Nowy kierunek na UO nie okazał się być sukcesem

Nici z marzeń. Uniwersytet Opolski zamierzał uruchomić w tym semestrze we współpracy z mniejszością niemiecką nowy kierunek studiów – „menedżer kultury mniejszości narodowych”, jednak nie zgłosiła się dostateczna liczba chętnych studentów.

 

Jeszcze 11 kwietnia na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim (TSKN) oraz władze Uniwersytetu Opolskiego informowały, że począwszy od października 2017 roku studenci w Opolu będą mogli kształcić się na menedżerów kultury mniejszości narodowych. Oba podmioty zawarły w tej sprawie umowę o współpracy, w ramach której TSKN gwarantuje studentom możliwość odbywania praktyk w stowarzyszeniach mniejszości niemieckiej. – Jest do duża szansa dla młodych ludzi, ale także dla środowisk mniejszości, ponieważ będą mogły liczyć na kompetentnych fachowców – mówił z przekonaniem szef TSKN Rafał Bartek. Z nowego profilu studiów byli zadowoleni również pracownicy Uniwersytetu Opolskiego. Profesor Joanna Czaplińska, dziekan wydziału filologii UO, wyrażała szczególną radość z faktu, iż dzięki nowemu kierunkowi studiów Opole stanie się swego rodzaju pionierem. Nic jednak z tego nie wyszło. Jak potwierdziły władze UO, zgłosiło się zaledwie dwóch kandydatów.

 

Drugi wybór – germanistyka

 

Jednym z nich jest 22-letni Adrian Schulz, aktywny członek mniejszości niemieckiej i zarazem założyciel oddziału BJDM w Oleśnie. Po nowym kierunku studiów obiecywał sobie przyszłościowe wykształcenie, dzięki któremu da się zarobić dobre pieniądze. Nie jest to jednak jedyny powód: – Ten kierunek łączy wszystko, co lubię – kulturę, historię oraz język niemiecki – mówi Adrian i zapewnia, że to by mu sprawiło wielką frajdę, a dla niego jest bardzo ważne, by w przyszłości mieć satysfakcję z wykonywanej pracy. Żałuje, że nie będzie mógł zostać menedżerem kultury mniejszości narodowych, przynajmniej takim z dyplomem: – Po prostu zrobiono temu kierunkowi zbyt mało reklamy – stwierdził. Adrian studiuje obecnie germanistykę, co jest też drugim wyborem dla również 22-letniego Dominika Kottischa z Gorzowa Śląskiego. Chociaż Dominik nie jest aktywny w szeregach mniejszości niemieckiej, chętnie studiowałby na takim kierunku. On też był przekonany, że menedżer kultury mniejszości narodowych to zawód z przyszłością. Wielu studentów najwyraźniej widzi to inaczej, przez co Adrian Schulz i Dominik Kottisch pozostali jedynymi kandydatami.

 

Nie dość atrakcyjny

 

Rodzi się pytanie: co poszło nie tak? Szef TSKN Rafał Bartek jest przekonany, że przyczyna nie może leżeć w braku reklamy. Na spotkaniach MN regularnie poruszał ten temat i było sporo pozytywnych reakcji. Przypuszcza, że dla wielu studentów Opole jako miasto uniwersyteckie może być daleko mniej atrakcyjne niż na przykład Wrocław czy inne duże miasta. Natomiast władze UO jak dotąd nie wypowiedziały się na temat możliwych przyczyn, które złożyły się na tak niewielką liczbę chętnych.

 

W nowym semestrze

 

Możliwe jednak, że to nie Opole jest nieatrakcyjne jako miasto uniwersyteckie, lecz sam kierunek studiów. Władze TSKN i UO powinny omówić tę kwestię i zastanowić się, czy w przyszłości zechcą nadal oferować możliwość odbywania studiów na kierunku „menedżer kultury mniejszości narodowych”. – Bardzo bym się cieszył, gdyby jednak udało nam się taki tok studiów zrealizować – mówi Rafał Bartek i dodaje, że zwróciło się do niego wiele osób, których życzeniem byłoby odbycie studiów podyplomowych na takim kierunku. Może właśnie tędy droga…

 

Marie Baumgarten

 

***

 

Aus der Traum. Die Universität Oppeln wollte die neue Studienrichtung in Zusammenarbeit mit der Deutschen Minderheit in diesem Semester auf den Weg bringen. Doch „Kulturmanager für nationale Minderheiten“ konnte nicht genügend Studenten anziehen.

 

Ab Oktober 2017 können Studenten in Oppeln zu Kulturmanagern für nationale Minderheiten ausgebildet werden – das teilten die Sozialkulturelle Gesellschaft der Deutschen im Oppelner Schlesien (SKGD) und die Universität Oppeln noch am 11. April bei einer Pressekonferenz mit. Beide waren vertraglich  eine Zusammenarbeit eingegangen. Die SKGD garantiert den Studenten Praktikumsplätze in den Gesellschaften der deutschen Minderheit.  „Es ist eine große Chance für die jungen Menschen, aber auch für die Minderheiten, weil sie auf kompetente Fachkräfte bauen können“, war SKGD-Chef Rafal Bartek überzeugt. Die neue Fachrichtung sollte auch der Oppelner Universität Auftrieb geben. Professor Joanna Czaplińska, Dekan der Oppelner Philologie, freute sich besonders, dass Oppeln mit der neuen Fachrichtung eine Vorreiterstellung einnimmt. Doch daraus wurde nichts. Wie die Universität Oppeln bestätigte, gab es gerade einmal zwei Bewerber, sodass die Fachrichtung nicht starten konnte.

 

Zweite Wahl: Germanistik

 

Einer der Bewerber ist Adrian Schulz. Der Zweiundzwanzigjährige ist aktives Mitglied der Deutschen Minderheit, er gründete in Rosenberg einen Jugendverein (BJDM). Von der neuen Fachrichtung versprach er sich eine zukunftsfähige Ausbildung, mit der sich gut Geld verdienen lässt. Doch das ist nicht der einzige Grund. „Die Fachrichtung verbindet alles, was ich mag: Kultur, Geschichte und Deutsch“, sagt Adrian. Das hätte ihm viel Spaß gemacht, ist er sich sicher. Für ihn sei es sehr wichtig, später einmal Freude an der Arbeit zu haben. Er bedauert, dass er nun kein Kulturmanager für nationale Minderheiten werden kann, zumindest keiner mit Diplom. „Man hat einfach zu wenig Werbung dafür gemacht“, sagt er. Adrian studiert jetzt Germanistik. Das ist auch für den zweiundzwanzigjährigen Dominik Kottisch aus Landsberg bei Rosenberg zweite Wahl. Obwohl Dominik nicht in der Deutschen Minderheit aktiv ist, konnte er sich ein Studium in diesem Bereich gut vorstellen. Auch er war überzeugt: Kulturmanager für nationale Minderheiten – das ist ein Beruf mit Zukunft. Viele Studenten sehen das anscheinend anders. Adrian Schulz und Dominik Kottisch blieben die einzigen Bewerber.

 

Nicht attraktiv genug

 

Nun stellt sich die Frage: Was ist schief gelaufen? SKGD-Chef Rafal Bartek ist überzeugt, an mangelnder Werbung könne es nicht liegen. Bei den Treffen der Deutschen Minderheit habe er das Thema immer wieder auf den Tisch gepackt und positives Feedback bekommen. Er vermutet, dass möglicherweise Oppeln als Universitätsstadt für viele Studenten weitaus weniger attraktiv sei als beispielsweise Breslau oder andere Großstädte. Die Universität Oppeln hat sich bisher zu möglichen Gründen für die geringe Bewerberzahl nicht geäußert.

 

Im neuen Semester

 

Vielleicht ist aber nicht Oppeln als Universitätsstadt unattraktiv, sondern die Fachrichtung selbst. Diese Frage und die Überlegung, ob man „Kulturmanager für nationale Minderheiten“ auch weiterhin anbieten möchte, wolle die SKGD zukünftig mit der Universität erörtern. „Ich würde mich sehr freuen, wenn wir das Studium doch noch realisieren könnten“, sagt Rafal Bartek und fügt hinzu, dass viele Menschen an ihn herangetreten seien, die sich vielmehr ein Aufbaustudium mit dieser Fachrichtung wünschen. Möglicherweise ist das der Weg.

 

Marie Baumgarten