Grób Józefa Marschke

Nieopodal Nysy, w miejscowości Weza (Prockendorf), w rodzinie głęboko wierzących chrześcijan osiadłej w Wezie od ponad 200 lat urodził się 3 czerwca 1891 roku Josef Marschke. Koleje życia powiodły go z Nysy przez Wiedeń aż do Buenos Aires w Argentynie, gdzie do końca życia pracował jako misjonarz. Dokładnie 9 kwietnia mija setna rocznica wyświęcenia go na kapłana.

 

W rodzinie Marschke wiara była mocno zakorzeniona, a ojciec Josefa miał szczególny związek z Kościołem katolickim w swojej miejscowości, bowiem w latach 1891–1932 pełnił funkcję kościelnego; do dziś widnieje ta informacja na jego nagrobku znajdującym się obok kościoła. Tak więc i młody Josef Marschke dorastał w atmosferze głębokiej wiary. Pewnego dnia z jednego z czasopism religijnych dowiedział się o istnieniu grupy chłopców, którzy podążyli za Dzieciątkiem Jezus. Wewnętrzny głos powiedział mu: „Twoje miejsce będzie w tej grupie”. Mając 13 lat, podjął więc decyzję o wstąpieniu do szkoły misjonarskiej pw. Świętego Krzyża w Nysie, w 1909 roku zdał egzamin wstępny, po czym udał się do ośrodka misyjnego pw. św. Gabriela, znajdującego się w pobliżu Wiednia, gdzie złożył maturę, a następnie podjął studia filozoficzno-teologiczne.

 

Żołnierz na wojnie

Ze względu na wybuch I wojny światowej Josef Marschke musiał przerwać studia, jednak odniesione obrażenia sprawiły, że opuścił front i został pomocnikiem w duszpasterstwie żołnierzy. Po złożeniu kilku próśb w generalnym dowództwie w Berlinie pozwolono mu spędzić dłuższy urlop w rodzinnych stronach, dzięki czemu udało mu się dokończyć studia w ośrodku pw. św. Gabriela. 9 kwietnia 1917 roku Marschke wraz z dwoma innymi teologami-żołnierzami otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze św. Stefana w Wiedniu.

W kolejnych latach z uwagi na swój talent pedagogiczny pracował głównie w charakterze nauczyciela i wychowawcy w Pieniężnie (Mehlsack), pisywał też artykuły do czasopisma kościelnego „Ermländer Kirchenblatt”. Szczególną spuściznę pozostawioną ośrodkowi misyjnemu pw. św. Wojciecha w Pieniężnie i tamtejszemu archiwum stanowi napisana przez o. Marschke kronika rymowana (1921–1939).

 

Bez pożegnania z ojczyzną

Kiedy w roku 1938 władze nazistowskie zamknęły gimnazjum działające w ośrodku pw. św. Wojciecha, o. Marschke zgłosił się na wyjazd na misję do Argentyny. 19 maja 1939 roku ostatnim statkiem w czasach pokoju o. Marschke udał się w drogę z Hamburga do Buenos Aires, nie mając już możliwości pożegnania się ze swoją śląską ojczyzną.

W 1941 roku ojciec Josef dotarł na jedno z przedmieść San Salvador, stolicy prowincji Jujuy, gdzie panowały niezwykle trudne warunki socjalne, a gdy zobaczył to przedmieście, powiedział: „Dzięki Ci, mój Boże, to jest teren misyjny”. Oświata i kształcenie, a także przekazywanie wiary chrześcijańskiej były jego bronią, która służyła do tego, by zwalczać napięcia zrodzone z biedy. Ojciec Josef założył probostwo, zbudował nowy kościół oraz salę do prowadzenia nauki szkolnej. Ponieważ wychował się w skromnych warunkach, przepojonych wszakże religijnością, był żołnierzem na wojnie oraz przeżył trudne czasy po jej zakończeniu – bieda nie była mu obca. Szybko zyskał serca ludzi, gdyż był jednym z nich.

 

Złoty jubileusz kapłaństwa

9 kwietnia 1967 roku ojciec Josef Marschke SVD obchodził w San Cristóbal (prowincja Santa Fe) złoty jubileusz kapłaństwa, w którym uczestniczyły liczne rzesze ludności, dostojnicy Kościoła oraz przedstawiciele władz państwowych. Wkrótce potem ojciec Josef zmarł i został pochowany na cmentarzu domu misyjnego „San José” w mieście Esperanza (Santa Fe). Mieszkańcy prowincji Jujuy oraz przedstawiciele rządu rozpoczęli jednak starania o to, by ojciec Josef do nich powrócił. Jego ciało zostało przeniesione do innego grobu: 2 grudnia 1978 znalazł miejsce wiecznego spoczynku obok ołtarza wzniesionego przezeń kościoła „Santa Teresita” w San Salvador de Jujuy. Mówiono o nim, że „jego proste usposobienie, wolne od egoizmu i materializmu, było zaraźliwe”. Zasada dzielenia się z innymi jest podstawą, która pozwala tworzyć spójną więź łączącą wszystkich członków społeczeństwa. Oby ta postawa życiowa pozostała żywa i dostarczała bodźców do działania także w przyszłości.

 

***

 

Unweit von Neisse, in Prockendorf (Weza), wurde am 3. Juni 1891 Pater Josef Marschke SVD in einer sehr christlich geprägten Familie geboren, die über 200 Jahre ortsansässig war. Sein Lebensweg führte ihn von Neisse über Wien bis nach Buenos Aires in Argentinien, wo er als Missionar bis zu seinem Tod gewirkt hatte. Genau am 9. April jährt sich seine Priesterweihe zum 100. Mal.

 

Der Glaube war in der Familie Marschke fest verwurzelt und der Vater von Josef Marschke hatte ein besonderes Verhältnis zur katholischen Kirche in seinem Ort. Denn er war dort von 1891 bis 1932 Kirchvater, was auch heute noch auf dem Grabstein neben der Kirche ersichtlich ist. So wuchs auch der junge Josef Marschke in diesem tiefen Glauben auf. In einer religiösen Zeitschrift entdeckte er eines Tages eine Gruppe von Jugendlichen, die dem Jesusknaben folgten. Seine innere Stimme sagte ihm: „Dein Platz wird in dieser Gruppe sein“. Mit 13 Jahren hat er sich also  für die Missionsschule „Heilig Kreuz“ in Neisse entschieden, machte 1909 das Schulexamen und ging danach in das Missionshaus „Sankt Gabriel“ bei Wien. Dort folgten die Matura und anschließend das philosophisch-theologische Studium.

 

Soldat im Krieg

 

Wegen des Ersten Weltkrieges musste Josef Marschke das Studium unterbrechen, eine Kriegsverletzung führte aber zum Verlassen der Front und er wurde Gehilfe bei der Soldatenseelsorge. Nach mehreren Gesuchen beim Generalkommando in Berlin gestattete man ihm einen längeren Heimaturlaub und so konnte Marschke das Studium in „Sankt Gabriel“ beenden. Am 9. April 1917 erhielt er dann mit zwei anderen Soldaten-Theologen die Priesterweihe im Stephansdom zu Wien.

 

Danach wurde er aufgrund seiner pädagogischen Begabung vorrangig als Lehrer und Erzieher in Mehlsack (Pieniężno) im Ermland eingesetzt, wo er in seiner Freizeit für das „Ermländer Kirchenblatt“ schrieb. Ein besonderer Nachlass für das Missionshaus „Sankt Adalbert“ in Mehlsack und dessen Archiv ist die von Pater Marschke geschriebene Reim-Chronik (1921-1939).

 

Kein Abschied von der Heimat

 

Als die Nazis im Jahre 1938 das Gymnasium in „Sankt Adalbert“ geschlossen haben, hat sich Marschke für die Mission in Argentinien gemeldet. Mit dem letzten Friedensschiff reiste Pater Marschke am 19. Mai 1939 von Hamburg nach Buenos Aires, ein Abschiednehmen von seiner schlesischen Heimat war nicht mehr möglich.

 

Ein Vorstadtviertel der Provinzhauptstadt San Salvador de Jujuy, geprägt von sozial schwierigen Verhältnissen, erreichte Pater Josef 1941 und als er dieses Viertel sah, sagte er: „Dank Dir mein Gott, das ist ein Missionsgebiet“. Bildung und Ausbildung sowie die Vermittlung des christlichen Glaubens waren seine Waffe, um die Spannungen, die aus der Armut entstanden, zu bekämpfen. Pater Josef gründete eine Pfarrei, baute eine neue Kirche und einen Saal für den Schulunterricht. Geprägt von den einfachen aber religiösen Verhältnissen im Elternhaus, als Soldat im Krieg und den schweren Zeiten danach, war ihm die Armut nicht fremd. Schnell gewann er die Herzen der Menschen, denn er war einer von ihnen.

 

Goldenes Priesterjubiläum

 

Am 9. April 1967 feierte Pater Marschke unter großer Teilnahme der Bevölkerung, kirchlicher Würdenträger und Vertreter des Staates, das goldene Priesterjubiläum in San Cristobal (Provinz Santa Fe). Kurze Zeit später verstarb Pater Josef und wurde auf dem Friedhof des Missionshauses „San Jose“ in Esperanza (Santa Fe) beigesetzt. Die Menschen von Jujuy und Vertreter der Regierung setzten sich aber dafür ein, dass ihr Pater Josef wieder zu ihnen zurück kommt. So wurde er umgebettet und hat am 2. Dezember 1978 neben dem Altar in der von ihm errichteten Kirche „Santa Teresita“ in San Salvador de Jujuy seine letzte Ruhestätte gefunden. Ihm wurde nachgesagt: „Seine einfache Art, frei von Egoismus und Materialismus, war ansteckend“. Teilen ist die Grundlage, um alle Menschen in der Gesellschaft mitzunehmen. Diese Lebenseinstellung möge lebendig  bleiben und für die Zukunft weiterhin Impulse ausstrahlen.

 

Johannes Marschke/ru