Wypoczywający na tym terenie nie przypuszczają, że właśnie tu był niemiecki cmentarz.
Foto: Pod Dębowcem

Nikt, nawet eksperci, nie może z całą pewnością powiedzieć, ile szczątków niemieckich żołnierzy z czasów obu wojen światowych spoczywa jeszcze w niepielęgnowanych grobach na śląskiej ziemi. Ich godnym pochówkiem zajmuje się Ludowy Związek Opieki nad Grobami Wojennymi (Volksbund deutsche Kriegsgräberfürsorge), który wydobył już prochy tysięcy osób. Kolejny grób masowy znajduje się w Bielsku-Białej. Zarządca terenu ma jednak z ekshumacją problem.

 

Wśród miłośników wypoczynku na łonie natury teren znajdujący się przy ulicy Karbowej w Bielsku-Białej to prawdziwa perełka. Od kilku lat w tym miejscu działa ośrodek rekreacyjny „Pod Dębowcem”, znany jako jeden z najlepszych terenów campingowych w całym kraju. Niewielu beztrosko tam wypoczywających jednak wie, że dokładnie tam gdzie teraz znajduje się ośrodek, mieścił się niemiecki cmentarz, na którym chowano poległych żołnierzy. Miejsce ze względu na piękny teren i dużo zieleni już w czasach niemieckich było prestiżowe i dlatego właśnie tam zdecydowano się zorganizować nekropolię, która miała uhonorować poległych za kraj. Po wojnie, gdy większość Niemców została wypędzona z miasta, cmentarz powoli zaczął podupadać. O groby nie dbano, rozpadały się nagrobki, aż w końcu cmentarz niemal zupełnie zrównał się z ziemią. W czasach komunizmu władze Bielska-Białej wydały zgodę, by w jego okolicach zorganizować teren wypoczynkowy, który z biegiem czasu rozrastał się aż na miejsce, w którym znajdowały się groby.

 

Ekshumacje już były

 

O cmentarzu wojennym w Bielsku zapomniano aż do lat dziewięćdziesiątych, gdy ówczesny konsul generalny Niemiec z Krakowa zainteresował się terenem i poinformował o nim Volksbund. Kilka lat później odbyły się wykopaliska, w ramach których wydobyto szczątki kilkuset żołnierzy i zgodnie ze zwyczajem pochowano je ponownie na jednym z niemieckich cmentarzy wojennych, które w Polsce utrzymuje Volksbund. Całkowitą liczbę pozostałych w tym miejscu żołnierzy szacowano jednak na o wiele większą. Ponadto już w tym czasie władze organizacji krytykowały decyzję radnych Bielska-Białej o budowie campingu na dawnym niemieckim cmentarzu. Argumentowano, że na grobach wybudowano place zabaw, bary, a nawet publiczne toalety, co kłóci się z cywilizowaną tradycją poszanowania ludzkich zwłok.

 

W ostatnim czasie temat wrócił i mówi się o ponownych ekshumacjach na terenie campingu. Na powtórkę nie chce się zgodzić Henryk Mydlarz, właściciel ośrodka wypoczynkowego. Argumentuje, że ekshumacja oznaczałaby dla niego ogromne straty, jakie poniósł już podczas pierwszych prac. Zauważa równocześnie, że na terenie cmentarza wybudowano w międzyczasie także domy jednorodzinne, które „pewnie trzeba będzie zburzyć”.

 

Zdani na dobrą wolę

 

– Sytuacja niestety jest patowa – tłumaczy Andrzej Latusek, który dla Volksbundu prowadził już ekshumacje niemieckich żołnierzy w różnych miejscach Polski. Latusek zwraca uwagę, że w przypadku niemieckich żołnierzy polskie przepisy jednoznacznie nie zobowiązują właściciela prywatnego terenu do wydania zgody na ekshumacje i Volksbund w ramach prac przy istniejących budynkach jest zdany na ich dobrą wolę: – Kiedyś też mieliśmy taki przypadek, że grób znajdował się pod stojącym już domem, ale właściciel nie zgodził się na kucie posadzki i byliśmy zmuszeni sprawę odłożyć ad acta – relacjonuje Latusek. Wprawdzie kwestie grobów wojennych teoretycznie regulują polskie ustawy oraz polsko-niemiecki traktat, lecz w praktyce w przeszłości te przepisy były wiele razy ignorowane. Oprócz dobrej woli rządów istnieje także sprawa kosztów. Budżet prac wprawdzie zawsze całkowicie pokryty zostaje przez Volksbund, lecz prawdą jest, że właściciel campingu w Bielsku-Białej rzeczywiście poniósłby spore straty z tytułu zamknięcia części jego placu na okres prac. Wątpliwe jest zatem, by ekshumacje w tym miejscu doszły do skutku.

 

Powodzeniem zakończyła się natomiast w ostatnim czasie akcja wydobycia szczątków niemieckich żołnierzy w Opolu. Na ulicy Niemodlińskiej znaleziono groby obrońców Festung Oppeln. Oprócz samych szczątków pracownicy wydobyli także należące do poległych żołnierzy nieśmiertelniki.

 

Łukasz Biły