Helmut Sauer (z lewej) został wybrany na honorowego przewodniczącego OMV. Tu w towarzystwie swojego następcy Egona Primasa.

Stowarzyszenie Wschodnio- i Środkowoniemieckie – Unia Wypędzonych i Uchodźców (OMV) działa w strukturach partii chrześcijańsko-demokratycznych CDU/CSU, a przy tym wspiera mniejszości niemieckie i ich organizacje za granicą. Przez wiele lat przewodniczącym zarządu federalnego OMV był Helmut Sauer, który w tegorocznych wyborach, jakie odbyły się na początku grudnia, odstąpił od kandydowania na to stanowisko. Z Helmutem Sauerem o jego rozstaniu z organizacją oraz planach na przyszłość rozmawia Rudolf Urban.

 

Od 1989 roku pełnił Pan funkcję przewodniczącego zarządu federalnego Stowarzyszenia Wschodnio- i Środkowoniemieckiego przy CDU/CSU. Dlaczego zdecydował się Pan właśnie teraz zrezygnować z dalszego kandydowania?

 

Nie była to nagła decyzja. Już dwa lata temu, w przededniu moich 70. urodzin zamierzałem zrezygnować z kandydowania, ale wtedy zarząd federalny i kanclerz Angela Merkel poprosili mnie, bym po raz kolejny stanął do wyborów. Dla mnie jednak było jasne, że potem będzie koniec. Do tego dochodzi fakt, iż w 2016 musiałem poddać się ciężkiej operacji tętnicy szyjnej, a i lat bynajmniej nie ubywa.

 

Z czego jest Pan szczególnie dumny, spoglądając wstecz na swoją 28-letnią działalność w OMV?

 

Jestem w sumie już od 42 lat w zarządzie federalnym OMV, z czego 12 lat byłem zastępcą dra Herberta Hupki. Trochę dumny jestem z tego, że pomimo jednoznacznego politycznego zaangażowania w sprawy niemieckich wypędzonych, przesiedleńców oraz Niemców, którzy pozostali w rodzinnych stronach, byłem darzony szacunkiem również w Polsce, zarówno ze strony duchowieństwa, jak i polityków regionalnych i samorządowych, a także podczas spotkań np. z polskimi prezydentami, premierami czy ministrami spraw zagranicznych. Nieskromnie mówiąc, pokazuje to, że przez te wszystkie dziesięciolecia podążałem i podążam właściwym kursem porozumienia politycznego – pomimo wszelkich informacji dotyczących prawdy historycznej, słuszności, niesłuszności czy sprawiedliwości.

 

Co daje Pan swojemu następcy na dalszą drogę? Czy jest jakieś konkretne zadanie, któremu nowy przewodniczący OMV powinien stawić czoło?

 

Chociaż świadkowie zdarzeń związanych z ucieczką i wypędzeniem odchodzą, zadania pozostają. Należy kontynuować ich retrospekcję i podtrzymywać o nich pamięć. Trzeba zadbać o zabezpieczenie i dalszy rozwój dziedzictwa kulturowego w Niemczech i w ojczystych stronach. Trzeba też rozwiązać różnorakie problemy socjalne. I wreszcie są społeczności mniejszości niemieckiej, które aktywnie działają w wiele krajach wschodniej Europy, a przy tym potrzebują naszego wstawiennictwa. Pod tym względem OMV pozostanie ważnym punktem styku na linii między poszczególnymi państwami a CDU/CSU.

 

Co będzie Pan robić prywatnie? Czy będzie Pan po prostu wiódł spokojne życie emeryta, czy też ma już Pan nowe plany?

 

Jako honorowy przewodniczący OMV w kraju Dolnej Saksonii oraz na szczeblu federalnym pozostanę członkiem poszczególnych zarządów, także jako przewodniczący oddziału Ziomkostwa Ślązaków w kraju patronackim Dolnej Saksonii. Dodatkowo zyskany czas chciałbym wykorzystać na to, by znów spędzać więcej czasu w Portugalii. Chciałbym też jeździć do ojczystego regionu – choćby do Lutomierza (Quickendorf), Ząbkowic Śląskich (Frankenstein), Strzegomia (Striegau), Wrocławia czy Raciborza, aby odwiedzić krewnych i przyjaciół, co przez ostatnie dwa lata zaniedbywałem z uwagi na chorobę. Być może więc już niebawem zobaczymy się w Opolu w siedzibie VdG lub w redakcji „Wochenblatt.pl”, zwłaszcza że chciałbym bardziej intensywnie prowadzić swoje badania genealogiczne rodziny nadprezydenta Opola dra Hansa Lukaschka oraz opolskiego posła Reichstagu ks. prałata Carla Ulitzki. Obaj w 1933 roku zostali usunięci z urzędu przez nazistów, a później osadzeni w obozie koncentracyjnym.

 

***

 

Die Ost- und Mitteldeutsche Vereinigung der CDU/CSU (OMV) ist die Union der Vertriebenen und Flüchtlinge innerhalb der christdemokratischen Parteien, unterstützt aber auch die Deutschen und ihre Minderheitsorganisationen im Ausland. Über viele Jahre war Helmut Sauer der Bundesvorsitzende der OMV, kandidierte bei der Wahl Anfang Dezember aber nicht mehr für den Posten. Rudolf Urban sprach mit Helmut Sauer über seinen Abschied und Pläne für die Zukunft.

 

Seit 1989 waren Sie Bundesvorsitzender der Ost- und Mitteldeutschen Vereinigung der CDU/CSU. Warum haben Sie sich gerade jetzt entschieden, nicht mehr weiter zu kandidieren?

 

Diese Entscheidung kam nicht plötzlich. Schon vor zwei Jahren – mein 70. Geburtstag stand bevor – wollte ich nicht mehr kandidieren. Damals aber haben der Bundesvorstand und Bundeskanzlerin Angela Merkel mich gebeten, mich der Wahl ein weiteres Mal zu stellen. Doch für mich war klar: Danach ist Schluss. Dazu kommt, dass ich mich 2016 einer schweren Operation an der Halsschlagader unterziehen musste, und man wird halt nicht jünger.

 

Worauf sind Sie besonders stolz, wenn Sie auf Ihre 28-jährige Tätigkeit in der OMV zurückblicken?

 

Insgesamt bin ich nun 42 Jahre im OMV-Bundesvorstand, davon zwölf Jahre als Stellvertreter von Dr. Herbert Hupka. Etwas stolz bin ich darauf, dass ich trotz meines klaren politischen Einsatzes für die Anliegen der deutschen Heimatvertriebenen, der Aussiedler und der in der Heimat verbliebenen Deutschen stets auch Wertschätzung in Polen erfahren habe – von der Geistlichkeit, von der Regional- und Kommunalpolitik, aber auch in Begegnungen etwa mit polnischen Staatspräsidenten, Ministerpräsidenten und Außenministern. Wenn ich so unbescheiden sein darf, zeigt dies, dass mein verständigungspolitischer Kurs über die Jahrzehnte bislang richtig war – trotz der Hinweise auf historische Wahrheit, Recht, Unrecht und Gerechtigkeit.

 

Was geben Sie Ihrem Nachfolger mit auf den Weg? Gibt es eine konkrete Aufgabe, der sich der neue OMV-Vorsitzende stellen sollte?

 

Auch wenn die Zeitzeugen von Flucht und Vertreibung weniger werden, bleiben die Aufgaben bestehen. Die Aufarbeitung muss vorangehen und die Erinnerung erhalten bleiben. Das kulturelle ostdeutsche Erbe in Deutschland und in der Heimat muss gesichert und weiterentwickelt werden. Es gilt, vielfältige soziale Probleme zu lösen. Und letztlich gibt es aktive deutsche Minderheiten in vielen Ländern Ost-Europas, die unsere Fürsprache benötigen. Die OMV wird hier ein wichtiges Scharnier zwischen den Staaten und der CDU/CSU bleiben.

 

Was werden Sie nun tun, ganz privat? Genießen Sie einfach den Ruhestand, oder haben Sie schon neue Pläne?

 

Als Ehrenvorsitzender der OMV im Lande Niedersachsen und auf der Bundesebene bleibe ich ja in den Vorständen, auch als Landesvorsitzender der Landsmannschaft Schlesien im Patenland Niedersachsen. Gerne möchte ich die gewonnene Zeit nutzen, um wieder längere Zeit in Portugal zu verbringen. Auch in die Heimat möchte ich reisen – etwa nach Quickendorf (Lutomierz), Frankenstein (Ząbkowice Śląskie), Striegau (Strzegom), Breslau oder Ratibor –, um Verwandte und Freunde zu besuchen. Das kam in den letzten zwei Jahren aufgrund meiner Krankheit zu kurz. Vielleicht sehen wir uns also bald in Oppeln beim VdG oder in der Redaktion des Wochenblattes, zumal ich meine Familienforschung über den Oppelner Oberpräsidenten Dr. Hans Lukaschek und den Oppelner Reichstagsabgeordneten Prälat Carl Ulitzka intensivieren möchte. Beide wurden von den Nazis 1933 abgesetzt und später auch ins KZ gesteckt.