Nie zwalnia tempa obrońca tytułu mistrzowskiego Bayern München, który w trzecim meczu bieżących rozgrywek odniósł trzecie zwycięstwo, pokonując przed własną publicznością Bayer 04 Leverkusen 3-1. Remisem 2-2 natomiast zakończyła się potyczka VfL Wolfsburg z Herthą BSC Berlin, co oznacza, że Bawarczycy stali się samodzielnym liderem tabeli, mając na koncie jako jedyna drużyna w Bundeslidze komplet punktów.

 

 

Paco Alcacer już w pierwszym występie dla Borussii Dortmund wpisał się na listę strzelców. Foto: Catherine Kortsmik/Wikipedia

 

Początek meczu nie był dla monachijczyków szczęśliwy, bo już w 4. minucie po zagraniu ręką w polu karnym FCB przez Thiago arbiter podyktował rzut karny dla Leverkusen. Do jedenastki podszedł Volland, ale jego intencje wyczuł bramkarz gospodarzy Neuer i sparował piłkę przed siebie, kiedy zaś Volland chciał futbolówke dobić, uprzedzili go defensorzy Bayernu. Sędzia nakazał jednak powtórzyć rzut karny, uznając, że piłkarze Bayernu w trakcie strzału Vollanda zbyt wcześnie wtargnęli w pole karne. Tym razem do „karniaka” podszedł Wendell i bez trudu zdobył gola, wyprowadzając „aptekarzy” na prowadzenie. Podopieczni Niko Kovača z miejsca rzucili się do ataku i w 10. minucie Tolisso wyrównał, a 9 minut później Robben, wykorzystując złą interwencję, Taha, techniczym uderzeniem wyprowadził monachijczyków na prowadzenie 2-1.

 

 

Kropka nad „i” Jamesa

Takim rezultatem zakończyła się pierwsza odsłona, która nie była jednak do końca szczęśliwa dla miejscowych, bo w 42. minucie plac gry z powodu kontuzji (zderzenie z Vollandem) musiał opuścić Tolisso, którego czeka teraz wielotygodniowa przerwa w treningach i grze. Fakt ten nie wpłynął jednak na to, co działo się na murawie. Nadal dominatorem był Bayern, którego wyższość w każdym elemencie piłkarskiego kunsztu nie podlegała dyskusji. To z kolei z każdą kolejną minutą bardziej frustrowało gości i w efekcie w 80. minucie wprowadzony zaledwie 8 minut wcześniej (za Vollanda) Bellarabi ujrzał czerwoną kartkę za wyjątkowo brutalny faul na Rafinii, który podobnie jak Tolisso został wykluczony z gry na dłużej. Grę w osłabieniu Nadreńczyków mistrzowie Niemiec wykorzystali w 89. minucie, kiedy to dośrodkowanie Thiago na gola strzałem głową zamienił James, gwarantując swojej drużynie wygraną i jednocześnie zapewniając teamowi Heiko Herrlicha 3. porażkę w 3. meczu bieżącego sezonu Bundesligi. O przewadze monachijczyków w tym spotkaniu świadczy fakt, że przez 76% gry byli przy piłce, oddając na bramkę rywali 15 strzałów przy 3 Bayeru (w tym 2 z rzutów karnych). Leverkusen czeka zatem na pokonanie FCB w meczu o punkty ekstraklasy od 7 meczów.

W przeciwieństwie do monachijczyków pierwsze punkty w tym sezonie straciły VfL Wolfsburg i Hertha BSC Berlin, a więc drużyny, które w mieście Volkswagena spotkały się w bezpośrednim pojedynku. Miejscowe „wilki” wyraźnie przeważały przez całe spotkanie, ale grająca zazwyczaj z kontrataku stołeczna ekipa i tak dwukrotnie w tym spotkaniu obejmowała prowadzenie. Po raz pierwszy w 61. minucie po uderzeniu Dilrosuna. Jednak na 180 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Malli z rzutu karnego za faul na Arnoldzie doprowadził do remisu 1-1. Nie był to jednak koniec emocji, bo w pierwszej minucie doliczonego czasu gry po trafieniu z rzutu wolnego Dudy Hertha BSC ponownie prowadziła (2-1), ale i tak nie dowiozła tej przewagi do końca spotkania, bo 120 sekund później Mehmedi doprowadził do remiu 2-2, ustalając wynik rywalizacji. Oba teamy pozostają zatem niepokonane w sezonie 2018/19, ale VfL Wolfsburg na ligowe zwycięstwo z berlińczykami czeka już od 6 konfrontacji.

 

 

Wejście Sancho i Alcacera

Drugie zwycięstwo w trzecim meczu bieżącego sezonu Bundesligi odniosła Borussia Dortmund, która w minionej serii spotkań pokonała u siebie Eintracht Frankfurt 3-1. Goście z Hesji od początku meczu oddali inicjatywę podopiecznym Luciena Favre, którzy wyraźnie dominowali na placu gry, ale nie dążyli za wszelką cenę do zdobywania bramek. Ba, sprawiali wrażenie, jakby oszczędzali siły i kości, przez co na przerwę schodzili, prowadząc tylko 1-0, a gola po akcji Bruuna Larsena zdobył środkowy obrońca Dortmundu Diallo. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, ale chwila dekoncentracji gospodarzy kosztowała ich utratę gola, co nastąpiło w 68. minucie, kiedy to podanie da Costy na bramkę zamienił Haller i był remis 1-1. Po stracie bramki Dortmund natychmiast przystąpił do bardziej zdecydowanej gry, a prym w ataku wiódł wprowadzony na murawę w 58. minucie Sancho (za Bruuna Larsena). Zaledwie 18-letni Anglik sprowadzony na Signal Iduna Park z Manchestru City w 72. minucie z łatwością wymanewrował defensorów gości, a następnie idealnie zagrał na nogę Wolfa, który bez trudu wyprowadził BVB na prowadzenie 2-1. Natomiast w 88. minucie po kolejnej akcji Sancho debiutujący w „czarno-żółtych” barwach były już snajper FC Barcelona Alcacer (wszedł na murawę w 67. minucie za Philippa) kapitalnym uderzeniem z linii pola karnego ustalił wynik na 3-1 dla Dortmundu. BVB pozostaje zatem niepokonane w obecnym sezonie, a frankfurtczycy przegrali drugi mecz z rzędu i od 4 potyczek o ligowe punkty nie potrafią ograć dortmundczyków, przegrywając z nimi w tym czasie 3-krotnie.

Komplet oczek, pierwszy w tym sezonie Bundesligi, dopisał do swojego konta RB Leizpig, który po zaciętym boju ograł u siebie Hannover 96 3-2. Goście z Dolnej Saksonii optycznie przeważali (68% posiadania piłki) i częściej strzelali na bramkę (16-14), ale nie byli tak efektywni jak team Ralfa Rangnicka, ale po kolei… W 9. minucie Poulsen strzałem głową wyprowadził „czerwone byki” na prowadzenie, ale już 4 minuty później Füllkrug doprowadził do stanu 1-1. Wtedy też do akcji wkroczył reprezentant Niemiec Werner, który w 40. minucie wyprowadził Leipzig na prowadzenie 2-1, a w 63. minucie podwyższył na 3-1, w obu wypadkach piłkę dogrywał mu Forsberg. Na te gole przyjezdni byli w stanie odpowiedzieć tylko trafieniem Albornoza w 65. minucie i pierwsza przegrana hanowerczyków w bieżącym sezonie stała się faktem, podobnie jak to, że nie odnieśli jeszcze wygranej. Dodajmy, że był to 3. mecz tych teamów o punkty niemieckiej ekstraklasy i 3. wygrana RBL, także trzecia jednym trafieniem (2-1, 3-2 i 3-2).

 

 

2037 dni Fortuny

Do dużej niespodzianki, by nie powiedzieć sensacji doszło w Düsseldorfie, gdzie tegoroczny beniaminek rozgrywek Fortuna pokonała brązowego medalistę minionego sezonu Bundesligi i uczestnika Ligi Mistrzów TSG 1899 Hoffenheim 2-1, zapisując na swoim koncie pierwsze zwycięstwo w obecnych rozgrywkach i pierwsze w niemieckiej ekstraklasie od 2037 dni! Ekipa z Sinsheim prowadziła grę (68% posiadania piłki i 19-8 w strzałach na bramkę), ale raziła nieskutecznością, często też nieporadnością przed i w polu karnym gospodarzy. Do tego chwila dekoncentracji w szeregach defensywnych gości kosztowała ich tuż przed przerwą stratę bramki, kiedy to po zagraniu Zimmera Morales strzałem głową wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W drugiej odsłonie trwał nieustający napór TSG 1899 na bramkę Fortuny, który w 86. minucie spuentowany został zdobyciem wyrównującego gola, autorstwa Nelsona. Cóż jednak z tego, skoro kolejna chwila rozkojarzenia defensorów gości znów była dla nich bardzo kosztowna: w 88. minucie, po faulu na Karamanie w polu karnym Badeńczyków, Lukebakio z rzutu karnego zapewnił Fortunie triumf – pierwszy w historii potyczek z „Hoffe”.

2-1 przed własną publicznością wygrał też 1.FSV Mainz 05, którego wyższość musiał uznać FC Augsburg, który poniósł tym samym pierwszą porażkę w sezonie. Należy dodać, że triumf miejscowych jest zasłużony, byli bowiem zespołem lepszym, który prowadził grę, mimo to od 82. minuty po strzale Koreańczyka Ji przegrywał 0-1. Finisz tego spotkania należał jednak do szaleńczo atakującej Moguncji, która za sprawą Ujaha w 87. minucie doprowadziła do remisu 1-1, a w 3. minucie doliczonego czasu gry Maxim zdobył dla miejscowych zwycięskiego gola. Mainz pozostaje zatem bez porażki w rozgrywkach, rewanżując się jednocześnie konkurentom z Bawarii za porażki w dwóch poprzednich spotkaniach.
Rezultatem 2-1 zakończyła się także konfrontacja Borussii Mönchengladbach z FC Schalke 04, które poniosło kolejną 3. porażkę w 3. meczu rozgrywek! Dodajmy – zasłużenie, bo team z Gelsenkirchen zaprezentował się bardzo słabo. Jego ataki były wolne, czytelne, bez elementu zaskoczenia, często też niedokładne. Przeciwieństwem była postawa Borussii, która już od 3. minuty po uderzeniu głową Gintera (asysta Hofmanna) prowadziła 1-0, a kiedy w 77. min Herrmann zamienił podanie Plei na drugiego gola, jasne się stało, że „źrebaki” zainkasują komplet oczek. Tak też się stało, choć w 3. minucie doliczonego czasu gry Embolo uderzeniem z dystansu zdobył dla ekipy Domenico Tedesco honorową bramkę. Nadreńczycy pozostają zatem niepokonani w rozgrywkach i w 4. z rzędu meczu z Schalke o punkty Bundesligi.

 

 

Rozczarowany Werder

Przed meczem u siebie z beniaminkiem rozgrywek 1.FC Nürnberg futboliści Werderu Bremen zapisywali już sobie w głowach komplet punktów. Długo też wiele wskazywało na to, że tak się stanie, bo team znad Wezery sprawiał nieco lepsze wrażenie i od 26. minuty po zagraniu Klassena i trafieniu Eggesteina prowadził 1-0. Frankowie jednak nie rezygnowali ze zdobycia choćby punktu. Z każdą kolejną minutą grali lepiej, co finalnie przekuli w zdobycie gola na wagę remisu 1-1, który padł w drugiej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy. Strzelił go Misidjan po zagraniu Behrensa. Bremen jednak pomimo rozczarowania faktem niewygrania tego meczu pozostaje niepokonane w sezonie, a Nürnberg bez wygranej, remisując drugi mecz z rzędu.

Podziałem punktów (3-3) zakończyły się też derby Badenii i Wirtembergii: SC Freiburg – VfB Stuttgart i wynik tego przeciętnego spotkania nie krzywdzi żadnej z drużyn. Już w pierwszej minucie Gondorf wyprowadził miejscowych na prowadzenie, a goście wyrównali na minutę przed przerwą za sprawą trafienia Insui. Natomiast 3 minuty po przerwie Gomez wyprowadził stuttgartczyków na prowadzenie, którym jednak cieszyli się zaledwie 180 sekund, kiedy ponownie Gondorf bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego doprowadził do remisu 2-2. Na tym jednak emocje we Freiburgu się nie skończyły, bo oba teamy, które do tego meczu podchodziły z zerowym kontem punktowym, zamierzały w tej potyczce zgarnąć całą pulę. Efekt? W 56. minucie Gomez uderzeniem głową po raz drugi w tym meczu wyprowadził VfB na prowadzenie, ale i tym razem Badeńczycy wyrównali. Dokładnie w 81. minucie, kiedy to na listę strzelców wpisał się wprowadzony w 68. minucie do gry Waldschmidt. Mimo tego trafienia podopieczni Christiana Streicha na ligowe zwycięstwo z dumą Szwabii czekają już od 8 pojedynków, dokładnie od 25.11.2012 roku.

 

 

 

Dokumentacja kolejki

Dortmund – Frankfurt 3-1 (1-0)
München – Leverkusen 3-1 (2-1)
Leipzig – Hannover 3-2 (2-1)
Mainz – Augsburg 2-1 (0-0)
Wolfsburg – Hertha 2-2 (0-0)
Düsseldorf – Hoffenheim 2-1 (1-0)
M’gladbach – Schalke 04 2-1 (1-0)
Bremen – Nürnberg 1-1 (1-0)
Freiburg – Stuttgart 3-3 (1-1)

 

 

Tabela

1. München 3 9 9-2
2. Dortmund 3 7 7-2
3. Wolfsburg 3 7 7-4
4. Hertha 3 7 5-2
5. M’gladbach 3 7 5-2
6. Mainz 3 7 4-2
7. Bremen 3 5 4-3
8. Augsburg 3 4 4-4
9. Düsseldorf 3 4 4-4
10. Leipzig 3 4 5-7
11. Hoffenheim 3 3 5-6
12. Frankfurt 3 3 4-5
13. Hannover 3 2 3-4
14. Nürnberg 3 2 2-3
15. Freiburg 3 1 4-8
16. Stuttgart 3 1 3-7
17. Schalke 04 3 0 2-6
18. Leverkusen 3 0 2-8

 

 

Program następnej kolejki

Stuttgart – Düsseldorf
Hoffenheim – Dortmund
Hertha – M’gladbach
Augsburg – Bremen
Wolfsburg – Freiburg
Nürnberg – Hannover
Schalke – München
Leverkusen – Mainz
Frankfurt – Leipzig

 

Krzysztof Świerc