Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Monday, November 28, 2022

Große Schwäche und Sehnsucht

 

 

Seuchen und Epidemien haben Schlesien jahrhundertelang heimgesucht. Auch wenn uns die heutige Situation ungewöhnlich erscheint, gehörten für unsere Vorfahren Krankheit und massenhaftes Sterben eigentlich zum Alltag. Stumme Zeugen jener Zeiten etwa sind die Cholera-Friedhöfe, die sich noch hier und da erhalten haben ebenso wie örtliche Legenden über „pestverseuchte” Orte, wo einst Epidemie-Opfer begraben wurden.

 

„Totentanz”, eine Grafik des deutschen Malers und Holzschneiders Michael Wolgemut (1434/37 – 1519)
Quelle: Wikipedia

 

Polska wersja poniżej

 

Eine der für Schlesien heftigsten Seuchen war die Cholera-Epidemie, die im Jahr 1831 ausbrach. In einer „Instruktion zur Vorgehensweise während der Cholera”, die 1836/37 für die Bewohner Schlesiens erlassen wurde, wurden die Symptome der Krankheit wie folgt geschildert: „Cholera ist eine Krankheit, die sich bekanntlich üblicherweise durch Übelkeit und Durchfall zu erkennen gibt (…) durch ein unangenehmes Gefühl in der Herzgrube, durch Kälte in den Gliedmaßen, Konvulsionen und Schmerzen, besonders in den Waden, ebenso durch ein hohles und schnell verändertes Gesicht, einen schwachen und bald danach unfühlbaren Pulsschlag, große Schwäche und Sehnsucht. Meistens ist sie verbunden mit großem Durst, Urinverhaltung, mit einer blauen oder rot-blauen Färbung einzelner Körperteile, insbesondere Hände und Füße.”

 

 

Verfemte Friedhöfe

Allein in der Stadt Oppeln starben in den Jahren 1831 bis 1894 mehr als 800 Menschen an dieser Krankheit. Das klingt vielleicht nicht spektakulär, man bedenke aber, dass in jener Zeit die Stadt „lediglich” einige tausend Einwohner hatte. 2.571 Menschen starben in den Jahren 1831 bis 1833 im Regierungsbezirk Oppeln an der Cholera. Von der gesellschaftlichen Auswirkung der Epidemie auf den Alltag der Einwohner möge die Tatsache zeugen, dass in der Stadt damals eine „Schlesische Cholera-Zeitung” erschien, in der Dr. Joseph Zedler u.a. Ratschläge zum Umgang mit der Krankheit gab. An Cholera starb übrigens auch seine Ehefrau Augusta. Sie wurde auf dem Cholera-Friedhof in Oppeln begraben, einer Nekropole im heutigen Stadtteil Königlich Neudorf (Straßenkreuzung ul. św. Jacka, Struga und Graniczna). Der Oppelner Cholera-Friedhof entstand nur wenige Wochen nach der ersten Zunahme der Todesopfer. Heute ist eigentlich, außer zugewucherten Grabsteinfragmenten und einem Bildstock für den hl. Johannes Nepomuk, nichts mehr von ihm übrig geblieben. Derartige Friedhöfe gibt es in Schlesien recht viele, manche klein, andere größer. Manchmal sind es lediglich einige wenige Grabsteine in einem Wald hinter dem Dorf, von denen nur Geschichtsliebhaber wissen. Wie der kleine Cholera-Friedhof in Przelaika nahe Siemianowitz, umfriedet von einer niedrigen Mauer, welcher vermutlich jahrzehntelang als Bestattungsort für Cholera-Opfer genutzt wurde. Einen winzigen Cholera-Friedhof gibt es auch in Groß Stein. Eine kleine Tafel am Friedhof informiert, dass im Jahr 1874 dort 50 Bewohner des Dorfes beerdigt wurden, die im Juli und August an der Cholera verstorben waren.

 

 

Des Schlimmen gute Folgen

Erstaunlicherweise versuchten die Behörden und die Menschen ganz ähnlich wie heute mit der Cholera fertig zu werden. So wurde Beuthen als erster Seuchenherd mit einem Sanitätskordon umgeben. Niemand durfte aus der Stadt hinaus- noch in diese hereinfahren. Die Behörden schlossen Schulen und Kirchen und die Menschen wollten aus Angst vor Ansteckungen ihre Häuser nicht mehr verlassen. Sie reichten einander nicht mehr die Hand zur Begrüßung und desinfizierten Münzen mit Essig. Reichere verließen in Panik die infizierten Städte und Dörfer und suchten auf ihren Landgütern Zuflucht. Die Epidemie zeitigte aber auch positive Folgen. Es entstanden neue Krankenhäuser, es wurden Ärzte nach Schlesien geholt und man begann mit dem Bau von Wasserleitungen, damit mehr Einwohner fließendes Wasser hatten. Dadurch konnten weitere Epidemien, die erst noch kommen sollten, den Menschen in Schlesien nicht mehr so arg zusetzen. Ob die Corona-Pandemie ebenfalls solche Folgen haben wird?

 

 

Anna Durecka

 

 

 

Historia: Epidemia cholery na Śląsku

Wielka słabość i tęsknota

Zarazy i epidemie nawiedzały Śląsk przez stulecia. Mimo że dzisiejsza sytuacja wydaje nam się niezwykła, dla naszych przodków choroby i masowe śmierci były właściwie codziennością. Niemym świadkiem tych czasów są chociażby cmentarze choleryczne, które ostały się jeszcze tu i ówdzie, czy miejscowe legendy o „zadżumionych” miejscach, w których kiedyś chowano ofiary epidemii.

 

Jedną z najbardziej dotkliwych dla Śląska była epidemia cholery, która rozpoczęła się w 1831 roku. W „Instrukcji o postępowaniu podczas cholery” wydanej dla mieszkańców Śląska w latach 1836–1837 tak przedstawiono objawy choroby: „Cholera jest chorobą, która się, jak wiadomo, zwyczajnie daje poznać przez wymioty i biegunkę (…) przez nieprzyjemne uczucie w dołku serca, przez oziębłość członków, konwulsje i bóle, osobliwe w łydkach, jak i przez wklęsłą i prędko odmienioną twarz, słaby wnet nie czujny puls, wielką słabość i tęsknotę. Najwięcej ona połączona jest z wielkim pragnieniem, zatrzymaniem uryny, z niebieskim lub czerwono-niebieskim kolorem pojedynczych części, najbardziej rąk i nóg”.

 

 

Wyklęte cmentarze

W samym mieście Opolu w latach 1831–1894 na chorobę zmarło ponad 800 osób. Nie brzmi to może spektakularnie, ale trzeba pamiętać, że w tamtych czasach miasto miało zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. W samej rejencji opolskiej na cholerę w latach 1831–33 zmarło 2571 osób. O społecznym wpływie epidemii na codzienne życie mieszkańców niech świadczy też fakt, że w mieście wydawano gazetę pt. „Schlesische Cholera-Zeitung”, w której to dr Joseph Zedler udzielał m.in. rad, jak radzić sobie z chorobą. Na cholerę umarła zresztą jego żona Augusta, pochowana na cmentarzu cholerycznym w Opolu, nekropolii położonej w dzisiejszej dzielnicy miasta, Nowej Wsi Królewskiej (skrzyżowanie ulic św. Jacka, Struga i Granicznej). Opolski cmentarz choleryczny powstał zaledwie w kilka tygodni, po tym jak zaczęło przybywać ofiar śmiertelnych. Dzisiaj właściwie nic się już z niego nie ostało, poza zarośniętymi fragmentami nagrobków i kapliczką św. Jana Nepomucena. Takich cmentarzy na Śląsku jest sporo, mniejszych i większych. Czasami jest to zaledwie kilka nagrobków, w lesie, poza wsią, o których wiedzą tylko pasjonaci historii. Jak niewielki cmentarz choleryczny w Przełajce w pobliżu Siemianowic Śląskich, otoczony niewysokim murkiem i prawdopodobnie przez dziesięciolecia wykorzystywany jako miejsce pochówku ofiar cholery. Malutki cmentarz choleryczny znajduje się też w Kamieniu Śląskim. Tabliczka na cmentarzu informuje, że w 1874 roku pochowano tu 50 mieszkańców wsi, którzy zmarli na cholerę w lipcu i sierpniu.

 

Dobre złego skutki

O dziwo, władze i ludzie z cholerą próbowali sobie radzić całkiem podobnie jak dzisiaj. Bytom, pierwsze ognisko zarazy, został otoczony kordonem sanitarnym. Nikt nie mógł z miasta wyjechać ani do niego wjechać. Władze zamknęły szkoły i kościoły, a ludzie ze strachu przed zakażeniami sami przestali wychodzić z domów, witać się na powitanie uściskiem ręki, a monety dezynfekowali octem. Co bogatsi w panice opuszczali skażone miasta i wsie, udając do innych swoich dóbr. Epidemia miała jednak też pozytywne skutki. Zaczęły powstawać nowe szpitale, na Śląsk ściągano lekarzy, zaczęła się budowa wodociągów, żeby więcej mieszkańców miało bieżącą wodę. Dzięki temu kolejne epidemie, które miały dopiero nadejść, nie dały się Śląskowi tak bardzo we znaki. Ciekawe, czy pandemia koronawirusa będzie miała podobny skutek.

 

Anna Durecka

Show More