Oleskie karły występowały na całym świecie. Foto: Studio Impresio

Niewielu niemieckich Ślązaków zrobiło w swoim życiu taką karierę jak oni, mimo to mało kto o nich pamięta. Mowa o tak zwanej grupie liliputów z Olesna, czyli Glauers Liliputaner Truppe. Ostatnio ukazała się nowa książka, która przypomina o tych wybitnych artystach.

 

– To były naprawdę wyjątkowe postacie, które zrobiły wielką karierę. Swego czasu bracia zwiedzili cały świat i występowali przed bardzo ważnymi ludźmi – mówi o liliputach z Olesna miłośnik historii Śląska Romuald Kulik. Ubolewa on jednocześnie, że o niegdyś sławnej grupie karłów z Olesna dziś pamięta już mało kto, wskazuje jednak, że nowe światło na ich losy rzuca nowa książka „Glauer’s Royal-Midgets. Wszechstronny zespół liliputów z Olesna”, czyli w oryginale „Die vielseitige „Liliputaner-Truppe aus Rosenberg”. Autorką publikacji jest dr Adelheid Glauer, której ojciec był kuzynem utalentowanych karłów.

 

Nie wada, ale atut

 

Przyszli artyści urodzili się na przełomie XIX i XX wieku w Oleśnie, wtedy niemieckim Rosenberg. Co charakterystyczne dla tamtych czasów, przyszli na świat w rodzinie wielodzietnej, w której aż trzech braci – Heinrich, Bruno i Paul – cierpiało na karłowatość, żaden z nich nie mierzył więcej niż 100 centymetrów wzrostu. Mimo to udało im się zdobyć dobrą edukację, a swoją niepełnosprawność postanowili wykorzystać jako atut. Dzięki talentowi artystycznemu oraz poczuciu humoru i radości z życia szybko odkryli, że będą potrafili porywać publiczność na scenie, a ich niski wzrost dodawał im w występach szczególnego uroku. Po początkowych występach w grupie liliputów w Berlinie bracia postanowili założyć własny zespół, który z czasem rozrósł się do 30 osób. Grupa na scenie wykonywała nie tylko sztuczki cyrkowe oraz przedstawienia teatralne, jako ludzie uzdolnieni muzycznie grali także na instrumentach.

 

Światowa kariera

 

Braciom Glauer sprzyjała w tamtym czasie ogromna popularność zespołów liliputów. Dzięki temu i własnym umiejętnościom karłom z Olesna udało się zwiedzić cały świat, występując na scenie kilkunastu krajów na niemal wszystkich kontynentach. Widzami ich występów były najważniejsze postacie ówczesnego świata, między innymi prezydent Stanów Zjednoczonych Calvin Coolidge oraz car Rosji Mikołaj II. Ci mieszkańcy Olesna, którzy znają ich historię, podkreślają, że żadna z oleskich postaci wcześniej ani później nie zrobiła tak znakomitej kariery.

 

Trudne przeżycia

 

Mimo cudownych chwil na scenie bracia Glauerowie (krewni sławnego opolskiego fotografa Maxa Glauera) byli także ofiarami historii. Po wybuchu drugiej wojny światowej jako obywatele Trzeciej Rzeszy byli internowani przez Brytyjczyków, a później ze względu na to, iż w hitlerowskim społeczeństwie nie było miejsca dla osób niepełnosprawnych, trafili do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Paradoksalnie życie uratowała im ich niepełnosprawność, gdyż zamiast trafić natychmiast do komory gazowej, zostali przeznaczeni do poddania eksperymentom medycznym, co pozwoliło im doczekać wyzwolenia obozu.

 

Mimo ocalenia od śmierci wojna naznaczyła braci Glauerów i zespół już nigdy nie wznowił działalności. Jeden z braci osiedlił się w Stanach Zjednoczonych, drugi w Berlinie. Na rodzinny Śląsk wrócił tylko jeden – Heinrich, który zmarł w 1970 roku. Do dziś jego grób znajduje się na tamtejszym cmentarzu komunalnym. Jedną z niewielu pamiątek po sławnych karłach jest dziś album Adelheid Glauer, który zawiera dowód na ich wielką karierę – pocztówki z występów na całym świecie.

 

Łukasz Biły

 

***

 

Nur wenige deutsche Schlesier machten in ihrem Leben eine solche Karriere wie sie, und trotzdem weiß von ihnen heute kaum jemand. Gemeint ist Glauers Liliputaner-Truppe aus Rosenberg. Ein unlängst erschienenes neues Buch erinnert die diese herausragenden Künstler.

 

„Es waren wirklich ganz besondere Persönlichkeiten, die eine große Karriere gemacht haben. Sie bereisten seinerzeit die gesamte Welt und traten vor sehr wichtigen Menschen auf“, sagt der schlesische Geschichtsliebhaber Romuald Kulik über die Liliputaner aus Rosenberg. Dabei wisse heute kaum jemand von der einst berühmten Rosenberger Zwergen-Truppe. Das neue Buch „Glauer’s Royal-Midgets. „Die vielseitige „Liliputaner-Truppe aus Rosenberg” werfe jedoch neues Licht auf ihre Lebensgeschichte. Verfasserin ist Dr. Adelheid Glauer, deren Vater ein Cousin der talentierten Zwerge war.

 

Kein Mangel, sondern ein Trumpf

 

Die zukünftigen Künstler wurden um die Jahrhundertwende des 19. zum 20. Jahrhundert im damals deutschen Rosenberg (Olesno) geboren. Charakteristisch für diese Zeit kamen sie in einer kinderreichen Familie zur Welt, in der gleich drei Brüder – Heinrich, Bruno und Paul – am Kleinwuchs litten; keiner von ihnen war mehr als 100 Zentimeter groß. Trotzdem gelangten sie zu einer guten Bildung und konnten ihr Handicap in einen Trumpf verwandeln. Dank ihres künstlerischen Talents sowie ihres ausgeprägten Sinns für Humor und ihrer Lebensfreude entdeckten sie schnell, dass sie dazu veranlagt waren, als Bühnenkünstler das Publikum mitzureißen. Dabei verlieh ihnen ihre geringe Körpergröße bei Auftritten nur noch mehr Charme. Nach anfänglichen Auftritten in einer Berliner Liliputaner-Truppe gründeten die Brüder dann ein eigenes Ensemble, das allmählich bis auf 30 Mitglieder angewachsen war. Die Truppe gab auf der Bühne nicht nur Zirkustricks und Theaterstücke zum Besten – als musikalisch begabte Menschen spielten sie auch auf Instrumenten.

 

Eine Weltkarriere

 

Bei ihrer Karriere spielte den Gebrüdern Glauer auch die zu jener Zeit enorme Popularität von Liliputaner-Ensembles in die Karten. Dadurch und dank ihres Könnens gelang es den Zwergen aus Rosenberg, die ganze Welt zu bereisen und dabei in gut einem Dutzend Ländern fast aller Kontinente auf der Bühne aufzutreten. Zu den Zuschauern ihrer Auftritte zählten die wichtigsten Persönlichkeiten der damaligen Welt, unter anderem der Präsident der Vereinigten Staaten von Amerika Calvin Coolidge und der russische Zar Nikolaus II. Menschen aus Rosenberg, die ihre Geschichte kennen, heben hervor, dass kein Rosenberger weder früher noch später eine so illustre Karriere machen konnte.

 

Schwierige Erlebnisse

 

Bei all den wunderbaren Momenten auf der Bühne wurden die Gebrüder Glauer (sie waren mit dem berühmten Oppelner Fotografen Max Glauer verwandt) auch zu Opfern der Geschichte. Nach dem Ausbruch des Zweiten Weltkriegs wurden sie zunächst als Staatsbürger des Dritten Reiches von den Briten interniert. Später kamen sie aufgrund der Tatsache, dass es im Hitlerdeutschland keinen Platz für kleinwüchsige Menschen gab, ins Konzentrationslager Auschwitz. Paradoxerweise rettete ihnen dabei ihre Körperbehinderung das Leben, denn anstatt sofort in der Gaskammer getötet zu werden, wurden sie für medizinische Experimente bestimmt und konnten so die Befreiung des Lagers erleben.

 

Obwohl sie überlebten, blieben die Gebrüder Glauer jedoch vom Krieg gezeichnet und ihre Truppe wurde nie wieder aktiv. Einer der Brüder ließ sich in den USA nieder, ein zweiter in Berlin. Nur Heinrich kehrte in die schlesische Heimat zurück, wo er 1970 starb. Bis heute befindet sich sein Grab auf einem dortigen Kommunalfriedhof. Zu den wenigen Andenken an die berühmten Zwerge gehört heute ein Album von Adelheid Glauer, den einen Nachweis für ihre große Karriere enthält – Postkarten von Auftritten in aller Welt.

 

Łukasz Biły