Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Thursday, January 20, 2022

„Untersuchen Sie es bitte genau”

 

 

Die zurzeit heißbegehrte OP-Gesichtsmaske hat Jan Mikulicz-Radecki erfunden. Und obwohl die Wikipedia ihn als einen „polnischen Chirurgen” bezeichnet, kennen die Österreicher diesen Wissenschaftler unter dem Namen Johann Freiherr von Mikulitsch-Radecki. Mehr noch, auch die Ukraine kann auf den genialen Mikulicz-Radecki Anspruch erheben, denn geboren wurde er im ukrainischen Czernowitz in der nördlichen Bukowina am Pruth.

 

Jan Mikulicz-Radecki
Quelle: muzeum.uni.wroc.pl

 

Am ehesten war Jan Mikulicz-Radecki jedoch niederschlesisch. Denn gerade Breslau war der Ort seiner größten beruflichen Erfolge und in Niederschlesien ließ er sich letztendlich nieder. Polnisch sprach er wohlgemerkt dürftig. Als er 1882 Leiter der Chirurgischen Klinik der Jagiellonen-Universität werden wollte, musste er Polnisch-Sprachkonversationen besuchen. Das aber nur so nebenbei…
Jan Mikulicz-Radecki wurde in eine Familie mit polnisch-österreichischen Wurzeln hineingeboren. Sein Vater hieß Andreas Mikulitsch vom Wappen Gozdawa, seine Mutter war die preußische Adlige Emilie von Damnitz. Vermutlich schon immer wollte er Mediziner werden. Dafür spricht der Umstand, dass er ein Medizinstudium in Wien begann, obwohl sein Vater, der sich für seinen Sohn eine Juristenkarriere gewünscht hatte, die Finanzierung seines Studiums einstellte. Jan musste sich also zusätzlich Geld mit Klavier- und Deutschunterricht verdienen. Später gelang es ihm, ein Stipendium zu erhalten. Nach seinem Studienabschluss im Jahr 1875 entschied er sich zu einer Spezialisierung im Bereich der Chirurgie.

 

 

Von schmächtiger Statur und mit nervösem Tick

Genau hier beginnt der niederschlesische Lebensabschnitt von Jan Mikulicz-Radecki. Denn gerade zu jener Zeit kam er als Volontär nach Breslau, in die chirurgische Klinik des damals berühmten österreichischen Chirurgen Theodor Billroth, eines Pioniers der modernen Kehlkopf-, Speiseröhren- und Bauchchirurgie. Billroth führte als Erster eine gelungene Gastrektomie (Magenteilentfernung) durch. Wegen einer früheren misslungenen Gastrektomie wäre er wohlgemerkt beinahe auf den Straßen Wiens gesteinigt worden. Wie man sieht, hatte Mikulicz-Radecki in Billroth einen unerschrockenen Lehrmeister. Vielleicht deshalb hatte Billroth dem schmächtig gebauten jungen Arzt zunächst vom Chirurgenberuf abgeraten. Zudem soll Mikulicz auch nervöse Ticks gehabt haben. Es ließ sich schlichtweg nicht sehr gut an. Billroth legte ihm die Frauenheilkunde nahe und schickte ihn sogar in eine Frauenklinik. Doch Mikulicz kehrte zurück zur Chirurgie. Dabei war das nicht einfach, wie er in einem Brief schrieb: „Als ich zu Ostern des Jahres 1875 das Glück hatte, als Volontär in Billroths Klinik aufgenommen zu werden (…), fand ich dort eine strenge, ja geradezu militärische Organisation vor”. Mit der Zeit überzeugte sich Billroth von den Fähigkeiten seines späteren Assistenten. Während einer Operation, bei der Billroth einen Kranken mit einer Nasenverhärtung operierte, reichte er Mikulicz das herausgeschnittene Gewebe mit den Worten: „Herr Doktor Mikulicz, untersuchen Sie es bitte genau”. Die „genaue Untersuchung” durch Mikulicz fruchtete mit der Entdeckung, dass die Nasenverhärtung kein Tumor war, wie man allgemein glaubte, sondern ein chronischer Entzündungszustand.

 

 

Von Sauberkeit besessen

1882 wurde Mikulicz-Radecki zum Leiter der Chirurgischen Klinik der Jagiellonen-Universität in Krakau ernannt. Nach fünf Jahren ging er nach Königsberg und kehrte nach drei weiteren Jahren wieder zurück nach Breslau, wo er den Lehrstuhl für Chirurgie übernahm. 1899 eröffnete Mikulicz, der sich mittlerweile einer erheblichen Popularität erfreute, eine private Klinik, die für jene Zeit der Gipfel der Modernität war. Sie verfügte über 30 Betten, zwei Assistenten und drei Krankenschwestern waren dort tätig. Für einen Aufenthalt musste man allerdings gesalzen zahlen: Die Tagesgebühr lag nämlich zwischen fünf und zehn Reichsmark. 1895 hatte Mikulicz-Radecki sein Leben endgültig an Niederschlesien gebunden, indem er eine Villa in Polsnitz (heute Gemeinde Kanth, Stadtteil von Freiburg in Schlesien) kaufte. 15 Jahre Arbeit in Breslau brachten Mikulicz-Radecki viele spektakuläre Erfolge. Als Erstem gelang ihm erfolgreich die Resektion eines Speiseröhrentumors, in seiner Klinik wurde auch die erste Unterdruckkammer gebaut, mit der Operationen am Brustkorb möglich wurden. Darüber hinaus war er geradezu besessen von Sauberkeit. Im OP-Saal hielt man sich streng an die Regeln der Asepsis, gründliches Händewaschen und Umziehen für jeden Eingriff. Und er kam schließlich auch auf die Idee der mittlerweile berühmt gewordenen OP-Gesichtsmaske.

 

 

„Ich sterbe ohne jeden Groll”

1904 diagnostizierte er bei sich selbst einen unheilbaren Magenkrebs. Er starb am 14. Juni im Alter von 55 Jahren, ironischerweise an einer Krankheit, für deren Behandlung er ein Wegbereiter war. Aber er schied seinem Schicksal völlig ergeben aus dem Leben. Wenige Tage vor seinem Tod schrieb er: „…ich sterbe ohne jeden Groll und mit einem Gefühl der Zufriedenheit mit dem Leben. Ich habe nach meinen Kräften gearbeitet und habe in der Welt Anerkennung und Glück gefunden”. Seinem Wunsch gemäß wurde er in Freiburg (Schlesien) beerdigt. Das Grab hat sich bis heute erhalten und die Straße, in der Mikulicz-Radecki wohnte, ist nach ihm benannt. Der Österreicher, der im deutschen Breslau tätig war, gilt heute als polnischer Chirurg.

 

Anna Durecka

 

 

 

Historia: Wynalazcą maseczki chirurgicznej był dolnośląski chirurg Jan Mikulicz-Radecki

„Niech pan to dokładnie zbada”

Wynalazcą tak pożądanej obecnie przez wszystkich maseczki chirurgicznej był Jan Mikulicz-Radecki. I choć Wikipedia określa go mianem „polskiego chirurga”, Austriacy znają tego naukowca pod imieniem Johann Freiherr von Mikulitsch-Radecki. A jakby tego było mało, to prawa do geniuszu Mikulicza-Radeckiego zgłaszać może też Ukraina, bo urodził się w ukraińskich Czerniowcach, w Bukowinie Północnej nad Prutem.

 

Grób rodziny Mikulicz zachował się na cmentarzu w Świebodzicach po dziś dzień.
Foto: Von Bonio/Wikipedia

 

 

Najbardziej to Jan Mikulicz-Radecki był jednak dolnośląski. Bo to właśnie Wrocław był miejscem jego największych zawodowych sukcesów, na Dolnym Śląsku ostatecznie osiadł na stałe. Po polsku notabene mówił słabo. Chcąc w1882 roku zostać kierownikiem Kliniki Chirurgicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, musiał uczęszczać na konwersacje z języka polskiego. Ale to tylko tak na marginesie…
Jan Mikulicz-Radecki urodził się w rodzinie o korzeniach polsko-austriackich. Jego ojciec nazywał się Andreas Mikulitsch herbu Gozdawa, a matką była pruska szlachcianka Emilie von Damnitz. Prawdopodobnie zawsze chciał zostać medykiem. Przemawia za tym fakt, że rozpoczął studia medyczne we Wiedniu, mimo że ojciec, który życzył sobie dla niego kariery prawnika, wstrzymał finansowanie studiów syna. Dorabiał więc Jan, udzielając lekcji gry na fortepianie i konwersacji z języka niemieckiego. Później udało mu się zdobyć stypendium. Studia ukończył w 1875 roku, po czym zdecydował się na specjalizację w zakresie chirurgii.

 

 

Mikrej postury i z nerwowym tikiem

I tu właśnie rozpoczyna się dolnośląski etap życia Jana Mikulicza-Radeckiego. Dostał się jako wolontariusz do wrocławskiej kliniki chirurgicznej słynnego w owych czasach chirurga Theodora Billrotha, Austriaka, pioniera nowoczesnej chirurgii krtani, przełyku i jamy brzusznej. Billroth przeprowadził jako pierwszy udaną gastrektomię (wycięcie części żołądka). Za wcześniejszą, nieudaną gastrektomię o mało nie został notabene ukamienowany na ulicach Wiednia. Jak widać, Mikulicz-Radecki miał w Billrocie nieustraszonego nauczyciela. I może dlatego Billroth odradzał początkowo młodemu lekarzowi mikrej postury zawód chirurga. Do tego Mikulicz miał podobno nerwowe tiki. Po prostu nie zapowiadał się zbyt dobrze. Billroth sugerował mu ginekologię, wysłał go nawet do kliniki chorób kobiecych. Jednak Mikulicz wrócił do chirurgii. A łatwo nie było. Jak pisał w liście: „Kiedy na Wielkanoc 1875 roku miałem szczęście zostać przyjęty do kliniki Billrotha jako wolontariusz (…), spotkałem się tam z surową, wręcz wojskową organizacją”. Z czasem Billroth przekonał się do swojego późniejszego asystenta. Podczas jednej z operacji, kiedy to Billroth operował chorego z twardzielą nosa, podał wyciętą tkankę Mikuliczowi ze słowami: „Panie doktorze Mikulicz, niech pan to dokładnie zbada”. „Dokładne badanie” Mikulicza zaowocowało odkryciem, że twardziel nosowa to nie nowotwór, jak powszechnie sądzono, ale przewlekły stan zapalny.

 

 

Obsesja na punkcie czystości

W 1882 roku Mikulicz-Radecki został kierownikiem Kliniki Chirurgicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Po pięciu latach wyjechał do Królewca, a po kolejnych trzech powrócił do Wrocławia, gdzie objął katedrę chirurgii. W 1899 roku, ciesząc się już wówczas sporą popularnością, otworzył prywatną klinikę, która była jak na owe czasy szczytem nowoczesności. Posiadała 30 łóżek, pracowało w niej dwóch asystentów i trzy pielęgniarki. Za pobyt trzeba było jednak słono zapłacić: dzienna opłata wynosiła bowiem od 5 do 10 marek. W 1895 roku Mikulicz-Radecki ostatecznie związał swoje życie z Dolnym Śląskiem, kupując willę w Pełcznicy (obecnie dzielnica Świebodzic). 15 lat pracy we Wrocławiu zaowocowało wieloma spektakularnymi sukcesami. Mikulicz-Radecki jako pierwszy dokonał resekcji nowotworu przełyku, w jego klinice zbudowano pierwszą komorę podciśnieniową umożliwiającą operacje na klatce piersiowej. Miał obsesję na punkcie czystości. Na sali operacyjnej przestrzegano ściśle zasad aseptyki, dokładnego mycia rąk, przebierania się do każdego zabiegu. No i wpadł na pomysł uszycia sławnej maseczki chirurgicznej.

 

 

„Umieram bez wszelkiej urazy”

W 1904 roku sam zdiagnozował u siebie nieuleczalnego raka żołądka. Zmarł 14 czerwca w wieku 55 lat i to – o ironio – na chorobę, której leczenia był prekursorem. Ale odchodził pogodzony z losem. Kilka dni przed śmiercią napisał: „…umieram bez wszelkiej urazy i z uczuciem zadowolenia z życia. Pracowałem według swoich sił i znalazłem na świecie uznanie i szczęście”. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany w Świebodzicach. Grób zachował się po dziś dzień, a ulica, przy której mieszkał Mikulicz-Radecki, nosi jego imię. Austriak, który pracował w niemieckim Wrocławiu, a dziś uznawany jest za polskiego chirurga.

 

Anna Durecka

 

Show More