W miniony weekend ryk silników oznajmił początek nowego sezonu F1. Tradycyjnie inauguracja odbyła się na torze Albert Park w Melbourne, a jej finalne rezultaty przypominają zeszłoroczne. Wówczas także Lewis Hamilton dominował w kwalifikacjach, ale podczas zawodów stracił prowadzenie na rzecz Sebastiana Vettela, mijając linię mety za maszyną niemieckiego jeźdźca.

Początek sezonu dla Sebastiana Vettela jest wprost wymarzony. Foto: Ryan Bayona/Wikipedia

 

 

Tym razem dał o sobie brak wsparcia ze strony Bottasa, który po kwalifikacyjnym rozbiciu maszyny startował z 15. pola. Ekipa Ferrari, mająca do dyspozycji dwa auta na pozycjach 2 i 3, wymanewrowała panującego mistrza, stosując dwie różne strategie dla swoich zawodników. Najpierw ekspediowała na zmianę opon jadącego na 2. miejscu Kimiego Raikkonena. Żeby nie ryzykować utraty prowadzenia, rundę później na wymianę opon zjechał Hamilton, tymczasem Vettel pozostał na torze z zamiarem wymiany ogumienia na szybszą mieszankę po dłuższym przejeździe. Jednak w międzyczasie nadarzyła się doskonała okazja do przejęcia prowadzenia, gdy podczas 27. rundy nastąpiła wirtualna neutralizacja, wymuszająca zwolnienie tempa Hamiltona, a to dało wystarczająco dużo czasu, by „Seb” mógł wyjechać z alei serwisowej jako lider.

 

 

Po tym jak z F1 rozstał się Pascal Wehrlein, niemiecka obsada w obecnym roku ogranicza się do dwóch zawodników. Ten drugi, czyli Nico Hülkenberg, również zakończył inaugurację z dorobkiem punktowym – na 7. pozycji. Czy obecny rok będzie stał pod znakiem rywalizacji Vettela z Hamiltonem, dla których bieżącą misją jest piąty tytuł? W tej chwili na to wygląda, choć rzucała się w oczy kwalifikacyjna szybkość Raikkonena, którego wyścigowa pozycja była uzależniona od powodzenia taktyki zespołu, ale w jego przypadku nie zadziałała. Na pewno zagrożenie niesie ze sobą ekipa Red Bulla, obaj kierowcy z różnych powodów nie zaliczyli swojego występu do optymalnych, zwłaszcza startujący z 4. pola Max Verstappen z kosztownym piruetem na torze, wykonanym podczas 10. rundy. Po świątecznym weekendzie 8 kwietnia na torze w Bahrajnie nastąpi ciąg dalszy, tutaj w 2017 roku zwycięsko z rywalizacji wyszedł Vettel.

 

 

1. Sebastian Vettel (Ferrari) – 1:29:33,283 (1 pit stop) – 25 pkt – 48. zwycięstwo w karierze, trzecie na australijskim obiekcie (również 2011). Po 16 rundach wcale nie zanosiło się na wygraną, bo jadąc na 3. miejscu, tracił do lidera 6,8 s, a do odniesienia sukcesu potrzebny był łut szczęścia. I takowy nastąpił – rozstrzygający moment przyszedł podczas wirtualnej fazy safety car, wymuszony wolniejszy przejazd konkurencji sprawił, że wymiana opon w tym momencie pozwoliła na objęcie prowadzenia. Po restarcie na 31. okrążeniu już po faktycznej wizycie na torze samochodu bezpieczeństwa obronił prowadzenie przed Hamiltonem, a wygrana osiągnięta po 58 rundach oznaczała również jubileusz w postaci setnego podium w karierze.

 

2. Lewis Hamilton (Mercedes) +5,036 (1) – 18 – rekordzista wszech czasów w liczbie pole position podniósł swoje osiągnięcie na poziom 73 z ogromna przewagą w kwalifikacjach nad Finem – 0,664 s. Podobnie jak to miało miejsce w ubiegłym roku, nie przełożyło się na zwycięstwo w zawodach, w jednej chwili wrażenie komfortowej sytuacji ustąpiło ogromnemu osłupieniu, kiedy Vettel wyjeżdżał z alei serwisowej tuż przed nim.

 

3. Kimi Raikkonen (Ferrari) +6,309 (1) – 15 – 2. miejsce w kwalifikacjach dawało nadzieję na zwycięstwo, jednak po starcie nie udało mu się wyprzedzić Hamiltona, a po wczesnym pit stopie (19. runda), zamiast walczyć o zwycięstwo, musiał bronić lokaty przed Ricciardo.

 

4. Daniel Ricciardo (Red Bull) +7,069 (1) – 12 – zapewne kara cofnięcia o trzy pozycje za zbyt szybkie tempo przy czerwonych flagach podczas kwalifikacji, skomplikowała walkę o podium w domowym wyścigu.

 

5. Fernando Alonso (McLaren) +27,886 (2) – 10 – zamiana silnika Hondy na jednostkę napędową Renault posłużyła ekipie McLarena, przez co bolid Alonsa stał się bardziej konkurencyjny; ta lokata przebiła wszystkie ubiegłoroczne wyniki Hiszpana.

 

6. Max Verstappen (Red Bull) +28,945 (1) – 8

 

7. Nico Hülkenberg (Renault) +32,671 (1) – 6

 

  1. Valtteri Bottas (Mercedes) +34,339 (1) – 4

 

 

Witold Wolak