia ewangelicko-augsburska szumu wokół sprzedaży kościoła nie rozumie. Niepokój osób zainteresowanych studzi, a jej proboszcz prosi, by „nie podbijać bębenka”.

 

Łukasz Biły.