Paul Stronk (rechts) an der von ihm gespendeten Tafel im Gespräch mit Minderheitenseelsorger Peter Tarlinski.  Bild: Klaudia Kandzia

Paul Stronk (rechts) an der von ihm gespendeten Tafel im Gespräch mit Minderheitenseelsorger Peter Tarlinski.
Bild: Klaudia Kandzia

Das Eichendorffzentrum in Lubowitz feierte seinen 15. Geburtstag. Doch was hat das Zentrum mehr als Eichendorff zu bieten? Die Selbstfindung bleibt schwierig.

 

Johannes Rasim

 

Mit drei Kanonenschüssen, der Einweihung von zwei neuen Gedenkschildern im Schlosspark, der Weihe eines Eichendorffbanners und Chorauftritten vor der Ruine des Geburtshauses des Dichters feierte das Lubowitzer Begegnungszentrum am 19. Juli sein 15-jähriges Bestehen.
„Alle Feierlichkeiten zur Hochachtung des Lubowitzer Dichters Joseph Freiherr von Eichendorff beginnen wir immer in der Kirche, weil der Dichter ein Mensch des Glaubens und der Kirche war“, sagte eingangs der Andacht, mit der die Feierlichkeiten anlässlich des 15-jährigen Jubiläums des Lubowitzer Begegnungszentrum begannen, Gemeindepfarrer Henryk Rzega. In seiner Ansprache betonte er: „Die Entstehung dieses Zentrums war mit vielen Schwierigkeiten verbunden. Heute haben wir ein schönes Zentrum, für das wir dem Herrgott herzlich unsere Dankbarkeit ausdrücken möchten.“ Sichtlich zufrieden zeigte sich zunächst auch der Geschäftsführer des Zentrums und „Mädchen für alles“ Paul Ryborz nach dem feierlichen Umzug von der Kirche zur Schlossruine, denn vor dem Eingang in den Schlosspark konnte den Gästen eine neue Attraktion präsentiert werden: Zwei zweisprachige Schilder mit einem Eichendorffgedicht an einer jahrhundertealten Eiche, die von der „Stronk-Ratibor-Stiftung“ gesponsert wurden. Kostenpunkt 15.000 Złoty. Paul Ryborz zeigte auch Ansätze von Euphorie: „Es ist das erste Mal in der Geschichte der Eichendorffstiftung, dass ein Banner geweiht wurde. Wir sind besonders stolz, dass wir das zustande gebracht haben.“

 

Zuerst lobende Worte

 

Mit Marschmusik und Dixieland führte ein Blasorchester die Gäste vor die Schlossruine, wo zunächst Ansprachen gehalten wurden, unter anderem von den beiden Sejmabgeordneten Henryk Siedlaczek (PO) und Ryszard Galla sowie des Bernard Gaida, Vorsitzender des Verbandes deutschen Sozial-Kulturellen Gesellschaften in Polen (VdG). Ohne Einzelheiten zu nennen, sagte der Abgeordnete Ryszard Galla hinsichtlich des erst 15-jährigen Jubiläums: „Obwohl das Begegnungszentrum noch kein reifes Alter erreicht hat, können wir sagen, dass es Großes erreicht hat.“ Ryszard Galla bedankte sich ausdrücklich bei Martin Lippa, Joachim Niemann und Joanna Rostropowicz für ihren langjährigen Einsatz. Die Reihe der Ansprachen und auch das anschließende Konzert der Chöre Heimatklang aus Klodnitz (Kłodnica) und Cäcilia aus Kranowitz (Krzanowice) musste aufgrund des einsetzenden Regens zwischenzeitlich unterbrochen und gekürzt werden.

 

“Tief enttäuscht”

 

Der Vorsitzende der Stronk-Ratibor-Stiftung, Paul Stronk aus Hage in Ostfriesland, verließ das Volksfest bereits bei den ersten Regentropfen. „Ich bin von der Organisation der Veranstaltung tief enttäuscht. Ich werde zwar angekündigt, aber keiner merkt, dass ich gar nicht da bin, weil ich mit meinem Rollator nicht rechtzeitig nachkommen kann. Die Ansprachen der Sejmabgeordneten habe ich nicht verstanden, weil sie nicht ins Deutsche übersetzt wurden. Ich komme mir vor wie heute Morgen bei der deutschsprachigen Messe, bei der der Pfarrer plötzlich Polnisch gepredigt hat. Der Regen war eigentlich ein willkommener Anlass für mich die Veranstaltung vorzeitig zu verlassen. In meiner Heimat komme ich mir zum ersten Mal fremd vor – niemand kümmert sich um mich und niemand scheint mich zu kennen, auch die Schuldirektoren nicht, für deren Schulen ich spendete.“ Für Paul Stronk, Jahrgang 1927, ist es wohl die letzte Reise in die Heimat gewesen. Die 15-jährige Jubiläumsfeier seiner Stiftung zur „Förderung kultureller Zwecke im ehemaligen Landkreis Ratibor sowie in der Provinz Oberschlesien“ im kommenden Jahr wird wohl im kleinen Rahmen in Ostfriesland stattfinden.

 

Es muss weiter gekämpft werden
Und wie sehen die Prognosen für das Lubowitzer Begegnungszentrum für die nächsten fünf Jahre aus? Darauf angesprochen wurden die Sorgenfalten beim Paul Ryborz schlagartig tief: „Wir müssen weiterhin kämpfen. Die Veranstaltungen, die bei uns üblich sind, das heißt die Geburts- und Todestage von Joseph Freiherr von Eichendorff, werden weiter fortgesetzt. Wir möchten auch die Aufführungen vor der Ruine fortsetzen, wenn wir das Geld dafür bekommen. Eine wichtige Aufgabe, für die wir uns sehr engagieren, ist der Aufbau des östlichen Teils des Schlosses, dazu wurde bereits im Vorjahr das Projekt erstellt: Dazu mussten wir 67.000 Złoty anzahlen. Wir haben bereits eine Baugenehmigung vom Denkmalschutzamt in Kattowitz bekommen, aber wir haben noch kein Geld für die Fortführung, denn das Vorhaben soll zirka 2.340.000 Złoty netto kosten und 20 Prozent des Betrages müssen Eigenmittel sein. Das ist ein ganz großes Problem. Wir möchten im kommenden Jahr einen Antrag an die Europäische Union stellen, um Fördergelder zu bekommen, denn für dieses Jahr gibt es keine Gelder mehr.“

 

 

 

 

 

 

 

 

Opuszczony w rodzinnych stronach

 

 

Centrum im. Eichendorffa w Łubowicach obchodziło 15. urodziny. Co jednak ma ono do zaoferowania poza Eichendorffem? Poszukiwanie tożsamości pozostaje trudne.

Johannes Rasim

 

Trzema wystrzałami z działa, poświęceniem dwóch nowych tablic pamiątkowych w parku zamkowym, poświęceniem sztandaru Eichendorffa oraz występami chórów przed ruiną domu, w którym urodził się poeta, Centrum Spotkań im. Eichendorffa uczciło w dniu 19 lipca 15. rocznicę swojego istnienia.
– Wszystkie uroczystości dla uczczenia postaci łubowickiego poety Josepha von Eichendorffa rozpoczynają się jak zawsze w kościele, gdyż poeta był człowiekiem wiary i Kościoła – powiedział na wstępie nabożeństwa, które zainicjowało uroczystości z okazji jubileuszu 15-lecia łubowickiego Centrum Spotkań, miejscowy proboszcz dr Henryk Rzega. W swoim wystąpieniu podkreślił: – Powstanie centrum było związane z wieloma trudnościami. Dziś mamy piękne centrum, za które pragniemy serdecznie wyrazić wdzięczność Panu Bogu.
Po uroczystej procesji, której trasa wiodła od kościoła do ruiny zamku, pojawił się też wyraźnie zadowolony dyrektor centrum i zarazem „chłopak do wszystkiego”, Paul Ryborz, bowiem przed wejściem do parku zamkowego można było zaprezentować przybyłym gościom nową atrakcję, jaką są dwie dwujęzyczne tablice z widniejącym na nich wierszem Eichendorffa, zamocowane na pniu kilkusetletniego dębu, ufundowane przez fundację Stronk-Ratibor-Stiftung. Koszt: 15 000 złotych. – To pierwszy przypadek poświęcenia sztandaru w historii Fundacji im. Eichendorffa. Jesteśmy szczególnie dumni z faktu, że udało nam się tego dokonać – powiedział Paul Ryborz z wielką satysfakcją.
Orkiestra dęta grająca muzykę marszową i dixielandową zaprowadziła gości przed ruinę zamku, gdzie przemówienia wygłosili m.in. posłowie Henryk Siedlaczek (PO) i Ryszard Galla oraz przewodniczący VdG Bernard Gaida. Nie wdając się w szczegóły, poseł Ryszard Galla, nawiązując do niewielkiego na razie jubileuszu 15-lecia, powiedział: – Chociaż Centrum Spotkań nie osiągnęło jeszcze dojrzałego wieku, możemy stwierdzić, że osiągnęło rzeczy wielkie. Poseł podziękował Martinowi Lippie, Joachimowi Niemannowi i prof. Joannie Rostropowicz za ich długoletnie zaangażowanie. Serię wystąpień, a następnie koncert chórów Heimatklang z Kłodnicy (Klodnitz) i Cäcilia z Krzanowic (Kranowitz) trzeba było przerwać i skrócić, gdyż zaczął padać deszcz.
Przewodniczący fundacji Stronk-Ratibor-Stiftung, Paul Stronk z Hage we Wschodniej Fryzji, opuścił festyn już po spadnięciu pierwszych kropli. – Jestem głęboko rozczarowany organizacją imprezy. Wprawdzie zapowiedziano moją obecność, ale nikt nie zauważył, że mnie wcale nie ma, ponieważ nie byłem w stanie zdążyć na czas ze swoim chodzikiem. Wystąpień posłów nie zrozumiałem, ponieważ nie zostały przetłumaczone na język niemiecki. Czuję się jak dziś rano na niemieckojęzycznej mszy, podczas której ks. proboszcz nieoczekiwanie wygłosił kazanie po polsku. Fakt, że zaczął padać deszcz, był dla mnie tak naprawdę mile widzianym pretekstem do opuszczenia imprezy przed jej zakończeniem. Po raz pierwszy czuję się obco w swoich rodzinnych stronach – nikt się mną nie interesuje i nikt zdaje się mnie nie znać, nawet dyrektorzy szkół, na rzecz których zbierałem datki.
Dla Paula Stronka, rocznik 1927, była to chyba ostatnia podróż w ojczyste strony. Przyszłoroczna jubileuszowa uroczystość 15-lecia jego fundacji „na rzecz wspierania celów kulturalnych w byłym powiecie raciborskim oraz Prowincji Górnośląskiej” odbędzie się prawdopodobnie w skromnej oprawie we Wschodniej Fryzji.
A jak wyglądają prognozy funkcjonowania łubowickiego centrum spotkań na przestrzeni następnych pięciu lat? Gdy zapytaliśmy o to Paula Ryborza, na jego twarzy momentalnie pojawił się wyraz strapienia: – Musimy w dalszym ciągu walczyć. Uroczystości, które zwykle organizujemy, tzn. rocznice urodzin i śmierci Josepha von Eichendorffa, będą kontynuowane. Chcielibyśmy też nadal organizować przedstawienia przed ruiną, jeśli dostaniemy na to pieniądze. Ważnym zadaniem, na rzecz którego się mocno angażujemy, jest odbudowa wschodniej części zamku. Projekt został przygotowany już w ubiegłym roku, a my musieliśmy zapłacić zaliczkę w wysokości 67 000 złotych. Dostaliśmy już pozwolenie budowlane od Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach, ale nie mamy jeszcze pieniędzy na kontynuowanie przedsięwzięcia, którego koszt ma wynieść około 2 340 000 złotych netto, a 20 procent tej kwoty muszą stanowić środki własne. To jest bardzo duży problem. Chcielibyśmy w przyszłym roku złożyć wniosek do Unii Europejskiej o przyznanie dotacji, bo na ten rok nie ma już funduszy.