Pf. Gerd Koser

Złożony chorobą i cierpieniem, w słoneczny poranek 21 listopada 20l6 r., w osiemdziesiątym roku życia odszedł do Pana, swego Mistrza i Przewodnika na kapłańskiej drodze, ks. Gerd Koser, emerytowany proboszcz parafii św. Piotra w Bürstadt, diecezja Mainz.

 

Jego wielkim życzeniem, żeby nie powiedzieć wprost: marzeniem było, by zasłużoną emeryturę, by jesień swego życia spędzić na Górnym Śląsku. Wybrał naszą diecezję opolską i osiadł w Opolu. Osiadł, ale nie przysiadł – był aktywny na wielu płaszczyznach, tak w życiu religijnym, jak i społeczno-kulturalnym Opola i okolic.

 

Od roku 2008 angażował się w duszpasterstwie niemieckojęzycznym – i na zmianę z księżmi pełniącymi posługę w „języku serca” przewodniczył liturgii eucharystycznej w kościele pw. św. Sebastiana w Opolu. Często właśnie tu w czasie Mszy o godzinie 10.00 wygłaszał homilię – a było doprawdy czego słuchać, bowiem jego rozważania, choć wysokiej klasy, tak teologicznie, jak i językowo, przede wszystkim miały „Sitz im Leben”, tj. mocno osadzone były w życiu. Za to mu szczególne „vergelt’s Gott” się należało i należy.

 

Zawsze też pogodny i życzliwy – zgodnie z dewizą jego kapłańskiego posługiwania: „z ludu wzięty, dla ludu ustanowiony, w tym, co odnosi się do Boga” (Hbr 5,1). I jakoś dziwnie pięknie nawet natura współbrzmiała – ta jego pogoda ducha także wyraziła się już w dniu śmierci – cały ten dzień, tj. 21.11.2016 r. był bezchmurnym, słonecznym i bardzo ciepłym dniem, całkiem inaczej niż na tę porę roku przystało.

 

Na celebracji Mszy św. w kościele św. Sebastiana jednak się nie kończy. Także w pobliskim Tarnowie Opolskim czynnie się angażował, prowadząc chór czterogłosowy miejscowej grupy niemieckojęzycznej – działał więc aktywnie na wspomnianej płaszczyźnie społeczno-kulturalnej. A co do tego, że był uzdolniony i przygotowany, nikt nie miał najmniejszej wątpliwości. O tych jego dodatkowych talentach nie trzeba się ani dowiadywać, ani ich weryfikować. Lapidarnie, „kurz und bündig”, nieco filozoficznie stwierdzić wypada: czynił to, czym żył, i żył tym, co czynił.

 

W wypełnionym kościele pw. św. Sebastiana w pierwszą niedzielę Adwentu, 27 listopada, wdzięczna wspólnota lokalna żegnała swego Przyjaciela i Przewodnika – dla wielu był doradcą, swą życzliwością po prostu „zarażał”; służył też swą posługą jednania z Bogiem w sakramencie pokuty, a dla mnie osobiście był to po prostu Beichtvater, który po ojcowsku prowadził. I nigdy pomocy nie odmawiał – „z ludu wzięty, dla ludu ustanowiony”…

 

W parafii pod wezwaniem św. Piotra w Bürstadt, gdzie ks. Gerd Koser posługiwał ponad ćwierć wieku, dopełniła się jego ostania ziemska droga. Mszy żałobnej przewodniczył bp Karlheinz Diez, biskup pomocniczy diecezji Fulda, przyjaciel zmarłego. Okolicznościową homilię wygłosił kanonik kapituły katedralnej Mainz ks. Klaus Forster. Wymieniając stacje kapłańskiego posługiwania zmarłego, zwrócił uwagę na współbrzmienie jego duszpasterskiej pracy z jego ideałem kapłaństwa: „Wierny swemu zawołaniu z uroczystości prymicyjnej, prowadził wiernych swojej parafii, jednocząc ich we wspólnocie” [tł. ks. K.Sz.]. Odczytał on również telegram kondolencyjny biskupa opolskiego, który wyraził tą drogą podziękowanie za posługę ks. Kosera w diecezji opolskiej. Słowa wdzięczności w imieniu parafii wyraził Marcus Ohl, zaś reprezentując miasto Bürstadt, dziękowała śp. radcy duchownemu Gerdowi Koserowi burmistrz Bärbel Schader.

 

I znów cudownie współbrzmiała natura – Bürstadt i okolice skąpane były w listopadowym słońcu na bezchmurnym niebie aż do późnych godzin wieczornych. Wielu uczestników tej uroczystości pogrzebowej również i na ten szczegół zwróciło uwagę: „Auch die Natur spielt mit”.

 

„Z ludu wzięty, dla ludu ustanowiony, w tym, co odnosi się do Boga” (Hbr 5,1), choć być może nie zwracał na to uwagi, ks. Gerd Koser wiernie realizował wytyczne Vaticanum II, pięknie i dobitnie wyrażone także w kan. 1752 KPK: „Salusa nimarumin Ecclesia suprema lex”.

 

Ks. Krystian Scheliga