Stanisław Rybarczyk (po prawej) z moderatorem spotkania, ks. dr. Piotrem Góreckim, historykiem, archiwistą Kurii Diecezjalnej w Gliwicach.

Stanisław Rybarczyk (po prawej) z moderatorem spotkania, ks. dr. Piotrem Góreckim, historykiem, archiwistą Kurii Diecezjalnej w Gliwicach.

Pierwszym tegorocznym gościem cyklu spotkań „Wszyscy jesteśmy Ślązakami – Wir alle sind Schlesier” był dyrygent, animator kultury, menedżer i pedagog Stanisław Rybarczyk z Wrocławia. Spotkanie zorganizowane 17 listopada przez Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Café Silesia – Galerii Muzeum Miejskiego cieszyło się ogromnym zainteresowaniem publiczności.

Rodowity wrocławianin Stanisław Rybarczyk jest od 1996 roku dyrygentem i dyrektorem artystycznym założonego przez siebie Chóru Synagogi Pod Białym Bocianem we Wrocławiu – jedynego chóru synagogalnego w Polsce. Od 2000 roku prowadzi Polsko-Niemiecką Młodą Filharmonię Dolny Śląsk. Wśród jego licznych inicjatyw i dokonań warto zwrócić szczególną uwagę na te, które wpisują się w działania na rzecz dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego, współpracy międzynarodowej i międzykulturowej. Wspólnie z Jerzym Kichlerem zainicjował powstanie Fundacji „Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań”. W ramach jej działania powołał do życia cykl „Biblia i Muzyka”, był pomysłodawcą warsztatów „Śpiewaj z rabinem, pastorem i księdzem”, założył ponadto Salon Dzielnicy Wzajemnego Szacunku.

Można powiedzieć, że Stanisław Rybarczyk jest człowiekiem wielokulturowym: ojciec pochodzi z Wielkopolski, a matka z Galicji, korzenie rodzinne sięgają zaś Polski, Niemiec, Słowacji i Węgier. Jak sam mówi: – Jestem produktem Wschodu i Zachodu, ale przede wszystkim Ślązakiem. Wrocław to moje miasto rodzinne, mój mały Heimat. Tam znam wszystkie miejsca, gdzie się wychowywałem. Pamiętam jeszcze te ruiny powojenne. Wrocław wymienił się praktycznie w stu procentach, a mieszkańców przedwojennych Wrocławia pozostała może jakaś garstka. Pamiętam z lat dzieciństwa zaledwie trzy osoby, które były pochodzenia niemieckiego – wspomina Rybarczyk.

– W powojennym Wrocławiu nie zachował się ani jeden cmentarz niemiecki – uważam, że jest to absolutny skandal, że my, Polacy, jako naród domagamy się, aby Ukraińcy zachowali nasz Cmentarz Łyczakowski we Lwowie albo Litwini nasze polskie cmentarze. A co jest u nas we Wrocławiu? Na miejscach, gdzie były kiedyś ogromne cmentarze, znajdują się dzisiaj basen, domy biurowe, osiedle mieszkaniowe itd. Jestem zdania, że dla pamięci, dla tego, co jest najistotniejsze, dla kultury, człowieczeństwa powinno się to upamiętnić, a nie zostawić zapomniane – podkreśla Rybarczyk.

Wrocław, to miasto, gdzie piętno odcisnęły przez setki lat kultura niemiecka i czeska, a pamiątki polskości są przyszywane – zauważa Rybarczyk przy każdej okazji. Ironią losu jest to, że we Wrocławiu zachowały się dwa cmentarze żydowskie – należą one niewątpliwie do najatrakcyjniejszych zabytków miasta. Stary Cmentarz Żydowski przy ul. Ślężnej stanowi obecnie Muzeum Sztuki Cmentarnej, które jest oddziałem Muzeum Miejskiego Wrocławia. Znajduje się na tym kirkucie około 12 tysięcy nagrobków. Drugi kirkut to do dziś funkcjonujący i równie ciekawy Nowy Cmentarz, przy ul. Lotniczej. Nazwa cmentarza jest dosyć myląca, ponieważ został on założony 114 lat temu.

Johannes Rasim