O dawnych i obecnych dziejach Kościołów ewangelickich w byłych Prusach Wschodnich (im ehemaligen Ostpreußen) z historykiem, ks. kan. dr. hab. Krzysztofem Bielawnym, rozmawia dr Alfred Czesla – sekretarz Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie.

 

Ks. kan. dr. hab. Krzysztof Bielawny.
Foto: Alfred Czesla

 

Proszę księdza, w ostatnich latach ukazuje się coraz więcej publikacji i artykułów fachowych na temat mazurskiego ewangelicyzmu. Sam ksiądz jest autorem pięciu książek na ten temat. Skąd to osobiste zainteresowanie? Czym to tłumaczyć?

 

Wychowywałem się na Mazurach, które przed 1945 r. były zamieszkiwane przez protestantów. Tak też było w parafii ewangelickiej w Nawiadach (niem.Aweyden), z której pochodzę. Z dzieciństwa pamiętam, kościół, który wówczas stał pusty. Stanowił własność luteranów. W 1981 r. przejęła kościół do swego kultu ludność rzymskokatolicka. Świątynia przez tych kilka stuleci służyła wiernym Kościoła rzymskokatolickiego, ewangelickiego i ponownie ludności katolickiej. Chcąc badać dzieje Warmii i Mazur, nie możemy pominąć żadnych z tych denominacji chrześcijańskich. Zarówno jeden jak i drugi Kościół pozostawił przepiękne świadectwo służby Bogu i ludziom. A ponadto pozostało przebogate dziedzictwo kulturowe w postaci kościołów, które służą nadal wiernym.

 

 

By sprostać swym zainteresowaniom od lat dokumentuje ksiądz Kościoły i kaplice byłych Prus Wschodnich. Na czym głównie polega ta praca?

 

Losy społeczności ewangelickiej na Warmii i Mazurach, w regionie, który przed 1945 r. wchodził w skład Prus Wschodnich, znamy prawie wyłącznie z publikacji niemieckich, chociaż i historycy polscy zajmowali się tym zagadnieniem. Najchętniej jednak odwoływano się do dawnych wieków, pozostawiając nieco na uboczu to, co wydarzyło się w okresie międzywojennym, a już najmniej wiemy na temat ostatniego pięćdziesięciopięciolecia. Zajęcie się tym okresem było dla mnie pryncypialną motywacją.

 

 

Jak potoczyły się losy ewangelików po II wojnie światowej i ilu wiernych liczyła ta wspólnota w poszczególnych dziesięcioleciach?

 

Tylko nieco ponad połowa ewangelickich świątyń, które do II wojny światowej istniały na terenie Prus, pełni obecnie funkcję miejsca kultu. Wydarzenia z pierwszej połowy poprzedniego stulecia diametralnie zmieniły konfesyjny obraz regionu. Z blisko 2-milionowej wspólnoty ewangelików na Warmii i Mazurach (Südliches Ostpreußen) pozostało tylko około 5 tys. wiernych, a od 1945 roku dominującą grupę stanowią katolicy. Obecnie miejsca kultu nadal pełnią 233 spośród 537 przedwojennych, protestanckich świątyń. Jednak tylko 20 z nich, w tym 3 w Obwodzie Kaliningradzkim ((Nördliches Ostpreußen), służy dziś ewangelikom. Po 120 Zborach nie ma już żadnego śladu, w tej liczbie aż 80 zniszczono
w Obwodzie Kaliningradzkim. W tym też obwodzie najwięcej świątyń (18) przeznaczono
do celów świeckich.

 

 

Czy może ksiądz podać czytelnikom „Wochenblatt” szczególny przykład?

Swoistym przykładem jest los ewangelickiego kościoła Królowej Luizy zbudowanego w latach 1899-1901, dla uczczenia 200 rocznicy istnienia Królestwa Prus. Podczas walk o Köningsberg (Kaliningrad) w 1945 budowla została uszkodzona, lecz przetrwała. Dopiero w latach 70. gdy budynkowi groziła rozbiórka, podjęto decyzję o jego renowacji i przekształceniu kościoła w Kaliningradzki Obwodowy Teatr Lalek. Dziś teatr znajduje się przy głównym wejściu do parku Centralnego (przedwojenny park Luisenwahl). Podobnie postąpiono z zabytkowym katolickim Kościołem Świętej Rodziny, w którym, od 40 lat, mieści się sala koncertowa filharmonii. Po wojnie służył jako lazaret wojskowy, następnie magazyn. Na uwagę zasługuje fakt, iż obecnie w Obwodzie Kaliningradzkim aktywnie działa kilkusettysięczna wspólnota prawosławnych, których przed wojną na tym terenie niemal nie notowano. Wspólnota ta nie ukrywa, iż ma zamiar przejąć dla siebie m.in. Kościół Świętej rodziny. Ale póki co napotyka na stanowczy odpór katolickiej diaspory polskiej i litewskiej.

 

 

Jak przyjmowano na Mazurach zmianę kultu religijnego?

 

Są to zagadnienia nieco trudniejsze, nawet bolesne, na które nie uzyskamy szybko odpowiedzi, a może lepiej. Należy dążyć do stopniowego ich poznawania, w miarę dojrzewania w ocenie relacji ewangelicy – katolicy, bo przecież dotychczasowych opinii, dotyczących tej kwestii, nie da się utrzymać.
Mazurzy nie mieli łatwego życia. Coraz więcej współczesnych Polaków wie, że Mazurzy byli obcy zarówno dla Niemców, bo przyznawali się do polskości, jak i dla Polaków, bo mieli niemieckie korzenie. Obcy także dlatego, że posługiwali się własnym językiem, często niezrozumiałym dla innych. Zmiany w kręgu wyznaniowym mają ścisły związek z wydarzeniami podczas II wojny światowej i tuż po niej, głównie migracją ludności. Wielowiekowym dorobkiem ewangelików w naszym regionie są właśnie ich świątynie. Najstarsze zostały wybudowane jeszcze w czasach krzyżackich jako katolickie, następnie po hołdzie pruskich służyły luteranom, a po wojnie wiele z nich zajęła ludnośćnapływowa z różnych regionów Polski. Zdarzało się, że niektórzy osiedleńcy przywozili ze sobą nawet szaty liturgiczne, wybierali miejscowości, w których były kościoły i występowali do władz o ustanowienie księdza katolickiego, by pełnił wśród nich posługę.

 

 

Czy w procesie odbierania kościołów ewangelickich po 1945 r. wszystkie strony zachowały należytą staranność? Czy dochodziło do konfliktów?

Jednym z intrygujących przykładów była powojenna historia kościoła w Rucianem (niem. Niedersee). Świątynię zajęli Polacy, którzy przybyli na te tereny, ale miejscowi ewangelicy nie zamierzali jej oddawać. Odbyły się walki o kościół, a sprawa miała finał w sądzie. Tego rodzaju konfiskatbyło dużo więcej, np: w Spychowie (niem. Puppen), Szestnie (niem. Seehesten), Piszu (niem. Johannisburg), Świętajnie (niem. Altkirchen). Zdarzało się jednak także, że ewangelicy i katolicy wymieniali się świątyniami. Tak było np. w Nidzicy (niem. Neidenburg), Miłomłynie (niem.Liebemühl),Srokowie (niem.Drengfurthi Zalewie (niem. Saalfeld).

 

 

Swoją najnowszą publikacją wpisał się ksiądz w jubileuszowy rok500-lecia Reformacji.
Zjakim przesłaniem?

 

Przesłanie jest bardzo oczywiste. Reformacja, poczęta w 1517 roku przez Marcina Lutra, dokonała ogromnych zmian na religijnej mapie XVI-wiecznej Europy. Zmiany te, sprzyjające jak i niesprzyjające, na trwałe wpisały się w krajobraz starego kontynentu, także i na Warmii i Mazurach. Opisując, w aspekcie historyczno-ekumenicznym, dzieje Kościoła ewangelicko-augsburskiego, zilustrowane bogatym zbiorem zdjęć, starałem się udokumentować mnóstwo przeobrażeń, jakie dokonały się na terenie byłych Prus Wschodnich w siedemdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej. Podobne zmiany zaszły również m.in. na Ukrainie, Litwie, Łotwie, Estonii, Białorusi, czy w krajach byłego Związku Radzieckiego czego przykładem jest obwód kaliningradzki. Znajomość historii, zwłaszcza tej lokalnej, ubogaca człowieka i pozwala mu budować właściwe relacje na przyszłość.

 

 

 

Krótka biografia

Dr hab. Krzysztof Bielawny urodził się 20 stycznia 1967 r. w Mrągowie. Dyrektor Archidiecezjalnego Domu Rekolekcyjnego w Gietrzwałdzie. Jest wykładowcą w Wyższej Szkole im. Bogdana Jańskiego w Elblągu. Specjalizuje się w historii chrześcijaństwa na Warmii i Mazurach w aspekcie ekumenicznym. Autor licznych publikacji książkowych w dziedzinie teologii, historii, turystyki i socjologii. Wydał m.in. Kościół Ewangelicko-Augsburski na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej w spojrzeniu historyczno-ekumenicznym(2008) i Świątynie ewangelickie dawniej i dziś w byłych Prusach Wschodnich (2018).