Od lat pięćdziesiątych pałac w Kopicach ulega ciągłej dewastacji.
Foto: Marcin Szala / Wikimedia Commons

Ten pomysł elektryzuje tak bardzo, że wydaje się wręcz nieprawdopodobny: Inwestor z Luksemburga planuje uruchomić w województwie opolskim polsko-niemieckie muzeum historii. Jako siedzibę wybrano miejsce szlachetne – pruski pałac w Kopicach, który coraz bardziej popada w ruinę. Inwestor wprawdzie zapewnia, że utworzenie muzeum „to nie bajka”, lecz eksperci studzą związane z pomysłem emocje.

 

W środowisku śląskich historyków pałac w Kopicach jest pojęciem oczywiście dobrze znanym. Wybitny profesor Uniwersytetu Śląskiego Ryszard Kaczmarek zapytany przez nas o komentarz do pomysłu wykorzystania jednego z opolskich pałaców na muzeum odpowiada, że „pewnie chodzi o te nieszczęsne Kopice, które niestety przerzucane są już od lat z rąk do rąk”. Komentarz profesora rzeczywiście jest bardzo trafny, gdyż obiekt będący niegdyś perłą pruskiej architektury na Śląsku, po roku 1945 niestety przeżywa niechlubny okres w swojej historii.

 

Dzieło mistrza

 

Dzieje pałacu w Kopicach można prześledzić nawet do XIV wieku. Po tym, jak był on własnością kilku austriackich, a później pruskich rodzin szlacheckich, prawdziwą świetność zyskał u początków Cesarstwa Niemieckiego, kiedy to wrocławski mistrz architektury Carl Lüdecke przebudował go na zlecenie pochodzącej z dzisiejszej Bawarii szlacheckiej rodziny Schaffgotsch. Po zakończeniu prac neogotycki obiekt stał się jednym z najpiękniejszych pałaców w całym regionie, porównywalnym choćby z fantastyczną budowlą w Mosznej, zamkiem w Pszczynie czy Książu. Uroku miejscu dodawał fakt, iż obiekt znajdował się tuż przy rozległym stawie, otoczonym przez kompleks parkowy.

 

Lata degradacji

 

Urokliwym miejscem Kopice pozostały do 1945 roku. Wprawdzie zamek był praktycznie nienaruszony przez działania wojenne, lecz tak jak i pozostałe niemieckie rodziny szlacheckie potomkowie Schaffgotschów musieli uciekać przez zbliżającą się Armią Czerwoną. Po tym jak Śląsk stał się częścią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, pałac pierwsze lata trzymał się całkiem dobrze, lecz od początku lat pięćdziesiątych rozpoczęło się rozkradanie obiektu na katastrofalną skalę. Wszystkie elementy mające jakąkolwiek wartość były w latach 1950–1958 regularnie rabowane oraz bezsensownie dewastowane przez Rosjan, pracowników komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa oraz zwykłych obywateli żądnych zysku. By zatrzeć ślady, pałac został w końcu spalony i od tego czasu ruina wydaje się nie do odbudowania.

 

„Tajemniczy” inwestor

 

Po tym jak w latach dziewięćdziesiątych pałac, będący własnością gminy Grodków, został sprzedany prywatnemu inwestorowi, przechodził on rzeczywiście z rąk do rąk, czemu towarzyszyły kolejne niespełnione obietnice renowacji. Z początkiem tego roku media obiegła informacja, że został on sprzedany po raz kolejny, tym razem firmie Globucor Luxembourg Polska. O spółce wiadomo niewiele. Oficjalna strona internetowa wskazuje jedynie, że zajmuje się ona nieruchomościami, nie wydaje się jednak wielkim graczem na rynku. Dziennikarzy oraz naukowców zelektryzowała jednak informacja o pomyśle, jaki spółka ma na pałac w Kopicach. Firma chce bowiem gruntownie wyremontować obiekt, a następnie urządzić w nim polsko-niemieckie muzeum historii. Placówka ta nie tylko byłaby ewenementem w skali kraju, a nawet Europy, lecz również doskonałą szansą na szeroką edukację polskiego społeczeństwa w zakresie stosunków polsko-niemieckich oraz dziejów mniejszości niemieckiej. Koszt inwestycji: 100 milionów euro.

 

Ogromne pole do popisu

 

Zapytani o inicjatywę eksperci przede wszystkim cieszyliby się, gdyby pałac w Kopicach w jakikolwiek sposób został zagospodarowany: – Dla mnie mógłby tam powstać nawet pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej, byleby to miejsce odnowić – żartuje profesor Kaczmarek. Mówiąc jednak poważnie, zwraca uwagę na fakt, że polsko-niemieckie muzeum dawałoby ogromne pole do popisu, gdyby inicjatywa doszła do skutku. Zdaniem naukowca mnogość tematów, jakie można by poruszyć, nie pozwala nawet na wymienienie konkretnych aspektów: – W takim muzeum można by zrobić piękną wystawę stałą o stosunkach polsko-niemieckich i pokazać charakterystyczną dla nich Hassliebe (raz miłość, a raz nienawiść) – uważa Kaczmarek. Profesor podkreśla, że w każdym razie tematów dla takiego muzeum nie brakuje i można by poruszyć także historię „charakterystyczną dla części śląskiej, zważywszy na to, że muzeum mieściło by się akurat w Kopicach”.

 

„Zdecydowanie fantazja”

 

Polsko-niemieckie muzeum jest więc inicjatywą potrzebną i gdyby doszła do skutku – skazaną na sukces, ale czy realną? Gdy zasięgamy na ten temat opinii u muzealnika z krwi i kości, ten jest niezwykle sceptyczny, słysząc o podstawowych założeniach planu: – Jeśli to prawda, że inwestor zamierza wspomagać się środkami niemieckimi, polskimi i Unii Europejskiej, to budowa takiego muzeum jest moim zdaniem fantazją – uważa dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu Leszek Jodliński. Podkreśla, że zgodnie z ramami finansowania ze środków unijnych 2014-2020 „nie ma już za bardzo z czego takiego projektu finansować”. Drugim kontrargumentem, który przytacza Jodliński, jest fakt, że „nie mówiąc już nawet o muzeum”, samo przygotowanie dokumentacji dotyczącej renowacji takiego obiektu, jakim są Kopice, jest pracą na „nawet nie na miesiące, ale lata”. Oprócz przygotowania dokumentacji związanej z renowacją trzeba natomiast jeszcze przeprowadzić same prace budowlane oraz zorganizować koncepcję wystawy stałej i w końcu ją przygotować.

 

Mimo wielu sceptycznych opinii przedstawiciele firmy Globucor są jednak pewni swego i zapewniają, że inwestycja „na 100% dojdzie do skutku”. Zakres tematów muzeum ma według ich wizji być ściśle związany z dawnymi właścicielami pałacu, czyli rodziną Schaffgotschów. Czy zostanie on rozbudowany między innymi o kwestie mniejszości niemieckiej? O tym przekonamy się… w roku 2024. Prace nad inwestycją mają bowiem – zgodnie z przewidywaniami – potrwać siedem lat.

 

Łukasz Biły

 

***

 

Die Idee elektrisiert so sehr, dass sie geradezu unglaublich erscheint: Ein Investor aus Luxemburg will in der Woiwodschaft Oppeln ein deutsch-polnisches Geschichtsmuseum aufbauen. Als Sitz hat man einen edlen Ort ausgewählt: Das zunehmend verfallende Grafenschloss in Koppitz (Kopice), Der Investor beteuert zwar, dass die Museumsidee „kein Märchen” sei, doch Experten dämpfen die Emotionen.

 

Unter schlesischen Historikern ist das Schloss Koppitz ein Begriff. Der namhafte Professor Ryszard Kaczmarek von der Schlesischen Universität Kattowitz sagte auf unsere Frage nach einem Kommentar zu der Idee, eines der Oppelner Schlösser für ein Museum zu nutzen: „Vermutlich handelt es sich um das unglückselige Koppitz, das leider bereits seit Jahren ´herumgereicht´ wird.” Ein tatsächlich sehr treffender Kommentar, denn das Bauwerk, das einstmals eine Perle der Schlossarchitektur in Schlesien war, durchlebt seit 1945 leider eine unrühmliche Zeit.

 

Ein Meisterwerk

 

Die Geschichte des Koppitzer Schlosses lässt sich bis ins 14. Jahrhundert zurückverfolgen. Nachdem es zunächst im Besitz mehrerer österreichischer und später preußischer Adelsfamilien war, gelangte es in den Anfängen des Deutschen Kaiserreiches, als der Breslauer Baumeister und Meisterarchitekt Carl Lüdecke es im Auftrag der aus Bayern stammenden Adelsfamilie Schaffgotsch umbaute, zu architektonischer Schönheit. Nach Abschluss der Arbeiten wurde das neugotische Bauwerk zu einem der schönsten Schlösser in Schlesien, vergleichbar etwa mitden Schlössern in Moschen, Pleß und Fürstenstein. Noch reizvoller mutete der Ort dadurch an, dass das Objekt sich unmittelbar an einem ausgedehnten Teich befand, der von einer Parkanlage umgeben war.

 

Jahre des Verfalls

 

Bis 1945 konnte Koppitz seinen Charme bewahren. Das Schloss blieb in den Kriegshandlungen zwar so gut wie unversehrt, doch wie die anderen deutschen Adelsfamilien mussten auch die Nachkommen des Hauses Schaffgotsch vor der anrückenden Roten Armee fliehen. Nachdem Schlesien zu einem Teil der Volksrepublik Polen wurde, hielt sich das Schloss über die ersten Jahre noch ganz gut. Anfang der 50er-Jahre jedoch begann eine Plünderung des Bauwerks in einem unbeschreiblichen Ausmaß. Alles, was irgendeinen Wert besaß, wurde in den Jahren von 1950 bis 1958 regelmäßig geraubt und das Gebäude durch Russen und Mitarbeiter des kommunistischen Sicherheitsdienstes sinnlos verwüstet wurde.  Auch einfache Bürger, sogar aus dem Ort, die auf Profit aus waren. Beteiligten sich als Räuber. Um die Spuren zu verwischen, wurde das Schloss schließlich in Brand gesteckt. Seither wird er nach und nach zu einer Ruine.

 

Der „geheimnisvolle” Investor

 

Nachdem in den 90er-Jahren das Schloss, das damals im Besitz der Gemeinde Grottkau war, einem privaten Investor verkauft wurde, wechselte es tatsächlich immer wieder den Besitzer, jedes Mal begleitet von dem unerfüllten Versprechen, das Bauwerk zu renovieren. Anfang dieses Jahres machte in den Medien die Nachricht die Runde, dass es nun erneut, diesmal an die Firma Globucor Luxembourg Polska, verkauft wurde. Über das Unternehmen ist nur wenig bekannt. Die offizielle Internetseite weist nur darauf hin, dass die Firma im Immobiliengeschäft tätig ist. Ein großer Akteur auf dem Markt ist sie aber anscheinend nicht. Journalisten und Wissenschaftler elektrisierte dennoch die Information über die Idee, die das Unternehmen im Koppitzer Schloss verwirklichen will. Man will das Bauwerk gründlich renovieren und dort anschließend ein deutsch-polnisches Geschichtsmuseum einrichten. Es wäre nicht nur ein landes- und sogar europaweites Vorhaben, sondern auch eine großartige Chance, die polnische Gesellschaft umfassend über die deutsch-polnischen Beziehungen und die Geschichte der deutschen Minderheit aufzuklären. Kostenpunkt: 100 Millionen Euro.

 

Ein enormes Betätigungsfeld

 

Die befragten Experten würden sich vor allem freuen, wenn das Koppitzer Schloss auf irgendeine Weise nutzbar gemacht würde: „Von mir aus könnte es dort sogar ein Denkmal der polnisch-sowjetischen Freundschaft geben – Hauptsache, das Schloss wird renoviert“, scherzt Professor Kaczmarek. Im Ernst verweist er anschließend darauf, dass ein deutsch-polnisches Museum ein enormes Betätigungsfeld bieten würde, sollte die Initiative zustande kommen. Die Vielfalt an Themen, die man dort zur Sprache bringen könnte, gestatte es nach Ansicht des Wissenschaftlers nicht einmal, konkrete Aspekte zu nennen. „Man könnte in einem solchem Museum eine schöne Dauerausstellung über die deutsch-polnischen Beziehungen präsentieren und die für diese Beziehungen charakteristische Hassliebe aufzeigen“, so Kaczmarek. Auf jeden Fall sei an Themen für ein solches Museum „kein Mangel” und man könnte auch „für den schlesischen Teil charakteristische Geschichtsmomente“ thematisieren, „bedenkt man, dass das Museum sich ausgerechnet in Koppitz befinden würde.”

 

„Ganz klar eine Phantasie”

 

Ein deutsch-polnisches Museum ist somit ein nützliche Idee. Sollte sie zustande kommen, wäre der Erfolg garantiert. Ist sie aber auch realistisch? Ein Museumskundiger aus Fleisch und Blut, bei dem wir uns über das Thema erkundigt haben, zeigt sich überaus skeptisch, als er von den Grundannahmen des Plans hört: „Wenn es stimmt, dass der Investor sich mit deutschen, polnischen und EU-Mitteln behelfen will, dann ist der Aufbau eines solchen Museums meines Erachtens eine Phantasie“, sagt der Direktor der Oberschlesischen Museums in Beuthen Leszek Jodliński. Denn im EU-Finanzierungsrahmen 2014-2020 „finden sich für ein solches Projekt kaum noch die Mittel”. Ein zweites Gegenargument Jodlińskis: „Vom Museum einmal ganz zu schweigen” sei allein schon die Zusammenstellung einer Renovierungsdokumentation für ein Bauwerk wie das Schloss Koppitz eine Arbeit „nicht einmal für Monate, sondern für Jahre”. Und neben einer Renovierungsdokumentation müsste man ja auch noch die Bauarbeiten durchführen sowie ein Konzept für die Dauerausstellung entwickeln und diese schließlich auch gestalten.

 

Bei aller Skepsis zeigt sich die Firma Globucor dennoch ihrer Sache sicher und versichert, dass das Projekt „hundertprozentig zustande kommen” werde. Der Themenumfang des Museums soll nach ihrer Vision eng mit der Familie der ehemaligen Schlossherren, der Grafen Schaffgotsch, zusammenhängen. Ob der Themenumfang unter anderem auch um das Thema deutsche Minderheit ausgebaut wird, erfahren wir frühesten im Jahr 2024. Die Projektarbeiten sollen nämlich erwartungsgemäß sieben Jahre dauern.

 

Łukasz Biły