Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Friday, May 27, 2022

Wojna domowa? Chciałbym powiedzieć nie!

Niedawny protest w Sejmie.

Poseł MN Ryszard Galla, choć ma jeden z najdłuższych i najbogatszych staży z obecnych parlamentarzystów, takiej sytuacji, jakiej doświadczył w miniony piątek w polskim Sejmie, jeszcze nie przeżył – o czym mówi w rozmowie z Krzysztofem Świercem, komentując jednocześnie uchwalony na 2017 rok budżet państwa.

 

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy rządów PiS na polskiej scenie politycznej obserwowaliśmy wiele sporów, ale za każdym razem potrafiono zapanować nad emocjami. Dzięki temu nie dopuszczano do tego, czego świadkami byliśmy w miniony piątek, kiedy to w Sejmie zapanowała bardzo nerwowa atmosfera. Dlaczego i jak do tego doszło?

 

Po rozpoczęciu głosowania nad budżetem państwa na 2017 rok wybuchła potężna awantura. Marszałek sejmu Marek Kuchciński wręcz alergicznie zareagował na posła PO Michała Szczerbę, wykluczając go z obrad, choć tak naprawdę nie miał ku temu podstaw, a na dodatek nie zachował obowiązującej procedury, która przewiduje dwukrotne upomnienie i dopiero wtedy wykluczenie posła z obrad. Zdarzenie to jest tym bardziej bulwersujące, że poseł Szczerba, mówiąc o muzyce, która łagodzi obyczaje, miał na celu wnioskowanie o głosowanie nad poprawką dotyczącą inwestycji dla orkiestry w Warszawie…

 

Była to zatem chwila słabości i braku panowania nad sobą marszałka Marka Kuchcińskiego?

 

Zdecydowanie tak, a co gorsza, był taki moment, w którym można było to szybko naprawić, czyli zwołać konwent i komisję regulaminową, na której można było przywrócić posłowi Michałowi Szczerbie możliwość uczestniczenia w obradach. Tak się jednak nie stało, ponieważ PiS obrał inną drogę – na zwarcie, konfrontacje i ogranie opozycji w całej procedurze, jakim jest przyjęcie budżetu. Szkoda, że stało się to akurat w takim momencie, bo przecież przyjęcie budżetu jest niezwykle ważne w pracach Sejmu i całego kraju, jest to przyjmowanie planu działania na następny rok, ustalanie zasad finansowania czy też wielkość deficytu!

 

A czy przenosząc głosowania nad budżetem państwa do sali Kolumnowej złamano prawo?

 

Zacznijmy od tego, że uczyniono to z premedytacją, mając pełną świadomość, że nie wszyscy posłowie są w stanie wejść do tej sali. Do tego w pierwszej kolejności za stołem obrad zasiedli posłowie PiS, pozostawiając tylko parę miejsc dla opozycji, reszta miała stać bądź przebywać w korytarzu. To jest niepoważne! Jednocześnie posłowie opozycji bardzo wyraźnie wskazywali, że sala Kolumnowa nie jest właściwym miejscem do prowadzenia debaty oraz głosowania nad budżetem, podkreślając, że do tego przeznaczona jest sala plenarna i tam wszyscy czekaliśmy na ten moment, ale nie doczekaliśmy się. Czy jednak odbyło się to zgodnie z literą prawa bądź przeciwnie, nie mnie oceniać, mogę natomiast stwierdzić, że nie dano mi takich samych szans i możliwości wzięcia udziału w tym głosowaniu, jak posłom z koalicji, przez co moje prawa jako posła zostały mocno ograniczone i dlatego solidaryzowałem się w proteście z posłami opozycji.

 

Obserwując to, co się działo się w Sejmie i dzieje na ulicach miast, nasuwa się pytanie: czy może dojść w Polsce do rozpisania przedwczesnych wyborów parlamentarnych?

 

Jest to naprawdę poważny konflikt, wręcz kryzys, który może grozić różnymi reperkusjami, łącznie ze skróceniem kadencji. Mimo to uważam, że jest jeszcze zbyt wcześnie na takie wnioski i prognozy. Uważam też, że prezes PiS Jarosław Kaczyński, doświadczony rokiem 2007, poważnie się zastanowi nad zaistniałą sytuacją. Powinien też wziąć pod uwagę warunki stawiane przez liderów klubów opozycyjnych, które moim zdaniem są właściwe, czyli: anulowanie wykluczenia z obrad posła Michała Szczerby i powtórzenie głosowania nad budżetem.

 

Jednocześnie należy zadać pytanie, czy dzisiaj marszałek Marek Kuchciński ma na tyle duży autorytet wśród posłów koalicji i opozycji, aby w dalszym ciągu organizować pracę Sejmu?

 

Na to pytanie muszą dzisiaj odpowiedzieć sobie posłowie PiS. Być może jest to moment, w którym należy dokonać zmiany marszałka na kogoś, kto posiada większy autorytet. Dodam, że przez kilka kadencji bycia posłem nie spotkałem się z takim marszałkiem, który aż tak mocno ograniczał swobodę wypowiedzi niektórych posłów jak Marek Kuchciński. Wręcz nie na miejscu jest, że pan marszałek dopytuje parlamentarzystów o to, co chcą powiedzieć! Przecież jest takim samym posłem jak każdy z nas w sile 460. Jedyne, co nas różni, to dany mu glejt bycia marszałkiem oraz organizowania pracy Sejmu i z tego powinien się wywiązywać, a nie stawiać siebie w roli cenzora i decydować o tym, jak opozycja będzie pracowała.

 

Patrząc na to, co dzieje się w Sejmie i na ulicach miast, trzeba postawić pytanie: czy grozi nam wojna domowa, polski Majdan?

 

Chciałbym powiedzieć nie! Jednak charakter protestów i emocje, które wywoływane są przez polityków i społeczeństwo, mogą spowodować, że dojdzie do nieprzyjemnej sytuacji. Widać bowiem, że obok protestów organizowanych przez KOD i tych spontanicznych pojawia się też kontrreakcja. Tak było chociażby w minioną niedzielę, kiedy to z jednej strony dziękowano ustępującemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego, a z drugiej strony zebrani pod Pałacem Prezydenckim skandowali hasła mówiące o poparciu dla rządu. Bardzo wyraźnie widać ekstremalne podzielenie społeczeństwa, co niczemu dobremu nie służy.

 

Wróćmy do budżetu na rok 2017. Jakie środki przewidziano dla mniejszości narodowych i etnicznych?

 

Zacznijmy od tego, czy rzeczywiście ten budżet jest uchwalony. Po decyzji Sejmu powinien on znaleźć się w Senacie i następnie zostać podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę, dopiero wtedy można mówić, że jest przyjęty. Dlatego w moim mniemaniu zrobiono jedynie pierwszy krok, ale i tu pojawia się wątpliwość, czy został legalnie uchwalony przez Sejm. Na ten temat w najbliższym czasie mają wypowiedzieć się eksperci. Podejrzewam jednak, że będą różne zdania i trzeba będzie rozstrzygnąć, czy w ten sposób przegłosowany budżet, a tak naprawdę tylko przez opcję rządzącą, bez udziału opozycji, jest zgodny z prawem. Jeżeli bowiem na 460 posłów o budżecie zadecydowało tylko trochę ponad 230, to należy zdać sobie sprawę, że budżet ten ma liche fundamenty.

 

Zakładając jednak, że finalnie zostanie przyjęty w obecnym kształcie, to czy mniejszości narodowe i etniczne mogą spać spokojnie?

 

Poziom finansowania dla mniejszości narodowych i etnicznych, który zakłada projekt budżetu, nie uległ ani wzrostowi, ani pomniejszeniu w porównaniu z poprzednim rokiem. Jednak przez kilka najbliższych tygodni otwarte pozostaje pytanie, jak ta kwota ogółem zaprojektowana w budżecie państwa na przyszły rok zostanie podzielona na poszczególne mniejszości – niemiecką, białoruską, ukraińską czy romską. Ta kwestia jest jeszcze w pracach MSWiA. Wiem natomiast, że obecnie analizowane są projekty, które zostały złożone przez organizacje mniejszościowe i w momencie, kiedy budżet na 2017 zostanie podpisany przez prezydenta RP, będziemy mogli mówić konkretnie o tym, jakie kwoty będą przeznaczone na poszczególne mniejszości.

Show More