Kiedy 4 września 1790 roku Johann Wolfgang Goethe pojawił się w Tarnowskich Górach, nie szukał inspiracji do kolejnego dramatu ani lirycznych pejzaży. Przybył jako wysłannik, którego współcześnie nazwalibyśmy szpiegiem przemysłowym.
Wraz z księciem Karolem Augustem z Weimaru chciał zrozumieć, jak na Górnym Śląsku rozwiązano problem, który od lat trapił kopalnie w jego księstwie – nieustanne zalewanie wyrobisk w Ilmenau. Odpowiedź, jaką otrzymał w Tarnowskich Górach, okazała się przełomowa: była nią nowoczesna maszyna parowa, jedna z pierwszych działających poza Wyspami Brytyjskimi.
Górny Śląsk jako laboratorium przemysłowe
Pod koniec XVIII wieku Górny Śląsk zmieniał się w gigantyczne laboratorium przemysłowe Europy. Pruska administracja pod kierunkiem Fryderyka Wilhelma von Redena sprowadzała z Anglii inżynierów, technologie i urządzenia, krok po kroku wdrażając rozwiązania, które uczyniły region „drugą Anglią”. Tarnowskie Góry stały się jednym z najważniejszych punktów tego procesu. Pracowały tu już dwie maszyny parowe, wykorzystywane do odwadniania kopalni „Fryderyk”, a pionierskie wykorzystanie tej technologii budziło sensację w całej Europie. Nic dziwnego, że wieść o „machinie piekielnej”, jak nazywali ją miejscowi, dotarła także do Weimaru.
Goethe – nauka i obowiązki
Goethe od lat interesował się naukami przyrodniczymi. Kilka miesięcy przed wyprawą zanotował w dzienniku, że jego umysł „kieruje się bardziej niż kiedykolwiek w stronę nauk przyrodniczych”. Jako tajny radca księcia odpowiadał również za kwestie finansowe państwa, a przywrócenie wydobycia w Ilmenau miało znaczenie zarówno gospodarcze, jak i prestiżowe. Podróż do Tarnowskich Gór była więc dla niego sposobem na zdobycie wiedzy, ale też ucieczką od dworskiej rutyny.

Foto: www.slaskie.travel
Zwiedzanie kopalni i pobyt w Goethehof
W trakcie krótkiego, dwudniowego pobytu Goethe zwiedził kopalnię „Fryderyk”, obejrzał działanie maszyny parowej i sporządził jej szkic. Zatrzymał się w miejscowym zajeździe – dziś znanym jako Dworek Goethego – który do dziś zachował XVIII-wieczny urok. Po powrocie do Weimaru miał wykorzystać zdobytą wiedzę w próbach modernizacji kopalń w Ilmenau, choć ostatecznie przedsięwzięcie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.
Najbardziej znaną pamiątką po jego obecności w Tarnowskich Górach pozostaje wpis w księdze kopalnianej: „Z dala od ludzi wykształconych, na krańcu Rzeszy…”. Zdanie to do dziś wywołuje emocje. Jedni widzą w nim wyniosłość poety, inni zwracają uwagę na specyfikę języka epoki, w której centrum kultury lokowano w wielkich miastach, a prowincję traktowano z pobłażliwą wyższością.
Kontrowersyjny wpis w księdze kopalnianej
Najbardziej znaną pamiątką po jego obecności w Tarnowskich Górach pozostaje wpis w księdze kopalnianej: „Z dala od ludzi wykształconych, na krańcu Rzeszy…”. Zdanie to do dziś wywołuje emocje. Jedni widzą w nim wyniosłość poety, inni zwracają uwagę na specyfikę języka epoki, w której centrum kultury lokowano w wielkich miastach, a prowincję traktowano z pobłażliwą wyższością. Bez względu na intencje autora, słowa te stały się zarzewiem lokalnego sporu. Urzędnik górniczy de Geselius poczuł się urażony i odpowiedział własnym wierszem, w którym zarzucił Goethemu pychę. Z dzisiejszej perspektywy reakcja ta wydaje się przesadna, ale pokazuje, jak żywe były wówczas emocje wokół przemian przemysłowych i roli „wykształcenia” w modernizującym się społeczeństwie.
Inspiracja techniką i górniczą atmosferą
Goethe inspirację znalazł jednak nie tylko w technice, lecz także w atmosferze tarnogórskich podziemi. Zmotywowany widokiem pracy górników i potęgą maszyn napisał wiersz, w którym oddał hołd rozumowi i uczciwości: wartościom, które według niego otwierają drogę do skarbów ukrytych w ziemi. Słowa te, w tłumaczeniu Bolesława Lubosza, przetrwały jako literacki ślad fascynacji poety światem górnictwa.
Tarnowskie Góry – centrum rewolucji technologicznej
Choć wizyta Goethego trwała krótko, w istotny sposób wpisała się w historię przemysłowego Górnego Śląska. Tarnowskie Góry pozostawały wówczas kluczowym ośrodkiem europejskiej rewolucji technologicznej. To właśnie tutaj powstała Kopalnia „Fryderyk” i sztolnia odwadniająca o tej samej nazwie: gigantyczne przedsięwzięcia inżynieryjne swojej epoki. Dziś ich fragmenty oglądamy jako Sztolnię Czarnego Pstrąga oraz Zabytkową Kopalnię Srebra, wpisane w 2017 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Foto: apo
Dziedzictwo Goethego w XXI wieku
Patrząc z perspektywy XXI wieku, wizyta Goethego w Tarnowskich Górach ukazuje ciekawą przeciwwagę między światem kultury a światem techniki. Poeta, kojarzony z subtelną liryką i romantyczną wrażliwością, okazał się także uważnym obserwatorem przemian technologicznych. Jego podróż na Górny Śląsk była świadectwem epoki, w której literatura i nauka nie stanowiły odrębnych światów. Przeciwnie, przenikały się, inspirowały i wzajemnie napędzały rozwój.
Dzisiejszy Dworek Goethego, stojący przy jednej z tarnogórskich ulic, stał się symbolem tej niezwykłej historii. Skromny zajazd, w którym poeta spędził kilka godzin, jest niemym świadkiem momentu, w którym twórca „Fausta” zetknął się z jedną z najważniejszych technologii rewolucji przemysłowej. A Tarnowskie Góry, miejsce technologicznego przełomu, na chwilę stały się centrum jego świata.
Goethe przyjechał tu po wiedzę. Paradoksalnie więc, choć w swoim wpisie wspomniał o „krańcu Rzeszy”, to właśnie w tym peryferyjnym mieście zobaczył przyszłość Europy. I choć od jego wizyty minęło ponad dwieście lat, można odnieść wrażenie, że duch tamtego spotkania kultury i przemysłu wciąż unosi się nad tarnogórskimi podziemiami.

