Stefanie Krull vor dem Eingang zum Sitz der Oppelner SKGD. Foto: Rudolf Urban

 

Die deutsch-polnischen Beziehungen und darin auch die Rolle der deutschen Minderheit war und ist immer wieder Gegenstand von Forschungsarbeiten von Wissenschaftlern aus Polen und Deutschland. Aber auch in den USA werden die Deutschen in Polen thematisiert. Gerade schreibt Stefanie Krull darüber ihre Doktorarbeit und besuchte dazu Oberschlesien und Nordpolen.

 

 

Normalerweise ist Stefanie Krull in Atlanta im amerikanischen Bundesstaat Georgia zuhause. An der dortigen Emory University promoviert sie gerade im Fachbereich Geschichte und hat sich zum Thema die deutschen Spätaussiedler aus Polen genommen. „Während meines Studiums in Oklahoma habe ich mich bereits mit Migrationen und Diaspora auseinandergesetzt und irgendwie kam ich zunächst auf die Vertreibung der Deutschen. Doch weil dazu schon sehr viel geschrieben wurde, habe ich einfach weitergesucht und stieß eben auf die Spätaussiedler“, sagt Stefanie Krull. Daraus wurde schließlich ihr Dissertationsthema, bei dem sie auch untersucht, welchen Einfluss die deutschen Wurzeln auf die Entscheidung der Menschen, die Heimat zu verlassen hatten.

 

Deutsche Minderheit

Und natürlich gehört dann auch die Deutsche Minderheit in Polen in meine Forschung hinein, denn es sind ja zwischen 1970 und 1990 nicht alle Deutschen aus Polen ausgewandert“, meint Stefanie Krull.

So hat es sie also nach Oberschlesien verschlagen, wo sie nicht nur Organisationen der Deutschen Minderheit wie die Oppelner SKGD, das Haus der Deutsch-Polnischen Zusammenarbeit oder auch unsere Redaktion besuchte, sondern auch Menschen traf, die sich für die Minderheit seit Jahren engagieren. „Ich habe in Ratibor mit Blasius Hanczuch und Dr. Josef Gonschior gesprochen und traf in der Oppelner Gegend Ryszard Donitza und Ernst Mittmann“, zählt Stefanie Krull auf. Sie haben ihr ihre Lebensgeschichten erzählt, die die junge Wissenschaftlerin oft sehr emotional mitgenommen hatte.

Auf die Frage, welche dieser Geschichten sie am meisten beeindruckt hätte, wird sie zunächst nachdenklich. Erst einige Augenblicke später sagt sie, es wäre die von Ernst Mittmann, der nach dem Abitur den Beruf des Försters erlernen wollte, weil er die Natur so liebe. Diese Möglichkeit wurde ihm allerdings wegen seiner deutschen Herkunft verwehrt und so sei sein Traum geplatzt. „Ich könnte mir nicht vorstellen, das man mir das Geschichtsstudium verwehren würde, nur auf Grund meiner Abstammung. Das wäre wirklich schlimm für mich und so konnte ich die persönliche Tragödie von Herrn Mittmann gut nachvollziehen“, sagt Stefanie Krull.

 

Die Suche nach den Wurzeln

Im Gespräch kommen wir auch auf ihren familiären Hintergrund zu sprechen. Denn neben Geschichte studierte Stefanie Krull auch Deutsch. Hat sie also deutsche, oder gar schlesische Wurzeln? Als Antwort kommt zunächst ein klares Nein und die Bekräftigung, das Interesse am Thema Spätaussiedler sei rein wissenschaftlich. Doch dann: „Bevor ich hierherkam, habe ich in einigen Archiven in den USA geforscht und dort wurde mir immer wieder gesagt, dass mein Name schlesisch klingt. Soweit ich weiß, stammen meine Vorfahren aber aus Brandenburg, doch vielleicht finde ich ja auch noch in Zukunft eine schlesische Linie in meiner Familie“.

Bevor Stefanie Krull ihren Stammbaum nach Schlesiern durchforstet, muss sie sich aber auf ihre Dissertation konzentrieren, denn sie wolle in einem Jahr fertig werden. Und was kommt danach? „Ich möchte zur Universitätsprofessorin berufen werden. Einige Male konnte ich schon Seminare für Studenten leiten und diese Arbeit gefällt mir sehr“, sagt Stefanie Krull. Vielleicht wird sie dann ihre Studenten zu weiteren Forschungsarbeiten nach Schlesien schicken.


 

Stosunki polsko-niemieckie, a w ich ramach rola mniejszości niemieckiej były i są przedmiotem prac naukowców z Polski i Niemiec. Niemcy w Polsce są też jednak tematem rozważań w USA, gdzie Stefanie Krull pisze o nich akurat pracę doktorską, w związku z czym odwiedziła Górny Śląsk i północną Polskę.

 

Stefanie Krull mieszka w Atlancie w stanie Georgia, gdzie na tamtejszym Uniwersytecie Emory pisze doktorat z zakresu historii, a za swój temat obrała późnych przesiedleńców niemieckich z Polski.

– Już podczas studiów Oklahomie zajmowałam się tematyką związaną z migracjami i diasporą i w jakiś sposób wpadłam na pomysł, żeby zająć się tematem wypędzenia Niemców. Ponieważ jednak już bardzo wiele o tym napisano, postanowiłam kontynuować poszukiwania, aż natrafiłam na temat tzw. późnych przesiedleńców – mówi Stefanie Krull. Ostatecznie zrobił się z tego temat dysertacji, w ramach której bada ona także, jaki wpływ niemieckie korzenie miały na decyzję ludzi o opuszczeniu rodzinnych stron.

 

Mniejszość niemiecka

– I oczywiście w tym kontekście przedmiotem moich dociekań stała się też mniejszość niemiecka w Polsce, jako że w latach 1970–1990 nie wszyscy Niemcy wyemigrowali z Polski – stwierdza Stefanie Krull.

Takim sposobem los rzucił ją na Górny Śląsk, gdzie odwiedziła nie tylko organizacje mniejszości niemieckiej, jak choćby opolski TSKN, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej czy też naszą redakcję, lecz także spotykała ludzi, którzy od lat angażują się na rzecz MN. – W Raciborzu rozmawiałam z Blasiusem Hanczuchem i dr. Josefem Gonschiorem, a w okolicach Opola spotkałam się z Ryszardem Donitzą i Ernstem Mittmannem – wylicza Stefanie Krull. Opowiedzieli jej dzieje swojego życia, które młodą naukowiec bardzo wzruszyły.

Na pytanie, które z tych opowieści wywarły na niej największe wrażenie, zamyśla się na chwilę, po czym mówi, że była to historia Ernsta Mittmanna, który po złożeniu matury zamierzał wyuczyć się zawodu leśnika, ponieważ bardzo kocha przyrodę. Tej możliwości mu jednak nie dano ze względu na jego niemieckie pochodzenie, więc jego marzenie nie mogło się ziścić. – Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby odmówiono mi możliwości studiowania historii wyłącznie z powodu pochodzenia. Dla mnie to by naprawdę była katastrofa, więc rozumiem, jaką osobistą tragedię przeżył pan Mittmann – mówi Stefanie Krull.

 

Poszukiwanie korzeni

W pewnym momencie rozmowa schodzi na temat dziejów jej rodziny. Bo oprócz historii Stefanie Krull studiowała język niemiecki. Czy ma zatem niemieckie korzenie – a może nawet śląskie? W odpowiedzi słyszę najpierw jednoznaczne „nie” oraz zapewnienie, że jej zainteresowanie tematem późnych przesiedleńców ma podłoże czysto naukowe. Potem jednak dodaje: – Zanim tu przyjechałam, prowadziłam badania w kilku archiwach w USA, gdzie niejednokrotnie mówiono mi, że moje nazwisko brzmi po śląsku. O ile wiem, moi przodkowie pochodzą z Brandenburgii, ale może w przyszłości znajdę też jakąś śląską linię swojej rodziny.

Zanim Stefanie Krull przystąpi do „przeczesywania” swojego drzewa genealogicznego w poszukiwaniu śladów Śląska, musi się jednak skoncentrować na swojej dysertacji, z którą zamierza się uporać w ciągu roku. A co potem? – Chciałabym zostać powołana na funkcję profesora uniwersytetu. Już kilka razy miałam okazję prowadzić seminaria dla studentów i stwierdziłam, że taka praca bardzo mi się podoba – mówi Stefanie Krull. Być może kiedyś oddeleguje swoich studentów do kontynowania badań na Śląsku…

Rudolf Urban